×

Lakier Estetic INGRID

29 grudnia 2015 23
Lakier Estetic INGRID
Witajcie skarby. Mam nadzieję, że święta upłynęły wam w spokoju i radości i że udało wam się odpocząć. Dzisiaj wracam do was po dosyć długiej przerwie i nie ukrywam, że może się ona jeszcze przeciągnąć. Postaram się jednak w wolnej chwili przygotować jak najwięcej postów na zapas byście nie musiały więcej tak długo czekać. Dziś post luźny i przyjemny czyli prezentujący lakier do paznokci w kolorze pięknej kobiecej czerwieni.

Od producenta:

Eleganckie lakiery ESTETIC marki INGRID to połączenie nowej, najwyższej klasy składników z unikalną, absolutnie fantastyczną gamą kolorystyczną – od delikatnych odcieni pastelowych, poprzez bogatą paletę czerwieni, aż po intensywne i soczyste barwy, w których znajdziemy modne kolory na 2015 rok. Lakiery posiadają płaski pędzelek, który gwarantuje precyzyjną, równomierną aplikację kosmetyku, już za pierwszym pociągnięciem. Szybkoschnąca formuła lakieru zapewnia perfekcyjny manicure przez kilka dni.

Cena: ok. 10 zł/ 10 ml

Moja opinia:

Lakier do paznokci to produkt o którym nie ma zbyt wiele do napisania. Produkt marki INGRID jest dla mnie od jakiegoś czasu numerem jeden kiedy nie mam czasu lub po prostu mam ochotę na klasyczny czerwony manicure. Płaski, poręczny pędzelek zdecydowanie ułatwia i uprzyjemnia aplikację pozwalając na precyzyjne pokrycie paznokci.

Na zdjęciu lakier dodatkowo pokryty jest topem z drobinkami brokatu Safari

Lakier ten pokochałam ze względu na to, że już po jednej warstwie mogę się cieszyć głębokim i intensywnym kolorem bez jakichkolwiek prześwitów. Wysycha dosyć szybko ale największe wrażenie zrobiła na mnie jego trwałość. Na zdjęciu widzicie moje paznokcie po 4 dniach od malowania. Pragnę zauważyć, że bezproblemowo przetrwały święta i zmywanie tony naczyń bez najmniejszych nawet odprysków. Muszę przyznać, że jest to zjawisko raczej niespotykane ale jakże cieszące :D
23

Bezacetonowy zmywacz Delia

26 listopada 2015 33
Bezacetonowy zmywacz Delia
Cześć kochane. Zadbane i pięknie pomalowane paznokcie to dla wielu kobiet ich znak rozpoznawczy. Od jakiegoś czasu także i mój. Przyznam się jednak, że dopiero kilka lat temu przekonałam się do regularnego malowania pazurków. Dlaczego? Przyczyną było ich zmywania. Cuchnące zmywacze, które momentalnie przeprawiały o ból głowy były moimi odwiecznymi wrogami. Wszystko zmieniło się gdy dzięki wam odkryłam zmywacz Isany. Delikatny, nienachalny zapach migdałów sprawił, że stał się on moim ulubieńcem, a moje paznokcie zaczęły świecić przeróżnymi kolorami :) W dalszym ciągu zawsze mam w domu zapasową buteleczkę. Ostatnio pozwalam sobie jednak na skoki w bok i co jakiś czas sięgam po nowości. Tak było ze zmywaczem w chusteczkach. Świetnym wynalazkiem, który zawsze mam w torebce na wypadek sytuacji awaryjnej. Ostatnio w moje ręce wpadł bardzo interesujący produkt jakim jest zmywacz do paznokci z gąbką Delia. W dalszej części posta będzie właśnie o nim.


Od producenta:

Zmywacz do paznokci, bezacetonowy z gąbką – innowacyjny sposób na usunięcie lakieru z paznokci. Niezwykle prosty w użyciu. Skutecznie usuwa każdy rodzaj lakieru, nawet kilka warstw. Bezacetonowy - nadaje się do paznokci naturalnych, tipsów i akryli. Wygodny dozownik nie tylko ułatwia zmywanie paznokci, ale również zapobiega wyciekaniu zmywacza.


Cena: ok. 6 zł/75ml

Moja opinia:

Gdy w moje ręce trafił niepozorny plastikowy słoiczek byłam bardzo ciekawa co kryje się w jego wnętrzu. Okazało się, że jest on po brzegi wypełniony gąbką nasączoną zmywaczem. Już po otwarciu czuć bardzo intensywny zapach, który niestety do najprzyjemniejszych nie należy. Postanowiłam jednak pokonać tą barierę i kolejno zaczęłam zanurzać pazurki w słoiczku.


Wystarczy dosłownie chwila, delikatne pokręcenie palcami i lakier znika całkowicie. Tempo muszę przyznać naprawdę ekspresowe. Nawet w przypadku bardzo ciemnych lakierów :) Taka forma zmywacza podobnie jak chusteczki to dosyć ciekawe rozwiązanie, np. w podróży kiedy obawiamy się, że tradycyjny zmywacz może się wylać. Nie jest on co prawda drogi ale wersję bliźniaczą możemy wykonać również same w domu. Wystarczy jedynie niewielki słoiczek, do którego wkładamy gąbkę i zalewamy ją ulubionym zmywaczem. Działanie jest praktycznie identyczne. :)
33

Synchroline Hydratime tonic lotion | nawilżający tonik do twarzy

19 listopada 2015 30
Synchroline Hydratime tonic lotion | nawilżający tonik do twarzy
Witajcie. Znowu mnie tutaj coraz mniej ale mam tak zwariowany tydzień, że ledwie nadążam z czymkolwiek. Mam ostatnio bardzo dobry czas, wszystko układa się tak dobrze, że zaczynam się bać, że niebawem to wszystko się sypnie. Mam jednak nadzieję, że może jednak i do mnie los się w końcu uśmiecha i da mi szansę pocieszyć się tym szczęściem jak najdłużej.
Przechodząc do tematu dzisiejszego posta chciałabym przedstawić wam mojego nowego ulubieńca, którym został nawilżający tonik do twarzy Hydratime firmy Synchroline.


Od producenta:

Gama HYDRATIME stanowi kompletne rozwiązanie dla skóry odwodnionej, zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry i charakteryzuje się wysoką tolerancją. Odpowiednio chroni skórę i pozostawia ją gładką i delikatną w dotyku.

Działanie:
  • przedłużone i wielopoziomowe działanie nawilżające- formuła emulsji (O/W) pozwala zapewnić skórze odpowiedni poziom nawilżenia,
  • poprawia elastyczność, niweluje uczucie nadmiernego napięcia spowodowanego odwodnieniem skóry
  • silne działanie ochronne - dzięki zrównoważonej suplementacji warstwy naskórkowej w lipidy preparaty skutecznie przeciwdziałają uszkodzeniom skóry powodowanym przez czynniki zewnętrzne

Skład:


Moja opinia:

Tonik zapakowany jest w kartonowe pudełeczko, które mieści w sobie wysmukłą buteleczkę o pojemności 250 ml. Jest ona sztywna i nieprzezroczysta ale mimo to pod słońce możemy zobaczyć ile produktu nam jeszcze zostało. Zamknięcie typu "klik" jest jak dla mnie świetnym rozwiązaniem w przypadku typowo wodnistej konsystencji. Kosmetyk jest praktycznie bezzapachowy.


W składzie znajdziemy m.in. cukier brzozowy posiadający działanie nawilżające i zmiękczające oraz miód. Jak w związku z tym sprawuje się tonik? Muszę przyznać, że radzi sobie naprawdę bardzo dobrze. Cera po jego zastosowaniu jest oczyszczona i przyjemnie miękka w dotyku i sprężysta. Kosmetyk bardzo dobrze tonizuje i przygotowuje skórę na przyjęcie kremu. Nie podrażnia, nie wysusza. Idealnie nadaje się więc do cery wrażliwej.
Dzięki firmie Synchroline znalazłam naprawdę genialny tonik, który wyróżnia się nie tylko świetnym działaniem ale też dużą wydajnością w związku z czym jedna buteleczka starcza naprawdę na bardzo długo.
30

Evree Facial Care Nawilżający Krem Do Twarzy Essential 20+

11 listopada 2015 22
Evree Facial Care Nawilżający Krem Do Twarzy Essential 20+
Cześć kochani. Tak mało mnie ostatnio na blogu, że aż tęsknię za wami. Muszę się w końcu ogarnąć i nadrobić wszystkie zaległości w recenzjach bo niebawem nie będę w stanie się wykopać z tego bałaganu. W ten deszczowy dzień mam dla was recenzję godnego polecenia kremu nawilżającego do twarzy Evree.


Od producenta:

Krem nawilżającymdo skóry suchej i normalne.
Nie wyręczaj swojej skóry. Obudź jej wrodzoną moc z zaawansowanymi technologicznie formułami kremów do twarzy evrée®.
Nietłusta, kremowa konsystencja i rześki, tryskający życiem zapach.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
  • olejek marigold
  • witamina e
  • d-panthenol
DZIAŁANIE:
  • głęboko i długotrwale nawilża
  • łagodzi podrażnienia
  • przywraca zdrowy wygląd
Cena: ok. 20zł/ 50ml

Skład:


Moja opinia:

Krem zapakowany jest w kartonowe pudełeczko utrzymane w biało-niebieskiej kolorystyce. W jego wnętrzu znajdujemy poręczny, solidny szklany słoiczek z plastikową zakrętką, pod którą dodatkowo mamy zabezpieczające sreberko.


Krem ma gęstą, ale dosyć lekką konsystencję i przyjemny delikatnie mentolowy zapach. Bezproblemowo rozprowadza się na twarzy. Szybko się wchłania pozostawiając cerę miękką i przyjemną w dotyku. Po dłuższym stosowaniu skóra twarzy jest widocznie lepiej nawilżona i odżywiona.


Duży plus za to, że kosmetyk nie przyczynia się do powstawania zaskórników i innych niedoskonałości. Jedyne czego mi brakuje to efekt chociażby lekkiego zmatowienia. Niestety już po kilku godzinach od użycia moja mieszana cera zaczyna się świecić i robi się tłusta. Z tego też względu krem ten będzie mi towarzyszył głównie w okresie jesienno-zimowym, a latem przestawię się na coś matującego.
Niemniej jednak jestem z Evree po raz kolejny zadowolona. Firma ta naprawdę daje radę i może pochwalić się świetnymi kosmetykami za niewielkie pieniądze. Moje serce skradły ich olejki do ciała ale i kremy są naprawdę godne polecenia.
22

Diabeł ubiera się u Prady | książka vs film

5 listopada 2015 22
Diabeł ubiera się u Prady | książka vs film
Witajcie. W końcu udało mi się znaleźć wolną chwilę żeby przygotować nowy wpis. Dziś będzie zarówno książkowo jak i filmowo, ponieważ zdecydowałam się dokonać porównania światowego bestselleru Lauren Weisberger " Diabeł ubiera się u Pardy" i jego ekranizacji.


Zacznę od książki i w pierwszej kolejności przytoczę krótki opis znajdujący się na okładce:
Andrea Sachs, dziewczyna z małego miasteczka, poszukuje w Nowym Jorku pracy w branży dziennikarskiej. Nieoczekiwanie zdobywa posadę asystentki wpływowej redaktor naczelnej jednego z najbardziej prestiżowych pism zajmujących się modą. Szybko przekonuje się, że jej przełożona to klasyczny szef 'z piekła rodem'. Andrea żyje w straszliwym stresie, wiedząc, że jeśli przetrwa rok, zostanie zaprotegowana do pracy w dowolnie wybranej gazecie.
Powiem tak: Na początku zapowiadało się dosyć ciekawie. Młoda dziewczyna, świeżo po studiach poszukująca swojej pierwszej pracy. Ku jej własnemu zaskoczeniu dostaje posadę osobistej asystentki  jednej z najważniejszych osobistości w świecie mody jaką jest Miranda Priestly redaktor naczelna magazynu Runway. Bohaterka, która z modą nie ma kompletnie nic wspólnego, stopniowo zaczyna wkraczać w zupełnie nowy świat. I właściwie od tego momentu zaczyna się nudna jak flaki z olejem fabuła. Przez większą część książki Andrea powtarza te same czynności i skupia się tylko i wyłącznie na spełnianiu niekiedy niezwykle idiotycznych zachcianek swojej szefowej. W pewnej chwili miałam już ochotę rzucić książkę w kąt i w sumie pewnie bym nie żałowała bo zakończenie okazało się bardzo przewidywalne i równie nieciekawe.
Muszę przyznać, że spodziewałam się po tej pozycji zdecydowanie więcej i niestety rozczarowałam się. To luźna obyczajówka, czyli gatunek który lubię, ale niestety niezbyt porywająca.


Przejdźmy teraz do filmu, który obejrzałam z przekory i głównie ze względu na obsadę. Meryl Streep w roli Mirandy okazała się genialna. Stworzyła charyzmatyczną, wyrafinowaną i wzbudzającą niewątpliwy podziw postać. Jak zawsze Maryl nie zawiodła. Nie mogę też narzekać na pozostałą część obsady, w tym główną bohaterkę graną przez Anne Hathaway. Spisała się naprawdę dobrze.
Film różni się od książki. Niektóre wątki zostały zminimalizowane, inne rozbudowane. Nie da się jednak ukryć, że reżyser poszedł bardziej w komedię i dla mnie był to strzał w 10. Film okazał się zdecydowanie bardziej interesujący i wciągający niż książka. Dialogi są dowcipne, niektóre postacie trochę przerysowane ale całość idealnie ze sobą współgra.
Chyba pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, że ekranizacja podobała mi się dużo bardziej niż sama książka. Jak widać bywa się i tak. :) Także kończąc dzisiejszy post: film gorąco polecam, książkę - niekoniecznie.
22

Pompujemy pośladki, czyli listopad miesiącem ćwiczeń z Mel B.

1 listopada 2015 37
Pompujemy pośladki, czyli listopad miesiącem ćwiczeń z Mel B.
Cześć Skarby. Dziś taki dzień, że większość z was zapewne planuje spędzić go z rodziną. Ja mam podobnie dlatego dzisiejszy post pojawia się tak wcześnie.


Od jakiegoś czasu patrząc w lustro nie jestem zadowolona z tego co widzę. Niby jestem szczupła ale moje ciałko dalekie jest do ideału. Chciałabym je trochę wyrzeźbić i nadać mu pożądanych kształtów. Dlatego też postanowiłam, że zaczynam ćwiczyć. Co prawda takie plany miałam już od dawna ale zawsze znajdywałam jakąś wymówkę: a to zajęcia na uczelni, a to zmęczona, a to znów zimno... Naprawdę jestem mistrzem wymigiwania się.:P Tym razem ma być inaczej i zamierzam przez cały listopad uparcie ćwiczyć. Na początek chcę popracować nad swoimi pośladkami i tutaj w ruch idzie Mel B. Uwielbiam jej 10-min treningi, bo dają naprawdę świetne efekty a przy okazji są proste do wykonania.

Motywacją są dla mnie poniższe zdjęcia:




Wierzę, że przy odpowiednim samozaparciu jestem w stanie osiągnąć swój wymarzony cel.
Dodatkowo oprócz ćwiczeń z Mel B zastanawiam się nad wprowadzeniem przysiadów i realizacją tego wyzwania:


Poza tym obowiązkowo masaże bańką chińską i wklepywanie kremów i olejków ujędrniających w celu poprawy napięcia i sprężystości skóry.
No cóż. Plany mam zacne. Mam nadzieję, że i z ich realizacją będzie równie pięknie. :) Jeżeli macie jakieś sprawdzone sposoby na poprawę wyglądu pośladków, jakieś fajne ćwiczenia to piszcie śmiało :) Listopad to tylko początek. Wiem, że w ciągu miesiąca raczej nie uda mi się osiągnąć obranego celu i mam zamiar ćwiczyć nadal, a przy okazji w kolejnych miesiącach dodatkowo skupiać się na innych partiach ciała.
A może macie ochotę przyłączyć się do mnie? Wiadomo, w grupie zawsze raźniej :D
37

Lakier do paznokci Yves Rocher

28 października 2015 31
Lakier do paznokci Yves Rocher
Witajcie. Dosyć dawno nie pokazywałam na blogu żadnego lakieru do paznokci więc najwyższa pora to nadrobić. Głównym bohaterem dzisiejszego posta będzie więc przydymiona zieleń od Yves Rocher, którą znalazłam w ostatnim Joy boxie.

Od producenta:

Lakier do paznokci Yves Rocher Speaking Color. Dostępny w 5 różnych, wakacyjnych kolorach. Piękne i perfekcyjne paznokcie, idealne wygładzenie, ochrona i wzmocnienie Twoich paznokci za jednym pociągnięciem. Dzięki świeżym i soczystym odcieniom paznokcie zyskają blasku.

Cena: 14,90 zł

Moja opinia:

Lakier znajduje się w poręcznej smukłej buteleczce. Posiada wygodny, szeroki pędzelek, który precyzyjnie maluje paznokcie nie wyjeżdżając poza płytkę. Sam lakier kryje całkiem nieźle już po pierwszej warstwie, chociaż ja dla lepszego efektu i głębszego koloru zawsze maluję dwa razy. Schnie dosyć szybko ale tempo ekspresowe to nie jest. Na paznokciach utrzymuje się ok. 3-4 dni bez odprysków. Trzeciego dnia widoczne są już starte końcówki, ale nie rzuca się to w oczy tak bardzo, by konieczne było zmywanie i ponowne malowanie.


O kolorze nie będę się rozpisywać, ponieważ jak ogólnie wiadomo jest to kwestia gustu. Ja akurat całkiem dobrze się z nim czuję ale zdecydowanie częściej sięgam po jakieś żywsze odcienie.
31

Island Naturals Szampon do włosów suchych i puszących się

21 października 2015 30
Island Naturals Szampon do włosów suchych i puszących się
Cześć skarby. Od kilku dni leje tak, że aż nie chce się wychodzić z domu. Ja swój wczorajszy spacer z uczelni przepłaciłam tym, że dziś ledwie żyję. Chyba zaczyna rozkładać mnie jakieś choróbsko ale nie daję się i puki jeszcze dam radę to postanowiłam przygotować dla was nowy wpis. Tym razem opowiem troszeczkę o szamponie, który znalazł się w moim posiadaniu dzięki współpracy z firmą Bio-beauty. Jak się sprawdza? Za chwilę wszystkiego się dowiecie.


Od producenta:

Szampon przeznaczony do pielęgnacji suchych, kręconych i trudnych do ułożenia włosów. Bogaty w wiele cennych odżywczych składników roślinnych, wzmacnia włosy, przywraca im piękny i zdrowy wygląd. Masło shea zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia, mango i mleczko kokosowe zmiękczają i wygładzają włókno włosa. Długie włosy pozostają jedwabiście gładkie, a loki delikatnie podkreślone. 
- w 100% naturalny zapach
- bez parabenów,
- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny



Kluczowe składniki:
  • mango i organiczne masło shea; organiczne mleczko kokosowe -  nawilżają i poprawiają kondycję; zapewnia nawilżenie i zmiękcza włókno włosa
  • ziele angielskie - tworzy egzotyczny, korzenny aromat
Polecany:
  • do suchych, mocno kręconych włosów

 

Skład:

Aqua, coco glucoside, sodium cocoyl hydrolyzed soy protein, aloe barbadensis (aloe) leaf juice*, oryza sativa (rice) syrup*, glycerin, glucose, alcohol denat. (38b, lavender*), xanthan gum, cocos nucifera (coconut) fruit juice*, citric acid, pimenta acris (bay) leaf oil, pimenta dioica fruit extract, prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, simmondsia chinensis (jojoba) seed oil*, butyrospermum parkii (shea butter)*, mangifera indica seed butter, citrus grandis (grapefruit) extract, glucose oxidase, lactoperoxidase, tocopheryl acetate, hamamelis virginiana (witch hazel) water, ascorbic acid, glycine soja (soybean) oil, daucus carota sativa (carrot) root extract, beta-carotene.
*składniki organiczne

Cena: 63 zł/ 325 ml do kupienia TUTAJ

Moja opinia:

Szamponu tego używam już od około miesiąca i myślę, że idealny moment żeby napisać o nim kilka słów. Opakowanie jest poręczne i wygodne w użyciu. Zamknięcie na "klik" jest tutaj trafnym rozwiązaniem ze względu na to, że szampon jest bardzo rzadki. Konsystencja trochę mnie irytuje. Kosmetyk jest lejący, gęstością przypominający olej o pomarańczowo-brązowym zabarwieniu. Trzeba go zużyć naprawdę sporo aby dobrze umyć włosy. Dodatkowym minusem jest to, że początkowo słabo się pieni. Dopiero przy drugim myciu piany jest więcej.


Zapach jest ziołowy ale przyjemny. Nie wiem dlaczego ale moje włosy po użyciu tego szamponu przez cały dzień pachną coca-colą. Muszę wam powiedzieć, że to dosyć ciekawe :)
Przejdźmy teraz do kwestii najważniejszej czyli działania. Niestety kolorowo nie jest. Produkt myje całkiem nieźle chociaż czasami zdarza się, że nie domyje jakiegoś oleju. Nie przedłuża ani nie skraca okresu świeżości włosów. Dużym rozczarowaniem jest dla mnie to, że koszmarnie plącze włosy. Po umyciu są one tak szorstkie i splątane, że aż płaczą o jakąkolwiek odżywkę. Szalę goryczy przelał jednak fakt, że po umyciu głowy tym szamponem wypada mi zdecydowanie więcej włosów niż przy użyciu innych myjadeł. Tego nie jestem już w stanie zaakceptować.
Szampon Island Natural okazał się nieodpowiedni dla mnie. Niestety nie polubiliśmy się i z pewnością więcej w mojej łazience nie zagości.
30

Harper Hygienics, Cleanic, Pielęgnacyjny zmywacz do paznokci w chusteczce

17 października 2015 29
Harper Hygienics, Cleanic, Pielęgnacyjny zmywacz do paznokci w chusteczce
Cześć. :) Po kilkudniowej przerwie spowodowanej natłokiem zajęć na uczelni dziś przychodzę do was z recenzją produktu, który miałam możliwość poznać za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie. Jakiś czas temu na stronie marka Cleanic organizowała nabór do testów zmywacza do paznokci w chusteczkach. Jako, że przez wakacje tego rodzaju gadżet stał się nieodłącznym elementem mojej kosmetyczki pomyślałam, że spróbuję. Kilka dni później okazało się, że zostałam wybrana na testerkę nowości Cleanic. Oprócz samego zmywacza marka sprawiła mi fantastyczną niespodziankę w postaci torby pełnej produktów Cleanic. Jej zawartość pokazywałam wam w TYM poście.

Teraz kilka słów producenta o zmywaczu w chusteczkach:

Bezalkoholawa i bezacetonowa formuła pielęgnacyjnego zmywacza do paznokci w chusteczce Cleanic skutecznie zmywa lakier tradycyjny i winylowy. Pielęgnuje i natłuszcza paznokcie. Zawiera olejek migdałowy i witaminy E i F. Jedna chusteczka pielęgnacyjnego zmywacza do paznokci wystarcza do zmycia 10 paznokci pomalowanych ciemnym lakierem. Przyjemnie pachnie. Idealny do torebki, kieszeni czy kosmetyczki.

Skład:

Dimethyl Glutarate, Dimethyl Succinate, Dimethyl Adipate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Polysorbate 20, Linoleic Acid, Parfum

Moja opinia:

Pierwsze co mnie zaskoczyło po rozerwaniu saszetki z chusteczką to jej wielkość. Myślałam, że będzie ona przypominała mniej więcej kwadracik taki jak w chusteczkach Jelid. Moim oczom ukazała się jednak naprawdę spora ściereczka. Wydziela ona przyjemny migdałowy zapach, który jednak po dłuższym czasie staje się nieco męczący. 


Chusteczka jest dobrze nasączona. Bez problemu można nią zmyć lakier z wszystkich paznokci. Myślę, że gdyby była taka potrzeba to nawet więcej niż z 10 :) Świetnie radzi sobie zarówno z jasnymi jak i ciemnymi kolorami. Ja dodatkowo postanowiłam wypróbować go na paznokciach pokrytych lakierem i lekko brokatowym topem. Tu również dał radę. Na zdjęciu poniżej chusteczka po zmyciu lakieru z obu rąk.


Paznokcie po jego zastosowaniu są pokryte delikatną tłustą warstewką i bardzo przyjemnie pachną.
Jak dla mnie marka Cleanic spisała się na medal i stworzyła fajny produkt, który z powodzeniem zmieści się w każdej torebce czy kosmetyczce. Ja już się z nim nie rozstaję :) 
29

Joy Box "XL" | zawartość mojego pudełeczka

11 października 2015 30
Joy Box "XL" | zawartość mojego pudełeczka
Hejka. W tym tygodniu dotarło do mnie pudełeczko z piątej edycji Joy boxa. Tym razem jest to wersja XL, w której znajduje się aż 11 kosmetyków do pielęgnacji ciała, włosów, twarzy oraz do makijażu.

 
Jak za 59 zł to muszę przyznać jest się czym cieszyć tym bardziej, że produkty wybieramy sami. Trzeba się jednak spieszyć, bo bardzo często jest tak, że już pierwszego dnia większość kosmetyków jest wyprzedana.

Jesteście ciekawe co trafiło w moje posiadanie? Oto zawartość mojego pudełeczka:


1. wrześniowy magazyn Joy
2. BeautyFace, Płatki kolagenowe (produkt pełnowymiarowy)
3. Head and Shoulders, Szampon przeciwłupieżowy nadający gęstości oraz objętości (produkt pełnowymiarowy)
4. DermoFuture, Wypełniacz ust blask lustra (produkt pełnowymiarowy)
5. Mary Kay Konturówka do oczu zielona (produkt pełnowymiarowy)
6. Vichy IDÉALIA rozświetlający krem na dzień (miniaturka)
7. Yves Rocher Lakier do paznokci zielony (produkt pełnowymiarowy)
8. No36 Jedwab w spray'u (produkt pełnowymiarowy)
9. Cleanic Pielęgnacyjny zmywacz do paznokci w chusteczce
10. SheFoot Krem do stóp z komórkami macierzystymi (produkt pełnowymiarowy)
11. Cztery Pory Roku Regenerujące serum do rąk i paznokci (produkt pełnowymiarowy)
12. Allverne Woda micelarna (miniaturka)

Zawartość jest ciekawa chociaż przyznam, że poprzednie edycje trochę bardziej trafiały w mój gust. Niemniej jednak nie mam wątpliwości, że pudełeczko Joya jest jednym z najlepszych na rynku i z niecierpliwością czekam na kolejną edycję.
30

Moje jesienne zachciewajki ciuchowe z Vubu.pl

8 października 2015 36
Moje jesienne zachciewajki ciuchowe z Vubu.pl
Cześć wszystkim. Ostatnio mnie tu troszkę mniej ale muszę wbić się w rytm zajęć na uczelni i trochę przeorganizować swój czas. Nie oznacza to oczywiście, że o was zapomniałam. Dziś mam luźny post z listą moich ubraniowych zachciewajek.


Nie wiadomo kiedy zrobiło się strasznie zimno, a że ja jestem stworzeniem ciepłolubnym to jesień i zima to dla mnie sezon krytyczny. Najchętniej owinęłabym się kołdrą i nie wychodziła z domu. Nie jest to niestety możliwe więc najwyższa pora uzbroić się w cieplejsze ciuszki. Jak zwykle swoje poszukiwania rozpoczęłam na Vubu.pl. A oto co wpadło mi w oko:

1. Ponczo z rękawami i golfem - cena: 79,99 zł


2. Włochaty sweter z wełną - 55,99 zł


3. Ciemnozielona tunika z kołnierzem - 54,50 zł


4. Granatowa tunika ze złotymi zamkami - 54,50 zł


5. Dzianinowa narzutka ecru z azteckim wzorem na rękawach - 56,99 zł


Na koniec coś może nie do końca odpowiedniego na sezon jesień/zima ale ta sukienka chodzi za mną już od dłuższego czasu i chyba w końcu się na nią skuszę.

6. Granatowa sukienka z falbanką - 65,50 zł


Na chwilę obecną to tyle chociaż nowości na Vubu.pl pojawiają się tak często, że zapewne niebawem znowu coś wpadnie mi w oko. Sklep ma naprawdę świetny asortyment, a ciuszki są dobrej jakości. Mam kilka i jestem z nich bardzo zadowolona. Jeżeli więc planujecie zakupy to Vubu.pl naprawdę mogę wam polecić.
36

Niedziela dla włosów (24) | Kevin Murphy Szampon Angel Wash i odżywka Angel Rinse

4 października 2015 29
Niedziela dla włosów (24) | Kevin Murphy Szampon Angel Wash i odżywka Angel Rinse
Cześć misiaki. Dosyć dawno nie było już na blogu Niedzieli dla włosów więc postanowiłam to nadrobić i odpowiednio dogodzić swoim kosmykom. Tym razem zdecydowałam się wypróbować duet Kevin Murphy, który znalazłam w wakacyjnym Joy boxie. Jesteście ciekawe jak spisał się na moich włosach? Zapraszam do dalszej części posta.

Swoją pielęgnację rozpoczęłam od nałożenia na ok. 2-3 godz. olejku z pestek moreli. Od jakiegoś czasu to mój ulubiony olej i już zastanawiam się nad zamówieniem kolejnej buteleczki, ponieważ aktualna niebawem sięgnie dna.
Włosy umyłam szamponem Angel Wash a następnie na ok. 15 min. nałożyłam odżywkę Angel Rinse.


Od producenta:

PRODUKT MINIATUROWY ANGEL.WASH to delikatny szampon regenerujący do włosów delikatnych, słabych lub zniszczonych. Nadaje objętości, wspomaga odbudowę komórek włosa i regeneruje podrażnioną skóry głowy. Nawilża i chroni cienkie, suche i farbowane włosy bez ich obciążania. ANGEL.RINSE Lekka, nadająca objętości odżywka wspomagająca odbudowę komórek włosa i skóry głowy. Chroni przed wolnymi rodnikami, hamuje utlenianie UVA, co jest niezbędne do odbudowy zniszczonych włosów. Nawilża i chroni cienkie, suche i farbowane włosy bez ich obciążania.

Cena: po 23 zł/40 ml

Skład:

 Skład szczególnie w przypadku odżywki (zdjęcie na dole) bardzo fajny. Mamy tu m.in.:

Masło z pestek mango indyjskiego ma właściwości łagodzące i ochronne
Ekstrakt z pomelo wspomaga wzrost włosów i regenerację ich komórek. Działa korzystnie na włosy suche i zniszczone
Olejek z kwiatu pelargonii pachnącej nadaje włosom naturalny blask i sprawia, że są podatne na modelowanie
Masło kakaowe łagodzi podrażnienia skóry i uelastycznia suche włosy i skórę głowy
Masło z mango zwiększa elastyczność suchych włosów i pomaga chronić włosy przed słońcem
Olejek ze skórki grejpfrutowej redukuje stres a dzięki jego właściwościom ściągającym doskonale oczyszcza przetłuszczające się włosy i skórę głowy
Olejek ze skórki mandarynki zamyka i wygładza łuski włosów podkreślając ich naturalny blask. Antyoksydanty, witaminy A i C chronią przed stresem
Estry oliwkowe regenerują włosy już na poziomie komórkowym

Produkty Kevin Murphy już w pierwszej chwili robią bardzo dobre wrażenie. Przede wszystkim zapachem. Jest on po prostu cudny. Słodki, trochę jakby owocowy. Przy nim momentalnie odpływam.
Konsystencja w obu przypadkach jest perłowobiała. Szampon jest jedynie bardziej przezroczysty i odrobinę rzadszy.
Duet spisał się naprawdę fajnie. Szampon dobrze oczyścił włosy, a odżywka sprawiła, że już podczas zmywania były niesamowicie miękkie i śliskie.

Po zmyciu odżywki włosy ugniatałam przez chwilę z odrobiną żelu do włosów z odżywką Joanny. Po wyschnięciu pojawiły się naprawdę ładne fale. Przyjemne w dotyku, błyszczące i do tego przepięknie pachnące.

Niestety nie udało mi się ująć tego na zdjęciach i musicie uwierzyć mi na słowo, że na żywo wyglądały zdecydowanie lepiej.
Jestem bardzo zadowolona z tej Niedzieli dla włosów, bo pierwszy raz od dawna patrzę w lustro i uśmiecham się do tego co widzę :)
Przy okazji dzisiejszego wpisu postanowiłam pokazać wam również jak zmieniły się moje włosy po wizycie u fryzjera. Na pierwszym zdjęciu widać, że są różnokolorowe, końcówki są dużo jaśniejsze wręcz rude. Zdjęcie po prawej zostało zrobione dzisiaj. Kolor jest wyrównany. W końcu mam wymarzony ciemny brąz, którego akurat na tym zdjęciu nie widać :/ Włosy zostały minimalnie podcięte w celu pozbycia się przesuszonych końców. Wizytę tą mogę zaliczyć do udanych.
29

Wrześniowe nowości kosmetyczne

1 października 2015 41
Wrześniowe nowości kosmetyczne
Hej kochani. Wpadam dziś na szybko, bo co prawda rok akademicki dopiero się zaczął ale ja już mam sajgon na uczelni. Muszę to wszystko jakoś ogarnąć a dziś czeka mnie jeszcze jedno spotkanie więc za chwilę uciekam.


Dzisiaj chciałabym pokazać wam nowości kosmetyczne, które trafiły do mnie we wrześniu. Część z nich to owoce nowych współprac, które miałam okazję nawiązać. Inne pochodzą z poczynionych przeze mnie zakupów.


Na pierwszy ogień idzie paczuszka od Bio-beauty. Do testów otrzymałam szampon do włosów oraz masełko do ciała. Za oba produkty właśnie się zabieram więc niebawem dowiecie się o nich czegoś więcej.



Kolejna przesyłka przywędrowała do mnie od firmy Synchroline. Zdecydowałam się na bliższe poznanie toniku do twarzy i hydroaktywnego żelu oczyszczającego do twarzy z serii Hydratime.


Ostatnia paczucha dotarła przedwczoraj i jej rozmiary mnie zszokowały. Kilka dni temu dowiedziałam się, że za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie zostałam wybrana do testów zmywacza do paznokci w chusteczkach CLEANIC. Kurier przytaszczył jednak do mnie całą torbę produktów firmy począwszy od płatków kosmetycznych, przez patyczki higieniczne aż po różnego rodzaju chusteczki ( odświeżające, oczyszczające, do demakijażu, dla dzieci jak i dla całej rodziny). Zapas mam więc na dobrych kilka miesięcy :)


Na koniec pokażę wam skromne zakupy, które ostatnio poczyniłam. Korzystając z okazji, że byłam niedaleko drogerii Natury wstąpiłam po niezawodną maskę NaturVital. Moje włosy ją kochają. Do koszyka wpadł także żel do układania włosów Joanny. Postanowiłam dać jeszcze jedną szansę produktom do stylizacji. Zobaczymy jak sprawdzi się ten specyfik. Pierwsze wrażenie zrobił bardzo dobre więc mam nadzieję, że dalej też będzie dobrze :)
41

Magda gotuje | Malinowe lustro

27 września 2015 32
Magda gotuje | Malinowe lustro
Cześć kochani. Dziś po raz kolejny będę was kusić smakołykami z mojej kuchni. I znowu będzie to deser ale już tym razem nie tak słodki jak ostatnio. Po powrocie na uczelnię nie będę miała zbyt wiele czasu na zabawę w kuchni więc póki jeszcze mogę korzystam z wolnego i wypróbowuję różne przepisy. Tym razem musiałam zrobić coś z malinami, których u mojej babci jest prawdziwe zatrzęsienie. :) Mój wybór padł na Malinowe lustro.

Składniki:
  • 100 g  biszkoptów
  • 600 g malin, świeżych lub mrożonych
  • świeżo wyciśnięty sok z 1 małej cytryny
  • pół szklanki cukru
  • 1,5 łyżki żelatyny w proszku
  • 500 ml śmietany kremówki 30%, schłodzonej
  • 1 malinowa galaretka rozpuszczona w 400 ml gorącej wody (ja z racji, że nie znalazłam galaretki malinowej wykorzystałam truskawkową)

Sposób przygotowania:

Formę o średnicy 22 - 23 cm wyłożyć biszkoptami, jeden przy drugim.
W garnuszku umieścić maliny (mrożone bez wcześniejszego rozmrażania), sok z cytryny, cukier. Zagotować, mieszając, do rozpuszczenia się cukru i rozgotowania się malin. Przetrzeć przez sitko, dokładnie, do pozbycia się drobnych pesteczek. Powinno powstać 400 ml malinowego puree (jeśli powstanie więcej, należy chwilę pogotować, bez przykrycia, do zredukowania ilości wody). 
Puree przelać do ganuszka, podgrzać, do wrzenia, zdjąć z palnika. Żelatynę rozpuścić w minimalnej ilości gorącej wody, wymieszać dokładnie, by się rozpuściła i nie było grudek, następnie dodać do podgrzanego puree, dobrze wymieszać. Odstawić do całkowitego ostudzenia.
Śmietanę kremówkę ubić na sztywno. Powoli, łyżka po łyżce, dodawać do wystudzonego puree, bardzo delikatnie mieszając. Gotową masę malinową przelać na wyłożone w formie biszkopty. Odstawić do lodówki do całkowitego stężenia, na kilka godzin lub całą noc.
Galaretkę malinową rozpuścić w 400 ml gorącej wody. Wylać na stężony mus malinowy. Odstawić do stężenia. 


Przechowywać w lodówce. 
Miłego kucharzenia i smacznego :)
32

Książka idesalna na jesień | Wyspa Motyli | Corina Bomann

24 września 2015 23
Książka idesalna na jesień | Wyspa Motyli | Corina Bomann
Kilka dni temu przechodząc koło biblioteki postanowiłam wstąpić i poszukać czegoś na coraz dłuższe już wieczory. Tak w moje ręce wpadła książka "Wyspa motyli". Jako pierwszy zachwycił mnie poetycki tytuł i malownicza, przyciągająca wzrok okładka. W momencie, gdy przeczytałam jej opis na okładce byłam już pewna, że to coś w sam raz dla mnie.


Tajemnica z przeszłości i namiętna miłość ukryte pośród herbacianych wzgórz.

Diana, wzięta prawniczka, nigdy nie przypuszczała, że z dnia na dzień wyjedzie na drugi koniec świata. Trzymając w ręku zdjęcie młodej kobiety na tle wzgórz, decyduje się wyruszyć na Cejlon, by rozwikłać rodzinną tajemnicę sprzed stu lat. Diana chce spełnić ostatnią wolę ukochanej ciotki, poznać swoje korzenie i uciec od niewiernego męża. Na urzekającej wyspie spowitej aromatem herbacianych krzewów odkrywa historię namiętnego, zakazanego uczucia, które na zawsze zmieniło losy jej rodziny. Czy to sprawi, że Diana znajdzie szczęście i miłość? 


Główna bohaterka powieści - Diana jest świetną prawniczką prowadzącą wraz z koleżanką kancelarię. Spełnia się zawodowo, ale w życiu prywatnym nie układa się jej już tak kolorowo. Wszystko za sprawą niewiernego małżonka. Pewnego dnia Diana otrzymuje telefon, że jej ciotka Emmely, jedyna rodzina jaką posiada, trafiła do szpitala i być może jest to ostatnia szansa by się z nią zobaczyć. Kobieta bez zastanowienia wyrusza do Treymane House - położonej w Anglii posiadłości, w której mieszka staruszka. Diana ma jeszcze okazję pożegnać się z ciotką, która przed śmiercią prosi ją o rozwikłanie rodzinnej tajemnicy sprzed lat. Od tego momentu życie głównej bohaterki zmienia się diametralnie. Czy Diana zdoła poznać wszystkie rodzinne sekrety? Czy wyruszając na poszukiwanie kolejnych śladów poukłada także swoje życie i odnajdzie samą siebie? Aby się o tym przekonać musicie koniecznie sięgnąć po "Wyspę motyli".

Corina Bomann stworzyła świetną powieść, którą czyta się szybko i z ogromnym zainteresowaniem. W książce przeplatają się dwa światy: współczesny pokazujący Dianę oraz jej poczynania i historyczny - przedstawiający wydarzenia z życia Grace i Victorii - czyli przodkiń naszej bohaterki. Pozwala nam to na poznanie dawnej historii z dwóch perspektyw i na towarzyszenie Dianie w jej poszukiwaniach. Czytając, sami możemy poczuć się jak detektywi na tropie rodzinnej tajemnicy. "Wyspa motyli" to naprawdę fantastyczna książka, którą gorąco polecam wam przeczytać. Uprzedzam jednak: wciąga na maksa. Nie będziecie mogły się od niej oderwać nim nie poznacie wszystkich sekretów z przeszłości.
23

Mistero Milano Lakier do paznokci Sensuale

22 września 2015 28
Mistero Milano Lakier do paznokci Sensuale
Na początku dzisiejszego posta chciałabym wam z całego serca podziękować za trzymane kciuki i wszystkie słowa otuchy, które od was otrzymałam. Już teraz mogę się pochwalić, że dostałam tą pracę. Zostałam doradcą finansowym i jest to coś co właśnie chciałabym robić. Czeka mnie jednak jeszcze dużo zachodu związanego z pozyskaniem własnego grona klientów. Nie jest to rzecz prosta, bo zdobycie czyjegoś zaufanie wymaga naprawdę sporo pracy.
Dosyć jednak prywaty. Dzisiejszy post będzie krótki ponieważ chciałabym jedynie pokazać wam lakier, który znalazłam w ostatnim Joy boxie.


Lakiery do paznokci linii SENSUALE to najnowocześniejsza technologia zamknięta w pięknym opakowaniu. Nowatorska nanotechnologia zawarta w lakierach zapewnia ultraszybki czas schnięcia oraz maksymalną trwałość do 5 dni bez odprysków i pęknięć. Lakiery nie pozostawiają smug, a intensywny pigment gwarantuje, iż jedna warstwa lakieru w pełni kryje naturalną płytkę paznokcia, a efekt połysku jest olśniewający. LAKIER WYSTĘPUJE W RÓŻNYCH WARIANTACH KOLORYSTYCZNYCH.

Cena: ok. 16 zł/11 ml

Kolorek, który otrzymałam to delikatny róż spadający w liliowy fiolet. Mimo, że raczej wolę ciemniejsze kolorki to ten wyjątkowo przypadł mi do gustu, ponieważ wygląda elegancko i naturalnie. Bardzo dobrze rozprowadza się na płytce nie tworząc smug. Dosyć szybko wysycha i wystarczą dwie warstwy do pełnego krycia. Problem jest z trwałością, bo co nam po świetnym efekcie skoro lakier już następnego dnia zaczyna ścierać się na końcach. Producent zdrowo tu przesadził pisząc o 5 dniach.
28

Jak zmieniły się moje włosy od początku włosomaniactwa (porównanie w zdjęciach)

19 września 2015 96
Jak zmieniły się moje włosy od początku włosomaniactwa (porównanie w zdjęciach)
Cześć kochani. Dzisiaj mam dla was post bardziej do pooglądania przedstawiający metamorfozę jaką przeszły moje włosy na przestrzeni kilkunastu miesięcy.


Jeszcze półtora roku temu moje włosy to było coś czego najzwyczajniej w świecie się wstydziłam. Zniszczone przez wieloletnie prostowanie suche strąki wyglądały przerażająco. Od momentu gdy postanowiłam coś z nimi zrobić zaczęła się moja przygoda z włosomaniactwem. Stopniowo zgłębiałam tajniki prawidłowej pielęgnacji. Raz było lepiej, raz gorzej. Z czasem zaczęłam uczyć się na własnych błędach i poznawać co służy moim kosmykom a czego zdecydowanie nie lubią. Najważniejszym i przełomowym momentem było odstawienie prostownicy. Nauczyłam się akceptować swoje falowańce a odkąd zaczęłam im dogadzać zauważyłam, że potrafią wyglądać naprawdę nieźle.
Poniżej możecie zobaczyć jak się przez ten czas zmieniły.

1. kwiecień 2014, 2. październik 2014, 3. grudzień 2014, 4. styczeń 2015, 5. luty 2015, 6. kwiecień 2015, 7. maj 2015, 8. czerwiec 2015, 9. sierpień 2015


Przeszłam długą drogę ale wiem, że do ideału jeszcze daleko. Końcówki ciągle mają tendencję do przesuszania (to już ostatnie pozostałości po prostownicy), a ostatnio dosyć mocno nasiliło się wypadanie. Nie poddaję się jednak bo wiem, że moje działania dają efekty, które są widoczne gołym okiem. Przekonałam się o tym np. wczoraj. Miałam rozmowę w sprawie pracy i Pani, z którą miałam przyjemność rozmawiać spytała mnie czy są to moje naturalne włosy. Kiedy odpowiedziałam że tak zaczęła zachwycać się moimi falowańcami i stwierdziła, że są śliczne. :) Właśnie takie słowa dają mi siłę do działania i ciągłego dążenia do jeszcze zdrowszych i piękniejszych włosów.
96
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL