×

Podsumowanie stycznia | kosmetycznie i sportowo

31 stycznia 2017 58
Podsumowanie stycznia | kosmetycznie i sportowo
Witajcie. Patrząc dziś w kalendarz zdałam sobie sprawę, że już jutro zacznie się luty. Nawet nie wiem kiedy ten styczeń tak przeleciał, ale w związku z tym, że mamy koniec miesiąca, czas na małe podsumowanie.


Styczeń, pierwszy miesiąc nowego roku. Wiele osób w tym czasie zaczyna rozliczać się ze swoich noworocznych postanowień. Ja w tym roku takich nie poczyniłam. No może jedno :) Zdecydowałam, że swoje plany będę realizować na bieżąco. Nie czekać na poniedziałek, początek nowego miesiąca, itp. Czasami mój wewnętrzny leniwiec odmawia mi posłuszeństwa, ale na ogół udaje mi się w tym postanowieniu wytrwać.

Rok 2017 jak zapewne pamiętacie zaczęłam we Wrocławiu. Od dawna marzyłam żeby zobaczyć to miasto i w końcu się udało. To były fantastyczne 4 dni, podczas których odpoczęłam i naładowałam się pozytywną energią. Coś tam też zostawiłam. Coś co ma dla mnie szczególne znaczenie i mam nadzieję, że w jakiś magiczny sposób przyniesie mi szczęście ;)


Przejdźmy teraz do części z nowościami. Jak już zapewne wiecie zostałam wybrana na Ambasadorkę ShinyBox. W ciągu miesiąca trafiły do mnie dwa pudełeczka: edycja specjalna So, so Charming oraz styczniowe pudełko Party Time. Szczególnie zawartość tego drugiego przypadła mi do gustu.

Oprócz tego, w ramach kontynuacji współpracy z firmą Synchroline otrzymałam emulsję do twarzy i ciała Synchrourea i krem do pielęgnacji i masażu Synchrocell.

W ubiegłym tygodniu przywędrowała też do mnie paczuszka od Earthnicity Minerals. W środku znalazłam 3 mineralne cienie do powiek oraz miniaturki pudru matującego i rozświetlającego. Będzie to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami mineralnymi i już się nie mogę doczekać pierwszych testów.

Kolejną nowością, już nie kosmetyczną, są bezprzewodowe słuchawki Vasa Bla od Sudio Sweden. Wybrałam kolor biały i zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia. Są niesamowicie wygodne, a dzięki temu, że nie mają kabla mogę je mieć zawsze przy sobie. Nie rozstaję się z nimi nawet podczas treningów.

Przy okazji mam dla was małą niespodziankę. Na hasło: W.SEKRECIE15 otrzymacie rabat 15% na wszystkie produkty zakupione na www.sudiosweden.com/pl

Teraz pora na podsumowanie treningowe. Jak co miesiąc wrzucam swój plan treningowy, który udało mi się zrealizować.


Początek stycznia nie zachwyca, no ale wiadomo - Wrocław, powrót do domu, potrzebowałam trochę czasu żeby wrócić na ziemię :) Potem jednak nadrobiłam zaległości. Wystarczyło wrócić na siłownię. Oj jak mi tego brakowało. Treningi 3-4 razy w tygodniu po 1,5 godziny były normą. Jestem zadowolona chociaż wiem, że nie dałam z siebie wszystkiego. Sprawy osobiste zaprzątały mi głowę do tego stopnia, że wszystko robiłam na pół gwizdka. Trzeba więc było przystopować i poukładać sobie w główce. Tak też zrobiłam i jak tylko skończy się sesja wracam na siłownię z nową energią i nowym planem. Wiem już jaki mam cel i zamierzam go realizować :) Koniec z dogadzaniem całemu światu. Wszystkich nigdy nie zadowolę, więc najwyższa pora, żebym zaczęła robić to na co sama mam ochotę.

Myślałam, że to już koniec nowości, ale jednak nie. W styczniu sprawiłam sobie nowy strój do ćwiczeń. Cekinowe legginsy zrobiły furorę. Komu jak komu, ale że chłopakom na siłowni tak się spodobają, to nie podejrzewałam :D Mają dobry gust, muszę im to przyznać ;) Ale poza tym, że ładne są też mega wygodne i świetnie sprawdzają się podczas treningów.

Styczeń minął szybko, ale w sumie całkiem przyjemnie. Mimo kilku zgrzytów i gorszych dni, jestem z niego zadowolona. Do pełni szczęścia brakuje mi teraz już tylko końca sesji i pozytywnego rozwiązania pewnej prywatnej sprawy. O ile to pierwsze (miejmy nadzieję) nastąpi już niebawem, to w ten drugi przypadek wymaga ode mnie trochę więcej pracy. Wierzę jednak, że się uda, a to już dużo :D
58

ShinyBox Party Time | prezentacja zawartości

29 stycznia 2017 25
ShinyBox Party Time | prezentacja zawartości
Cześć kochani. Tak jak zapowiadałam, ostatnio trochę mnie tu mało. Jakby nie wystarczyło, że sesja w pełni, to jeszcze dopadło mnie jakieś paskudne przeziębienie. Niestety nie mam kompletnie siły, żeby przygotować dla was kolejną recenzję, czy inny bardziej czasochłonny wpis. Dlatego też zostawiam was dzisiaj z prezentacją zawartości styczniowego ShinyBoxa.


PARTY TIME to styczniowa propozycja od ShinyBox, dzięki której będziesz kusić, zachwycać i … świetnie się bawić! Wydobądź swoje piękno, dodaj sobie blasku i czaruj swoim wyglądem w karnawale. 

A oto co znalazło się w moim pudełeczku:


 1. L'ORIENT KREM POD OCZY POWER OF MINERALS
"Zawiera unikalną kombinację minerałów z Morza martwego, witamin, protein i naturalnych ekstraktów roślinnych wspomagającą ochronę konturów okolicy oczu Pozwala utrzymać naturalny poziom nawilżenia i elastyczności. Stosowany regularnie spłyca zmarszczki, usuwa opuchliznę i cienie pod oczami. Pozostawia okolice oczu promienne, pełne naturalnego blasku, Idealny do codziennej pielęgnacji na noc i na dzień dla każdego rodzaju cery."
 
2. SCHWARZKOPF GLISS KUR FIBER THERAPY - REGENERACJA W OLEJKU
"Eliksir w olejku, stworzony do włosów przeciążonych przez zabiegi koloryzacyjne i stylizacyjne. Zapewnia podwójny efekt dzięki dwufazowej formule: upiększający olejek dodaje blasku i miękkości, a regenerująca formuła ze spajającym włókna włosa OMEGAPLEX, odbudowuje włos od środka przez naprawę jego zniszczonych włókien."
 
3. FARMONA ZIMOWY KREM DO TWARZY -20 PROTECT FACE
"Odbudowuje ochrony płaszcz hydrolipidowy, zabezpiecza przed odmrożeniem oraz szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego. Odżywia, regeneruje i delikatnie natłuszcza. Likwiduje nieprzyjemne uczucie spierzchnięcia i suchości, pozostawia skórę miękką i gładką."
 
4. JOKO MAKE-UP GLOW PRIMER EMULSJA ROZŚWIETLAJĄCA
"Multifunkcyjny rozświetlacz do twarzy i ciała, zawiera drobinki odbijające światło, które nadają skórze jedwabisty połysk i zachwycającą promienność. Można stosować go punktowo na kości policzkowe, dekolt, pod łuk brwiowy lub połączyć z podkładem."
 
5. FABERLIC CIEŃ DO POWIEK W KREDCE
"Kosmetyk, który idealnie sprawdzi się w charakterze eyelinera lub cienia, jeżeli postanowisz rozetrzeć go na powiekach. Posiada jedwabistą konsystencję, bardzo łatwą w aplikacji. Kredka nie wymaga ostrzenia. Nie rozmazuje się oraz nie roluje na powiekach w ciągu dnia. Doskonały efekt na zabawę karnawałową, który utrzyma się przez całą imprezę."
 
6. BELL MODELUJĄCY ŻEL DO BRWI
"Wypełniająca mascara do brwi w żelu optycznie wypełnia ubytki - dzięki niej brwi przez cały dzień są podkreślony, a przy tym wyglądają naturalnie i lekko, Wyprofilowana szczoteczka sprawia, że aplikacja jest łatwa i precyzyjna."
 
7. NEICHA LUKSOSOWE RZĘSY 
"Wysokiej klasy, ręcznie wykonane rzęsy wielokrotnego użytku, nadają każdemu makijażowi zalotny, lecz naturalny wygląd. Bardzo proste w aplikacji, idealne na każdą okazję, gwarantują efekt zniewalającego spojrzenia."
 
8. NEICHA NIEWIDOCZNY KLEJ DO RZĘS
"Jeden z najlepszych dostępnych na rynku klejów do rzęs o bardzo dużej elastyczności, wodoodporny, z wygodnym aplikatorem. Klej jest barwy białej przez co łatwiej nałożyć go na rzęsy. Po wyschnięciu staje się przezroczysty i niewidoczny."
 
9. BLANX MED PASTA DO ZĘBÓW ANTY-OSAD
"Nowatorska pasta wybielająca, usuwająca ze szkliwa szczególnie trudne do usunięcia osady, spowodowane spożyciem kawy, tytoniu, czerwonego wina, coli oraz chroni przed osadzaniem się płytki bakteryjnej. Zawiera naturalne wyciągi z porostu islandzkiego oraz mikroproszek z bambusa."
 
10. CUCCIO NATURALE LAKIER DO PAZNOKCI
"Cuccio Naturale to wyjątkowe kosmetyki do ciała, dłoni i paznokci, które zostały stworzone w Toskanii z najlepszych jakościowo aktywnych składników i dodatkowo wzbogacone w ekstrakty pochodzenia naturalnego. Kosmetyki marki skierowane są do najbardziej wymagających kobiet, idealnie nadają się do gabinetów SPA, jak również do domowego użytku."
 
Przyznam się wam, że zawartość pudełeczka bardzo mi podpasowała. Najbardziej jestem zadowolona z odżywki Gliss Kur, która zaliczyła już pierwsze testy i spisuje się świetnie. Do tego ten przepiękny zapach :) Zimowy krem do twarzy na pewno się przyda. Krem pod oczy powędrował do mojej mamy i jak na razie jest z niego zadowolona.
 
Sztuczne rzęsy akurat w moim przypadku są absolutnie zbędne, ponieważ, jak widziałyście w ostatnim poście, moje naturalne przypominają firanki i akurat te, które otrzymałam niewiele odbiegają od nich długością.
 
Jeśli chodzi o kolorówkę to bardzo się cieszę z obecności żelu do brwi. Sama przybierałam się do jego zakupu, więc z przyjemnością go przetestowałam. Moje brwi są niestety strasznie rzadkie i jasne i kolorek żelu wydaje mi się troszkę za ciemny, ale może to po prostu kwestia tego, że nie jestem przyzwyczajona do mocniej podkreślonych brwi.
 
Oprócz tego w moje ręce wpadł cień do powiek w kredce, w przepięknym brązowo-złotym kolorze, rozświetlacz Joko, którego nie miałam jeszcze okazji wypróbować i śliczny lakier do paznokci Cuccio. Widziałam, że większość w swoim pudełeczku miała mini masełko tej firmy, cieszę się więc, że akurat u mnie znalazł się lakier, bo kolorek w buteleczce jest nieziemski. Jak tylko znajdzie się na paznokciach to na pewno się wam pochwalę :)

Jak wam się podoba zawartość styczniowego ShinyBoxa? Ja jestem zachwycona i mam nadzieję, że kolejne edycje będą równie dobre, albo i jeszcze lepsze :)
25

Serum pobudzające wzrost rzęs LashVolution | efekty po 2 miesiącach kuracji

25 stycznia 2017 40
Serum pobudzające wzrost rzęs LashVolution | efekty po 2 miesiącach kuracji
Ostatnio wśród swoich znajomych obserwuję modę na sztuczne rzęsy. Przedłużanie, zagęszczanie... Faktycznie, dobrze zrobione wyglądają całkiem fajnie i dosyć naturalnie. Problem zaczyna się kiedy dojdzie do przesady i długaśne wachlarze zasłaniają pół twarzy.
Kiedy zaczął się ten cały bum sama zastanawiałam się nad podrasowaniem swoich rzęs ale ostatecznie zabrakło mi odwagi. W swoich kosmetycznych zapasach znalazłam jednak serum pobudzające wzrost rzęs LashVolution. Spróbowałam. Efekty? Zerknijcie do dalszej części posta, a same się przekonacie :)

Od producenta:

LashVolution to serum pobudzające wzrost rzęs. Sprawia, że rzęsy są dłuższe i gęstsze już nawet po 4 tygodniach stosowania. To także regenerująca odżywka do rzęs, która pomaga, gdy rzęsy są zniszczone lub cienkie z natury. Obecność w składzie peptydów i substancji aktywnych oraz ekstraktów z pokrzywy, zielonej herbaty i rumianku sprawia, że serum do rzęs LashVolution jest skuteczne i bezpieczne. Potwierdzają to badania kliniczne, których celem była ocena aplikacyjna produktu.


Cena: 79zł do kupienia TUTAJ

Skład:



Moja opinia:

Serum znajduje się w malutkiej buteleczce w pędzelkiem przypominającym eyeliner. Aplikuje się je tuż przy linii rzęs.
Zwykle mam problem z systematycznością przy takich kosmetykach, ale tym razem udało mi się wyrobić w sobie nawyk codziennego stosowania po wieczornym demakijażu. W tego typu produktach regularność to podstawa sukcesu.
Serum nie wywołało u mnie żadnego podrażnienia. Oczy nie były zaczerwienione, nie łzawiły, nie zaobserwowałam również żadnych innych niepożądanych efektów. Za to te pożądane jak najbardziej :) Spójrzcie same:

Górne zdjęcie to moje rzęsy 2 miesiące temu. To na dole zostało zrobione wczoraj (zaznaczam od razu, że nie ma na nich ani odrobiny tuszu). Myślę, że efekty są widoczne gołym okiem. Rzęsy są zdecydowanie dłuższe i gęstsze. Koleżanka, która niedawno robiła mi makijaż stwierdziła, że są tak równiutkie i gęste jak sztuczne :) 
Wyglądają tak ślicznie, że wyjście z domu bez ich pomalowania przestało być dla mnie problemem. Nigdy nie podejrzewałam, że takie serum może dać tak świetne efekty. A jednak :)

40

ShinyBox - So, so Charming

21 stycznia 2017 23
ShinyBox - So, so Charming
Nie miałam okazji pochwalić się wam wcześniej, a zostałam Ambasadorką Shiny Box :) Zawsze byłam ciekawa tych pudełeczek, a właśnie tydzień temu w moje rączki trafiła edycja specjalna boxa - So, so Charming.

So, so Charming to najnowsza propozycja kosmetyczna przygotowana przez markę Charmine Rose. To zestaw 6 wyjątkowych kosmetyków, w których Wasza skóra zakocha się od pierwszego użycia! To niezbędnik każdej miłośniczki piękna.
 Marka Charming Rose dotychczas była mi zupełnie obca, a że bardzo lubię poznawać nowości, to strasznie ucieszyłam się z zawartości pudełeczka. Zerknijcie same co znalazłam w środku:



1. CHARMINE ROSE KREM WYPEŁNIAJĄCO-MODELUJĄCY
"Krem przeznaczony do pielęgnacji skóry dojrzałej. Zastosowane w preparacie peptydy biomimetyczne i kwas hialuronowy dają efekt natychmiastowego wypełnienia zmarszczek, a wyciągu z bzu czarnego i morszczynu, chronią skórę przed wolnymi rodnikami. Krem z powodzeniem stosowany może być jako napinająca baza pod makijaż, dająca efekt rozświetlenia twarzy."
 
2. CHARMINE ROSE DELIKATNE MLECZKO Z WYCIĄGIEM Z MALWY CZARNEJ
"Delikatne mleczko przeznaczone do demakijażu każdego typu cery. Idealnie usuwa makijaż, również wodoodporny. Łagodna formuła z wyciągiem z malwy czarnej jest idealna także dla wrażliwych oczu i delikatnej skóry. Nawilża i chroni naturalny płaszcz skóry oraz nadaje jej świeży wygląd."
3. CHARMINE ROSE BALSAM ŁAGODZĄCY Z KWASEM SZIKIMOWYM
"Balsam do pielęgnacji skóry, opracowany specjalnie z myślą o skórze wrażliwej, skłonnej do podrażnień oraz poddawanej intensywnym zabiegom pielęgnacyjnym. Zawartość kwasu szikimowego zmiękcza naskórek oraz stymuluje jego regenerację, a także wygładza fakturę skóry. Beta-karoten i d-panthenol wraz z NNKT i masłem shea skutecznie wzmacniaja barierę ochronną, podnosząc odporność skóry na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych."
4. CHARMINE ROSE CC BALSAM
"To kosmetyk do ciała łączący w sobie zalety balsamu i kremu korygującego kolor skóry. Perfekcyjnie niweluje widoczność drobnych niedoskonałości. Sprawi, że Twoja skóra będzie nieskazitelnie piękna i nawilżona, a rozświetlające drobinki dodadzą jej mistycznego blasku skóry muśniętej słońcem. Kosmetyk świetnie sprawdzi się w upalne dni jako wyrównujące koloryt skóry "rajstopy" w balsamie."

 
5. CHARMINE ROSE DELIKATNY OCZYSZCZAJĄCY PŁYN MICELARNY
"Płyn jest oczyszczającym roztworem wodnym, którego micele w łagodny sposób zmywają makijaż oczu, ust i twarzy oraz usuwają zanieczyszczenia ze skóry. Preparat nie narusza warstwy lipidowej naskórka i przywraca jej prawidłowe, lekko kwaśne pH."
6. CHARMINE ROSE KREM NCBS Z KWASAMI
"Biostymulujący krem o działaniu regenerującym i nawilżającym. Odpowiedni dla każdego rodzaju cery. Delikatnie złuszcza zrogowaciały naskórek oraz zapobiega powstawaniu zmian w trakcie przebiegu trądziku pospolitego, redukuje przebarwienia, blizny potrądzikowe i inne niedoskonałości skóry. Redukuje głębokość zmarszczek mimicznych, głęboko nawilża, przyspiesza gojenie i zwęża pory."

Większość produktów zaliczyła już pierwsze testy. Krem wypełniająco-modelujący trafił w ręce mojej mamy, która  kazała mi napisać, że jest fantastyczny (proszę bardzo mamuś, żeby nie było że cię nie słucham :)). Wchłania się błyskawicznie, faktycznie napina skórę, a co najważniejsze nie podrażnia bardzo delikatnej cery. 
Produkty do demakijażu, czyli mleczko i płyn micelearny zapowiadają się całkiem nieźle. Za mleczkami raczej nie przepadam, ale z tego jak na razie jestem zadowolona. Zobaczymy czy przy dalszym stosowaniu nie wywoła żadnych niespodzianek.
Bardzo byłam ciekawa balsamu CC do ciała. Takiego produktu dotychczas nie używałam i w sumie ciężko mi się na jego temat wypowiedzieć. Na chwilę obecną prawdę mówiąc czegoś takiego nie potrzebuję. Ciało i tak mam schowane pod grubą warstwą ubrań więc taka "opalenizna" wcale nie będzie widoczna. Chyba bardziej bym się ucieszyła, gdyby był to produkt koloryzujący do twarzy. Niemniej jednak myślę, że wiosnę może się przydać.
Pozostałe dwa produkty, czyli balsam do ciała i krem do twarzy z kwasami jeszcze czekają na swoją kolej. Ciągle mam problem z przekonaniem się do kosmetyków z kwasami. Może w końcu się przełamię ;)

Jak podoba wam się zawartość pudełeczka? Warto dodać, że całość kosztowała jedynie 39 zł, a kosmetyki w pudełku warte są prawie 120 zł. Myślę, że to świetna okazja, jeżeli ktoś chce poznać nową markę a boi się kupować pełnowymiarowe kosmetyki, płacić za nie horrendalne kwoty i nie mieć pewności czy się sprawdzą.
23

Smacznie i zdrowo z Biogo.pl

20 stycznia 2017 24
Smacznie i zdrowo z Biogo.pl
Cześć skarby. Wiem, że ostatnio mnie tu mało, ale jak pisałam na FB mam sporo zawirowań na uczelni. Kolokwium goni kolokwium i momentami nie wiem w co ręce włożyć. Musicie mi więc wybaczyć, że w najbliższym czasie nowy wpisy będą pojawiać się dosyć nieregularnie :(

Dziś na szybko przygotowałam dla was kolejny post o zdrowej żywności, a dokładniej o produktach ze sklepu Biogo.pl
Jakiś czas temu pokazywałam wam moje zamówienie z tego sklepu. Przyszła pora, żeby omówić poszczególne produkty i przypomnieć wam potrawy, które z nich przygotowałam.


1. Olej kokosowy 
Zakochałam się w tym produkcie od pierwszego użycia. Idealnie nadaje się do smażenie moich śniadaniowych omletów czy naleśników. Przepięknie pachnie kokosem, a po użyciu zapach roznosi się w kuchni jeszcze kilka godzin później.

2. Bezglutenowy makaron z mąką gryczaną
Smaczny makaron z mąka gryczaną to wspaniały dodatek do obiadu dla osób, które mogą lub nie chcą spożywać glutenu. Można jeść go z różnego rodzaju sosami, pesto lub w zupie.
Miłośniczką makaronu jestem od dawna. Właściwie jestem w stanie zjeść go w każdej postaci. Czy to zapiekanka, czy spaghetti czy po prostu zwykły ugotowany bez żadnych dodatków. Hehe tak, taki też mi smakuje. Taka już ze mnie makaronowa księżniczka. Makaron gryczany smakiem odbiega od popularnych makaronów, jakie zazwyczaj kupuję. Ma delikatny posmak gryki, co prawdę mówiąc początkowo nie do końca mi odpowiadała, ale w połączeniu z fajnymi dodatkami może tworzyć naprawdę smaczne danie.


>>> Makaron z suszonymi pomidorami


 

3. Ryż jaśminowy pełnoziarnisty
Ekologiczny ryż jaśminowy pełnoziarnisty charakteryzuje się delikatnym jaśminowym aromatem. Zachowuje wszystkie cenne składniki znajdujące się w łusce, dzięki czemu jest bardziej wartościowy niż ziarno obłuszczone. Doskonały do przygotowywania zarówno tradycyjnych potraw, jak również tych egzotycznych. Stanowi podstawę m.in. kuchni tajskiej. Polecamy jako dodatek do dań mięsnych, sałatek oraz deserów.
Nie było to moje pierwsze spotkanie z ryżem jaśminowym. Odkryłam go jakoś na wakacjach i od tej pory przepadałam. Jest dużo lepszy od zwykłego ryży, ponieważ nie skleja się, nie tworzy obrzydliwej rozgotowanej brei, ale pozostaje sypki. Ryż najczęściej jadam w połączeniu z kurczakiem. Tak, tak, śmiejcie się śmiejcie :) A masa musi być :P

4. Ksylitol

Ksylitol jest naturalnym składnikiem wielu owoców i warzyw, takich jak żółte śliwki, truskawki, maliny, kalafior, sałata oraz szpinak. Stąd, zawsze był obecny w ludzkiej diecie. Ksylitol produkowany jest z twardego drewna brzozy oraz drewna bukowego.
Sposób użycia: Ksylitol powinno się wprowadzać do diety stopniowo, zaczynając od małych ilości. Stosować jako zamiennik białego cukru. Należy wprowadzać do diety stopniowo (zaczynając od ½ łyżeczki dziennie). Zaleca się maksymalne spożycie do 10 łyżeczek dziennie. Spożycie w nadmiernych ilościach może wywołać efekt
przeczyszczający.

Byłam tego produktu ciekawa, ponieważ nie wyobrażam sobie, żebym mogła całkowicie wyeliminować cukier ze swojej diety. Szukałam więc jakiegoś zdrowszego zamiennika i ksylitol okazał się strzałem w 10. Jak dla mnie w smaku wcale nie różni się od normalnego cukru i teraz gości już na stałe w mojej kuchni jako dodatek do moich kochanych fit deserów.

5. Organiczne kakao
Co tu dużo kryć - czekoladocholiczka ze mnie ;) Uwielbiam smak kakao, bo jeśli nie mam pod ręką czekolady, to dodane do potraw rekompensuj mi ono jej smak. Kakao dodaję do naleśników, do omletów, do mojego cudownego fit brownie z czerwonej fasoli, a także do owsianki, co niezmiernie dziwi moją mamę.

>>> Fit brownie z czerwonej fasoli

 

6. Mąka gryczana pełnoziarnista
 Ekologiczna mąka gryczana pochodzi z pełnego przemiału całego ziarna gryki niepalonej. Należy do jednej z najbardziej odżywczych mąk. Najczęściej stosowana do wyrobu ciasta naleśnikowego, makaronu, klusek, placków oraz przy wypieku blinów. Doskonała również do ciemnego zimowego chleba w połączeniu z innymi mąkami.
Świetny zamiennik tradycyjnej mąki pszennej. Wychodzą z niej genialne omlety, naleśniki czy placuszki. Zapachem przypomina trochę kaszę gryczaną, ale mi to zupełnie nie przeszkadza, bo kaszę akurat lubię. Jest bardziej sypka niż mąka pszenna, nie zbija się w grudki, ma ciekawy piaskowy kolor.

>>> Placuszki gryczane z jabłkami



Jestem bardzo ciekawa jakie jest wasze podejście do zdrowej żywności. Zwracacie dużą uwagę na to co jecie, czy jednak zazwyczaj na talerzu ląduje to co akurat jest pod ręką?
24

Fit girl | Jak wygląda moje śniadanie

11 stycznia 2017 44
Fit girl | Jak wygląda moje śniadanie
Od jakiegoś czasu obserwuję, że na moim profilu na Instagramie największą popularnością cieszą się zdjęcia przedstawiające moje zdrowe śniadanka. Pomyślałam więc, że najwyższa pora przygotować post na ten temat.


Nie od dziś wiadomo, że śniadanie to najważniejszy posiłek, który ma dodać nam energii na cały dzień. Nie ma mowy żebym bez niego ruszyła się z domu. Kiedyś wyglądało ono u mnie tak, że chwytałam pierwszą lepszą bułę, smarowałam masłem, kładłam plasterek sera lub wędliny i wybiegałam z domu. Teraz śniadanie jest dla mnie momentem, który celebruję. Staram się wstać kilka minut wcześniej, żeby na spokojnie przygotować sobie coś smacznego oraz pożywnego, a potem zjeść to bez pośpiechu.

Odkąd zaczęłam zwracać większą uwagę na to co jem, słodkie bułki i inne tego rodzaju produkty poszły w odstawkę. Najczęściej więc rano serwuję sobie owsiankę lub omlet. Zawsze zastanawiałam się jak można przez cały czas jeść to samo. Okazuje się, że można, bo w zależności od tego jakie dodatki danego dnia wybierzemy, owsianka będzie smakować zupełnie inaczej. Ja najbardziej lubię łączyć ją z owocami, ziarnami i orzechami. Dzięki temu każdego dnia mam na śniadanie zupełnie inną miseczkę wspaniałości :)


Czasami przychodzi jednak taki moment, że mam ochotę na coś innego niż owsianka, albo po prostu, jak sierota zapomnę kupić płatków owsianych. Wtedy na moim talerzu zazwyczaj ląduje omlet. Raz bardziej wytrawny, z suszonymi pomidorami i ziołami, innym razem na słodko, z owocami. Największe zainteresowanie na Instagramie wywołał mój omlet bananowy.


Jest niesamowicie pyszny, a przy tym banalnie prosty w wykonaniu. Do jego zrobienie potrzebujemy jedynie 2 jajek i 1 banana. Jajka miksujemy z bananem i wylewamy na patelnię. Smażymy na oleju kokosowym z obu stron. Pyszne i zdrowe, a przy okazji zaspokaja ochotę na słodycze, bo jest też nieziemsko słodki :)

Pokazałam wam tylko kilka zdjęć moich śniadań. Zdecydowanie więcej znajdziecie ich na moim Instagramie. Serdecznie więc zapraszam do obserwacji :)

Jestem bardzo ciekawa jakie jest wasze podejście do śniadania. Pamiętacie o tym, żeby zjeść je codziennie, czy jednak nie przywiązujecie do niego zbyt dużej wagi? Co najczęściej zjadacie rano?
44

Aktywne serum na porost włosów Babuszki Agafii

8 stycznia 2017 47
Aktywne serum na porost włosów Babuszki Agafii
Jesień i zima to czas kiedy wiele z nas zmaga się z osłabieniem organizmu i  problemem nadmiernego wypadania włosów. Niestety także i mnie co roku to dopada. Włosy w tym okresie lecą w zastraszającym tempie. Próbowałam różnych ziółek, suplementów diety, nawet tak chwalony przez wszystkich Jantar nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Nie raz byłam gotowa wywiesić białą flagę i po prostu odpuścić. Skoro i tak nic nie pomaga to po co się męczyć? I właśnie w takim kryzysowym momencie wpadło mi w ręce serum na porost włosów Babuszki Agafii. Kosmetyki rosyjskie bardzo sobie cenię, bo kilka z nich miałam okazję wypróbować i praktycznie wszystkie pozostawiały po sobie dobre wrażenie. Nie zdziwi więc chyba nikogo, że miałam wobec tego specyfiku spore oczekiwania ale też pokładałam w nim wielkie nadzieje. Jak sobie poradził? Zaraz wszystkiego się dowiecie.

Od producenta:

 Aktywne serum ziołowe na porost włosów zawiera w swoim składzie kompleks ekstraktów i olejów z roślin stymulujących pobudzenie wzrostu - prawoślaz, cytryniec chiński, żeń-szeń, melisa, korzeń łopianu, pokrzywa, kotki brzozowe oraz prowitaminę B5, kompleks drożdży piwnych, papryczkę chili i Climabazol.

Składniki aktywne:

- Prawoślaz (Althaea Officinalis Extract) - bogaty w substancje o charakterze nawilżającym działa osłaniająco, zmiękczająco, pozwala utrzymać prawidłowe nawilżenie.
- Cytryniec chiński (Shizandra Chinensis Officinalis Oil) - działanie tonizujące i wzmacniające.
- Żeń-szeń (Panax Ginseng Extract) - zapobiega łysieniu i wypadaniu włosów, posiada działanie regenerujące.
- Melisa (Mellissa Officinalis Leaf Oil) - intensywnie odżywia i tonizuje skórę, nadając jej zdrowy wygląd.
- Łopian (Arctium Lappa roqt Extract) - przeciwdziała wypadaniu włosów, łupieżowi, ma działanie antyseptyczne, oczyszczające, ograniczające łojotok, kojące. Działa tonizująco na skórę głowy.
- Pokrzywa (Urtica Dioica Extract) - wzmacnia włosy, przeciwdziała ich przetłuszczaniu i wypadaniu, zapobiega łupieżowi.
- Ekstrakt z kotków brzozowych (Betula Alba Extract) - nadaje włosom blask, zapobiega wypadaniu, poprawia ukrwienie skóry głowy co skutkuje dotlenieniem i odżywieniem cebulek włosowych.
- Drożdże piwne (Yeast Extract) - poprawiają strukturę włosa, wzmacniają, przyśpieszają wzrost. Kompleks drożdży piwnych zawiera proteiny (źródło energii), witaminy grupy B, wszystkie podstawowe aminokwasy. Zapewnia kompleksowe działanie odżywcze.
- Papryka ostra (Capsicum Annuum Fruit Extract) - jest dobrym środkiem na porost włosów, powoduje łagodne podrażnienie, zaczerwienienie skóry i uczucie ciepła. Jest to naturalny środek który ma zdolność do rozszerzania naczyń krwionośnych, w wyniku czego stymuluje uwalnianie histaminy która stymuluje podział komórek i wzrost nowych. Wysoka zawartość witaminy A, witaminy C i innych składników odżywczych, zawartych w papryce pomaga odżywiać i chronić komórki u nasady włosów, aktywizuje mikrokrążenie, co poprawia transport odżywczych substancji bezpośrednio do korzeni włosów.
- Climbazol - hamuje rozwój Pityrosporum ovale - grzybków powodujących wykształcenie łupieżu, zapobiega ich powstawaniu
- Prowitamina B5 - stymuluje przemianę materii, aktywizuje regenerację komórek skóry.

Bez spłukiwania. Stosować 2-3 razy w tygodniu przez 2-3 miesiące.


Cena: ok. 20 zł/ 150 ml

Moja opinia:

Zacznę od kwestii typowo technicznych. Kosmetyk umieszczony jest w buteleczce ze spryskiwaczem. Byłaby to bardzo dobra forma aplikacji gdyby nie fakt, że mój atomizer nie działa. Najzwyczajniej w świecie odmówił mi posłuszeństwa i się zaciął. Nie powstrzymało mnie to jednak przed wypróbowaniem serum. Przelałam je do buteleczki z pipetą i w ten sposób go używałam.
Produkt ma postać płynu o lekko brązowym zabarwieniu. Jest bardzo rzadki (właściwie jak woda), ale nie sprawia to większych problemów przy aplikacji. Nakładałam go pipetą na skórę głowy po umyciu i delikatnie wmasowywałam. 


Efekty? To pewnie ich jesteście najbardziej ciekawe więc nie trzymam was więcej w niepewności. 
Będę wychwalać serum Agafii pod niebiosa bo faktycznie działa. Już po ok. 2-3 tygodniach regularnego stosowania zauważyłam znaczącą poprawę. Włosy przestały lecieć na potęgę. Po umyciu już nie wyciągałam garści kosmyków z brodzika, jak to miało miejsce wcześniej. W kolejnych tygodniach stosowania efekty były jeszcze lepsze. Zakola, które były moją zmorą w końcu się zagęściły. Pojawiła się cała masa wystających baby hair. 

Nie mierzę długości swoich włosów ale wydaje mi się, że serum miało wpływ również na ich wzrost. Niedawno podcięłam końcówki i to dosyć znacznie, a wczoraj zauważyłam że włosy mają taką samą długość jak przed spotkaniem z nożyczkami. Biorąc pod uwagę że moje falowańce rosną dosyć wolno to jest to zjawisko niesłychane, ale za to jak cieszy :)

Podsumowując: z nadmiernym wypadanie włosów w okresie jesień - zima zmagam się od dawna. Dotychczas żadne testowane przeze mnie specyfiki nie dawały większych efektów. Serum Babuszki Agafii okazało się strzałem w 10. Jest lekkie, nie przetłuszcza ani nie obciąża włosów, a może pochwalić się naprawdę świetnym działaniem. W końcu chodząc po domu nie natykam się wszędzie na swoje kosmyki leżące na podłodze. Bez wątpienia to cudo zostanie już ze mną na zawsze.
Jeżeli tak jak ja dotychczas bezskutecznie walczyłyście z wypadaniem włosów to gorąco wam ten produkt polecam.
47

"Jedz pysznie bez pszenicy" Magdalena Makarowska | recenzja książki

6 stycznia 2017 44
"Jedz pysznie bez pszenicy" Magdalena Makarowska | recenzja książki
Przymroziło nas trochę. Nie wiem jak u was ale u mnie dziś rano termometr wskazał -24 stopnie. Na szczęście nie muszę wychodzić z domu i doświadczać na własnej skórze jak bardzo jest zimno. Przy takiej pogodzie najlepszym rozwiązaniem jest dla mnie zakopanie się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i ciekawą książką. 


Przed samymi świętami od wydawnictwa Feeria otrzymałam książkę "Jedz pysznie bez pszenicy". Wbrew pozorom pozycja ta nie jest skierowana tylko do osób cierpiących na nietolerancję glutenu ale do wszystkich, którzy chcą cieszyć się  zdrowiem dzięki rozsądnym i świadomym wyborom żywieniowym.

Autorka książki - Magdalena Makarowska - jest dietetyczką, która na podstawie doświadczeń z własnymi pacjentami podpowiada jak zdrowo schudnąć, nie rezygnując przy okazji z pysznego jedzenia.


Nie jestem ani bezglutenowcem, ani osobą zmagającą się ze zbędnymi kilogramami a mimo to nie mogłam się od tej książki oderwać. Podzielona jest ona na 10 rozdziałów, w których oprócz ogólnych zasad diety bezglutenowej znajdziemy ogrom informacji na temat produktów które warto wprowadzić do swojego menu, właściwości niektórych olejów, nasion, owoców oraz spis konserwantów i ulepszaczy dodawanych do żywności, których powinniśmy unikać. Dodatkowo w książce znajdziecie całe mnóstwo przepisów na napoje oczyszczające i wzmacniające, domowe pieczywo i wędliny a także przykładową 8-tygodniową dietę bezglutenową.


Przyznam się wam, że nie miałam pojęcia że dieta bez pszenicy może być tak różnorodna. Czytając przepisy zawarte w książce sama nabrałam ochoty żeby je wypróbować i z pewnością niebawem tak zrobię.

Książka Magdaleny Makarowskiej okazała się dla mnie prawdziwym odkryciem. Od jakiegoś czasu interesuję się zdrowym odżywianiem i na co dzień coraz większą uwagę zwracam na to, co ląduje na moim talerzu. Lektura tej książki pozwoliła mi znacząco poszerzać moją wiedzę w tym zakresie, a przede wszystkim stała się rozwiązaniem kilku moich problemów. Dzięki niej dowiedziałam się między innymi dlaczego po niektórych posiłkach nie czuję się dobrze i jakich produktów powinnam unikać. Wprowadziłem te zasady w życie i faktycznie poprawa jest już widoczna.


Jeżeli więc wasze zdrowie jest dla was ważne, chcecie dokonywać świadomych zakupów żywnościowych to koniecznie sięgnijcie po tą książkę. Jest ona napisana prostym, zrozumiałym językiem. Wszystko jest sensownie pogrupowane, a przepisy wzbogacone o zdjęcia, na widok których aż ślinka cieknie. 

Dla mnie stała się prawdziwym kompendium wiedzy, a przede wszystkim jest dowodem na to, że zdrowe może być też smaczne. Trzeba tylko wiedzieć, jak to zrobić ;)
44

Magda gotuje | tradycyjne domowe pączki

4 stycznia 2017 60
Magda gotuje | tradycyjne domowe pączki
Wszyscy mnie dziś pytają czy na pewno kupiłam dobry kalendarz na ten rok :D Tak, mamy środę, 4 stycznia. Nic mi się nie pomyliło. Doskonale wiem, że to jeszcze nie tłusty czwartek. Zaraz wam wyjaśnią skąd więc się wziął na blogu przepis na pączki.
Otóż od kilku lat mamy z babcią taką naszą tradycję, że na Sylwestra robimy nasze własne domowe pączki. Trwa to już bardzo długo, ale niestety w tym roku, ze względu na mój wyjazd do Wrocławia, nasza tradycja została przerwana. Strasznie mi brakowało pączuszków w sylwestrową noc, ale postanowiłyśmy z babcią, że nadrobimy po moim powrocie. I tym sposobem właśnie dzisiaj nadszedł Dzień Pączka :D

Zdaję sobie sprawę, że po świętach część z was zdecydowała się na dietę i ma chwilową awersję do słodyczy, ale pomyślałam, że wstawię ten przepis już teraz. Na Tłusty Czwartek będzie idealny. A może akurat przytrafi się jakaś inna okazja i zdecydujecie się wypróbować go wcześniej.

Składniki:

1 kg mąki
5 dag drożdży
10 dag cukru
0,5 litra mleka
6 żółtek
1 jajko
sól
10 dag margaryny
kieliszek spirytusu
1,5 litra oleju do smażenia


Nadzienie: u mnie bezglutenowa masa makowa Helio oraz masa orzechowa Helio
Do dekoracji: polewy deserowa, mleczna, biała Helio oraz skondensowana skórka pomarańczy Helio

Sposób przygotowania:

Robimy rozczyn z drożdży, 1 łyżki cukru, 20 dag mąki i mleka. Rozczyn gęstością powinien przypominać dobrą śmietanę. Zostawiamy w cieple do wyrośnięcia.

Jajko i żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy mąkę, wyrośnięty rozczyn, resztę mleka, sól, alkohol i wyrabiamy ciasto aż będzie gładkie i zacznie odstawać od ręki. Powoli wlewamy rozpuszczoną margarynę i nadal wyrabiamy. Ciasto pozostawiamy do wyrośnięcia.

Nabieramy ciasto i kształtujemy z niego placuszki. Nakładamy na nie wybrane nadzienie, zlepiamy dokładnie i formujemy kulki. Układamy na posypanej mąką deseczce.


W garnku podgrzewamy olej do smażenia pączków. Po nagrzaniu wrzucamy do niego uformowane kulki. Kiedy zarumienią się i wypłyną na wierzch przewracamy, a kiedy będą już rumiane z obu stron możemy je wyjmować. Ja swoje odkładam najpierw na papierowe ręczniki, żeby odsączyć z tłuszczu a dopiero potem zabieram się za dekorację.


Wiem co zaraz usłyszę. Że pączki to tyle kalorii, że tuczące, itp. itd. Owszem tuczące, ale nie jem ich codziennie tylko od wielkiego święta. Właściwie to dwa razy do roku. Kupnych pączków po prostu nie lubię. Większość z nich ciągnie się jak guma i w smaku przypomina podeszwę. Swojskie pączki są za to tak syte, że po zjedzeniu jednego jestem już pełna, także aż tak strasznej krzywdy mojej figurze nie wyrządzą :) Poza tym mam dodatkową motywację, żeby po takich pysznościach zrobić naprawdę konkretny trening kardio ;)
To kto chętny na pączusia? Zapraszam, bo jeszcze cieplutkie :D

60

Podsumowanie grudnia | moje treningi + wyjazd do Wrocławia

3 stycznia 2017 35
Podsumowanie grudnia | moje treningi + wyjazd do Wrocławia
Witam was pierwszym postem w Nowym Roku. Serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia, które od was dostałam. Wierzę, że się spełnią :) Z racji tego, że przez kilka ostatnich dni miałam ograniczony dostęp do internetu, sama życzenia złożyłam wam jedynie na Facebooku. Chciałabym jednak zrobić to także tutaj, także życzę wam 365 szczęśliwych dni, 52 cudownych weekendów, 12 wspaniałych miesięcy, 4 kolorowych pór roku oraz spełnienia marzeń w Nowym Roku!


Na dziś zaplanowałam luźniejszy post, obfitujący w zdjęcia. Na początek małe podsumowanie moich grudniowych treningów.


Powiem szczerze, że nie jestem zadowolona. Początek był nie najgorszy. Ćwiczyłam głównie na siłowni a treningi były dosyć konkretne. 12 grudnia skończył mi się jednak karnet i z racji tego, że zbliżały się święta, a zaraz po nich Sylwester i Nowy Rok zrezygnowałam tymczasowo z jego przedłużania. Byłam pewna, że nic to nie zmieni i będę regularnie ćwiczyła, ale w domu. Niestety moja silna wola zawiodła. Ćwiczyłam sporadycznie i raczej niezbyt intensywnie.

Oczywiście święta sprawiły, że pozwoliłam sobie na dużo więcej jeśli chodzi o jedzenie. Myślę, że nie tylko ja, bo w końcu święta to święta ;) Potem wyjazd do Wrocławia, podczas którego treningi też poszły w odstawkę. Co prawda codziennie miałam zapewnione kilkugodzinne spacery i kilka razy dziennie wchodzenie po schodach na 4 piętro, ale to nie to samo. Wczoraj wieczorem wróciłam do domu i najwyższa pora wziąć się za siebie. Koniec z obijaniem się :)

No właśnie - Wrocław. W grudniu nie obejrzałam żadnych fajnych filmów, nie przeczytałam w całości żadnej godnej polecenia książki, za to wybrałam się w fantastyczną podróż. Wrocław oczarował mnie od pierwszego wejrzenia. Piękna, zabytkowa architektura, wąskie brukowane uliczki, przepiękne dekoracje świąteczne i Ostrów Tumski, który jest tak cudowny, że aż oczy się świecą.

Spędziłam w tym mieście kilka niezapomnianych dni. Fantastyczny Sylwester, dobrze rozpoczęty Nowy Rok. Piękna pogoda, która nam dopisała, tylko zachęcała do zwiedzania. Przywiozłam ze sobą całą masę wspomnień i mnóstwo zdjęć.



Polowanie na krasnale musiało być :) To tylko kilka okazów, z całej kolekcji, którą udało nam się znaleźć.


Zakochałam się w tym mieście i na pewno kiedyś jeszcze tam wrócę :)

Kochani, dajcie koniecznie znać, jak minął wam grudzień, jak spędziliście Sylwestra, jak zaczął się dla was Nowy Rok.
35
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL