×

Avon, Care, 3 in 1 Oil Control Cleanser, Toner and Moisturiser (Żel 3 w 1 z wyciągiem z echinacei i kiełków pszenicy)

29 października 2014 45
Avon, Care, 3 in 1 Oil Control Cleanser, Toner and Moisturiser (Żel 3 w 1 z wyciągiem z echinacei i kiełków pszenicy)
Cześć kochani. Dziś przybywam z kolejną recenzją. Tym razem mój wybór padł na żel do mycia twarzy Avon, który sprawiłam sobie już jakiś czas temu.

 

Od producenta:

Letnia świeżość i pielęgnacja dla twojej twarzy. Oczyszczający żel 3 w 1 do cery normalnej i mieszanej z wyciągiem z echinacei i kiełków pszenicy pomaga kontrolować nadmiar sebum.
Efektywnie usuwa zanieczyszczenia. Kontroluje wydzielanie sebum. Pozostawia skórę piękną i odświeżoną.

Cena: 12zł / 200ml zazwyczaj jednak można go dostać dużo taniej, bo nawet za 5zł


Skład:


Opakowanie:

Plastikowa butelka w biało-zielonych kolorach. Jest bardzo wygodna, dobrze trzyma się w ręku. Posiada zamknięcie na zatrzask, które otwiera się bez większych problemów. Otwór przez który dozujemny żel jest odpowiedniej wielkości, co zapobiega wylewaniu zbyt dużej ilości.

Konsystencja i zapach:

Żel ma niezbyt gęstą konsystencję w perłowobiałym kolorze, z lekkim zielonkawym zabarwieniem. Niestety nie pieli się w ogóle co dla niektórych może okazać się sporym minusem. Sama również nie jestem z tego faktu zadowolona. Zapach jest przyjemny, bardzo świeży. Kojarzy mi się trochę z zieloną herbatą.


Działanie:

Miałam już kiedyś ten żel w wersji niebieskiej i nawet nieźle się sprawdzał. Jakiś czas temu wpadła mi w oko wersja zielona, a że jest przeznaczona właśnie dla mojego typu cery - czyli mieszanej - postanowiłam go wypróbować. Po użyciu tego produktu cera jest dobrze oczyszczona i odświeżona. Nadmiar sebum faktycznie został usunięty, dzięki czemu uzyskujemy prawie że idealny mat. W niektórych miejscach skóra jest delikatnie ściągnięta, ale nie wysuszona. Żel pozostawia po sobie delikatny film. Nie jest on w żaden sposób uciążliwy, bo nie klei się ani nie jest tłusty. Jak mniemam może być on zasługą gliceryny. Nie jest to produkt do demakijażu więc nie oczekiwałam, że sobie w tej kwestii poradzi ale wypróbować musiałam. Niestety, tusz jedynie rozmazuje, a oczy po jego użyciu niemiłosiernie pieką. Nie polecam więc powtarzać tego eksperymentu. Mimo tej ostatniej wady jestem z tego żelu całkiem zadowolona. Nie wiem czy jeszcze kiedyś po niego sięgnę ale będę go dobrze wspominać.

Macie swoje ulubione żele do mycia twarzy? Polecicie mi coś godnego uwagi?
45

Kwiatki z wujka Google'a czyli jak do mnie trafiacie cz.2

27 października 2014 48
Kwiatki z wujka Google'a czyli jak do mnie trafiacie cz.2
Dziś mam dla was luźniejszy post nie związany z tematyką kosmetyczną ale niestety zabrakło mi czasu na przygotowanie czegoś innego. Mam jednak nadzieję, że wam się spodoba, bo zaprezentuję kilka hasełek, za pomocą których niektórzy trafiają na mojego bloga. Jeżeli nie widziałyście wcześniej to TUTAJ macie część 1.

1. wodka do "gazetowy" manicure?

A da da. Wodka :)

2. warzywa.wap? 

Niestety to nie ten adres. Szukaj dalej.

3. Jak zrobić peeling myjący Joanna?

A to już pytanie do producenta, a nie do mnie. Ja od siebie mogę zaproponować domowy peeling kawowy jakby ktoś miał ochotę.

4. duży palec u nogi

Ma się bardzo dobrze :)

5. jak krci wosy prostownic 

To hasełko pojawiało się namiętnie w moich statystykach przez miesiąc. Ktoś był bardzo zdeterminowany, żeby krcić swoje włosy :)

6. Romantyczne nogi w szpileczkach cioci.

No cóż. Szpileczki lubię ale jak do tej pory noszę tylko swoje. A co się kryje pod stwierdzeniem romantyczne-nie wiem.

7. straszne schwarskopf.color.mask

Ja tam tą farbę bardzo lubię i jak do tej pory nie udało jej się mnie przestraszyć.

8. Jak pożegnać kobietę?

Zależy od kobiety. I od tego czy chcesz ją żegnać na zawsze czy tylko na chwilę. Zalecałabym jednak delikatność.

9. Krem do depilacji wyjara mi włoski.

Miałam kilka i żaden nic mi nie wyjarał ale jeśli się tego obawiasz to może zostań przy maszynkach.

Na dziś to tyle. Zaczynam zbieranie kolejnych hasełek, żeby za jakiś czas napisać podobny post. Miłego dnia kochani :*
48

NaturVital, Sensitive Hair Mask Aloe Vera Juniper Zimbro (Maska dla wrażliwej skóry głowy)

25 października 2014 55
NaturVital, Sensitive Hair Mask Aloe Vera Juniper Zimbro (Maska dla wrażliwej skóry głowy)
Witajcie. Recenzję, którą dziś przeczytacie miałam napisać już dawno, bo nie ukrywam, że przedstawia ona moją jak dotąd najulubieńszą maskę do włosów. Jak się możecie domyślać będzie sporo słodzenia ale w pełni zasłużonego :)


Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Aloe Barbadenis Leaf Juice, Cetyl Esters, Glycerin, Juniper Communis Fruit Extrat, Behetrimonium Chloride, Panthenol, Cetrimonium Chloride, Parfum: Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Sehydroacetic Acid, CI 7789

Cena: 22zł/300ml dostępna w drogeriach Natura. Niestety z dostępnością bywa różnie. Ja za swoją chodziłam dobre 2 miesiące.

 

Opakowanie:

Maska umieszczona jest w poręcznym słoiczku utrzymanym w zielonej kolorystyce. Producent chciał chyba trochę ułatwić nam wydobywanie produktu i stworzył zamknięcie z klapką, które niestety otwiera się u mnie tak ciężko, że połamane paznokcie mam jak w banku. Nadgorliwość jak widać nie zawsze ma dobre skutki. Na szczęście jest też normalnie odkręcana pokrywka, która ratuje sytuację.


Konsystencja i zapach:

Produkt jak na maskę przystało jest bardzo gęsty i puszysty. Wystarczy niewielka ilość nałożona na włosy aby efekty były naprawdę świetne dzięki czemu kosmetyk jest bardzo wydajny. Zapach jest trudny do określenia. Sporo osób na niego narzeka ale dla mnie akurat kompletnie on nie przeszkadza tym bardziej, że na włosach jest praktycznie niewyczuwalny.


Działanie:

Jak już pisałam na początku posta jest to najlepsza maska nawilżąjąca z jaką zetknęłam się podczas mojej przygody z włosomaniactwem. Świetnie poradziła sobie z moimi przesuszonymi po lecie i osłabionymi włosami. Zapewniła im porządną dawkę nawilżenia dzięki czemu bardzo szybko udało mi się doprowadzić je do stanu sprzed kryzysu. Po jej użyciu moje włosy są delikatnie wygładzone, niesamowicie miękkie i błyszczące. Mogłabym je macać przez cały dzień. 
Początkowo nakładałam ją głównie po myciu na ok. 15 min i zawsze byłam zachwycona. Ostatnio jednak zauważyłam, że trzymana tak długo zaczyna obciążać mi włosy. Moje kosmyki są już dużo zdrowsze więc takie bomby nawilżające wystarczy, że zostawię na 5 min i mam murowany efekt :) Od jakiegoś czasu przerzuciłam się na nakładanie jej przed myciem. Mam dzięki temu pięknie odżywione włosy, a o obciążeniu nie ma nawet mowy.
Duży plus za naprawdę świetny skład, jakim może pochwalić się niewiele drogeryjnych masek.  Bardzo wysoko figuruje sok z aloesu i ekstrakt z owoców jałowca, który pomaga m.in. w walce z łupieżem. Oprócz nich mamy także glicerynę i pantenol czyli same dobrodziejstwa.
55

CelluBlue | Rewolucyjny antycellulitowy kubeczek masujący

23 października 2014 37
CelluBlue | Rewolucyjny antycellulitowy kubeczek masujący
Cześć skarby. Z racji tego, że mam dziś wolne postanowiłam nadrobić trochę zaległości na waszych blogach a także przygotować nowy post. Dziś będzie o bardzo fajnym gadżecie jakiego używam już od jakiegoś czasu, a który skutecznie pomaga pozbyć się skórki pomarańczowej. Mam oczywiście na myśli kubeczek masujący CelluBlue. Zapewne czytałyście już o nim na kilku blogach ale mam nadzieję, że jesteście ciekawe też mojej opinii.


Od producenta:

Za pomocą CelluBlue możesz odtworzyć ruchy słynnego masażu palpate roll.
Masaż ten odznacza się wysoką skutecznością w walce z cellulitem i skórką pomarańczową. Za pomocą naszego kubeczka uzyskasz imponujące efekty w ciągu paru tygodni. CelluBlue może być użyty przy różnych rodzajach cellulitu: mieszanym, tłuszczowym, wodnistym, czy włóknistym.


Moja opinia:

Kubeczek CelluBlue bardzo przypomina mi bańkę chińską chociaż moim zdaniem już dużo delikatniejszy. Dzięki zaokrąglonym, miękkim brzegom nie zasysa skóra tak mocno, dzięki czemu nie powoduje bólu. Kubeczek jest wykonany z gumy i bardzo łatwo się nim posługuje. Wystarczy jedynie go ścisnąć i po przyłożeniu do skóry delikatnie odsunąć palce. Skóra jest w ten sposób zasysana do środka. Możemy oczywiście same kontrolować jak mocny chcemy wykonać masaż i dostosować go do swoich potrzeb.
Warto pamiętać aby przed rozpoczęciem zabiegu ciało pokryć balsamem lub jakimś olejkiem aby kubeczek miał lepszy poślizg. Producent zapewnia, że wystarczy wykonywać codziennie ok. 5-minutowy masaż aby już po 3 tygodniach zobaczyć pierwsze efekty. Gdybym nie wypróbowała pewnie bym nie uwierzyła ale to faktycznie prawda. Już po pierwszym masażu czuć, że skóra jest bardziej napięta i sprężysta, a po ok miesiącu cellulit praktycznie zniknął. Z góry zastrzegam, że w moim przypadku nie był on wielkim problemem, występował tylko na udach i nie był zbytnio widoczny, ale jednak był. Wiadomo więc, że przy bardziej zaawansowanej pomarańczowej skórce trzeba będzie na efekty poczekać trochę więcej ale warto czekać, bo one na pewno przyjdą.
37

Maybelline, The Colossal Go Extreme Mascara (Ekstremalnie pogrubiający tusz do rzęs)

21 października 2014 55
Maybelline, The Colossal Go Extreme Mascara (Ekstremalnie pogrubiający tusz do rzęs)
Cześć. Dziś dla odmiany zamiast recenzji kosmetyków pielęgnacyjnych przygotowałam coś do makijażu. Będzie to tusz do rzęs. Jeżeli czytacie mnie już jakiś czas doskonale wiecie, że jestem wielką fanką maskar Maybelline. Chyba żadna inna marka nie jest mi tak bliska jeśli chodzi o kolorówkę. Od lat wierna jestem żółtej Colossal Volume ale ponieważ podczas ostatnich zakupów jej nie znalazłam kupiłam inną. Czy spisała się równie dobrze? O tym za chwilę.


Od producenta:

Kolejna odsłona tuszu Colossal, Maybelline Colossal Go Extreme, to intensywnie czarny tusz do rzęs, który ma dawać ekstremalne wzmocnienie rzęs, ekstremalne spojrzenie. Jego formuła zawiera 2Ox więcej kolagenu dla ekstremalne zwiększonej objętości rzęs. Podwójne zagłębienie na pieniu szczoteczki pozwala na aplikację większej ilości tuszu bez grudek.

Cena: 34zł / 7ml


Opakowanie:

Podobnie jak mój ukochany tusz także i ten znajduje się w żółtej buteleczce. Różnica polega tylko na tym, że posiada różowe dodatki zamiast fioletowych. Ma poręczną, dosyć dużą i gęstą szczoteczkę poszerzaną w kierunku środka. Ma ona dosyć twarde włoski, które bardzo dobrze rozczesują rzęsy.


Moja opinia:

W kwestii tuszy do rzęs jestem niestety bardzo wymagająca. Jest to jeden z nielicznych kosmetyków do makijażu, jakich używam na co dzień więc musi dawać naprawdę świetny efekt. Jeżeli chodzi o Colossal Go Extreme to jestem usatysfakcjonowana chociaż na większe wyjścia to efekt na pewno mnie nie zadowala. Rzęsy są jednak ładnie rozdzielone, widocznie pogrubione i wydłużone. Tusz nie skleja ich, nie tworzy grudek. Duży plus za to, że naprawdę świetnie się trzyma. Po całym dniu na uczelni, gdy wracam do domu o dziwo nie mam pod oczami czarnych smug i nie wyglądam jak panda.











To się chwali. Tusz ma intensywny czarny kolor i zmywa się bezproblemowo żelem lub płynem micelearnym. Jest to naprawdę dobry produkt chociaż mojej faworytki raczej nie zbije z pierwszego miejsca.
55

Intensis Color Intensywny kompleks odżywczy | ampułki do włosów

19 października 2014 18
Intensis Color Intensywny kompleks odżywczy | ampułki do włosów
 Cześć lalki. Dziś na szybko przechodzę do recenzji. Mam nadzieję, że zaciekawi was bardziej niż poprzednia :) Chciałabym przedstawić wam ampułki odżywcze do włosów, które otrzymałam od firmy Prosalon.


Od producenta:

Preparat do intensywnej kuracji włosów farbowanych i zniszczonych. Silnie odżywia i regeneruje strukturę włosów od wewnątrz, zwiększając ich odporność na uszkodzenia. Płynna konsystencja pozwala na dogłębne wniknięcie składników do wnętrza włosa. Dzięki zawartości nowatorskiego polimeru chroniącego kolor Luviquat UltraCare, włosy przez długi czas zachwycają intensywnym kolorem. Wyjątkowa kompozycja łącząca kompleks witamin E, B5, PP oraz wyciągi z aloesu i winogrona chroni kolor przed negatywnym działaniem wolnych rodników. Proteiny jedwabiu i soi zapewniają właściwe nawilżenie sprawiając, że włosy stają się miękkie, gładkie i idealnie się rozczesują. Filtr UV zabezpiecza przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.
Zastosowanie: Zawartość ampułki rozprowadzić równomiernie na uprzednio umytych szamponem i lekko osuszonych włosach. Nie spłukiwać.

Skład:




Cena: 32,50 zł do kupienia TUTAJ

Opakowanie:

Całą terapię otrzymujemy w kartonowym pudełku. Każda ampułka umieszczona jest w oddzielnej przegródce. Same ampułki są niewielkie, jak wskazuje producent - jednorazowego użytku.

Konsystencja i zapach:

Zawartość ampułki do średnio gęsta, perłowa maź. Nie stwarza problemów przy rozprowadzaniu na włosach. Niestety już po otwarciu wyczuwalny jest drażniący alkoholowy zapach.

Działanie:

Kiedy tylko zerknęłam na skład i zobaczyłam już na drugim miejscu alcohol denat byłam pewna, że nie zdecyduję się na stosowanie tego produktu po każdym myciu. Obawiałam się destrukcyjnego działania tego składnika na moją czuprynę. Ampułki aplikowałam więc tylko raz w tygodniu i zgodnie z zaleceniami nie spłukiwałam. Po wyschnięciu moje włosy były lekkie jak u dziecka. Niestety zabrakło im dociążenie przez co pojawił się delikatny puch. Kosmyki poza tym zostały wygładzone, a skręt zdecydowanie rozprostowany. Używałam więc ampułek głównie wtedy kiedy miałam ochotę na bardziej proste włosy.
Nie zauważyłam wpływu na kolor włosów ale było to raczej niemożliwe skoro stosowałam je bardzo nieregularnie.
Powiem szczerze, że daleko mi do zachwytów nad tą terapią. Po pierwsze skład, który mimo że ma kilka naprawdę fajnych pozycji, to jednak rządzi w nim alkohol, którego moje włosy nie trawią. Po drugie działanie, które nie wywołuje u mnie wcale uśmiechu i nie sprawia, że chcę krzyczeć wow. Nie jest to produkt, do którego planowałabym wrócić.
18

Suplement diety Pure Collagen

17 października 2014 18
Suplement diety Pure Collagen
Witajcie. Dziś po raz pierwszy przychodzę do was z recenzją nie kosmetyku ale suplementu diety. Jest to Pure Collagen, który od jakiegoś czasu testuję za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie.
Do testów otrzymałam 2 opakowania, każde po 100 tabletek. Zanim przejdę do mojej opinii przytoczę obietnice producenta.


Tabletki otrzymujemy w wygodnym, poręcznym opakowaniu. Są one (tabletki) dosyć sporych rozmiarów ale nie miałam problemu z połykaniem. Największą ich wadą jest jednak to, że potwornie cuchną starą rybą. Naprawdę lepiej nie wąchać tylko od razu połykać. Jeśli zbyt długo potrzymamy je w ustach pojawia się również nieprzyjemny smak. Osoby, które piły kiedyś tran, ale taki w płynie a nie w tabletkach, będą wiedziały o co mi chodzi.

Po sprawach technicznych przejdźmy teraz do działania. Pierwsze co zauważyłam po ok. 2 tygodniach stosowania to to, że moje paznokcie, które przez cały wrzesień strasznie się kruszyły nagle zrobiły się twarde, przestały się łamać i zaczęły rosnąć w tempie ekspresowym. To dla mnie bardzo miłe zaskoczenie. Kolejna kwestia dotyczy włosów. Niestety jak leciały tak i lecą ale mam wrażenie, że ruszyły trochę z miejsca i zaczęły rosnąć. Nie powiem na razie nic na temat przyrostu, bo zrobię to na koniec miesiąca, ale na pewno jest on zasługą tego suplementu, ponieważ nie stosuję ostatnio żadnych innych wspomagaczy. Nie zaobserwowałam jakiegokolwiek działania produktu na moją cerę ale prawdę mówiąc ostatnio jakoś nie mam powodu, żeby na nią narzekać.
Pure Collagen to całkiem fajny produkt, który mimo że śmierdzi przeokrutnie to przynajmniej w moim przypadku przejawia jakieś działanie i myślę, że jeszcze kiedyś może zdecyduję się do niego wrócić.
18

Joanna Styling Effect Żel do układania włosow bardzo mocny

15 października 2014 34
Joanna Styling Effect Żel do układania włosow bardzo mocny
 Cześć dziewczyny. Wiem, że ostatnio mnie tu mało ale mam tyle na głowie, że po prostu brakuje mi czasu na blogowanie. Obiecałam jednak wczoraj, że coś dziś skleję więc zapraszam na recenzję żelu do włosów Joanny.


Od producenta:

Joanna Styling Effect Żel do układania włosów bardzo mocny to perfekcyjna stylizacja i długotrwały efekt. Potrzebujesz szybkiego i efektownego utrwalenia fryzury? To właśnie dla Ciebie opracowaliśmy Żel bardzo mocny Styling effect. Poznaj jego fantastyczne właściwości! To właśnie on:


  • ułatwia modelowanie
  • zwiększa puszystość włosów
  • idealnie podkreśla fale, loki czy pazurki
  •  zawiera filtr UV, który chroni włosy

  • Cena: ok. 6zł/ 150g

    Opakowanie:

    Czarno-pomarańczowa tubka wykonana jest z dosyć sztywnego plastiku. Posiada zamknięcie na zatrzask, które u mnie niestety po kilku użyciach przestało się zamykać.

    Konsystencja i zapach:

    O konsystencji kosmetyku świadczy już sama nazwa. Jest to przezroczysty, dosyć gęsty żel. Początkowo jego kleistość trochę mi przeszkadzała ale z czasem się przyzwyczaiłam i przestała sprawiać mi problemy. Zapach jest typowo chemiczny ale dosyć szybko się ulatnia.

    Działanie:

    Początkowo dosyć sceptycznie podchodziłam do tego żelu. Jest to mój pierwszy tego typu kosmetyk i teraz już wiem, że początkowe niezadowolenie z jego działania wynikało z mojej nieumiejętności jego używania. Nakładałam go na ociekające wodą włosy i efektu nie było żadnego. Teraz już wiem, że w przypadku moich włosów najlepiej jest aplikować żel kiedy są już odsączone z wody. Było to dla mnie przełomowe odkrycie bo od tamtej pory potrafię dzięki niemu wyczarować naprawdę fajne loki. Żel delikatnie usztywnia włosy i nadaje im ładny kształt, który jest jednak widoczny dopiero po całkowitym odgnieceniu. Duży plus za to, że w składzie nie ma alkoholu, a naprawdę ostatnio mam problem ze znalezieniem takiego stylizatora. Jak na cenę 6 zł to naprawdę fajny produkt, który warto wypróbować. Utrwalenie może nie jest mega ale pozwala na stworzenie delikatnych, naturalnych fal, które całkiem długo się trzymają. Jedyny co mi przeszkadza to fakt, że kosmetyk jest bardzo słabo wydajny. W przypadku moich krótkich, ale bardzo gęstych włosów starczył na niecały miesiąc stosowania (myję włosy 2-3 razy w tygodniu).
    34

    Wrześniowo - październikowe nowości.

    12 października 2014 55
    Wrześniowo - październikowe nowości.
    Cześć skarby. W dzisiejszym wpisie chciałabym pokazać wam trochę nowości jakie udało mi się zgromadzić od końca września. Sporo się tego nazbierało, bo jak się okazało wcale nie mam takiego pecha jeśli chodzi o rozdania i co nieco udało mi się też wygrać.


    Przejdźmy jednak do sedna i zacznijmy po kolei:


    Pierwsza paczuszka jest owocem mojej współpracy z firmą Chantal/Prosalon.  Do testów wybrałam maskę mleko i miód, bo mimo, że mam w swoich zbiorach sporo tego typu mazideł to typowo proteinowej maski mi brakuje. Ta akurat dosyć wysoko w składzie ma keratynę i jedwab, a poza tym jeszcze kilka innych ciekawych składników. Ma też w składzie silikon ale akurat w sezonie jesień-zima moim włosom to bardzo służy. Drugi produkt to ampułki, które mają pomóc zatrzymać kolor włosów farbowanych. Zniechęcił mnie ich skład bo wysoko jest alkohol denat, ale jak się okazało stosowane raz na jakiś czas całkiem nieźle działają.


    Kolejne dwie przesyłki to już moje wygrane. Pierwsza na blogu Piękno jest w nas. Otrzymałam odżywkę i żel Balea, balsam do ciała Floslek, serum przeciw rozstępom Soraya i szampon-balsam Agafii.


    Druga nagroda to wrześniowy ShinyBox, który otrzymałam od Angel. Co prawda wcale nie brałam udziału w rozdaniu, ale zwycięzca się nie zgłosił, a autorka postanowiła nagrodzić pierwszą osobę, która odezwała się pod postem z wynikami. Padło na mnie :) Oprócz Boxa dostałam też żel Balea i mydło błotno-solne. Dziękuję za tą niespodziankę.


    Ostatnia już paczka to produkty, które testuję z portalem Uroda i Zdrowie. Pod koniec wrześnie dostałam suplement diety Pure Collagene. Niebawem recenzja ale już zdradzę, że jestem z niego bardzo zadowolona. W zeszłym tygodniu dotarły też do mnie masełka Eveline. Spodziewałam się jednego ale oczywiście chętnie przetestuję oba.

    I to tyle nowości z ostatnich tygodni. O którym z tych produktów chcecie przeczytać najszybciej? Przyznam, że sama mam problem co rzucić na pierwszy ogień :)
    55

    The Body Shop: Body Butter Wild Argan Oil | arganowe masło do ciała

    10 października 2014 50
    The Body Shop: Body Butter Wild Argan Oil | arganowe masło do ciała
    Witajcie. Jestem ostatnio tak zabiegana, że przygotowywanie kolejnych postów jest dla mnie naprawdę sporym wyzwaniem. Dziś od rana mam kryzys, bo zastanawiam się nad tematem pracy licencjackiej i kompletnie nic nie przychodzi mi do głowy. Jedyne co wiem to to, że będzie dotyczyła podatków ale ciągle brakuje mi szczegółów :( Mam nadzieję, że jutro pójdzie mi lepiej. Nie będę was jednak zanudzać swoimi sprawami i przejdę do dzisiejszego wpisu. Będzie to recenzja rozsławionego już masełka Wild Argan od TBS. Swoje otrzymałam stosunkowo niedawno a było ono elementem pudełeczka Shiny Box, które wygrałam w rozdaniu u Angel.


    Od producenta:

    Rozkoszuj się najbardziej luksusowym rytuałem piękności dla twojego ciała, bogate masło nawilżające do skóry suchej zostało wzbogacone olejem Arganowym z Maroka, pozyskiwanym w ramach Sprawiedliwego Handlu ( Fair Trade ).
    - 24 godzinne nawilżenie
    - skóra staje się miękka i gładka
    - maślana tekstura.
    Nasze szlachetne orzechy arganowe pochodzą z odległych gór Atlasu z Maroka, są ręcznie zbierane i łupane, a następnie poddawane procesowi tłoczenia, dzięki któremu otrzymujemy najwyższej jakości olej arganowy.

    Skład:




    Cena: 30 zł / 50 ml, 69 zł / 200ml

    Opakowanie:

    Masełko z racji tego że jest miniaturką znajduje się w słoiczku o pojemności 50 ml. Wersja pełnowymiarowa ma natomiast wielkość 200ml. Słoik ma zamknięcie - typową zakrętkę, która bez problemu się otwiera. Opakowanie utrzymane jest w niebiesko-złocistej kolorystyce i bez problemu zmieści w każdej kosmetyczce, czy torebce podróżnej.


    Konsystencja i zapach:

    Masełko jest bardzo gęste. Powiedziałabym nawet że zbite. Początkowo dosyć ciężko wydostać je z opakowania. Ma złocisty kolor, który jak się domyślam ma od razu kojarzyć się nam ze złotem Maroka czyli olejkiem arganowym. Zapachu byłam bardzo ciekawa, bo sporo z was wychwalało go pod niebiosa. Niestety nie do końca wpasował się on w mój gust. Początkowo jest zbyt intensywny i słodki. Dopiero po kilku godzinach, kiedy wyczuwalny jest już tylko delikatny aromat mogę powiedzieć że mi się podoba. Jednego jednak nie mogę mu odmówić. Utrzymuje się faktycznie rewelacyjnie długo.


    Działanie:

    W tym przypadku nie mogę masełku niczego zarzucić. Treściwa konsystencja wymusza delikatny masaż przy rozsmarowywaniu. Kosmetyk nie bieli ciała i szybko się wchłania. Zapewnia solidny poziom nawilżenia dla suchej i podrażnionej skóry. Jest to element za który niewątpliwie go polubiłam. Szkoda tylko, że olejek arganowy, który jakby nie było sygnuje tą linię jest dosyć daleko w składzie. Przyzwyczaiłam się już jednak do takich kłamstewek producentów i w sumie przestało to robić na mnie jakieś wielkie wrażenie, bo skoro kosmetyk działa to chyba wszystko jest ok.
    Mam mimo wszystko sporo wątpliwości czy zdecydowałabym się na produkt pełnowymiarowy. Na niekorzyść na pewno przemawia cena, która jest zdecydowanie wygórowana. Poza tym na rynku jest jeszcze tyle innych mazideł do wypróbowania, że po prostu bardzo rzadko sięgam dwa razy po ten sam produkt.
    50

    Wyniki rozdania z niespodzianką.

    8 października 2014 46
    Z racji tego, że dzisiaj mogłam trochę dłużej pospać wczorajszy wieczór poświęciłam na sprawdzanie waszych zgłoszeń do rozdania niespodzianki. Nazbierało się ich naprawdę sporo ale już wiem kto jest szczęśliwym zwycięzcom.
    Tym razem nagroda wędruje do:

    Monika Oniśko

    Serdecznie gratuluję i mam nadzieję, że nagroda przypadnie ci do gustu. Maila z informacją o wygranej już wysłałam. Teraz czekam 3 dni na dane z adresem do wysyłki. Jeżeli zwyciężczyni się nie zgłosi będę zmuszona przeprowadzić kolejne losowanie.
    Pozostałym dziękuję za udział i mam nadzieję, że mimo iż nie udało wam się wygrać zostaniecie ze mną nadal. Już niebawem szykuje się kolejne rozdanie :)
    46

    Joanna, Naturia, Odżywka z lnem i rumiankiem (bez spłukiwania)

    6 października 2014 60
    Joanna, Naturia, Odżywka z lnem i rumiankiem (bez spłukiwania)
     Cześć. Jak zapowiadałam wam kilka dni temu w najbliższym czasie będzie mnie tutaj mniej ale posty przynajmniej jak na razie nie przestaną się pojawiać. Dzisiejszy również jest publikowany z automatu, ponieważ do domu wrócę prawdopodobnie ok. 20. Zapraszam jednak do lektury, bo opowiem wam o kosmetyku, który zalicza się do grona moich ulubieńców.


    Od producenta:

    Wyciągi roślinne doskonale pielęgnują włosy: len je odżywia i nawilża oraz ułatwia układanie, a rumianek zawiera wiele cennych substancji o działaniu łagodzącym, ochronnym i regenerującym.
    Włosy są łatwiejsze w rozczesywaniu i układaniu, odzyskują witalność i mniej się elektryzują. Stają się miękkie i sprężyste.
    Odżywka bez spłukiwania. 


    Skład:

    Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Panthenol, Linum Usitatissimum Extract, Chamomilla Recutita Extract, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

    Cena: ok. 4zł/ 200g do kupienia w niektórych drogeriach i sklepach spożywczych np. Lewiatan

    Opakowanie:

    Wygodna, poręczna butelka zamykana na zatrzask. Utrzymana jest w biało-niebieskiej kolorystyce. Mimo, że nie jest przezroczysta to trzymając ją pod światło możemy określić ile kosmetyku jeszcze zostało. Otwór przez który wypływa odżywka jest wg. mnie minimalnie za duży przez co na początku można przesadzić z ilością. Z czasem jednak ten drobiazg nie robi żadnej różnicy.

    Konsystencja i zapach:

    Odżywka jest bardzo rzadka, wręcz posunęłabym się do stwierdzenia, że wodnista. Ma lekko perłowy kolor. Zapach jest przyjemny dla nosa, typowo roślinny ale nie potrafię określić czy jest to zapach lnu. W niewielkim stopniu może ma coś z rumianku.

    Działanie:

    Przez lata bardzo nieufnie podchodziłam do odżywek b/s. Byłam przekonana że nadmiernie przetłuszczą i obciążą mi włosy. Z czasem postanowiłam jedną z nich wypróbować i wybór padł na szeroko wychwalaną odżywkę Joanny len i rumianek. Od tej pory nie może jej zabraknąć w mojej łazience. Doskonale dyscyplinuje moje fale, nadaje im ładny kształt. Zatrzymuje nawilżenie we wnętrzu włosa. Dzięki niej fale są miękkie i sprężyste. Nigdy nie zdarzyło się by obciążyła mi kosmyki. Jest tak lekka że przy moich włosach jest to wręcz niemożliwe. Dzięki niej od jakiegoś czasu nie wiem już co znaczy puchate siano na głowie. Medalowo eliminuje puszenie za co będę ją teraz wychwalać pod niebiosa. Patrząc na cenę jestem aż w szoku, że tak tanio można kupić tak genialny produkt. Wiem, że w niektórych miejscach jest problem z jej dostępnością dlatego też polecam poszukać w sklepach czy marketach, które mają w swojej ofercie również kosmetyki. Ja swoją kupiłam w Lewiatanie ale widziałam ją ostatnio także w Jaskółce i Tesco. Warto się rozejrzeć bo to produkt naprawdę warty zachodu.
    60

    Porady włosowe: Dagmara i jej problem z opornymi włosami.

    3 października 2014 43
    Porady włosowe: Dagmara i jej problem z opornymi włosami.
    Cześć dziewczyny. Dzisiaj mam dla was kącik porad włosowych. Kilka dni temu zgłosiła się do mnie Dagmara z problemem, z którym nie jest w stanie sobie poradzić. Jak sama pisze jej włosy są wiecznie suche i puchate mimo pielęgnacji.  Patrząc na zdjęcia widzę trochę jakby moje włosy z początków włosomaniactwa, z tym, że moje były duuużo krótsze. Kondycja jednak jest bardzo podobna. Poniżej publikuję mail Dagmary z nadzieję, że i wy będziecie chciały jej pomóc i podzielić się swoimi doświadczeniami:

    Mam bardzo dziwny problem z włosami. Moje włosy są wysoko porowate i wiecznie przesuszone. Plączą się i latem i zimą , są puchate, poplątane i nie da się ich wyprostować ,ponieważ od razu się puszą. Próbowałam olejowania, różnych odżywek a nawet udałam się na zabieg keratynowego prostowania jednak o dziwo efekt utrzymał się u mnie tylko przez tydzień w co nikt nie mógł uwierzyć. Nie susze włosów,nie prostuje nigdy ich nie farbowałam ani nie rozjaśniałam, najczęściej spinam w luźny kok a próbowałam już mycia i szamponami bez SLSów i z nimi i domowych odżywek i kupnych i zostawiałam je same sobie...nic na nie nie działa. Były one całkiem długie (za łopatki) jednak musiałam je ściąć ze względu na ich stan i teraz regularnie je prostuje. Używam serum na końcówki. Jest to dla mnie ogromny problem ,bo są matowe i strasznie "puszyste" . Prosiłabym tylko o jakiekolwiek porady jeśli oczywiście coś można z tym zrobić.
    Moim zdaniem włosy Dagmary przede wszystkim wymagają porządnej dawki nawilżenia. Dobra maska nawilżająca jest jak najbardziej mile widziana.
    Zaproponowałam jej również by nie rezygnowała tak szybko z olejowania. U mnie pierwsze efekty były widoczne po ok. 2 m-cach regularnego olejowania, a niektórzy widzą je jeszcze później. Możliwe też że wcześniej Dagmara trafiła na oleje, które były dla niej nieodpowiednie i dodatkowo puszyły jej włosy. Warto dać tej metodzie jeszcze jedną szansę.
    Wg. mnie włoski te mają potencjał na fajne fale i można by było pokombinować coś w tym kierunku. Moje kosmyki pozostawione samym sobie też się puszą i wyglądają nieciekawie, ale odżywka b/s i odpowiedni stylizator (żel czy krem do loków) potrafią zdziałać cuda i dzięki nim od jakiegoś czasu zapomniałam o istnieniu puchaczy na mojej głowie.

    Jestem bardzo ciekawa co poradziłybyście Dagmarze. Nie ukrywam, że ona także czeka na wasze pomysły :)
    43

    Marion, MariColor, Regenerująca maska ożywiająca kolor włosów farbowanych

    2 października 2014 34
    Marion, MariColor, Regenerująca maska ożywiająca kolor włosów farbowanych
    Cześć wszystkim. Dzisiaj jak na mnie post dosyć późno ale mam nadzieję, że jednak go przeczytacie. Chciałabym przedstawić wam saszetkową maseczkę do włosów farbowanych w odcieniu brązu firmy Marion. Na mojej głowie furory nie zrobiła ale mimo wszystko myślę, że warto ją poznać.


    Od producenta:


     

    Skład:

     Aqua, Cetrimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Hydrolyzed Keratin, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Parfum, Polyquaternium-10, Methylparaben, Triticum Vulgare Germ Oil, Propylparaben, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Lawsonia Inermis Extract, Juglans Regia, Polyquaternium-59 (and) Butylene Glycol, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolino ne (and) Methylisothiazolinone, +/- [Basic Red 51,3-Nitro-P-Hydroxyethylaminophenol, HC Blue No.2, C.I. 10385, Disperse Violet 1, HC Red No.3, HC Yellow No.2, C.I. 60730], Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl Cyclohexencarboxaldehyd

    Cena: ok. 2,5zł / 2x20ml

    Opakowanie:

    Maseczkę kupujemy w podwójnej saszetce. Jedna połówka w przypadku moich gestach włosów starczyła na jedno użycie. Saszetka jest kolorowa dzięki czemu przyciąga uwagę.

    Konsystencja i zapach:

    Kosmetyk jest dosyć gęsty przez co czasami sprawia problemy przy aplikacji. Ma ciemnobrązowy, wręcz czekoladowy kolor. Konsystencją przypomina mi trochę płynną czekoladę z rogalików 7days. Zapach jak dla mnie jest lekko chemiczny ale nie uciążliwy. W bardzo niewielkim stopniu przypomina orzechy.

    Działanie:

    Maseczka ma za zadanie nadać włosom lekko brązowy kolor i faktycznie po kilku aplikacjach takowy efekt zauważyłam. Pojawiły się delikatne refleksy. Po pierwszym użyciu byłam z jej działania bardzo zadowolona ale z każdym kolejnym coraz mniej mi się podobała. Włosom widocznie brakowało nawilżenia. Zrobiły się matowe i pozbawione blasku. W dotyku też nie były szczególnie przyjemne. Zniknęła miękkość, której przede wszystkim oczekuję od tego typu kosmetyków. Przypuszczam, że może być to wina keratyny dosyć wysoko w składzie. Moje włosy niby ją lubią ale jak się okazuje nie za często. Niestety ale mocno się zawiodłam. Maski tej jak widać mogę używać tylko raz na jakiś czas, bo większa częstotliwość (nawet raz na tydzień) kiepsko się u mnie kończy. W żadnym wypadku jednak nie odradzam wam jej wypróbowania, bo zapłacicie niewiele a może akurat będziecie zadowolone.
    34
    Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL