×

Moje włosy w listopadzie i podsumowanie kolejnego m-ca zapuszczania.

30 listopada 2014 42
Moje włosy w listopadzie i podsumowanie kolejnego m-ca zapuszczania.
Witajcie. Dziś koniec miesiąca więc najwyższa pora na przygotowanie włosowej aktualizacji. Listopad był ciężkim miesiącem dla moich włosów. Sezon kolokwiów i praca licencjacka sprawiają, że na wszystko brakuje mi czasu. Niestety pielęgnacja również w dalszym ciągu jest ograniczona.
Na początku listopada zdecydowałam się na podcięcie. Końcówki były już w kiepskim stanie i doszłam do wniosku, że jednak bardziej zależy mi na zdrowych niż długich włosach. Co prawda miał pójść tylko 1 cm, no góra 1,5 ale skończyło się trzema. Kiedy spojrzałam w lustro byłam w szoku, bo odzwyczaiłam się od tak krótkich kosmyków ale widok zdrowych i pięknych końcówek wynagrodził mi wszystko.
Wzięłam się więc ponownie za zapuszczanie. W ramach współpracy od firmy Hairstore otrzymałam szampon i ampułki, które mają zapobiec wypadaniu i przyspieszyć wzrost włosów. Nie pokładałam w nich zbyt wielkich nadziei ale jak się okazało efekty są i to nawet duże. Udało mi się nadrobić stracone centymetry, a nawet jakby trochę więcej. Ten duet naprawdę ma potencjał i coraz bardziej go lubię. Wypadanie co prawda nie zostało zlikwidowane ale chociaż trochę zminimalizowane, więc nie zamierzam przerywać kuracji.

Pielęgnacja w listopadzie jak już pisałam wyżej była bardzo skromna. Postawiłam przede wszystkim na nawilżenie i maskę aloesową NaturVital, a kiedy potrzebowałam dobrego efektu na szybko zwykle sięgałam po odżywkę Garniera Avokado i mało karite. Zabezpieczenia to jak zawsze mój ulubiony olejek Bioelixire Argan Oil i odżywka b/s Argan Star lub Joanna lniana.

Włosy niestety straciły trochę na blasku, co zapewne wynika z zaprzestania olejowania. Są jednak miękkie i potrafią całkiem fajnie falować. Nie widać tego niestety na zdjęciu, bo zostało zrobione świeżo po powrocie z podwórka i włosy są lekko rozwiane i brakuje im dyscypliny.

W grudniu planuję się w końcu ogarnąć i wrócić do olejowania. Może nie przed każdym myciem, ale przynajmniej raz w tygodniu. To i tak będzie duży postęp. Ostatnio dowiedziałam się, że załapałam się do testowania suplementu diety Revital Hair, który ma poprawić kondycję włosów. Jak tylko do mnie dotrze od razu włączę go do swojej kuracji. Jestem bardzo ciekawa jakie da efekty.

A jak ostatnio mają się wasze włosy?
42

Zimowo - świąteczna wish lista.

27 listopada 2014 60
Zimowo - świąteczna wish lista.
Cześć kochani. Ostatnio jestem niesamowicie zabiegana. Za chwilę znowu wychodzę na uczelnię, ale zanim to mam dla was krótki post z moją zimowo- świąteczną wish listą.
Tym razem plany/marzenia mam bardzo skonkretyzowane i mam nadzieję, że przynajmniej część z nich uda mi się zrealizować.


1. Nowa czapka i szalik/komin. Zima zagościła na dobre, a dziś zmarzłam tak strasznie, że chyba najwyższa pora wybrać się na poszukiwanie jakiegoś ciepłego okrycia dla mojej głowy i szyi.

2. Nowy telefon. Poluję na Samsung Galaxy s4, ale na jaki zdecyduję się ostatecznie zobaczymy. Mój obecny już ledwo zipie, więc najwyższa pora na zmianę. Pewnie zwlekałabym jeszcze z zakupem, ale mogę się już pochwalić, że dostałam całkiem niezłe stypendium i wreszcie mogę pozwolić sobie na takie szaleństwo,

3. Książka Anwen "Jak dbać o włosy". Chyba nikogo nie zdziwi, że jako zapalona włosomaniaczka muszę tą pozycję mieć w swojej biblioteczce. Ania jest moim włosowym guru i osobą dzięki której moja czupryna wreszcie zaczyna się ze mną zaprzyjaźniać.

4. Serum na porost włosów Babuszki Agafii. Czytałam o nim dużo dobrego i mam nadzieję, że również u mnie da tak dobre efekty, jak u większości z was.

5. Paletka cieni Sleek au natural. Potrzebuję fajnej paletki w nudziakowym kolorze i właśnie ta odpowiada moim wymaganiom. Odcienie, które lubię i chętnie wykorzystuję w swoim makijażu.

Na razie to tyle. A jakie wy macie ostatnio zachcianki?
60

Chusteczki do zmywania lakieru z paznokci JELID

25 listopada 2014 34
Chusteczki do zmywania lakieru z paznokci JELID
Cześć. Produkt, który dziś przedstawię dla części z was jest już znany i krążą o nim w blogosferze różnorodne opinie. Jedne go uwielbiają, inne twierdzą, że to zupełnie zbędny gadżet. Mam na myśli chusteczki zmywające lakier z paznokci. Jak sprawdziły się u mnie? O tym za chwilę.


Od producenta:

Chusteczki do zmywania lakieru z paznokci JELID, to nowy produkt dedykowany pielęgnacji dłoni i stóp.Chusteczki JELID są produktem pozwalającym KAŻDEJ kobiecie w wieku 16+ na zachowanie komfortu nawet w stresującej sytuacji. Pakowane są indywidualnie w saszetkach, które nie zajmują wiele miejsca, a dzięki niskiej cenie są produktem nabywanym impulsowo, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będą potrzebne. 
Nie są produktem sezonowym, więc ich posiadanie wydaje się być koniecznym elementem wyposażenia każdej damskiej torebki. 1 chusteczka starcza na zmycie 10 paznokci, a dzięki zawartemu w składzie olejkowi kokosowemu, pozostawiają po użyciu przyjemny zapach. Nie zawierają acetonu.

Skład:

Isopropyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Coco Oil, Propanediol, Acetyl Cellulose, Witamina E, Zapachy

Cena: ok. 25zł za całe opakowanie

Moja opinia:

Chusteczki otrzymujemy w zgrabnym papierowym pudełeczku. Są one pakowane pojedynczo, dzięki czemu zajmują bardzo mało miejsca i bez problemu zmieszczą się w każdej kosmetyczce/torebce. 
Producent zapewnia, że jedna chusteczka wystarczy na zmycie lakieru z 10 paznokci. W przypadku bardzo jasnych kolorów to faktycznie się udaje, ale kiedy wytoczę cięższe działo i sięgnę po czerwień czy fiolet to zaczyna się problem. W takiej sytuacji jedna chusteczka starcza mi na zmycie jednej dłoni. I tak nie jest to zły wynik.
Chusteczki mają jak dla mnie neutralny zapach. Nie śmierdzą jak większość zmywaczy, co jest zapewne zasługą braku acetonu. Nie wysuszają paznokci ani skórek. Pozostawiają jedynie delikatną, jakby oleistą warstewkę.
Myślę, że takie chusteczki to fajny gadżet do torebki czy w podróży. Nie zajmie dużo miejsca, mamy pewność że nic się nie wyleje. Na co dzień wolę mój kochany zmywacz Isany ale chusteczki Jelid mam zawsze przy sobie.
34

Koktajl do kąpieli z guaraną i karite BingoSpa

22 listopada 2014 35
Koktajl do kąpieli z guaraną i karite BingoSpa
 Hej. Dzisiejszy post miał się pojawić już kilka godzin temu. Niestety mieliśmy poważną awarię prądu i dopiero niedawno mogłam skorzystać z komputera. Mam nadzieję, że mimo wszystko będziecie jeszcze miały ochotę przeczytać tą recenzję.


Od producenta:

Koktajl do kąpieli o zapachu soczystych brzoskwiń wzbogacony jest masłem Shea (karité) i guaraną. Masło Shea zawiera nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe oraz witaminy E i F, dzięki czemu doskonale uelastycznia i nawilża skórę, chroniąc ją przed wysuszaniem. Guarana zawiera kofeinę, która należy do zasad ksantogenowych stymulujących mikrokrążenie, działających na skórę ożywiająco i udrażniająco. Kofeina rewitalizuje zniszczoną skórę oraz redukuje transfer płynów do przestrzeni międzykomórkowych, przyczyniających się do powstawania obrzęków - wstępnego stadium wszystkich cellulitowych procesów. Ponadto zawarte w nasionach gwaranosydy (mieszanka substancji - gwaraniny, teofiliny, teobrominy, adeniny i saponinów) są skutecznym środkiem tonizującym.

Cena: 7,50 zł/ 1000ml do kupienia w sklepie internetowym BingoSpa

Opakowanie:

Wielka butla o pojemności 1000ml. Jest ona przezroczysta z jedynie niewielką naklejką dzięki czemu możemy kontrolować zużycie produktu. Mam jednak zastrzeżenia do otworu, ponieważ moim zdaniem jest zdecydowanie za duży i łatwo przesadzić z ilością płynu.


Konsystencja i zapach:

Płyn jest bardzo rzadki, przez co niestety też bardzo słabo wydajny. Koktajl dobrze się pieni. Ma piękny pomarańczowy kolor. Zapach bardzo przypadł mi do gustu. Jest słodki, ale nie mdły, raczej owocowo-świeży. Bardzo długo utrzymuje się na ciele.

Działanie:

Przy tego typu produktach zwykle się nie rozpisuję, bo po prostu nie ma nad czym. Tym razem również będzie podobnie. Koktajl do kąpieli BingoSpa to jak dla mnie produkt jakich wiele na rynku. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Dobrze myje i oczyszcza skórę. Wytwarza dużą ilość piany. Ślicznie pachnie dzięki czemu uprzyjemnia kąpiel. Plus za to, że nie wysusza skóry, chociaż ja i tak po każdym myciu używam balsamu więc to dla mnie niewielka różnica. Całkiem fajne z niego myjadło i za taką cenę myślę, że warte wypróbowania. Może akurat skradnie wasze serce.



35

Nowości, nowości...

19 listopada 2014 49
Nowości, nowości...
Witajcie. Dzisiaj z rana zanim jeszcze wyjadę na uczelnię mam dla was post z nowościami z początku listopada. Sporo się ich nazbierało więc przyszła pora, żeby trochę to ogarnąć.

Na pierwszy ogień idzie paczka od BingoSpa. Dotarła do mnie co prawda z końcem października ale jeszcze nie miałam okazji pokazać wam co wybrałam do testów.


Fajnie, że tym razem firma dała nam wolną rękę jeśli chodzi o wybór kosmetyków, bo przynajmniej nie powtórzy się sytuacja z ostatniej tury testów, kiedy praktycznie jednocześnie na kilkunastu blogach pojawiły się recenzje tych samych produktów. Mój wybór padł na: płyn micelearny, żel do mycia twarzy, żel do higieny intymnej i koktajl do kąpieli, który już niebawem dobije dna więc spodziewajcie się recenzji.

Jako druga dotarła do mnie przesyłka z Hairstore.


Pod koniec października odezwał się do mnie pan Paweł z propozycją współpracy. Jako zapalona włosomaniaczka oczywiście się zgodziłam z czego się bardzo cieszę. Pan Paweł okazał się bardzo pomocny i po krótkiej wymianie maili zaproponował mi do wyboru dwa zestawy dopasowane do potrzeb moich kosmyków. Ostatecznie zdecydowałam się wypróbować szampon i ampułki przeciwko wypadaniu włosów. Pokładam w nich duże nadzieje, bo moje włosy jesienią lecą jak szalone.

Kolejna przesyłka to balsam i krem do rąk od Evree. Na obecną porę roku jak znalazł, bo porządnego nawilżenia nigdy za wiele.


Następne są chusteczki do zmywania lakieru do paznokci. Dla wielu z was znane, a i ja jeszcze w tym tygodniu postaram się podzielić z wami opinią na ich temat.


Dwie ostatnie paczuszki kurier przytaszczył mi w poniedziałek. Jedna z nich zawiera kosmetyki Sylveco, które mam okazję testować dzięki firmie Twoje Źródło Urody. Nie ukrywam, że nie mogłam się jej doczekać. W środku znalazłam 2 peelingi do twarzy, płyn micelearny, całą masę próbek i książeczki z informacjami na temat kosmetyków Sylveco.


Ostatnia paczka to kosmetyki Joanny, które też zapewne dobrze znacie, bo zrobiło się o nich głośno jak tylko weszły na rynek.


To tyle jeśli chodzi o nowości. Dawno nie miałam takiego nawału paczek, ale bardzo mnie on cieszy, bo wiele kosmetyków, które dostałam od jakiegoś czasu planowałam wypróbować.
49

Jak związywać włosy do snu.

17 listopada 2014 58
Jak związywać włosy do snu.
Cześć. Od jakiegoś czasu obserwuję w hasłach z wyszukiwarki, że coraz więcej z was poszukuje jak związać włosy do snu. Postanowiłam więc, że najwyższa pora przygotować post na ten temat. Główną cechą fryzury do spania powinna być przede wszystkim wygodna, a nie jej szykowny wygląd. Jej zadaniem jest zabezpieczenie włosów przed zniszczeniami wywołanymi przygnieceniem lub pocieraniem o poduszkę. Jaką więc wybrać? Dzisiaj mam dla was kilka propozycji.

Po pierwsze koczek. Na tą opcję decyduje się chyba najwięcej dziewczyn. Zapleciony na czubku głowy nie przeszkadza nam w nocy. Pamiętajcie tylko by nie upinać go zbyt mocno, bo zamiast pomóc możecie tylko zniszczyć włosy.




 Innym rozwiązaniem jest warkocz typu kłos lub popularny dobieraniec. Ja akurat preferuję tą drugą opcję, bo po warkoczu francuskim mam rano bardzo fajne fale.

  
Ostatnia propozycja to coś dla osób, które chcą uzyskać delikatne fale. Sama jej jeszcze nie próbowałam bo moje włosy są za krótkie aby spiąć je w ten sposób na czubku ale myślę, że może się wam spodobać.



W jaki sposób wy spinacie swoje włosy w nocy? Macie inne ciekawe propozycje?
58

LUKSUSOWY KREM UJĘDRNIAJĄCO - WYGŁADZAJĄCY Eveline

11 listopada 2014 45
LUKSUSOWY KREM UJĘDRNIAJĄCO - WYGŁADZAJĄCY Eveline
Cześć dziewczyny. Kilka dni temu przy okazji pisania recenzji o masełku Eveline obiecałam wam, że przedstawię niebawem inne mazidło tej firmy, które jeszcze bardziej przypadło mi do gustu. Dziś więc przyszła pora abyście go poznały.



Od producenta:

Szwajcarska receptura
intensywne ujędrnienie i odżywienie, aksamitna gładkość, elastyczność, ukojenie
24-godzinnenawilżenie
Filtry UVA / UVB
do skóry suchej i bardzo suchej
olejek arganowy  * kwas hialuronowy * witaminy A, E, F

Extra Soft  Bioolejek makadamia- luksusowy krem ujędrniająco-wygładzający do skóry suchej i bardzo suchej, wymagającej głębokiego odżywienia  i natychmiastowego ukojenia.
Olejek makadamia regeneruje, nawilża, wygładzai uelastycznia. Chroni skórę przed wolnymi rodnikami i przed szkodliwym działaniem promieni UV.
Olejek  arganowy i kwas hialuronowy wyraźnie odmładzają, długotrwale nawilżają, ujędrniają i wygładzają. Kompleks witamin (A, E, F)  poprawia jędrność i elastyczność oraz błyskawicznie nadaje skórze aksamitną gładkość i miękkość.

Skład:


Opakowanie:

Podobnie jak poprzednie masełko Eveline, które recenzowałam wam kilka dni temu także i to znajduje się w plastikowym słoiczku. Nie jest on tak ozdobny jak w wersji arganowo-waniliowej ale równie przyjemny dla oka. Również mamy tu zabezpieczenie w formie srebrnej folii aluminiowej, które umieszczone jest pod pokrywką.

Konsystencja i zapach:

Krem nie jest już tak zbity jak masełko, ale również dosyć gęsty. Ma lekko różowy kolorek. Wchłania się błyskawicznie bez względu na to jaką ilość nałożymy na skórę. Nie bieli jej, nie roluje się. Otwierając go myślałam, że zapach będzie nijaki ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Produkt pachnie obłędnie. Dla mnie są to świeże, czerwone winogrona świeżo zerwane z krzaka. Po prostu bajka. Tutaj akurat fakt, że zapach utrzymuje się dosyć długo jest niezaprzeczalnie jego zaletą.


Działanie:

Nie będę się zbyt długo rozpisywać, bo to co chcę wam przekazać można bez problemu zmieścić w jednym słowie: FENOMEN. Kiedy dostałam do testów te dwa masełka Eveline od razu zabrałam się za wersję arganowo-waniliową. Nie ukrywam, że ładne opakowania zawsze na mnie działały. Tutaj jednak popełniłam duży błąd odstawiając początkowo krem, bo jak się okazało to on zawojował moim sercem. Kosmetyk nie tylko pięknie pachnie - jest to bez wątpienia nuta zapachowa, która idealnie trafia w mój gust - ale też genialnie działa. Skóra po jego użyciu jest niesamowicie miękka i gładka, doskonale odżywiona i nawilżona. Wszelkie przesuszenia z jakimi borykam się jesienią zniknęły jak przy użyciu czarodziejskiej różdżki. Dla mnie ten produkt to niewątpliwie ideał. Mimo, że rzadko sięgam dwa razy po to samo mazidło to z nim nie mam zamiaru się rozstawać.
45

Matrix Total Results Curl, szampon do włosów kręconych i falowanych

8 listopada 2014 52
Matrix Total Results Curl, szampon do włosów kręconych i falowanych
Cześć. Dziś przybiegam z kolejną recenzją. Tym razem będzie o produkcie do włosów, a właściwie o profesjonalnym szamponie Matrix, który miałam możliwość testować dzięki uprzejmości sklepu Fryzomania.


Od producenta:

Jeśli masz kręcone lub falowane włosy, ale niestety brak im podkreślenia oraz kontroli to znakomity szampon MATRIX TOTAL RESULTS Curl Shampoo powstał specjalnie z myślą o Twoich kręconych włosach, abyś mogła pokazać to co jest w nich najpiękniejsze.
Pełna kontrola włosów kręconych z szamponem Curl Shampoo.
Te znakomity szampon pozwoli Tobie na wydobycie niesamowitej sprężystości przy jednoczesnej kontroli Twoich włosów. Dzięki niemu idealnie podkreślisz swoje loki i fale na włosach. Zawarty w szamponie olejek jojoba, proteiny pszenicy oraz polimery spowoduje, że Twoje włosy będą olśniewały niesamowitym połyskiem, a uciążliwy problem puszenia się włosów zostanie usunięty.
Sposób użycia: Wmasuj dokładnie w mokre włosy. Potem dokładnie spłucz. W razie potrzeby powtórz ponownie.

Cena: ok. 25zł/300 ml ok. 46zł/1000ml do kupienia m.in. w sklepie internetowym Fryzomania.

Skład:



Opakowanie:

Szampon umieszczony jest w biało-zielonej butelce zamykanej na zatrzask. Niestety nie jest ona ani trochę przezroczysta przez co nie widać zużycia produktu. Zamknięcie jest wygodne, otwiera się bez problemów. Otwór, przez który wylewamy szampon jest odpowiedniej wielkości.


Konsystencja i zapach:

Produkt ma kremową konsystencję o białym zabarwieniu. Nie jest zbyt gęsty ale nie wycieka też przez palce. Bardzo dobrze się pieni. Zapach jest tu typowo chemiczny ale nie drażniący. Na włosach jest praktycznie niewyczuwalny.

Działanie:

Doskonale zapewne wiecie, że do codziennego stosowania używam zwykle delikatnych szamponów. Ostatnio jednak zauważyłam, że i te mocniejsze nie powodują już im krzywdy i coraz częściej po nie sięgam. Kilka miesięcy temu dostałam do testów właśnie szampon Matrix do włosów falowanych i kręconych, czyli właśnie takich jak moje. Myje on bardzo dobrze. Radzi sobie bez problemu ze wszystkimi olejami i innymi mieszankami, które nakładam na włosy przed myciem. Włosy podczas mycia nie są suche i nieprzyjemne, a bardzo często niestety coś takiego obserwuję w przypadku szamponów z SLS. Tutaj jestem miło zaskoczona. Co do odżywienia i sprężystości włosów to mam do takich aspektów duży dystans jeśli chodzi o szampony. Najlepsze składniki, które mogłyby zapewnić taki efekt mamy bardzo daleko w składzie więc nie ma o liczyć na pielęgnację tylko przy użyciu tego produktu. Ja jestem jednak zdania, że szampon ma przede wszystkim myć, a do odżywiania mam maski i odżywki, które i tak stosuję po każdym myciu. Nie mam więc pretensji, że szampon tego nie robi. Wpływu na kształt moich fal też nie zauważyłam, ale bez żelu czy kremu do loków ich zdefiniowanie jest rzeczą raczej niemożliwą. Kosmetyk nie podrażnił mi skóry głowy i nie wywołał łupieżu.

52

Eveline, SPA Professional Argan & Vanilia, odżywcze masło do ciała, regenerujące

6 listopada 2014 48
Eveline, SPA Professional Argan & Vanilia, odżywcze masło do ciała, regenerujące
Cześć kochani. Powoli zaczynam ogarniać już swoje sprawy na uczelni i mam nadzieję, że niebawem uda mi się wrócić do regularnego blogowania. Nazbierało mi się już trochę zaległych recenzji i dziś właśnie chciałabym opublikować jedną z nich.


Od producenta:

Innowacyjna formuła oparta na bogactwie cennych dla skóry składników nawilżających i regenerujących. Moc olejku arganowego dogłębnie odżywia i uelastycznia skórę. Pomaga przywrócić sprężystość i jędrność. Kwasy Omega 3 i witaminy A+E stymulują ją do intensywnej odnowy komórkowej, zapobiegając starzeniu się. Ciepły aromat wanilii działa kojąco na zmysły.

Cena: ok. 20zł / 200ml


Skład:


Opakowanie:

Masełko mieści się w plastikowym słoiczku z zakrętką. Pod wieczkiem znajduje się dodatkowe zabezpieczenie, które daje nam pewność że wcześniej nikt nie wsadził do produktu swoich paluchów. Opakowanie ma bardzo przyjemny dla oka design, który przyciąga uwagę.

Konsystencja i zapach:

Kosmetyk jak na masło przystało jest dosyć gęsty. Gdy nałożymy go zbyt dużo może trochę bielić skórę i się mazać. Zapach jest naprawdę ładny ale niestety jak dla mnie zbyt intensywny. Fakt, że utrzymuje się bardzo długo w tym przypadku nie do końca jest zaletą, bo po kilku godzinach zaczyna mnie od niego boleć głowa.

Działanie:

W kwestii nawilżenia nie mam temu masełku nic do zarzucenia. Skóra po jego użyciu jest miękka i gładka. Przesuszone miejsca są złagodzone i odżywione. Kosmetyk szybko się wchłania chociaż przy zbyt dużej ilość ten proces oczywiście się wydłuża. Niestety zbyt intensywny, słodki zapach jest dla mnie za mocny przez co używam tego masła tylko sporadycznie. Dużo bardziej przypadło mi do gustu drugie masełko Eveline, które otrzymałam do testów ale o nim niebawem. Wyczekujcie więc kolejnej recenzji.
48

Aktualizacja włosowa i podsumowanie kolejnego miesiąca zapuszczania.

2 listopada 2014 45
Aktualizacja włosowa i podsumowanie kolejnego miesiąca zapuszczania.
Cześć kochani. Wczoraj przeglądając wasze blogi uzmysłowiłam sobie, że najwyższa pora na włosową aktualizację. W ostatnim miesiącu nie miałyście zbyt wielu okazji na oglądanie mojej czupryny. Niestety na jakiś czas zawiesiłam Niedzielę dla włosów, ale mam nadzieję, że znajdę czas żeby do tej serii wrócić. Na obecną chwilę brakuje mi czasu na dosłownie wszystko, bo jak się okazało 3 rok studiów do najprostszych nie należy. Muszę się poza tym skoncentrować na mojej pracy licencjackiej.
Przejdźmy jednak do tematu dzisiejszego posta, bo obawiam się, że zaśniecie zanim dojdę do konkretów. Październik był miesiącem, w którym włosy dostały niestety jedynie minimum. Myłam je zazwyczaj wieczorem po powrocie z uczelni i naprawdę brakowało mi czasu i sił na olejowanie i długie trzymanie masek. Mimo wszystko moje kosmyki jakoś bardzo na tym nie ucierpiały.
Od jakiegoś czasu obserwuję z ogromną radością, że coraz mniej się puszą. Mogę wyjść z domu na poranną mgłę bez obawy, że skończy się to szopą stulecia. Włoski zaczęły się też mniej buntować. Stylizacja zeszła na dalszy plan i zwykle po prostu po wyschnięciu zaplatam je w warkocz francuski, żeby je jakoś ujarzmić. Mimo tego potrafią wyglądać naprawdę fajnie i ułożyć się w delikatne fale.
Nie będę wymieniać wam kosmetyków, których używałam w tym miesiącu, bo jak wiecie moja czupryna lubi różnorodność więc chociaż to starałam się jej zapewnić. Królowały jednak:
jeśli chodzi o emolienty - niezrównana odżywka Garnier AiK,
humektanty - moja ukochana aloesowa maska NaturVital
proteiny - maska Sessio mleko i miód.
Ta trójca sprawdza się u mnie najlepiej.


W kwestii zapuszczanie niestety nie popisałam się. Miałam przetestować olej laurowy ale niestety jego zapach, o ile na skórze mi nie przeszkadzał, to nałożony na głowę robił się tak intensywny i nieznośny, że nie byłam w stanie kontynuować tej kuracji. Jedyne czym się wspomagałam, to suplement diety Pure Collagen, który łykałam systematycznie. Efekty jak się domyślacie nie są spektakularne, ale jednak jakieś są. Mam nadzieję, że dalej będzie już tylko lepiej.

A jak tam mają się wasze włosy?
45
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL