×

Piękna jesienią | część 4 | twarz i ciało

31 października 2016 38
Piękna jesienią | część 4 | twarz i ciało
Jesień to taka pora roku, kiedy moja skóra bardzo szybko ulega przesuszeniu. Gwałtowne zmiany temperatury, przebywanie w ogrzewanych pomieszczeniach, grube, wełniane swetry.... a pod nimi często sucha, łuszcząca się skóra... Brrrr.... Żadna z nas chyba tego nie lubi. Trzeba więc jakoś sobie radzić, żeby do tego nie dopuścić.
W pielęgnacji ciała stawiam więc o tej porze roku przede wszystkim na bardzo mocne nawilżenie. I tutaj niezawodny jest balsam do ciała Evree. Z tą firmą zaprzyjaźniłam się już jakiś czas temu i gdy tylko robi się chłodniej od razu sięgam po jej kosmetyki.


Na zdjęciu możecie zobaczyć również mgiełkę do ciała Ziaji. Pewnie się zastanawiacie co mi strzeliło do głowy, żeby używać mgiełki kiedy na dworze jest tak zimno. Ale akurat ten produkt, mimo niesprzyjającej pogody sprawdza się znakomicie. Jest to moje nowe odkrycie - mgiełka odświeżająca o pięknym zapachu drzewa tamaryndowego i zielonej pomarańczy. Cudnie pachnie, fajnie orzeźwia i właśnie dlatego mam ją zawsze przy sobie kiedy wybieram się na trening. Po solidnej porcji ćwiczeń jest jak znalazł. Dodatkowo sprawdza się także do twarzy. Bardzo dobrze tonizuje i delikatnie nawilża cerę. Taki niepozorny kosmetyk, a ja bardzo go polubiłam :)
No właśnie. Zaczęłam mówić o pielęgnacji twarzy, więc pora ten temat trochę rozwinąć.


Odkąd do codziennej pielęgnacji wprowadziłam olejki to one królują w mojej łazience. Genialnie sprawdzają się u mnie roll-ony z BioOleo Cosmetics. Duży plus za taką formę produktu, ponieważ przy aplikacji dodatkowo mamy zapewniony delikatny masaż twarzy.
Oprócz tego stosuję też krem Soraya magia olejków. Kupiłam go bo był akurat w promocji i okazał się strzałem w 10. Jest lekki ale świetnie radzi sobie z nawilżeniem, a przy tym nie powoduje że moja mieszana cera się świeci. Więcej na jego temat napiszę już niebawem.
Ważnie miejsce w mojej pielęgnacji zajmuje oczyszczanie. Dlatego też staram się przynajmniej raz w tygodniu wykonać peeling. Od lat jestem wierna gruboziarnistemu peelingowi Perfecty. Fajnie oczyszcza, ale mimo dosyć sporych drobinek nie podrażnia.
Na koniec mój ulubieniec - płyn micelearny Biolaven. Zakochałam się w nim od pierwszego użycia. Po pierwsze za ten cudny zapach winogron, który jeszcze przez jakiś czas od użycia utrzymuje się na skórze. Po drugie, za właściwości odświeżające - nic nie pobudza mnie z rana tak jak ten płyn. Odświeża skórę, oczyszcza ją z resztek makijażu. Dla mnie jak na razie nr 1 :)

To tyle jeśli chodzi o moją jesienną pielęgnację. Znacie powyższe produkty? A może macie zupełnie innych ulubieńców, którymi chcecie się ze mną podzielić :)

38

Podsumowanie października | zdjęcia, filmy, książki, muzyka

30 października 2016 36
Podsumowanie października | zdjęcia, filmy, książki, muzyka
Hej :) Z racji tego, że październik zbliża się ku końcowi postanowiłam przygotować małe podsumowanie miesiąca. Do tej pory na blogu nie było takich postów więc jestem bardzo ciekawa czy wam się spodobają. Jeżeli tak, to myślę, że coś podobnego będę szykować co miesiąc.

Zacznijmy od zdjęć. Mam tu mały kolaż zdjęć z Instagrama. To właśnie tam możecie śledzić co dzieje się u mnie na co dzień, tak bardziej prywatnie. Także zapraszam do obserwowania TUTAJ.

Teraz przejdziemy do filmów. Październik był w tej kwestii raczej ubogi. Gdyby nie wczorajszy wieczór, to nie miałabym tutaj zupełnie nic do pokazania. Na co dzień na bieżąco oglądam jedynie dwa seriale: "Singielkę" oraz "Na noże". Przez wakacje nadrobiłam trochę zaległości filmowe, bo wiedziałam, że później nie będę już miała na to czasu. Jednak z racji tego, że troszkę choruję postanowiłam zrobić sobie leniwą sobotę i sięgnęłam po polską komedię romantyczną "Kochaj". Wiem, że wiele osób wiesza psy na takich produkcjach, ale ja od czasu do czasu lubię obejrzeć właśnie coś takiego lekkiego, zabawnego. Na pewno nie jest to film wysokich lotów ale umówmy się, jeżeli ktoś chce ambitnego kina to z pewnością nie wybiera komedii romantycznej :P
"Kochaj" to film o czterech przyjaciółkach. 4 kobiety, 4 zupełnie różne osobowości, 4 żywioły. Sawa, która ma wkrótce stanąć na ślubnym kobiercu, zaczyna mieć wątpliwości czy Jurek (uznawany przez pozostałe dziewczyny za ideał) faktycznie jest tym jedynym. Tym bardziej, że na jej drodze staje interesujący aktor Krzysztof. Przed samą ceremonią w umówionym miejscu zjawiają się 3 przyjaciółki: zawsze perfekcyjna prezenterka telewizyjna Oliwia, blogerka i miłośniczka Orientu - Weronika, oraz szalona, spragniona mocnych wrażeń Anka. Są także wszyscy zaproszeni gości. Brakuje jedynie panny młodej...


Nie będę zdradzać nic więcej. Jeżeli będziecie miały ochotę to same obejrzycie. Nie powiem, żeby ten film zrobił na mnie jakieś szczególne wrażenie, ale to całkiem niezła propozycja na babski wieczór przy winku.

Nadeszła pora na książki. W tym miesiącu przeczytałam niestety tylko dwie. Jak na mnie to strasznie mało, ale większość czasu zajęło mi czytanie materiałów do pracy magisterskiej. Coś jednak przeczytałam a mianowicie:

1. Paullina Simons " Samotna gwiazda"


Książka opowiada historię czwórki przyjaciół (Chloe, Masona, Blakea i Hannah), którzy po zakończeniu szkoły średniej wyruszają w podróż po Europie. Ich celem jest Barcelona, jednak w drodze do wymarzonego miasta, na prośbę babki Chloe muszą odwiedzić jeszcze kilka innych miejsc. Podróżując pociągiem przez postkomunistyczną Europę, Chloe poznaje chłopaka, który jedzie na wojnę. Johnny ma czarujący uśmiech, oszałamiający głos ale skrywa mnóstwo sekretów. Znajomość ta bardzo namiesza w życiu czwórki przyjaciół i mocno wpłynie na łączące ich więzi. Jedno jest pewne. Wyprawa, która miała być spełnieniem ich marzeń, już na zawsze odmieni ich życie i sprawi, że nic nie będzie takie samo jak przed wyjazdem.
Sporo osób polecało mi tą książkę, więc kiedy w końcu dorwałam ją w osiedlowej bibliotece od razu zabrałam się za czytanie. Powiem szczerze, że nie wciągnęła mnie tak bardzo jakbym się tego spodziewała czytając liczne pozytywne opinie. Nie oznacza to oczywiście, że książka jest zła. Nic  z tych rzeczy. Bardzo lubię powieści Paulliny Simons, ale tym razem trochę za dużo tu dla mnie dokładności. Wszystkie sceny są opisane bardzo szczegółowo, co momentami było dosyć nużące. Dopiero pod koniec akcja nabrała tempa i poczułam, że jestem naprawdę ciekawa jak to wszystko się skończy.

2. Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu"


Rachel codziennie dojeżdża do pracy tym samym pociągiem, który zawsze zatrzymuje się w tym samym miejscu. Dokładnie przy szeregu domów. Kobieta stale obserwuje mieszkających tam ludzi, aż z czasem zaczyna mieć wrażenie że ich zna. Nadaje im imiona, przypisuje określone cechy. Twierdzi, że prowadzą życie idealne. Zazdrości im, bo sama też kiedyś taka była. I nagle, pewnego dnia widzi coś wstrząsającego. Tylko przez chwilę, bo pociąg zaraz rusza, ale to wystarcza by uświadomiła sobie, że to co na pierwszy rzut oka wygląda na idealne, wcale nie musi takie być. Od tej pory przestaje być tylko zwykłą dziewczyną z pociągu, a staje się częścią życia ludzi, których do tej pory widywała jedynie z daleka...
Powiem tak: dla mnie ta książka to prawdziwy geniusz. Od momentu, gdy zaczęłam ją czytać, po prostu nie mogłam się od niej oderwać. Niesamowita akcja, trzymająca w napięciu do ostatniej strony, niespodziewane zwroty, pojawiające się nowe okoliczności... Wszystko to sprawia, że po tą książkę po prostu trzeba sięgnąć. Czytałam już sporo trillerów i zwykle już w połowie bezbłędnie udawało mi się odgadnąć kto zawinił. Tym razem, aż do końca nie byłam pewna. To już jest znak, że Paula Hawkins odwaliła kawał dobrej roboty i napisała książkę, która naprawdę niesamowicie wciąga.

I jeszcze na koniec kilka propozycji muzycznych:

1. Mateusz Ziółko "W płomieniach"


2. Agnieszka Chylińska "Królowa łez"


3. Filatov & Karas – Tell It To My Heart


4. Gromee - Fearless ft. May-Britt Scheffer (moja piosenka na siłownie :))



I na dzisiaj to tyle. Jestem strasznie ciekawa czy podobają wam się takie posty i czy chcecie, żeby pojawiały się częściej. :)
36

Złuszczająca maska do stóp GlySkinCare

28 października 2016 19
Złuszczająca maska do stóp GlySkinCare
Cześć :) Przeziębienie wzięło mnie już całkiem. Myślałam że to tylko chwilowe i skończy się na katarze, ale niestety zamiast lepiej jest coraz gorzej. Na szczęście już prawie weekend więc mam nadzieję, że gdy porządnie się wygrzeję to wszystko przejdzie.
Zaczęłam dzisiejszego posta od marudzenia, ale niestety to jeszcze nie koniec, ponieważ produkt, który wam dziś przedstawię daleki jest od ideału.


Od producenta:

Złuszczająca maska do stóp w formie skarpetek skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek pozostawiając stopy gładkie, miękkie i delikatne. Wzbogacona aloesem, ekstraktem z ogórka, miodu, olejem lawendowym, kwasem hialuronowym oraz kwasami owocowymi formuła skutecznie likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp oraz poprawia poziom jej nawilżenia.

Korzyści:
  • Likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp 
  • Poprawia nawilżenie 
  • Prosta w użyciu
Sposób użycia:
  • Wyjmij produkt z opakowania i odetnij brzeg folii wg zaznaczonej linii.
  • Załóż foliowe skarpetki na stopy szczelnie je zamykając. Aby produkt lepiej przylegał do skóry, na foliowe skarpetki załóż skarpety bawełniane.
  •   Po upływie 40 minut zdejmij foliowe skarpetki i dokładnie opłucz stopy.
  •  Efekt złuszczania naskórka nastąpi po 7-10 dniach. (Aby przyspieszyć ten proces, możesz wymoczyć stopy w ciepłej wodzie po upływie 4 dni od zabiegu).
  • Proces złuszczania zrogowaciałego naskórka trwa około 2 tygodni, pozostawiając stopy gładkie, miękkie i delikatne.
  • Złuszczającą maskę do stóp stosuj nie częściej niż co 3 miesiące.

Skład:

Aqua, Cucumis Sativus Extract, Glycerin, Lavandula Angustifolia Oil, Aloe Barbadensis Extract, Propylene Glycol, Hyaluronic Acid, Mel Extract, Sodium Lactate, Salicylic Acid, Lactic Acid, Glycolic Acid, Polyquaternium-4, Ethanolum, Phenoxyethanol.

Cena: 19zł do kupienia TUTAJ

Moja opinia:

W opakowaniu znajdują się dwie foliowe skarpetki. Po włożeniu do nich stóp poczułam jakbym zagłębiała się w jakiejś galarecie. Wszystko to zasługa mazi, którą wypełnione są skarpetki. To właśnie ona ma odpowiadać za działanie złuszczające i nawilżające. Z boku znajdują się paski, które zapobiegają zsuwaniu się skarpetek.


Noszę rozmiar buta 39 i niestety skarpetki były dla mnie na styk. Pod koniec, kiedy próbowałam przetransportować się w nich do łazienki, jedna z nich po prostu pękła na palcu. Na szczęście zdarzyło się to już na koniec, a nie na początku zabiegu. W jego trakcie nie odczułam żadnego dyskomfortu. Wiele dziewczyn uskarża się na delikatne pieczenie, ale u mnie się ono nie pojawiło. W pewnym momencie zaczęłam mieć nawet wątpliwości czy ten specyfik w ogóle działa. Wytrzymałam jednak do końca i po upływie 40 min zdjęłam skarpetki, a stopy opłukałam wodą i czekałam.
Czekałam, czekałam. 5 dni, 7, 10... i nic. Dopiero po 2 tygodniach zauważyłam, że w niektórych miejscach skóra zaczyna delikatnie się łuszczyć. Nie odchodziła płatami tak jak pisze wiele z was, ale lekko się łuszczyła. Co najśmieszniejsze nie z całych stóp ale tylko miejscowo, głównie na ich bocznej części.
Efekty? Baaardzo marne. Stopy są w praktycznie identycznym stanie jak przed zabiegiem. Nie poprawiło się ich nawilżenie, szorstka skóra (szczególnie w okolicach pięt) nadal wygląda tak samo. Zawiodłam się. Liczyłam na dużo więcej, ale ten produkt nie dał mi tego na co czekałam. No cóż, szkoda, ale nie zawsze możemy trafiać na ideały :)

Używałyście kiedyś takich skarpetek? Jakie są wasze ulubione produkty do pielęgnacji stóp?


19

Piękna jesienią | część 3 | paznokcie

25 października 2016 33
Piękna jesienią | część 3 | paznokcie
Witajcie. Dopadło mnie jesienne przeziębienie ale się nie daję :) Kolejny post z serii Piękna jesienią miał się pojawić więc jest. Po makijażu oczu i ust dziś przyszła pora na paznokcie.
O ile latem sięgam raczej po jaśniejsze kolorki: błękity, róże, pomarańcze to jesienią stawiam na coś ciemniejszego i bardziej wyrazistego. Zanim jednak przejdę do kolorków wspomnę trochę o pielęgnacji. Po wakacjach moje pazurki były w opłakanym stanie. Przez 2 miesiące pracowałam przy zbiorach owoców, co niestety poskutkowało tym, że paznokcie zaczęły się łamać i rozdwajać. Wtedy w moje ręce wpadła odżywka Herome. Stosuje się ją przez 21 dni. Pierwszego dnia nakłada się jedną warstwę, drugiego kolejną, a trzeciego zmywa. I tak do końca kuracji. Muszę powiedzieć że bardzo miło się zaskoczyłam bo już po 2 tygodniach zauważyłam, że paznokcie są twarde, mniej się łamią i ogólnie poprawiła się ich kondycja. A takie zdrowe i zadbane pazurki aż proszą się o jakiś fajny kolor :)


Na zdjęciu widzicie 4 po które sięgam najczęściej. Liliowy fiolecik od Eclair (kiedy mam ochotę na coś delikatniejszego), zielono - niebieski lakier Wibo Extreme Nails oraz piękny granat z tej samej linii. Na końcu klasyczna, głęboka czerwień Ingrid Estetic. Co jak co ale czerwone pazurasy nigdy nie wyjdą z mody :) Wszystkie lakiery zostały podlinkowane do postów, w których  dokładniej je opisuję więc klikajcie i zaglądajcie. Dzisiaj pokażę jedynie jak na paznokciach prezentuje się granat Wibo, bo to mój nowy nabytek i jeszcze nie miałam okazji go wam przedstawić a muszę przyznać że zakochałam się w nim od pierwszego pomalowania :)


Z mojej strony na dzisiaj to tyle :) Jakie są wasze ulubione kolorki na jesień? Po jakie lakiery sięgacie najczęściej?
33

Ziaja, Krem pod oczy i na powieki rozjaśniający cienie z bławatkiem

23 października 2016 21
Ziaja, Krem pod oczy i na powieki rozjaśniający cienie z bławatkiem
Hej :) Nazbierało mi się trochę spraw do ogarnięcia więc dzisiejszy wpis jest trochę w biegu, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Nie będę robiła specjalnych wstępów. Po prostu zapraszam do czytania :)


Od producenta:

Przeznaczony do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu w każdym wieku.
Działanie: rozjaśnia cienie pod oczami oraz wyraźnie zmniejsza ich widoczność. Nawilża, tonizuje i lekko napina naskórek. Aktywnie odżywia oraz doskonale uelastycznia skórę. Skutecznie wygładza drobne zmarszczki. 

Skład:

Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Hydrogenated, Coco-Glycerides, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Octyldodecanol, Glycerin, Panthenol, Ceteareth-20, Propylene Glycol, Centaurea Cyanus Flower Extract, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Sodium Polyacrylate, Methylparaben, Ethylparaben, DMDM Hydantoin

 Cena: ok. 6zł/15ml

Moja opinia:

Krem umieszczony jest w malutkiej tubce z aplikatorem w formie dłuższego noska. Kosmetyk jest dosyć gęsty ale nie sprawia żadnych problemów przy rozsmarowywaniu. Całkiem szybko się wchłania, nie klei się, nie tłuści.


 Do plusów mogę zaliczyć to, że bardzo fajnie nawilża skórę pod oczami. Niestety poza tym żadnego więcej działania nie zaobserwowałam. Cienie pod oczami mam niewielkie ale mimo to nie zostały one w jakikolwiek sposób zredukowane czy rozjaśnione. Ani tonizacji ani napięcia skóry nie zauważyłam. W sumie w moim przypadku nie ma jeszcze czego napinać więc to może dlatego ;)
Powiem tak: krem pod oczy Ziaja jest dla mnie zupełnie obojętny. Był i się skończył. Tyle. Ani nie oczarował mnie specjalnie, ani nie wyrządził żadnej szkody. Po prostu przeciętniak.

Macie swoje ulubione kremy pod oczy? Po jakie sięgacie najczęściej?

21

Joy Box "Jesienna pielęgnacja" | prezentacja zawartości

20 października 2016 27
Joy Box "Jesienna pielęgnacja" | prezentacja zawartości
Cześć :) Dzisiaj już tak wieczorkiem, ale dopiero niedawno wróciłam do domu. Prawdę mówiąc myślałam, że ten post już się nie pojawi. Mam jakiś gorszy dzień i najchętniej owinęłabym się kołdrą i poszła spać tak żeby o niczym nie myśleć. Niestety to niemożliwe więc uznałam, że chociaż na chwilę zajmę głowę czymś innym i naskrobię coś dla was. Tym razem dosyć krótki post prezentujący zawartość jesiennego Joy Boxa. Te z was, które obserwują mnie na Instagramie widziały zawartość pudełeczka już wczoraj. Pozostałych serdecznie zapraszam do dalszej części wpisu.

Mój box prezentuje się tak:


Co znajduje się w środku?

1. Serum pobudzające wzrost rzęs LashVolution
LashVolution to serum do rzęs o wysokiej skuteczności, które stymuluje i przyśpiesza wzrost rzęs oraz zwiększa ich objętość i gęstość. Preparat przeznaczony jest dla osób, które chcą mieć długie, gęste i mocne rzęsy. Aplikacja serum jest niezwykle prosta i szybka. Nałożenie odżywki trwa zaledwie kilka sekund. Wystarczy bezpośrednio przed snem delikatnym ruchem pędzelka nałożyć odżywkę na skórę powiek przy górnej linii rzęs. Efekty stosowania widoczną są już po 2 tygodniach!

2. Normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy Vianek
Preparat w formie toniku do stosowania na skórę głowy, normalizujący pracę gruczołów łojowych. Zawiera kompleks ekstraktów z pokrzywy, skrzypu, łopianu, szałwii i brzozy, bogatych w składniki mineralne (cynk, miedź, krzem) oraz witaminy, które wzmacniają cebulki, znacząco przyspieszając wzrost włosów. Olejki rozmarynowy i eukaliptusowy odświeżają, pobudzają i odżywiają skórę głowy. Systematycznie stosowanie sprawia, że włosy rosną mocniejsze i grubsze, stają się bardziej odporne na uszkodzenia.

3. Odżywczy olejek do włosów Vianek
Odżywczy olejek, zawierający wyciągi z nagietka lekarskiego, miodunki plamistej i pięciornika gęsiego, przeznaczony do intensywnej pielęgnacji każdego rodzaju włosów. Wspomaga ich odbudowę i wzrost. Połączenie olejów bogatych w witaminy (z pestek moreli, rokitnikowego) oraz masła avocado z lecytyną sojową i witaminą E zapewnia długotrwałe nawilżenie, wygładzenie i połysk. Preparat sprawdza się szczególnie do zabiegu olejowania włosów. Do stosowania również jako serum regenerujące końcówki.

4. Maskara z kolekcji Four Season - blue Summer
FOUR SEASONS to linia Maskar na cztery pory roku oraz odważne kolory Natury z nutą egzotyki. Zawierają woski pochodzenia naturalnego oraz intensywne pigmenty. Dzięki nim następuje widoczne podkreślenie walorów i wszystkich wymiarów rzęs: pogrubienie, wydłużenie, nasycenie kolorem rozdzielenie i podkręcenie. Specjalna formuła zagęszczająca rzęsy, w połączeniu z innowacyjnymi szczotkami, pozwala dokładnie otulić tuszem każdą rzęsę z osobna. Bezpieczna dla wrażliwych oczu.

5. Rekonstruktor twarzy z efektem carbo Arkana
Rekonstruktor twarzy z efektem karboksyterapii. Zawiera aktywną formę kwasu ksymenynowego i argininy, które działają na skórę ujędrniająco i uelastyczniająco. Wzbogacony specjalnym peptydem o działaniu remodelującym i poprawiającym owal twarzy w strefie „V” napina skórę, unosi ją, wspomagając m.in. likwidację podwójnego podbródka, zwiotczałej skóry i tzw. „chomików”.

6. Kryształki do kąpieli Kneipp
Kryształki do kąpieli Prowansalskie sny lawendowe to kompozycja termalnej soli solankowej z naturalnym eterycznym olejkiem lawendowym pozwala oddalić się od codziennych obowiązków i odetchnąć śródziemnomorskim zapachem lawendy. Choć na chwilę można oddać się intensywnemu odpoczynkowi, przenosząc się w podróż do czarujących krajobrazów Prowansji. Kąpiel w kolorze prowansalskiej lawendy.

7. Przeciwstarzeniowe serum olejkowe Vita C Infusion
Nadzwyczajnym składnikiem aktywnym tego serum jest witamina C. W serum No 606 zastosowano niezwykle stabilną, wyjątkowo odporną na oksydację i wysokie temperatury witaminę C TETRA w bardzo dużym stężeniu 30mg/ml. Ta unikalna odmiana witaminy C jest rozpuszczalna tylko w olejach. Jej doskonałe właściwości są konsekwencją wysokiej stabilności oraz rewelacyjnej wchłanialności. To z kolei przekłada się na skuteczną ochronę przed działaniem promieni UVA/UVB, przedwczesnym starzeniem, niedoskonałościami, przebarwieniami, rozszerzaniem naczyń krwionośnych i „zmęczeniem” skóry. Przeciwstarzeniowe serum olejkowe gwarantuje zastrzyk energii dla skóry, przeznaczone jest do wszystkich typów cery. Można używać na dzień i na noc.
Skóra jest zregenerowana, wzmocniona, napięta, wypoczęta, promienna i pełna energii. Zmarszczki i przebarwienia zredukowane, naczynka wzmocnione, koloryt skóry ujednolicony. Przy regularnym stosowaniu wygląd skóry ulega wyraźnej poprawie.

Nie zdziwi was pewnie, że mnie jako włosomaniaczkę najbardziej zainteresowały produkty Vianek. Już się nie mogę doczekać kiedy zacznę ich testy. Poza tym jestem bardzo ciekawa serum do rzęs. Wczoraj rozpoczęłam kurację więc za jakiś czas na pewno podzielę się z wami efektami.

Na koniec jeszcze dodam, że jeżeli macie ochotę zamówić takie pudełeczko to możecie to zrobić za jedyne 49 zł TUTAJ.


27

Ziaja, Zimowy krem do rąk `Czekolada, pomarańcza`

19 października 2016 32
Ziaja, Zimowy krem do rąk `Czekolada, pomarańcza`
Hej hej :) Witam was we środę. To już połowa tygodnia. Do weekendu coraz bliżej ;) Żeby osłodzić wam trochę to czekania przygotowałam kolejny post. Dziś będzie o kremie do rąk Ziaji. Jeżeli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził to zapraszam do czytania.

Od producenta:

Zimowy krem do rąk czekolada, pomarańcza
- Przynosi ulgę wysuszonym dłoniom .
- nawilża naskórek oraz łagodzi podrażnienia .
- pozostawia skórę zadbaną i delikatną w dotyku .
- pachnie smakowitym aromatem czekolady i pomarańczy.
Sposób użycia: krem nanieść na umytą skórę dłoni i delikatnie wmasować. stosować kilka razy dziennie.

Skład:

 Aqua (Water), Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate,Paraffinium Liquidum (Mineral Oil), Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Cera Microcristallina (Microcrystalline Wax), Paraffin, Panthenol, Sodium Acrylate/Sodium, Acryloyldimethyl Taurate, Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylene Glycol, Parfum (Fragrance), Limonene, Eugenol, Cinnamyl Alcohol, Coumarin, Linalool, Citric Acid.

Cena: ok. 6 zł/80 ml

Moja opinia:

Krem znajduje się w białej tubce z brązowo-pomarańczowymi dodatkami. Szata graficzna jest minimalistyczna, typowa dla kosmetyków Ziaja, ale mimo to przyciąga wzrok.
Sam krem ma lekką, niezbyt gęsta konsystencję. Bardzo dobrze rozsmarowuje się na dłoniach i szybko się wchłania nie pozostawiając żadnej tłustej czy klejącej warstwy. Niewątpliwą zaletą jest przepiękny zapach czekolady, który jeszcze długo po aplikacji utrzymuje się na skórze. Nie jest on słodki czy mdły. Wręcz przeciwnie. Bardziej przypomina mi gorzką czekoladę z nutką pomarańczy. Idealna kompozycja na jesień i zimę. 


Działanie nie jest jakieś wybitne. Kosmetyk nawilża ale raczej delikatnie. Obawiam się że może sobie nie poradzić z bardziej przesuszoną skórą. Ja na szczęście mam dłonie, które nie są szczególnie wymagające. Praktycznie każdy krem je zadowoli więc i ten jak najbardziej się sprawdził. 
Dla osób, które są bardziej wybredne polecam mimo wszystko wypróbować ten kremik ze względu na zapach, tym bardziej, że cena naprawdę nie jest wysoka. Ciepły kocyk, kubek gorącej herbaty, dobra książka i czekoladowo-pomarańczowy kremik Ziaja to mój przepis na idealny jesienny wieczór :)
32

Piękna jesienią | tydzień 2 | usta

17 października 2016 46
Piękna jesienią | tydzień 2 | usta
Hejka kochani. Dziś już po zajęciach pędzę do was z kolejnym postem akcji "Piękna jesienią". Ostatnio było o makijażu oka, a w tym tygodniu przyszła kolej na usta. Akurat w moim przypadku usta są moim znakiem rozpoznawczym. Są duże i pełne, co kiedyś strasznie mnie denerwowało ale teraz jestem z nich dumna :) i chętnie je podkreślam.
Latem zwykle stawiam na błyszczyki, ale jesienią kiedy wiatr wieje z każdej strony, zazwyczaj kończy się to tak, że włosy przyklejają mi się do ust, a potem są całe obklejone. Dlatego też na chwilę obecną wybieram głównie pomadki. Zanim jednak przejdziemy do kolorówki muszę wspomnieć o produkcie, bez którego nie ruszam się z domu.


Jest to oczywiście masełko lub pomadka ochronna. Żeby kolor dobrze wyglądał na ustach muszą być one odpowiednio zadbane. Suche, odstające skórki psują niestety nawet najlepszy makijaż. Z tego względu zawsze na noc smaruję usta wazeliną. Obecnie używam kosmetyku Floslek i jestem z niego naprawdę zadowolona. Usta są odpowiednio nawilżone i gotowe na makijaż :)


W mojej kosmetyczce królują teraz 3 produkty (od lewej): Lovely Color Wear nr. 4, Lovely Creamy Color nr. 4 oraz Wibo Glossy Temptation nr. 5. W codziennym makijażu preferuję typowe nudziaki, stąd nieśmiertelna pomadka Wibo. Czasami mam jednak ochotę na bardziej wyrazisty kolor i wtedy sięgam po Lovely. Nie znajdziecie jednak u mnie mocnych czerwieni czy innych neonów. Niestety na takie eksperymenty ciągle jeszcze brakuje mi odwagi, ale kto wie co czas przyniesie :)
46

Elseve Magiczna Moc Olejków, Eliksir odżywczy

12 października 2016 38
Elseve Magiczna Moc Olejków, Eliksir odżywczy
Cześć kochane. Obiecałam sobie, że w końcu wrócę do regularnego blogowania i jak na razie dzielnie walczę. Mam nadzieję ze zorganizuję się tak, że przynajmniej 3 razy w tygodniu będę mogła coś dla was naskrobać. Na razie pracuję nad stroną bloga na Fb oraz Instagramie. Tam możecie poznać mnie trochę bardziej prywatnie więc serdecznie zapraszam do obserwacji :)
A dzisiaj przygotowałam dla was recenzję kosmetyku, który mnie oczarował. Do tej pory byłam wielką fanką serum Bioelixire Argan Oil i byłam przekonana, że jest to najlepszy produkt w tej kategorii z jakim się spotkałam. Tak było. Dopóki nie trafiłam na Odżywczy Eliksir Elseve z olejkami. Teraz nie wyobrażam sobie by miało go zabraknąć w mojej łazience.
 

Od producenta:

Eliksir Odżywczy Elseve od L'Oréal Paris to produkt pielęgnacyjny, który odżywia i wygładza włosy oraz pomaga chronić je przed codziennym oddziaływaniem szkodliwych czynników zewnętrznych. Bogata formuła o lekkiej, nietłustej konsystencji doskonale odpowiada na potrzeby wszystkich rodzajów włosów, pielęgnując je, dyscyplinując i dodając im blasku oraz miękkości bez obciążania fryzury.

Skład:

 Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Chamomilla Recutita Extract/Matricaria Flower Extract, Cocos Nucifera Oil/Coconut Oil, Helianthus Annus Seed Oil/Sunflower Seed Oil, Nelumbium Scepiosum Extract/Nelumbium Speciosum Flower Extract, Benzyl Alcohol, Cinnamal, Linalool, Linum Usitatissimum Flower Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Gardenia Tahtensis Flower Extract, Rosa Canina Flower Extract, Bisabolol, Glycine Soja Oil/Soybean Oil, Parfum/Fragrance (F.I.L. CI168954/1).

Cena: ok. 40zł

Moja opinia:

Serum znajduje się w poręcznej buteleczce wykonanej z przezroczystego plastiku w pomarańczowym kolorze. Posiada wygodny dozownik tzw. pompkę, która aplikuje kosmetyk w odpowiednich, niewielkich ilościach. 


Produkt ma dosyć rzadką, bezbarwną konsystencję. Przepięknie pachnie chociaż nie jestem w stanie zidentyfikować tego zapachu. Najważniejsze dla mnie jednak, że jest przyjemny i długo utrzymuje się na włosach.


Serum stosowałam zarówno na mokre jak i na suche włosy i w obu przypadkach sprawdziło się świetnie. Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Nie skleja ich, nie obtłuszcza, nie obciąża i nie powoduje tzw. przyklapu. Zaaplikowane na mokre włosy tuż po umyciu z powodzeniem zastępuje mi odżywkę bez spłukiwania. Kosmetyk Elseve towarzyszy mi także w codziennej pielęgnacji do zabezpieczania końcówek. Pięknie ujarzmia moje często niesforne kosmyki, wygładza je i nadaje blasku.
Co tu dużo mówić. Znalazłam swój ideał. Do tej pory myślałam ze każde serum do włosów ma podobne działanie, a moje włosy są po prostu niemożliwe do opanowania. Dzięki firmie L'oreale przekonałam się, że wszystko jest możliwe i nawet lwią grzywę można poskromić ;)
38

Piękna jesienią | tydzień I | makijaż

10 października 2016 44
Piękna jesienią | tydzień I | makijaż
Hej hej kochane. Jesień zawitała już chyba na dobre. Nie ukrywam, że nie przepadam za tą porą roku. Jestem stworzeniem ciepłolubnym i najchętniej przespałabym cały ten zimny i deszczowy sezon. Niestety tak się nie da. Żeby więc nie zwariować i przy okazji nie rozleniwić się za bardzo zdecydowałam się wziąć udział w akcji organizowanej na blogu Pasje Karoliny " Piękna jesienią".


Co tydzień będzie pojawiała się specjalna notka prezentująca moich kosmetycznych ulubieńców z różnych kategorii idealnych na jesień. Mam nadzieję, że uda wam się podpatrzeć coś ciekawego, a przy okazji będzie to dla mnie motywacja do powrotu do regularnego pisania.
Dzisiaj zaczniemy od pierwszej kategorii czyli makijażu. Skupię się tu przede wszystkim na makijażu oka, ponieważ usta pojawią się w kolejnym tygodniu ;)
A oto kosmetyki, po które sięgam najczęściej:


Przyznaję, że mój codzienny makijaż ogranicza się jedynie do tuszu do rzęs. Dlatego też nie ma tu żadnego pudru, podkładu, itp. Kosmetyków tego typu używam tak rzadko, że nie jestem w stanie określić, który z nich sprawdza się najlepiej.
Skupmy się więc na tych produktach, po które sięgam regularnie. Po pierwsze, jak już wspomniałam wcześniej, tusz do rzęs. Uwielbiam mieć mocno podkreślone rzęsy więc w tej kwestii jestem strasznie wymagająca. Aktualnie używam maskary False Lash Wings od L'Oreale. Nasze początki były dosyć trudne. Dziwna szczoteczka przypominająca grzebień przeraziła mnie już na starcie. Dałam jej jednak szansę i po pewnym czasie nauczyłam się nią całkiem sprawnie manewrować.


Nie powiem, żeby ten tusz był moim ideałem bo nie jest, ale radzi sobie naprawdę fajnie. Jeżeli miałabym jednak wymienić swoje tuszowe ideały to są to: IN EXTREME DIMENSION LASH 3D MAC Cosmetics, Wibo Panoramic Lashes Shine&Volume oraz niezaprzeczalnie nr. 1 Maybelline Colossal Volume Express.

Kiedy mam ochotę na bardziej zaznaczone oko sięgam po eyeliner. Moim ulubieńcem jest produkt Prestige Cosmetics w kolorze brązowym. Pozwala na precyzyjne narysowanie kreski zarówno bardzo cienkiej, jak i grubszej. Dobrze się trzyma, nie rozmazuje się. Nie sprawia też problemów przy zmywaniu.

Ostatnim kosmetykiem, którego okazjonalnie używam do makijażu oczu są cienie do powiek. Zdecydowanie jestem zwolenniczką naturalnego koloru więc nie zdziwi was zapewne, że najchętniej sięgam po paletkę Catrice Absolute Matt. Ma piękne nudziakowe kolorki od jasnego beżu począwszy, na bardzo ciemnym brązie kończąc. Na moje potrzeby jest ona jak najbardziej wystarczająca. Kolorki są wyrazista, dobrze trzymają się nie powiece, nie osypują się w trakcie dnia, nie rolują się. Dla typowego laika makijażowego paletka wręcz idealna :)

Na dzisiaj to tyle. Chętnie dowiem się czy znacie przedstawione przeze mnie kosmetyki i jakie są wasze wrażenia po ich użyciu. A może zdradzicie jacy są wasi ulubieńcy do makijażu oka?
44
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL