×

Sugar Scrub Mleko + Miód z białą czekoladą BCL Spa

30 grudnia 2014 23
Sugar Scrub Mleko + Miód z białą czekoladą BCL Spa
Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, a ja chcąc zacząć nowy jak najbardziej pozytywnie dzisiaj postanowiłam przedstawić wam niezbyt pochlebną recenzję. Te bardziej miłe zostawię na później, aby sympatyczniej rozpocząć Nowy Rok. Niestety nie zawsze jest tak, że trafiamy na same ideały. Czasem wśród nich zagości też jakiś bubel i właśnie o takim za chwilę opowiem.


Od producenta:

Ten luksusowy peeling cukrowy wykorzystuje organiczny olejek arganowy z Maroka i wraz z innymi olejkami eterycznymi i ekstraktami naturalnymi delikatnie złuszcza i nawilża pozostawiając skórę jedwabiście gładką.
Kluczowe składniki: Cukier, proteiny mleczne, miód, kakao, olej arganowy, wit.E, ekstrakt ze słodkich migdałów, olej macadamia, olej z oliwek, wit.A, ekstrakt z liści żywokostu, olej z nasion Meadowfoam, ekstrakt z kwiatów lawendy, Aloe Vera, olej jojoba, karmel

Cena: 63zł/ 227g do kupienia TUTAJ 

Skład:



Opakowanie:

Scrub mieści się w słoiczku, lekko przezroczystym, wykonanym z plastiku. Opakowanie jest przyjemne dla oka chociaż minimalistyczne i bez zbędnych ozdobników. Pod zakrętką znajdziemy foliowe zabezpieczenie, które chroni produkt przed niechcianymi paluchami.

Konsystencja i zapach:

Gdyby nie napis na opakowaniu mówiący o tym, że mam do czynienia ze scrubem w życiu bym nie wpadła na to, że to co trzymam w ręku ma pełnić funkcję złuszczacza. Kosmetyk ma postać gęstej galaretki, lekko ciągnącej się. Mimo szczerych chęci nie dopatrzyłam się w nim drobinek ścierających. Ma ładny pomarańczowy kolor. Zapach nie za bardzo wpasował się w mój gust. Po nazwie można sobie wiele oczekiwać: mleko i miód - kąpiel Kleopatry. Nic z tych rzeczy. Jedyne co czuję to dość intensywny zapach miodu, z jeszcze jakimś dodatkiem ale nie bardzo trafionym.


Działanie:

Produkt ten leżał w mojej łazience już dosyć długo, bo zawsze pojawiało się coś co chciałam wypróbować najpierw. W końcu jednak dorwałam się do tego cudaka. I co? I się rozczarowałam. Po pierwsze zapachem, po drugie konsystencją. Jako wielbicielka mocnych zdzieraków, z dużą ilością kuleczek tu kompletnie nie miałam się czym cieszyć. Dostałam słoik pełen miodowej galarety. Byłabym w stanie to pominąć gdyby działanie faktycznie powalało na kolana, ale i tutaj niestety szału nie ma. Złuszczanie jest słabe, o masażu można zapomnieć, bo nie ma czym. Jedyne co mnie ucieszyło to fakt, że po użyciu tego scrubu skóra rzeczywiście jest niesamowicie miękka i gładka. To jednak tyle dobroci. Stosunek jakości do ceny jest dla mnie koszmarny i w życiu nie wydałabym na taki kosmetyk aż tyle kasy.
23

Joanna Oleje Świata | balsamy na suche miejsca pomarańcza, oliwka i kokos

27 grudnia 2014 40
Joanna Oleje Świata | balsamy na suche miejsca pomarańcza, oliwka i kokos
Święta, święta i po świętach. Nie wiem jak wy, ale ja w końcu czuję że odpoczywam. Co prawda siedzę nad pracą licencjacką ale jakoś po świętach nawet ona nie jest mi już taka straszna. Chyba faktycznie potrzebowałam się zresetować i na kilka dni zapomnieć o wszystkich problemach. Powoli postaram się też wrócić na bloga i w związku z tym mam dziś dla was kolejny post.


Od producenta:

Odkryj idealny sposób na przesuszoną skórę! Balsamiki 3 w 1 do ust, łokci i paznokci, przeznaczone są do specyficznych i wymagających miejsc na skórze. Dzięki specjalnej recepturze opartej o naturalne składniki, takie jak masła, oleje i witaminy, cudownie odżywią, zregenerują i nawilżą Twój naskórek. Przekonaj się sama o jego wspaniałych właściwościach!

Przeznaczenie:  Skóra miejscowo przesuszona: usta, łokcie i paznokcie.

Cena: ok. 7zł za sztukę 

Skład:

POMARAŃCZA
Lanolin, Petrolatum, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Paraffinum Liquidum, Aroma, Cera Alba, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Wax, Hydrogenated Vegetable Oil, Tocopheryl Acetate, Bht, Amyl Cinnamal, Citral, Linalool, Limonene, CI: 40800.

OLIWKA
Lanolin, Petrolatum, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Paraffinum Liquidum, Aroma, Cera Alba, Olea Europaea Fruit Oil, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Camellia Sinensis Leaf Extract , Tocopheryl Acetate, Bht, Cinnamyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Limonene, Geraniol, Linalool.

KOKOS
Butyrospermum Parkii Butter, Petrolatum, Cera Alba, Lanolin, Cocos Nucifera Oil, Aroma, Tocopheryl Acetate, Bht 


Moja opinia:

Balsamy umieszczone są w malutkich, aczkolwiek bardzo poręcznych słoiczkach. Z łatwością zmieszczą się one w każdej torebce czy kosmetyczce. U mnie oliwkowy stoi w łazience, pomarańczowy trzymam w szafce w pokoju, a kokosowy noszę zawsze w torebce. Dzięki tej różnorodności nigdy mi się nie nudzą. Balsamiki mają zwartą konsystencję i są bardzo twarde przez co początkowo miałam problem z ich aplikacją. Najlepszym rozwiązaniem było chwilowe pocieranie ich w ręku lub po prostu trzymanie w ciepłym miejscu gdzie lekko się topiły. W kwestii zapachu najbardziej przypadła mi do gustu pomarańcza, chociaż i kokos jest naprawdę świetny. Oliwka jakoś nie powaliła mnie na kolana i jej użytkowniczką jest głównie moja mama. Co do działania to przyznam, że nie zauważyłam między nimi różnicy. Stosuję je głównie na usta i dają całkiem przyjemną ochronę, dobrze też radzą sobie z przesuszoną skórą na łokciach czy kolanach. Gorzej jest jeśli chodzi o paznokcie i dłonie ale nie mam tu na myśli nawilżenia ale to, że balsamy te pozostawiają czasami lekko klejącą warstwę co bywa naprawdę irytujące. Ja akurat jestem osobą, która nawet po nałożeniu kremu musi mieć dłonie od razu gotowe do pracy więc tutaj się trochę zawiodłam. Poza tym jestem jednak z tych produktów zadowolona i myślę że mogłabym je wam polecić.
40

Podsumowanie akcji: Zapuszczaj wytrwale, niechaj centymetry przybywają w chwale.

22 grudnia 2014 35
Podsumowanie akcji: Zapuszczaj wytrwale, niechaj centymetry przybywają w chwale.
Witajcie :) Jak wiele innych blogerek także i ja brałam udział w akcji zapuszczania włosów zorganizowanej przez Eter. Na początku miałam wielkie plany, ogromne nadzieje. Niestety rzeczywistość pokazała, że nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli. Nawał zajęć na uczelni i inne obowiązki sprawiły, że od października byłam bardzo nieregularna we wszelkich kuracjach. Oczywistością było że przełoży się to na efekty. Dodatkowo w trakcie trwania akcji dwukrotnie podcięłam swoje kosmyki. Mam fioła na punkcie zdrowych końcówek i widok rozdwojonych sprawił, że bez zastanowienia sięgnęłam po nożyczki. Za drugim razem poszły aż 3 cm, co naprawdę mnie dobiło, bo praktycznie znalazłam się w punkcie wyjścia. Teraz jednak myślę, że lepiej mieć zdrowe, krótkie włosy niż długie i z miotłą na końcu.

Niemniej jednak efekty akcji nie będą zbyt zachwycające. Zacznijmy jednak od początku i od produktów, które stosowałam.

- wrzesień: Tutaj naprawdę się postarałam bo poza piciem pokrzywy bardzo regularnie wcierałam też Jantar. Przyrost nie był zachwycający ale pojawiła się cała masa baby hair. Myślę, że do Jantaru jeszcze niebawem wrócę, bo mimo że nie byłam do końca z niego zadowolona to chcę dać mu jeszcze jedną szansę.
- październik: Miałam testować olej laurowy ale jego zapach był tak intensywny, że najzwyczajniej w świecie nie dałam rady. Łykałam też suplement diety Pure Collagen. Efekty były niewielkie ale jednak jakieś się pojawiły.
- listopad: Tutaj efekty były chyba najlepsze, bo mimo, że włosy zostały skrócone to bardzo szybko udało mi się odzyskać stracone centymetry. To przede wszystkim zasługa znakomitego duetu (szampon+kuracja w ampułkach) Schwarzkopf. Zestaw dał moim włosom niezłego kopa za co jestem naprawdę wdzięczna.
- grudzień: Aktualnie jestem w trakcie kuracji suplementem RevitalHair. Biorę go od ok. tygodnia więc o efektach na razie nie ma co mówić.

Jak widać na aktualnym zdjęciu włosy mam praktycznie czarne. To efekt nieudanej koloryzacji nowością Wella - farbą z reaktywatorem koloru. Miał być średni brąz a wyszło jak wyszło. W sumie zaczynam się już przyzwyczajać do takiego koloru i nawet nieźle się w nim czuję ale na początku byłam naprawdę przerażona.

To, że akcja Eter dobiegła końca wcale nie oznacza, że rezygnuję z dalszego zapuszczania. Nic z tych rzeczy. Będę próbować nadal i mam nadzieję, że jednak uda mi się osiągnąć wymarzoną długość.
A jak wasze podsumowanie? Mam nadzieję że jednak lepiej niż u mnie :)

35

Żel pod prysznic Balea Mango Mambo.

20 grudnia 2014 46
Żel pod prysznic Balea Mango Mambo.
Cześć skarby. Wiem, że ostatnio ciągle mnie nie ma. Obiecuję poprawę, ale i tak jest jak jest. Mam nadzieję, że przez święta uda mi się trochę ogarnąć sprawę z licencjatem i będę miała więcej czasu na blogowanie. Dzisiaj żebyście o mnie już kompletnie nie zapomniały mam dla was recenzję żelu pod prysznic Balea.


Opakowanie:

Żel znajduje się w butelce o pojemności 300ml. Ma ona przepiękną, kolorową szatę graficzną, która dla mnie od razu kojarzy się z upalnym latem i drinkami z parasolką :) Opakowanie jest poręczne, dobrze leży w ręce. Otwór ma odpowiednią wielkość i dozuje produkt stopniowo i w pożądanych ilościach.


Konsystencja i zapach:

Żel jest niezbyt gęsty. Ma przepiękny pomarańczowy kolor i zapach, w którym naprawdę się zakochałam. Przywodzi mi na myśl gumy balonowe, za którymi szalałam w czasach dzieciństwa. Faktycznie czuć też mango i jeszcze jakieś inne owoce tropikalne. Zapach utrzymuje się na skórze, chociaż nie tak długo jak bym tego chciała.


Moja opinia:

Jeśli jesteście ze mną już jakiś czas wiecie zapewne że już przez kilka moich wish list przewijały się żele Balea. Nigdy jednak nie mogłam się zebrać żeby je zamówić a do DMu zawsze było nie po drodze. Poszczęściło mi się jednak, bo wygrałam rozdanie, w którym do zgarnięcia był właśnie ten żel. Od razu gdy go otworzyłam zrozumiałam na czym polega ten cały fenomen żeli Balea. Zapach jest naprawdę fenomenalny. Owocowy, słodki ale nie mdły - po prostu cudo. Kosmetyk dobrze się pieni i fajnie oczyszcza skórę. Nie wysusza, nie powoduje uczucia ściągnięcia. Jeśli chodzi o żel pod prysznic to niczego więcej nie wymagam. Jestem na duże TAK i nabrałam jeszcze większej ochoty na inne myjadła tej firmy.
46

Schwarzkopf BC Hair Activator, aktywizująca kuracja w ampułkach i szampon przeciw wypadaniu

11 grudnia 2014 32
Schwarzkopf BC Hair Activator, aktywizująca kuracja w ampułkach i szampon przeciw wypadaniu
Cześć. Jesień i zima to okres kiedy nasze włosy nie mają lekko. Wiele osób w tym czasie zmaga się ze wzmożonym wypadaniem. Mnie niestety również nie ominął ten problem. Wtedy też odezwał się do mnie pan Paweł ze sklepu Hairstore z propozycją współpracy. Do testów wybrał specjalnie dla mnie zestaw, którego zadaniem jest właśnie zatrzymanie wypadania i przyspieszenie wzrostu włosów. Jak się spisał? Tego właśnie dowiecie się z dzisiejszego posta :)



Od producenta:

Jeśli zmagasz się z przykrym problemem wypadających włosów mamy dla Ciebie rozwiązanie! Aktywizująca kuracja w ampułkach Schwarzkopf BC Hair Activator zawiera takie cenne elementy jak: winian keratyniny, tauryna oraz echinaca. Regularne stosowanie tego kosmetyku sprawi, że pierwsze efekty zauważysz już po 6 tygodniach. Ponadto kosmetyk skutecznie stymuluje wzrost włosów oraz dostarcza do mieszków włosów wysoce energetyzujących substancji odżywczych. Kuracja doskonale wspomaga codzienną pielęgnację. Łatwa aplikacja produktu uprzyjemnia stosowanie.

Skuteczna sposób na wypadające włosy Schwarzkopf BC Hair Activator

  • cenne składniki: tauryna, winian karnityny, echnacea
  • absorpcja energetycznych substancji 
  • stymulacja wzrostu włosów
  • pierwsze efekty już po 6 tygodniach
Cena: 76zł/ 7 ampułek po 10ml do kupienia TUTAJ

Skład:



SZAMPON:


Wypadające włosy stanowią dość duży problem. By zatrzymać ten niechciany proces sięgnij po innowacyjny szampon aktywizujący Schwarzkopf BC Hair Activator, który nasycony jest cennymi składnikami. Kosmetyk zawiera winian keratyniny, taurynę oraz echinaceę. Dzięki temu skutecznie stymuluje wzrost włosów oraz dostarcza do mieszków włosów wysoce energetyzujących substancji odżywczych. Kosmetyk ten idealnie sprawdzi się w codzienny użytkowaniu.

Cena: ok. 42zł/250ml do kupienia TUTAJ

 

Skład:



Moja opinia:

Zdecydowałam, że nie będę przygotowywała osobnego posta o każdym z tych produktów, ponieważ moim zdaniem zarówno szampon jak i serum przyczyniło się do poprawy stanu mojej czupryny. Zacznę jednak od szamponu. Mieści się on w poręcznej butelce o pojemności 250ml. Ma przezroczystą, średnio gęstą konsystencję. Bardzo dobrze się pieni i doskonale oczyszcza włosy z wszelkich zanieczyszczeń. Wiem, że zwolenniczki delikatnych szamponów nie byłyby do końca zadowolone, ale ja od jakiegoś czasu obserwuję, że mocniejsze myjadła wcale nie robią moim włosom krzywdy, więc nie mam tu nic do zarzucenia.

Kuracja w ampułkach to dla mnie totalna nowość. Nigdy wcześniej nie używałam kosmetyków w takiej postaci. Tu duży plus dla producenta za pomysł i dołączenie do opakowania pipetki.



Niesamowicie ułatwia ona aplikację i precyzyjne nałożenie produktu. Kuracja ma postać bezbarwnej cieczy o lekko alkoholowym zapachu. Nic dziwnego,  Alcohol Denat mamy tu już na początku składy. Uprzedzam więc, że bardziej wrażliwe głowy mogą nabawić się podrażnień. Mój skalp, mimo uprzednich obaw, przyjął kosmetyk zaskakująco dobrze. Nie pojawiły się żadne problemy typu swędzenie czy zaczerwienienie.

Przejdźmy teraz do działania. Efekty gołym okiem można zobaczyć na zdjęciach z ostatniej aktualizacji. Stracone 3cm udało mi się odzyskać w ciągu miesiąca, a przez ten czas nie stosowałam niczego poza tym duetem. Przyrost więc został naprawdę nieźle przyspieszony, a na czubku głowy pojawiła się cała masa sterczących antenek. Co do wypadania, to nie zniknęło całkowicie ale w znacznym stopniu zostało ograniczone. Bardzo mnie to cieszy i jeśli będziecie kiedyś miały okazję poznać ten duet to naprawdę gorąco polecam.
32

Płyn micelearny do demakijażu BingoSpa.

7 grudnia 2014 37
Płyn micelearny do demakijażu BingoSpa.
 Cześć kochani. Niedziela, niedzielą ale z racji tego, że jutro mam kolokwium nie bardzo mam czas na blogowanie. Dlatego też bez żadnego wstępu zapraszam was na kolejną recenzję, którą udało mi się przygotować kilka dni temu.


Od producenta:

Bazą płynu micelarnego Bingospa jest woda demineralizowana. Główny składnik to micele - bardzo małe cząsteczki o kształcie kuleczek, które skutecznie usuwają makijaż (nawet wodoodporny) i wszelkie zanieczyszczenia. Zewnętrzne cząsteczki tworzące micele mają własności hydrofilowe - przyciągają wodę, natomiast cząsteczki tworzące wnętrze miceli są hydrofobowe - odpychają wodę, ale dobrze łączą się z tłuszczami. Micele z łatwością, bez nadmiernego wycierania wacikiem, przyciągają zanieczyszczenia tłuste np. łój, sebum oraz tusz wodoodporny do wnętrza miceli oraz rozpuszczają w roztworze wodnym pozostałe zanieczyszczenia. Dzięki tym właściwościom płyn micelarny dobrze sobie radzi z wszelkiego rodzaju zanieczyszczeniami, które dostały się na skórę w ciągu całego dnia.
Płyn nie podrażnia skóry ani nie pozostawia tłustego filmu. Nie wymaga stosowania dodatkowych preparatów wyrównujących pH. Pozwala oczyścić skórę oraz okolice oczu bez użycia wody.
 Płyn micelarny BingoSpa posiada szereg innych właściwości wynikających ze składu kosmetyku. Oprócz tego że dokładnie zmywa makijaż, odświeża także cerę i neutralizuje poziom PH skóry, przywracając jej kwaśny odczyn. Największą zaletą składników pomocniczych jest to, że nie wysuszają skóry twarzy, a także nie podrażniają skóry wokół oczu. Cera pozostaje czysta i odświeżona. Wskutek regularnego stosowania płynu skóra twarzy staje się ona miękka, gładka i przyjemna w dotyku.
 SKŁADNIKI AKTYWNE:
 Aloes intensywnie nawilża skórę, łagodzi wszelkie podrażnienia,
 Len reguluje poziom wilgoci w naskórku, odżywia go i chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry,
 Rumianek łagodzi podrażnienia, zmniejsza obrzęki, odświeża skórę,
 Alantoina - działa regenerująco, łagodzi, nawilża, wygładza i zmiękcza skórę,

Sposób użycia:

 Płyn micelarny Bingospa może być stosowany do porannego odświeżenia skóry i przygotowania jej do makijażu. Płyn rozprowadzić wacikiem na twarzy, szyi i dekolcie. W przypadku demakijażu oczu wystarczy przytrzymać przez kilka sekund nasączony wacik na zamkniętej powiece a następnie zmywamy ruchem okrężnym od zewnętrznego do wewnętrznego kącika. Cały demakijaż należy wykonywać do czasu, aż wacik będzie całkowicie czysty – to znak, że skóra została dokładnie oczyszczona i jest gotowa do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Po użyciu płynu micelarnego nie trzeba już zmywać skóry wodą.

Skład:

 
Cena: 16zł/150 ml do kupienia TUTAJ

Opakowanie:

Przyznam, że jeszcze nie miałam okazji spotkać się z płynem micelearnym, który posiada opakowanie z pompką. Początkowo byłam do niego dość sceptycznie nastawiona, ale okazało się bardzo praktyczne i wygodne w użyciu. Dozownik nie zacina się i aplikuje płyn stopniowo, w niewielkich ilościach. Buteleczka jest przezroczysta co pozwala kontrolować zużycie produktu.


Moja opinia:

Celowo pominęłam tym razem akapit o konsystencji i zapachu, bo byłby on praktycznie identyczny jak we wszystkich płynach micelearnych. Kosmetyk to przezroczysta ciecz podobna do wody, jak dla mnie pozbawiony jest prawie zapachu. Przejdę za to od razu do najważniejszego czyli do działania. Produkt całkiem nieźle radzi sobie z makijażem (u mnie jest to przede wszystkim tusz). Zmywa go praktycznie całkowicie, chociaż zależy jakiego tuszu użyję - z tymi bardziej trwałymi średnio daje radę. Fajnie odświeża cerę, nie uczula, nie pozostawia tłustej czy klejącej warstwy. Nie zauważyłam też by wysuszał, a w porze zimowej w przypadku mojej cery o to bardzo łatwo. Tym bardziej więc jestem na tak. Muszę przyznać, że micel BingoSpa to całkiem przyzwoity produkt. Trochę mało wydajny, ale jednak wart wypróbowania.
 
37

Colgate-Palmolive, Lady Speed Stick, Wild Freesia Stick (Dezodorant w sztyfcie)

5 grudnia 2014 38
Colgate-Palmolive, Lady Speed Stick, Wild Freesia Stick (Dezodorant w sztyfcie)
Witajcie kochani. Dziś mam dla was recenzję antyperspirantu Lady Speed Stick. Miałam już kiedyś do czynienia z tą firmą, ale ta znajomość skończyła się równie szybko jak się zaczęła. Po latach jednak postanowiłam dać marce jeszcze jedną szansę i zupełnie nie żałuję tej decyzji.


Od producenta:

Zawiera stopniowo uwalniające się składniki, które skutecznie chronią przed potem i przykrym zapachem. Posiada przyjemny, świeży zapach, który utrzymuje się przez całą dobę.




Skład:

 
Cena: 10zł / 45ml

Opakowanie:

Wygodny sztyft z wykręcaną zawartością. Bardzo podoba mi się takie rozwiązanie, bo jak dla mnie jest dużo bardziej praktyczne od tradycyjnych roll-onów. Opakowanie utrzymane jest w przyciągającej uwagę kolorystyce. Nie od dziś wiadomo, że kolor fioletowy to jeden z moich ulubionych :)

Konsystencja i zapach:

Sztyft LSS w porównaniu do większości antyperspirantów w kulce nie jest w formie płynnej ale stałej, kremowej. Bez problemów rozprowadza się na skórze i momentalnie wysycha, dzięki czemu nie musimy czekać z nałożeniem ubrania. Dużą zaletą jest naprawdę przepiękny kwiatowy zapach, który utrzymuje się bardzo długo.

Działanie:

Wypróbowałam już w swoim życiu naprawdę wiele antyperspirantów i mało który chciałabym spotkać ponownie. Ten jednak mogę z czystym sumieniem polecić. Zapewnia naprawdę wysoki poziom ochrony przed potem. Genialnie zabija wszelkie nieprzyjemne zapachy, bo zamiast nich wyczuwalna jest przecudna woń frezji. Nie powoduje podrażnień, nawet wtedy gdy użyję go na świeżo wydepilowane pachy. Jedyne do czego mogę się przyczepić to fakt, że jeśli po jego użyciu nakładamy ciemne ubrania, to niestety trzeba uważać, bo zdarza mu się pozostawiać białe ślady.
38

Esencja perfum 3G Magnetic Perfume - zapach Miss Dior.

3 grudnia 2014 33
Esencja perfum 3G Magnetic Perfume - zapach Miss Dior.
Witajcie skarby. Dzisiaj przygotowałam dla was recenzję esencji perfum, którą miałam okazję poznać dzięki uprzejmości firmy Label&Love. Nie będę robić zbytnio wstępy, bo czym jest owa esencja najlepiej powie wam sam producent.




Od producenta:

Esencja perfum "3G Miss" jest odpowiednikiem zapachu "Miss Dior" marki Dior, w bardzo skondensowanej postaci. Wytworzona w najnowszej technologii 3G.

Zawiera ona od 30 do 40% czystych olejków zapachowych (standardowa woda perfumowana zawiera ich max. 18%). Esencje perfum uważane są za najbardziej szlachetne ze względu na ogromną wydajność – zapach perfum utrzymuje się bardzo długo, nawet kilka dni.

Jest to wersja podróżna, którą można zawsze zabrać ze sobą. Charakteryzuje ją brak standardowego flakonika, który może łatwo ulec zniszczeniu.


POJEMNOŚĆ: 30 ml (odpowiada 300 ml wody perfumowanej)

KATEGORIA ZAPACHU: świeży (nuta szyprowo-kwiatowa)

CHARAKTERYSTYKA ZAPACHU:


Kompozycję tworzą wyjątkowe kwiaty dobrane pod kątem ich świeżości, złożoności aromatu oraz trwałości. Esencja łączy zapach olejku z kwiatu gorzkiej pomarańczy, róży tureckiej i bułgarskiej z głęboką wonią indonezyjskiej paczuli. W tle można również wyczuć prażoną kukurydzę, truskawkę i 

karmel.


NANOTECHNOLOGIA:
Jest to najnowsza technologia, która podbiła już serca Amerykanów, a teraz dotarła do Polski. Dzięki jej wykorzystaniu tylko 3G uzyskało esencję w takiej cenie.

Esencje perfum są bardzo drogim i luksusowym pachnidłem przez co dotychczas dostępne były tylko dla wybranych. Zastosowanie nanotechnologii przy produkcji esencji 3G umożliwiło otrzymanie tak skondensowanego pachnidła w przystępnej cenie.
Teraz swój ulubiony zapach możesz wybrać w postaci esencji perfum i cieszyć się nim przez cały dzień bez konieczności kolejnych aplikacji. Uwierz nam – jedno psiknięcie wystarczy, abyś uwodziła zapachem przez kilka dni.

Esencja perfum 3G jest „seksowna niczym pantofle na szpilkach, a zarazem wygodna jak para mokasynów Toda”. Jej zapach uwodzi przez kilka dni już po jednym psiknięciu, a wygodne opakowanie sprawia, że masz ją zawsze przy sobie. 

Cena: 99zł/ 30ml do kupienia Labels&Love

Moja opinia:

Do testów wybrałam zapach Miss Dior. Od dawna mnie ciekawił ale chyba popełniłam błąd, że wcześniej go nie powąchałam, ponieważ niestety okazał się dla mnie zbyt mocny. Podobał mi się dopiero pod koniec dnia, kiedy był już trochę mniej intensywny. Nie będę jednak pisać zbyt dużo o moich odczuciach co do zapachu, bo każda z nas ma inny gust i co innego preferuje. W ofercie Labels&Love znajdziecie kilka naprawdę interesujących propozycji zapachów, więc myślę że każda wybierze coś dla siebie. Przykładowe kompozycje to: Chanel No 5, Amour Kenzo, Body Burberry ale jest też sporo innych.
Główną zaletą tego typu esencji jest to, że zapach utrzymuje się naprawdę fenomenalnie długo. Kiedy popryskam się rano, pachnę przez cały dzień a ubrania potraktowane kroplą esencji jeszcze dłużej, bo nawet po kilku dniach zapach jest jeszcze wyczuwalny. Jak na tak świetny efekt cena też jest zadziwiająco niska, bo za tego rodzaju perfumy zwykle trzeba naprawdę sporo zapłacić. Różnica polega na opakowaniu. Tutaj mamy wersję podróżną, która na pewno się nie potłucze i z powodzeniem możemy nosić ją w torebce. Nie jest to tak efektowny słoiczek, jak w przypadku oryginalnych opakowań perfum, ale mi osobiście to nie przeszkadza.
Esencja perfum to 3x dłuższy zapach! Przekonaj się!
Jak dla mnie taka esencja ma same zalety. Jeżeli więc znacie któryś z zapachów w ofercie Labels&Love i przypadł wam do gustu to myślę, że to naprawdę opłacalna inwestycja, z której będziecie zadowolone. 
33
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL