×

Diabeł ubiera się u Prady | książka vs film

5 listopada 2015 22
Witajcie. W końcu udało mi się znaleźć wolną chwilę żeby przygotować nowy wpis. Dziś będzie zarówno książkowo jak i filmowo, ponieważ zdecydowałam się dokonać porównania światowego bestselleru Lauren Weisberger " Diabeł ubiera się u Pardy" i jego ekranizacji.


Zacznę od książki i w pierwszej kolejności przytoczę krótki opis znajdujący się na okładce:
Andrea Sachs, dziewczyna z małego miasteczka, poszukuje w Nowym Jorku pracy w branży dziennikarskiej. Nieoczekiwanie zdobywa posadę asystentki wpływowej redaktor naczelnej jednego z najbardziej prestiżowych pism zajmujących się modą. Szybko przekonuje się, że jej przełożona to klasyczny szef 'z piekła rodem'. Andrea żyje w straszliwym stresie, wiedząc, że jeśli przetrwa rok, zostanie zaprotegowana do pracy w dowolnie wybranej gazecie.
Powiem tak: Na początku zapowiadało się dosyć ciekawie. Młoda dziewczyna, świeżo po studiach poszukująca swojej pierwszej pracy. Ku jej własnemu zaskoczeniu dostaje posadę osobistej asystentki  jednej z najważniejszych osobistości w świecie mody jaką jest Miranda Priestly redaktor naczelna magazynu Runway. Bohaterka, która z modą nie ma kompletnie nic wspólnego, stopniowo zaczyna wkraczać w zupełnie nowy świat. I właściwie od tego momentu zaczyna się nudna jak flaki z olejem fabuła. Przez większą część książki Andrea powtarza te same czynności i skupia się tylko i wyłącznie na spełnianiu niekiedy niezwykle idiotycznych zachcianek swojej szefowej. W pewnej chwili miałam już ochotę rzucić książkę w kąt i w sumie pewnie bym nie żałowała bo zakończenie okazało się bardzo przewidywalne i równie nieciekawe.
Muszę przyznać, że spodziewałam się po tej pozycji zdecydowanie więcej i niestety rozczarowałam się. To luźna obyczajówka, czyli gatunek który lubię, ale niestety niezbyt porywająca.


Przejdźmy teraz do filmu, który obejrzałam z przekory i głównie ze względu na obsadę. Meryl Streep w roli Mirandy okazała się genialna. Stworzyła charyzmatyczną, wyrafinowaną i wzbudzającą niewątpliwy podziw postać. Jak zawsze Maryl nie zawiodła. Nie mogę też narzekać na pozostałą część obsady, w tym główną bohaterkę graną przez Anne Hathaway. Spisała się naprawdę dobrze.
Film różni się od książki. Niektóre wątki zostały zminimalizowane, inne rozbudowane. Nie da się jednak ukryć, że reżyser poszedł bardziej w komedię i dla mnie był to strzał w 10. Film okazał się zdecydowanie bardziej interesujący i wciągający niż książka. Dialogi są dowcipne, niektóre postacie trochę przerysowane ale całość idealnie ze sobą współgra.
Chyba pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, że ekranizacja podobała mi się dużo bardziej niż sama książka. Jak widać bywa się i tak. :) Także kończąc dzisiejszy post: film gorąco polecam, książkę - niekoniecznie.
22
Witam Cię serdecznie na moim blogu. Usiądź wygodnie i rozgość się. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie i zostaniesz ze mną na dłużej. Jeśli masz jakieś pytania, propozycje - pisz śmiało. Pamiętaj, że jestem tu dla Ciebie i zawsze służę pomocą.

22 komentarze:

  1. Książki nie czytałam, ale film uwielbiam ze względu na Meryl Streep, która jest moją ulubioną aktorką:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja film uwielbiam, a książki jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Film oglądałam i to nie raz, to dobra propozycja na babski wieczór :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na mnie książka wywarła pozytywne wrażenie, szczególnie jeśli spojrzymy na częsty komizm sytuacyjny a także lekkie pióro autorki. Może jednak podobała mi się, bo była podlotkiem - nastolatką, która w lekką literaturę uderzała po ciężkich zajęciach szkolnych :P Fragment książki z przekleństwami miałam nawet recytować na konkursie recytatorskim, ale się rozchorowałam i nie wzięłam w nim udziału ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. czytałam i oglądałam, bardzo przypadł mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja czytałam i oglądałam i jakoś...podeszłam do filmu dość obojętnie ale Meryl <3 co tu dużo mówić :D Książka też była ok ale jakoś nie zapadła mi w pamięć o dziwo

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, oglądałam i bardzo lubię ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. film bardzo lubię a książki nie czytałam, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm też czytałam i potem kiedyś oglądałam. Książki w sumie nie pamietam, ale film mi się podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznaję, ze książki nie mialam nawet w ręku a filmu też nie widziałam. jakoś tak przeszło to koło mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja ani filmu ani książki nie oglądałam/nie czytałam :P Jakoś mnie nie zainteresowały na tyle, żeby do nich zasiąść :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi podobała się zarówno książka, jak i film :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zarówno czytałam książkę, jak i oglądałam film i to kilkakrotnie - zwłaszcza, że co jakiś czas jest emitowany w tv. W obydwu wydaniach podobało mi się:).

    OdpowiedzUsuń
  14. Film widziałam kilka razy i bardzo mi się podobał :) A książki nie miałam przyjemności czytać :P
    Zostaję na dłużej! Zapraszam także do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Akurat tak się złożyło że oglądałam film, ale książki nie czytałam, więc najwyraźniej nic nie straciłam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. oglądałam film, książki nie czytałam, ale mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Książki ie czytałam, ale film bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Film oglądałam, książki szukałam... już nie szukam ;p

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL