×

Jak dbać o włosy latem.

30 maja 2014 56
Jak dbać o włosy latem.
Witajcie moje drogie. Wiem, że do lata jeszcze trochę czasu ale słońce za oknem od kilku tygodni naprawdę mocno przypieka więc najwyższa pora, żebym przekazała wam kilka informacji na temat pielęgnacji włosów przy takiej pogodzie.

Wysoka temperatura, słona woda morska- to wszystko może niestety oprócz przyjemności dostarczyć też przesuszenia naszym włosom i przyspieszyć blaknięcie ich koloru. Jak więc zadbać o nie by przetrwały lato w dobrej kondycji? Oto kilka prostych sposobów:

1. Nakrycia głowy.

Nie każdy je lubi (ja np. za takowymi nie przepadami) ale kiedy przez wiele godzin jesteśmy nastawione na działanie promieni słonecznych warto jednak o nich pamiętać. W sprzedaży mamy teraz tak szeroki asortyment kapeluszy, chustek, że na pewno można znaleźć coś ciekawego. Ja w związku z tym, że latem pracuję przy zbiorach owoców sezonowych często przez cały dzień jestem na słońcu i nie wyobrażam sobie, żeby nie zakryć głowy. Z uwagi na wygodę zwykle sięgam po jakąś kolorową chustkę, która poza tym, że chroni bardzo fajnie też wygląda.

 

2. Filtry UV.

Pamiętamy o tym, żeby przed wyjściem na słońce posmarować ciało kremem z filtrem, ale co z włosami? O nich niestety bardzo dużo osób zapomina. Jeżeli wybieracie się na plażę warto zabrać ze sobą jakiś kosmetyk z filtrem także dla włosów. Najwygodniejsza jest chyba odżywka w sprayu ale w przypadku kąpieli morskich proponowałabym jednak zabezpieczyć włosy jakimś olejem. Dla ułatwienia wklejam tablicę z SPF naturalnych olejów roślinnych.


3. Mycie i suszenie.

Latem włosy zwykle przetłuszczają się szybciej i wymagają nawet codziennego mycia. Najlepiej by było robić to raz na dwa dni ale wiadomo, że nie zawsze jest to możliwe a z tłustymi strąkami nikt chodzić nie będzie. Jeżeli więc konieczne jest mycie każdego dnia wybierajcie delikatniejsze myjadła: szampony bez SLS i innych silnych detergentów lub mycie odżywką, które ja osobiście preferuję.
Z suszeniem sprawa wygląda tak, że aby je przyspieszyć często wychodzimy z mokrymi włosami na słońce i przez to dodatkowo narażamy je na zniszczenie. Woda odparowująca pod wpływem słońca sprawia, że włosy dużo szybciej się przesuszają i robi się z nich sianko.

4. Upięcia.

Punktu tego przestrzegam zwykle ze względu na wygodę, bo przy 30-stopniowych upałach chodzenie w rozpuszczonych włosach jest dla mnie nie do pomyślenia. Poza tym im mniejsza część włosów narażona jest na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych (tj. słońce) tym lepiej. Ja osobiście zwykle wybieram koczek bo jest najprostszy i najszybszy do zrobienie, a po jego rozwiązaniu mam na głowie fajne fale więc przy okazji fryzurka na wieczorne wyjście gotowa :)

5. Nawilżanie i odżywianie.

Wiem, że lato to zwykle pora wakacji i urlopów ale nie zwalnia nas to z dbania o włosy. Pamiętajmy o tym by przynajmniej raz w tygodniu zafundować im prawdziwe spa i porządnie je odżywić. Obowiązkowo treściwa maska nałożona na dłuższy czas (tu wszystko zależy od preferencji waszych włosów). Dobrze żebyście nie zapominały także o olejowaniu.

To już chyba wszystko. Mam nadzieję, że zawarłam wszystkie najważniejsze elementy i chociaż w jakimś stopniu rozjaśniłam wam sprawę.

56

Pervoe Reshenie, Love2MIX Organic, Organiczny szampon nawilżający do suchych włosów `Ekstrakt z jagód acai i proteiny perły`

28 maja 2014 49
Pervoe Reshenie, Love2MIX Organic, Organiczny szampon nawilżający do suchych włosów `Ekstrakt z jagód acai i proteiny perły`
Witajcie. Dzisiaj wpis na szybko bo mam masę nauki. Sesja zbliża się wielkimi krokami i nic na to nie poradzę. Zanim jednak ucieknę zostawiam was z recenzją szamponu do włosów Love2Mix Organic.


Od producenta:

Oryginalna kompozycja szamponu przyniesie prawdziwą przyjemność podczas mycia suchych i zniszczonych włosów. Szampon zawiera proteiny perły, które odżywiają i wzmacniają włosy, nadając im elastyczność i sprężystość. Organiczny ekstrakt z rosnących w Amazonii jagód acai zawiera kompleks witamin, odżywia i nawilża włosy oraz skutecznie zmniejsza suchość skóry głowy. Szampon jest idealny do codziennego użytku. 

Skład:

Aqua with infusions of: Organic Euterpe Oleracea Fruit Extract, Pearl Extract, Organic Angelica Archangelica Extract, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Sodium Cocoyl Glutamate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Pearl Protein, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid, Beetroqt Red, Chlorophyllin-Cooper Complex.
  
Cena:  ok. 13-18zł / 360ml do kupienia w sklepach z kosmetykami rosyjskimi

Opakowanie:

Wygodna butelka z zamknięciem na klik, które u mnie sprawdza się znakomicie. Łatwo się otwiera i dozuje pożądaną ilość produktu. Bardzo podoba mi się design opakowania, które od razu przyciąga moją uwagę.

Konsystencja i zapach:

Szampon jest dosyć gęsty, z jakby trochę żelową konsystencją. Ma perłowo kolor z lekką fioletową poświatą. Dobrze się pieni. Zapach jest przyjemny, świeży ale nie potrafię go przypisać do niczego konkretnego.


Działanie:

Szampon jest stworzony z myślą o włosach suchych i zniszczonych, czyli dokładnie takich jak moje. Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie mnie zaskoczył swoim działaniem. Bardzo dobrze oczyszcza włosy mimo tego, że nie zawiera silnych detergentów typu SLS. Świetnie sprawdza się podczas częstego mycia. Wygładza włosy i zmniejsza ich puszenie. Nawilżenia ani odżywienia nie zauważyłam ale nie nastawiam się na takie działanie w przypadku szamponu. Zawsze po myciu i tak nakładam odżywkę lub maskę. Kosmetyk nie podrażnił skóry głowy, nie przyspieszył też przetłuszczania. Jestem z niego bardzo zadowolona. Nie wiem czy jeszcze kiedyś trafi na moją półkę, bo mam sporą listę nowości, które chciałabym przetestować ale wiem, że mogę do niego wrócić i na pewno nie będę tego żałować.
49

Paczka ambasadorska Bioelixire argan Oil

27 maja 2014 57
Paczka ambasadorska Bioelixire argan Oil
Cześć kochani. Wczoraj na fb poinformowałam was, że dotarła do mnie mega wielka i wspaniała paczka. Nie zdradziłam nic więcej bo chciałam podsycić w was ciekawość. Tak wiem-jestem wredna, ale tak już mam. Dzisiaj jednak zgodnie z obietnicą rozwieję wszelkie domysły i pokażę wam jej zawartość.


Te z was, które śledzą mnie regularnie zarówno na blogu jak i na FB zapewne wiedzą, ze jakiś czas temu trafiłam do szczęśliwej trójki zwyciężczyń konkursu na Ambasadorki marki Bioelixire Argan Oil. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie ale też i wielkie wyróżnienie bo nie co dzień człowiek ma okazję pełnić taką funkcję. Niestety po ogłoszeniu wyników dostałyśmy tylko kilka zdawkowych maili a potem kontakt całkiem się urwał. Straciłam już nadzieję, że program ruszy ale stosunkowo niedawno odezwała się do nas osoba, która postanowiła zająć się całą akcją i od tej pory ruszyliśmy z kopyta.
Wczoraj właśnie dotarła do mnie pierwsza paczka ambasadorska a w niej same cuda.


W środku znalazłam nową serię Argan Oil Volumizing (szampony i maski) oraz doskonale już mi znane szampony, maski i moje kochane olejki Bioelixire Argan Oil. Oczywiście nie wszystko to dla mnie. Część kosmetyków wybrałam z myślą o was więc już niebawem spodziewajcie się kolejnego rozdania.
Oprócz całej masy dobroci kosmetycznych otrzymałam też coś o czym do tej pory mogłam tylko pomarzyć: profesjonalną suszarkę CHI i prostownicę tejże firmy.
Na pewno domyślacie się jaką miałam radochę przy otwieraniu tej paczki. Teraz tylko do suszarki dokupię dyfuzor i dla moich fal będzie jak znalazł. Od prostownicy co prawda mam odwyk ale raz na jakiś czas przy okazji większego wyjścia też się na pewno przyda. Więcej na ich temat napiszę po dłuższych testach.
Teraz muszę już lecieć bo uczelnia niestety nie poczeka. Do zobaczenia :)

57

Wibo, Lip Sensation (Błyszczyk do ust z kwasem hialuronowym)

25 maja 2014 56
Wibo, Lip Sensation (Błyszczyk do ust z kwasem hialuronowym)
Witajcie kochani. Wiem, że dzisiaj niedziela i powinna tradycyjnie pojawić się Niedziela dla włosów ale niestety przez brak czasu moja pielęgnacja ograniczyła się tylko do mycia i odżywki więc nie ma o czym pisać. Za tydzień postaram się jakoś to wynagrodzić a dzisiaj żeby nie było nudno zostawiam was z recenzją kolejnego kosmetyku Wibo. Tym razem jest to błyszczyk. Co śmieszne kilka dni przed otrzymaniem przesyłki kupiłam taki sam na promocji w Rossmanie więc mam dwa w takim samym kolorze.


Od producenta:

Błyszczyk do ust z kwasem hialuronowym. Powiększa usta do rozmiaru XXL. Zmysłowy efekt dzięki zawartości kwasu hialuronowego nawilżone i powiększone usta
Błyszczyk Lip Sensation nadaje natychmiastowy efekt gładkich i jedwabistych ust. Zawiera odżywczą formułę kwasu hialuronowego, który wypełnia nierówności naskórka. Stonowana kolorystyka dostępna w kolekcji idealnie dopasuje się do codziennego makijażu. Przy regularnym stosowaniu kwas hialuronowy poprawi kondycje ust powiększając ich objętość. Dzięki formule XXL usta stają się zmysłowe i sprężyste. Aplikator wykonany jest z delikatnego włosia, który miękko i jednolicie nakłada błyszczyk.

Cena: 8zł / 5ml


Opakowanie:

Błyszczyk dostajemy w małej, poręcznej buteleczce, która bez problemu zmieści się w każdej kosmetyczce. Ma wygodny, mięciutki pędzelek, który fajnie i równomiernie rozprowadza kosmetyk na ustach.


Konsystencja i zapach:

Błyszczyk jest gęsty ale nie ma to większego wpływu na jego aplikację. Ma kremową konsystencję.  Nie klei się. Nie ma kolorowych, mieniących się drobinek, za którymi ja osobiście nie przepadam. Zapach jest bardzo przyjemny ale trudny do określenia.


Moja opinia:

Błyszczyk w kolorze nr. 5 (bo właśnie o tym wam dzisiaj piszę) bardzo polubiłam. Ma bardzo delikatny kolorek, który ślicznie podkreśla naturalny kolor ust (czyli wszystko tak jak lubię). Zgadzam się w 100% z producentem, że idealnie nadaje się do codziennego makijażu. Fajnie wygładza usta, nie podkreślając przy tym suchych skórek. 


Sprawia, że są one bardzo miękkie i nawet kiedy błyszczyk zniknie z ust czuć że są dobrze nawilżone. Trudno powiedzieć mi coś na temat efektu powiększenia, ponieważ moje usta z natury są pełne, więc dodatkowa objętość nie jest mi potrzebna. Jedyny minus bardzo charakterystyczny dla większości błyszczyków to to, że niestety ale dosyć szybko znika. Poza tym jestem z tego produktu naprawdę zadowolona.
56

Wibo, Panoramic Lashes Shine & Volume Mascara (Tusz do rzęs)

23 maja 2014 59
Wibo, Panoramic Lashes Shine & Volume Mascara (Tusz do rzęs)
Witajcie. Dzisiaj kolejny post z serii kolorówka. Tym razem chciałabym wam przedstawić tusz do rzęs Wibo, który otrzymałam w ramach testów z portalem Uroda i Zdrowie. Nie będę ukrywać, że sama na pewno bym się na niego nie skusiła bo mam już swoich ulubieńców w tej kategorii ale tym razem na pewno bym tej decyzji żałowała. Jesteście ciekawe dlaczego? Zapraszam do recenzji.

 

Od producenta:

Maskara Panoramic Lashes z mega szczoteczką, która dzięki zwężonej końcówce pozwala na precyzyjne pomalowanie rzęs nawet w kąciku oka. Formuła maskary wzbogacona w otręby ryżu i pantenol oraz składniki stymulujące wzrost rzęs i zapobiegające ich wypadaniu.
Kremowa formuła mascary nadaje rzęsom wyjątkową objętość bez sklejania. Nie obciąża rzęs pozostawiając je miłymi w dotyku. Nadająca mega objętość szczoteczka pozwala cieszyć się spektakularnym, panoramicznym wyglądem rzęs kiedy tylko zapragniesz.

Cena: 12,69zł / 11g


Opakowanie:

Tusz znajduje się w walcowatej tubce w czarnym kolorze, z różowymi akcentami. Elementem, który mnie zaskoczył jest naprawdę mega szczotka. Jest ogromna i bardzo gęsta ale po pierwszej fali przerażenia okazało się, że bardzo dobrze się z nią współpracuje.


Moja opinia:

Podchodziłam do tego tuszu bardzo sceptycznie, bo mnie-miłośniczkę maskar Maybelline naprawdę trudno zadowolić. Okazało się jednak, że mój opór nie był w żadnym stopniu uzasadniony. Tusz Wibo sprawuje się naprawdę genialnie. Początkowo miałam problemy z gigantyczną szczotką ale już po kilku użyciach nauczyłam się nią manewrować tak, by uzyskać pożądany efekt. Maskara pięknie wydłuża i pogrubia rzęsy. Bardzo dobrze je rozdziela przez co wyglądają naturalnie. 







Jest bardzo trwała. Bez problemu wytrzymuje największe upały. Nie rozmazuje się. Pod koniec dnia zaczyna się delikatnie osypywać ale poza tym nie doszukałam się żadnych innych mankamentów. Cóż mogę rzec: Chyba znalazłam swój nowy ideał. Na pewno będę do niego wracać bo stosunek ceny do jakości jest naprawdę oszałamiający.
59

Olejowanie włosów | wszystko co musisz wiedzieć a boisz się zapytać

21 maja 2014 47
Olejowanie włosów | wszystko co musisz wiedzieć a boisz się zapytać
Cześć kochani. Obiecałam, że dzisiaj nadrobię zaległości i zgodnie z obietnicą mam dla was nowy post. Początkowo miała to być recenzja ale przejrzałam wasze odpowiedzi na ankietę, która pojawiła się na blogu jakiś czas temu i znalazłam kilka próśb o notkę na temat olejowania włosów. Nie pisałam jej wcześniej ponieważ wydawało mi się, że w sieci jest mnóstwo informacji na ten temat i nie ma sensu się powtarzać ale skoro wam na tym zależy to oczywiście postaram się przybliżyć wam ten temat.


Zacznijmy może od tego po co olejować włosy. Skoro mamy pod ręką ogrom masek, odżywek to po co jeszcze nakładać oleje?
Dla mnie olejowanie jest jednym z najważniejszych punktów pielęgnacji i nic tak jak ono nie poprawia kondycji moich włosów. Sprawia, że kosmyki są błyszczące, bardziej elastyczne, mniej się łamią i puszą. Efekty olejowania rzadko są widoczne od razu więc sporo osób się zniechęca a naprawdę warto uzbroić się w cierpliwość bo prędzej czy później one przyjdą.

Teraz kilka słów o podstawowych metodach olejowania:

1. Na sucho.

Najprostsza i chyba najczęściej wykorzystywana metoda. Na suche (nieumyte wcześniej) włosy nakładamy olej. Jest to też sposób, który ja sama wykorzystuję najczęściej, ponieważ nie wymaga dużo czasu a efekty na dłuższą metę są bardzo fajne.

2. Na mokro.

Tym razem olej nakładamy na wcześniej zwilżone wodą włosy. Ja akurat nie widzę u siebie różnicy między olejowaniem na sucho i na mokro więc zwykle zostaję przy pierwszej metodzie.

3. Na odżywkę.

Moim zdaniem zdecydowanie najlepsza forma olejowania. W tym przypadku olej nakładamy na włosy uprzednio pokryte odżywką. Moje włosy po takiej kuracji są niesamowicie miękkie i gładkie a to zapewne zasługa tego, że oprócz dobroczynnych składników z oleju włosy pochłaniają też sporo dobroci z odżywki. Ważne jest tylko aby wybrać dobrą odżywkę, najlepiej taką bez silikonów.

4. Na "rosołek".

Do miski z wodą wlewamy trochę olejku (ok. 1-2 łyżek) i moczymy w tej mieszance włosy. Sama nie próbowałam tego sposobu ale wiem, że wiele osób go chwali.

5. Serum olejowe w sprayu.

Metodę tą znalazłam na blogu Anwen i od razu mnie zaciekawiła. Serum takie tworzymy mieszając ze sobą olej, wodę i odżywkę w proporcjach 1:1:1. Przelewamy do butelki z atomizerem i spryskujemy włosy. Dziewczyny były zachwycone efektami więc i ja będę musiała wypróbować. Butelkę z atomizerem już kupiłam więc niebawem trochę się pobawię.

Teraz kilka pytań, która pojawiają się najczęściej w waszych wiadomościach i komentarzach.

 

1. Jaki olej wybrać?

Tutaj pojawia się pewien problem, bo mimo, że tworzone są zestawienia olejów najlepszych dla określonej porowatości to nie w każdym przypadku się to sprawdzi. Świetny wpis przygotowała na ten temat MademoiselleEve więc nie będę się powtarzać tylko odsyłam was do niej. Nie załamujcie się jednak jeśli jakiś olej z danej kategorii wam nie pasuje. Najlepszą i niestety często najdłuższą drogą jest tu eksperymentowanie i próbowanie różnych olejów. W końcu traficie na swój ideał.

2. Jak często olejować włosy?

Nie ma określonej częstotliwości dla olejowanie. Możecie robić to przed każdym myciem ale moim zdaniem absolutne minimum to raz w tygodniu, którego staram się trzymać.

3. Jak dużo oleju nakładać?

Myślę, że nie tylko ja miałam obawy dotyczące tego punktu kiedy po raz pierwszy przeczytałam o olejowaniu. Od razu stanął mi przed oczami kubek z olejem wylewanym na włosy. Tak wiem, przerażające :) Tak serio jednak 1-2 łyżki stołowe w zależności od długości i gęstości włosów w zupełności wystarczą. Włosy nie mają ociekać olejem ale być nim delikatnie pokryte.

4. Ile czasu trzymać olej?

Jest to sprawa bardzo indywidualna. Jednym osobom wystarczy kilka godzin, inne wolą nałożyć olej na całą noc. U mnie najlepsze efekty są po ok. 2-3 godzinach. Jeśli przetrzymam olej dłużej zaczyna pojawiać się puch.

5. Jak zmywać olej?

Prawdę mówiąc nigdy nie miałam problemów ze zmyciem oleju. Sprawdza się u mnie zarówno mycie szamponem jak i odżywką. Myślę, że problem taki może wynikać z nałożenia zbyt dużej ilości oleju. W takim przypadku jego zmycie faktycznie może być problematyczne.

To już chyba wszystko. Jeżeli o czymś zapomniałam dajcie znać a na pewno uzupełnię.
47

Niedziela dla włosów (5) | koloryzacja z Biokap Delicato

18 maja 2014 52
Niedziela dla włosów (5) | koloryzacja z Biokap Delicato
Cześć kochani. Ostatnio mam tak mało czasu, że zaglądam tu i do was zdecydowanie rzadziej. Niestety nadszedł okres zaliczeń i jakoś muszę się z wszystkim uporać. W tym tygodniu niedziela (a raczej powinnam powiedzieć sobota) dla włosów upłynęła pod znakiem koloryzacji. Kilkucentymetrowe odrosty doprowadzały mnie już do szału, a że pod ręką miałam farbę Biokap stwierdziłam, że najwyższa pora ją wykorzystać. Farbę dostałam w ramach naboru na testerki, który organizowała firma jakiś czas temu. Kolor, który wybrałam to 5.34 miodowo kasztanowy. Teraz kilka słów na temat samej farby a efekty będą tradycyjnie na końcu.

Od producenta:

BIOKAP Nutricolor Zielona DELICATO jest produktem gwarantującym maksimum ochrony, gdyż dodatkowo nie zawiera w swoim składzie PARAFENYLENODIAMINY. Jako zamiennik zastosowano w niej zbiór barwników o innym wzorze chemicznym w bardzo małych stężeniach. Dzięki temu udało się uzyskać bogatą paletę odcieni BIOKAP a jednocześnie zminimalizować ryzyko podrażnień. Pozostałe składniki oraz ich działanie w farbie pielęgnacyjnej z serii Zielonej DELICATO nie różnią się od tych użytych w serii Pomarańczowej. Aby dowiedzieć się więcej o pozostałych składnikach przejdź do opisu BIOKAP Nutricolor Pomarańczowa.

Więcej na temat farby, jak i jej dostępności możecie dowiedzieć się ze strony Biokap.

 

Opakowanie:

W kartonowym pudełeczku znajdziemy:
- tubkę z kremem koloryzującym
- emulsję rozwijającą
- odżywkę
- saszetkę kremu ( jak mniemam do zabezpieczenia skóry przed farbą)
- instrukcję obsługi wraz z ukrytymi w środku rękawiczkami
-ulotki


Konsystencja i zapach:

Farba jest dosyć gęsta, dobrze rozprowadza się na włosach i co najważniejsze z nich nie ścieka. Zapach bardzo mnie zaskoczył. W dobrym tego słowa znaczeniu. Przy nakładaniu farby czułam się jakbym szła przez pole pełne pszenicy. Wychowałam się na wsi więc przypomniał mi kilka miłych chwil z dzieciństwa. O ile jednak w trakcie farbowania ta woń bardzo mi się podobała to już po jej zmyciu niekoniecznie chciałam się czuć jak zbożowa księżniczka. Niestety zapach nadal był bardzo intensywny.

Efekty:

Farbę trzymałam na włosach zgodnie z zaleceniem producenta łącznie 35min. Po zmyciu nałożyłam odżywkę dołączoną do opakowania. Ło matko jak ona śmierdzi. Miałam wrażenie że wylewam na włosy krople żołądkowe. Działanie ma jednak genialne bo włosy momentalnie zrobiły się mięciutkie. Pierwszy raz w życiu były też tak śliskie, że nie dało ich się wepchnąć pod czepek bo zaraz stamtąd wyłaziły. Po wyschnięciu ten efekt nadal się utrzymywał. Włosy się wygładziły i nabrały blasku. Kolor bardzo mi się spodobał. Co prawda miodowy brąz na chwilę obecną to nie jest ale bardzo dobrze się w nim czuję. Za kilka tygodni dam wam znać jak ma się sytuacja z wypłukiwaniem.
52

Lakier do paznokci Wibo Candy Shop z efektem piasku.

16 maja 2014 75
Lakier do paznokci Wibo Candy Shop z efektem piasku.
Nie pisałam wam tego wcześniej bo jakoś nie było okazji ale załapałam się do testowania kosmetyków Wibo za pośrednictwem portalu Uroda i zdrowie. W paczuszce, którą dostałam kilka dni temu znalazły się 2 tusze do rzęs ( w tym jeden niebieski :P), błyszczyk do ust i 2 lakiery do paznokci. Dziś właśnie chciałabym przedstawić wam jeden z nich. Jest to piaskowy lakier w pięknym fioletowym kolorze. Ja zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i jestem bardzo ciekawa czy dla was również się spodoba.



Lakier ma dobre krycie. Wystarczą dwie warstwy by uzyskać piękny, głęboki kolor. fajnie rozprowadza się na paznokciu, nie tworzy smug. Wysycha niesamowicie szybko co zaskoczyło mnie a jednocześnie bardzo ucieszyło. Trzyma się długo. Po 4 dniach od pomalowania końcówki jedynie delikatnie się starły ale nie rzucało się to jakoś szczególnie w oczy. Zmywa się bez większych problemów. Kolor totalnie mnie zauroczył. Wybierając go nie miałam pojęcia, że będzie wyglądał aż tak dobrze.

Jak wam się podoba?
75

Fitomed, Lukrecja Gładka, Tonik nawilżający ziołowy do cery suchej i wrażliwej

14 maja 2014 57
Fitomed, Lukrecja Gładka, Tonik nawilżający ziołowy do cery suchej i wrażliwej
Hej. Post był wczoraj i będzie też dziś. Skorzystałam z dnia wolnego i postanowiłam nadrobić trochę zaległości w recenzjach. Tym razem przygotowałam dla was wpis na temat genialnego toniku do twarzy Fitomed.


Od producenta:

 Składniki bioaktywne: wyciąg ziołowy z lukrecji, prawoślazu, lipy, owsa.
Właściwości: ważną rolę w procesie nawilżania spełnia lukrecja gładka. Lukrecja zawiera saponiny, flawonoidy, kwasy organiczne. Posiada właściwości zatrzymujące wodę w tkankach. Dobrze nawilżona tkanka nie traci składników mineralnych, niezbędnych w prawidłowym funkcjonowaniu komórki.
Działanie: nawilżające, osłaniające i łagodzące. Po zastosowaniu toniku skóra twarzy staje się gładka, ujędrniona, nabiera zdrowego połysku.


Skład:

Aqua, Glicyrrhiza Glabra Officinalis Root Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Tilia Cordata Extract, Avena Sativa Officinalis Extract, Glycerin, Panthenol, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Urea, Lactic Acid, Parfum, Phenoxyethanol(and)Ethyl-hexylglycerin.

Cena: ok. 9zł/200 ml do kupienia TUTAJ

Opakowanie:

Tonik umieszczony jest w plastikowej, przezroczystej buteleczce. Posiada zamknięcie na zatrzask, które jest bardzo wygodne i bez problemu się otwiera. Niewielkich rozmiarów otwór ułatwia dozowanie kosmetyku.


Konsystencja i zapach:

Tonik ma płynną konsystencję praktycznie niczym nie różniącą się od wody. Ma lekko żółtawy kolor. Przez długi czas obawiałam się zapachu ziołowych kosmetyków bo najzwyczajniej za takimi nie przepadam. Tutaj jednak zostałam mile zaskoczona bo woń produktu jest bardzo przyjemna dla nosa i z typowym duszącym zielem nie ma nic wspólnego. Przypomina mi trochę zapach kwiatu lipy.

Działanie:

Nie będę ukrywać, że tonik Fitomed mnie zauroczył. Doskonale sprostał wszystkim moim wymaganiom. Bardzo dobrze oczyszcza skórę z nadmiaru sebum i innych zanieczyszczeń. Po jego użyciu cera jest odświeżona i przygotowana na przyjęcie kremu. Zdarzyło mi się nawet zapomnieć o nałożeniu kremu i mimo to cera była dobrze nawilżona i gładka. Duży plus za to że kosmetyk nie pozostawia klejącej warstwy i momentalnie się wchłania. Dla mnie jest to jeden z najlepszych toników jaki miałam okazję używać i jeśli nie miałyście okazji go wypróbować to naprawdę gorąco polecam.
57

Niedziela dla włosów (4) 1-min kuracja do włosów Balea.

11 maja 2014 48
Niedziela dla włosów (4) 1-min kuracja do włosów Balea.
Witajcie. Dzisiaj jak co tydzień kolejna Niedziela dla włosów. Ostatnia była bardzo skromna więc tym razem postanowiłam zafundować moim włosom coś specjalnego. Co prawda początkowo planowałam zrobić koloryzację bo odrosty doprowadzają mnie już do szału ale niestety muszę przełożyć to na przyszły tydzień.
Jak pewnie wiecie od dawna marzyła mi się jakaś maska bądź odżywka Balea. Tak się złożyło że udało mi się wygrać rozdanie na blogu Nuneczki a w paczuszce, która do mnie dotarła znalazłam saszetkę z kuracją do włosów właśnie tej firmy. Oczywiste więc było, że to ona wyląduje na mojej głowie.


Zacznijmy jednak od początku. Najpierw na włosy nałożyłam na prawie 2 godziny olej awokado. Zmyłam go szamponem Love2Mix z proteinami pereł a na odsączone włosy nałożyłam maskę Balea.
Dziwne by było gdybym nie napisała o niej czegoś więcej.
Na pierwszy ogień idzie więc skład:

AQUA, GLYCERIN (humektant-substancja nawilżająca), CETEARYL ALCOHOL (emolient), BEHENTRIMONIUM CHLORIDE (substancja antystatyczna), GLYCERYL STEARATE (emolient), STEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE (ma działanie odżywcze, antystatyczne), DIETHYLHEXYL CARBONATE (działanie zmiękczające, odżywiające), PANTHENOL(humektant), BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER (masło shea-emolient),  DIPROPYLENE GLYCOL (substancja rozpuszczająca), PROPYLENE GLYCOL DIBENZOATE, CETRIMONIUM CHLORIDE (Substancja kondycjonująca włosy: poprawia rozczesywalność, zapobiega splątywaniu, nadaje połysk i wygładza włosy, wykazuje działanie antystatyczne), PARFUM (zapach), HYDROXYETHYLCELLULOSE (zagęstnik), HYDROLYZED WHEAT PROTEIN (proteiny pszenicy), HYDROLYZED CORN PROTEIN (proteiny kukurydzy), HYDROLYZED SOY PROTEIN (proteiny soi), PEG-90M (środek zwiększający lepkość), CITRIC ACID (regulator pH), SILICA (Stabilizator emulsji, przedłuża trwałość kosmetyków, zapobiega przed rozwarstwianiem), CALCIUM CARBONATE, SODIUM BENZOATE (substancja konserwująca),  PHENOXYETHANOL (substancja konserwująca).

Maska ma kremową, dosyć lekką konsystencję, która bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Zapach jest raczej typowo chemiczny ale całkiem przyjemny.
Saszetka przy takiej długości włosów jak moje bez problemu starczy na 2 a może i 3 użycia. (W sobotę ścięłam końcówki. Miał być 1 cm ale skończyło się dwoma. Chcę jak najszybciej pozbyć się ostatnich zniszczeń po prostownicy).
Maskę trzymałam na włosach ok. 30 min pod czepkiem i turbanem. Następnie zmyłam ją ciepłą wodą a ostatnie płukanie wykonałam chłodną. Nie używałam już ręcznika ale nadmiar wody odciskałam rękami z odrobiną odżywki b/s. Ugniatałam tak włosy przez ok. 2 min i pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia. Na końcówki nałożyłam serum GP.

Efekty:



Początkowo po wyschnięciu na włosach pojawił się lekki puch ( szczególnie na wierzchniej warstwie) ale po kilku godzinach zniknął całkowicie. Włosy są miękkie w dotyku, bardzo fajnie nawilżone i błyszczące. Pojawił się całkiem niezły skręt.
Ta próba sprawiła, że nabrałam ochoty na wypróbowanie innych masek Balea. Ciekawe, czy one sprawdziłyby się równie dobrze? A może wy polecicie mi coś godnego uwagi?
48

Krem Pianka do Mycia Twarzy Rokitnik i Kwiat Lipy, Belita

8 maja 2014 54
Krem Pianka do Mycia Twarzy Rokitnik i Kwiat Lipy, Belita
Cześć. Dzisiaj pora na kolejną recenzję. Ostatnie wpisy zostały zdominowane tematyką włosową więc dziś dla odmiany zajmę się pielęgnacją twarzy. W najbliższym czasie postaram się też dodać trochę postów o kolorówce. Teraz jednak zapraszam was na moje spostrzeżenia na temat kremu-pianki do mycia twarzy.


Od producenta:


Delikatna krem-pianka dokładnie oczyszcza skórę z makijażu i zanieczyszczeń, nie narusza równowagi hydrolipidowej.
Nie zawiera mydła.

Sposób użycia:
Nanieść krem-piankę na wilgotny wacik i dokładnie oczyścić skórę twarzy. Spłukać wodą, przetrzeć tonikiem i nanieść ulubiony krem do twarzy.

Skład:




Cena: ok. 9 zł/ 250 ml dostępny TUTAJ

Opakowanie:

Żółta plastikowa buteleczka z zamknięciem na zatrzask. Kiedy uniesiemy ją pod światło możemy zobaczyć ilość kosmetyku, który nam pozostał.


Konsystencja i zapach:

Konsystencja niestety ma niewiele wspólnego z pianką. Zdecydowanie bliżej jej do gęstego, lekko galaretowatego żelu. Zapach należy do przyjemnych dla nosa ale podobnie jak w przypadku kremu z tej serii nie jestem w stanie go zdefiniować.


Działanie:

Producent zaleca nakładanie kosmetyku na wacik i przecieranie nim twarzy w celu jej oczyszczenia. Ta metoda nie do końca przypadła mi do gustu. Skóra co prawda jest dobrze oczyszczona, nie klei się chociaż obawiałam się tego. Niestety zmycie makijażu wymaga naprawdę dużo czasu. Postanowiłam więc użyć go jak tradycyjnego żelu do mycia twarzy. Wylałam odrobinę na dłoń, wytworzyłam lekką pianę i umyłam twarz. Jesteście  pewnie ciekawe czy efekty były lepsze. No właśnie nie. Było wręcz jeszcze gorzej. Cera zrobiła się czerwona jak wóz strażacki, policzki mnie piekły a skóra była ściągnięta. Niestety ale to produkt na pewno nie dla mnie.

54

Porady włosowe: Problem Ani z prostownicą w tle.

6 maja 2014 35
Porady włosowe: Problem Ani z prostownicą w tle.
Witajcie. Dziś post jakiego jeszcze na moim blogu nie było i chciałabym abyście stworzyły go razem ze mną.
Kilka dni temu odezwała się do mnie Ania z prośbą o pomoc. Wspaniała kobieta z którą szybko znalazłam wspólny język. Ania dopiero zaczyna swoją przygodę z włosomaniactwem. Trochę się jeszcze gubi w tych wszystkich składkach, zabiegach ale na początku chyba każdy ma ten problem. Jej historia jest dla mnie tym bliższa że w tle pojawia się prostownica, z którą Ania postanowiła się rozstać. Nie będę przedłużać ale po prostu zacytuję  jej wiadomość i pokażę zdjęcia.

Cześć. Od kilku tygodni zaczęłam świadomie pielęgnować włosy,tyle,że z ogromnymi gafami. Jak się czepiłam domowych sposobów, żelatyna, żółtka, miód, spirulina ,oleje itd. tak końca nie było. Myję włosy codziennie, bo są straszne. Dzisiaj nawet po umyciu wyglądały jak kluchy, ale w dotyku są suche, jak zawsze. Zniszczone prostowaniem pewnie, bo bez tego przy tej długości nie ma szans. Stąd też pomysł się pojawił, żeby zapuścić i spróbować odstawić prostownice. Nie wiem, czy je przenawilżyłam,czy przeproteinowałam, jak to rozpoznać? Z opisu bardziej niby potrzebują protein, ale po takiej dawce jaką miały w tygodniu, to w sumie wątpię hmmm....... PROSZĘ O POMOC.


 Na górze włosy Ani tylko po wysuszeniu.


A tutaj po laminowaniu:

Ania wykonała już pierwszy- najważniejszy moim zdaniem krok. Zdecydowała się odstawić prostownicę, która jest głównym winowajcą złego stanu jej włosów. Nie jest to jednak łatwe szczególnie, że jej włosy są krótkie więc nie ma zbyt wielkich możliwości jeśli chodzi o upięcia. Ania zdecydowała się je zahodować. Pije pokrzywę, łyka drożdże, wciera wcierkę Jantar więc w tym temacie pozostaje mi tylko trzymać kciuki za jak najszybszy porost.

Pierwsze co poleciłam Ani to zaprzyjaźnić się z olejami. Świetnie wygładzają włosy i sprawiają że są błyszczące. Na początek najlepiej wybrać jakiś łatwo dostępny, np. oliwę z oliwek, olej lniany, które jeśli nie sprawdzą się na włosach zawsze możemy wykorzystać w kuchni. Fajnie sprawdziły się u mnie mieszanki olejów tj. niebieska oliwka Babydream, olejki Alterra.
Myślę że olejowanie 2-3 razy w tygodniu powinno wystarczyć. Czas trzymania oleju jest inny dla każdego więc tu Ania musi sprawdzić czy lepsze będzie dla niej olejowanie na kilka godzin czy na całą noc.

Drugą sprawą są maski, które na początku możemy nakładać nawet kilka razy w tygodniu. Moje włosy chłonęły je jak szalone i w żaden sposób nie dało się ich obciążyć.

Błędem, który na początku popełniła Ania jest całkowite przerzucenia się na domową pielęgnację. Faktycznie własnej roboty maski mają naprawdę dobre działanie ale zniszczone prostownicą włosy pozbawione jakiejkolwiek otoczki z silikonów mogą na początku nas przerazić. Przez to bardzo szybko można się zniechęcić. Na start proponuję kupić po jednej odżywcze emolientowej, humektantowej i proteinowej. Przykłady podałam w TYM poście. Z biegiem czasu każda z nas obserwując swoje włosy będzie potrafiła określić jakich składników im brakuje. Jeśli będą suche, sianowate to najprawdopodobniej zostały przeproteinowane. Jeżeli natomiast są gumowate, wiszą smętnie to zapewne przesadziłyśmy z nawilżeniem. Każde włosy lubią co innego i to niestety musimy sprawdzić same. Moje kochają emolienty, lubią humektanty ale tylko w towarzystwie tych pierwszych bo inaczej mogę spodziewać się puchu. Proteiny są u mnie mile widziane i zwykle dostarczam je raz na 2 tygodnie. Jak jednak pisałam wcześniej u każdego może to wyglądać inaczej.

Ważnym elementem jest też stylizacja. Wychodzę z założenia, że włosy powinny być naszą ozdobą a nie zawsze pozostawione samym sobie wyglądają dobrze. Ani zaproponowałam próbę układania włosów na okrągłej szczotce i suszenie suszarką najlepiej chłodnym nawiewem. Do tego jakiś kosmetyk prostujący np. mleczko Marion czy balsam Nivea. Początkowo może to sprawiać trudności ale myślę, że Ania szybko nauczy się manewrować szczotką tak, że będzie miała ładnie wygładzone włoski.

I na koniec rzecz chyba najważniejsza: CIERPLIWOŚCI. Efekty na pewno nie pojawią się od razu ale wytrwałość czyni cuda i przy odpowiedniej pielęgnacji nasze włosy na pewno odwdzięczą się pięknym wyglądem.

Na chwilę obecną to wszystko co przychodzi mi do głowy. Liczę jednak na wasze wsparcie i mam nadzieję, że również zechcecie pomóc Ani.
35

Niedziela dla włosów (3).

4 maja 2014 33
Niedziela dla włosów (3).
Cześć kochane. Zapowiadana niedawno zmiana wyglądu bloga jak widzicie wchodzi w życie. Nie są to jeszcze wszystkie zmiany ale jako taki początek. Mam nadzieję, że mimo wszystko wam się spodoba. Teraz jednak przejdźmy do sedna czyli kolejnej niedzieli dla włosów.

Dzisiejsza niedzielna pielęgnacja nie była szczególnie wyszukana. Musicie mi to wybaczyć ale rano nie czułam się zbyt dobrze. Za tydzień postaram się to zmienić i lepiej dopieścić moje włosy.
Najpierw na ok. 2 godziny nałożyłam na nie olej awokado. Umyłam je tradycyjnie szamponem Love2Mix z białą perłą. Od jakiegoś czasu jest on moim ulubieńcem, o którym na pewno niebawem napiszę na blogu więcej. Następnie nałożyłam na włosy maskę Wax do włosów suchych i zniszczonych. Postanowiłam przyłączyć się do nowej-maseczkowej akcji na blogu Anwen więc przynajmniej raz w tygodniu będzie ona gościć na mojej głowie. Włosy pokryte maską rozczesałam grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Następnie  umieściłam je pod czepkiem i ciepłym turbanem na ok. 30 min. Po zmyciu włosy na chwilę zawinęłam  w bawełnianą koszulkę w celu osączenia nadmiaru wody.

Pozostawiłam je do wyschnięcia bez jakiejkolwiek stylizacji. Wyglądały nieciekawie co możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu więc na kilka godzin związałam je w koczek ślimaczek. Po rozplątaniu pojawiły się fajne duże fale (zdjęcie 2). Nie są idealne ale moje włosy mają dziś bad hair day więc i tak jestem zadowolona, że wyszło coś takiego.

A jak wasza dzisiejsza pielęgnacja? Rozpieszczałyście swoje włoski?
33

Puszące się włosy- jak sobie z nimi radzić.

2 maja 2014 64
Puszące się włosy- jak sobie z nimi radzić.
Cześć wszystkim. W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić wam kilka moich sposobów na puszące się włosy. Moim wystarczy odrobina wilgoci aby idealnie ułożona fryzura zamieniła się w lwią grzywę. Walczę z nimi od dawna ale odkąd poznałam je lepiej udało mi się ten problem znacznie zminimalizować. Mam nadzieję, że ta lista i wam w jakiś sposób pomoże.

1. Zbawienne działanie olei.

Moim zdaniem najważniejszym elementem, który skutecznie zminimalizował puch na mojej głowie są oleje. Regularne olejowanie sprawiło, że włosy są błyszczące i dużo bardziej wygładzone.

2. Bawełniana koszulka zamiast ręcznika. 

Ta zmiana wpłynęła na moje włosy bardzo korzystnie. Kiedy po myciu odciskam nadmiar wody w koszulkę zamiast pocierać je ręcznikiem układają się dużo lepiej.

3. Czesanie tylko na mokro.

Punkt ten dotyczy posiadaczek włosów kręconych i falowanych. Takich włosów nie można czesać na sucho ponieważ potęguje to puszenie. Do czesanie najlepiej używać grzebienia z szeroko rozstawionymi zębami i robić to po nałożeniu odżywki lub maski.

4. Uwaga na humektanty.

Nakładanie tych składników na włosy kiedy na zewnątrz panuje wilgoć czy jest bardzo sucho może skończyć się prawdziwym sianem. Należy więc pamiętać aby w takiej sytuacji stosować je w połączeniu z emolientami, które tworzą swego rodzaju barierę ochronną. Dni, kiedy warto sięgnąć po humektanty bez obaw o puch fajnie określa punkt rosy, o którym postaram się niebawem trochę napisać.

5. Odżywka bez spłukiwania potrzebna od zaraz.

Kosmetyk ten doskonale sprawdza się jako ochrona włosów i dodatkowo je dyscyplinuje. Możemy nakładać ją zarówno po myciu jak i w niewielkiej ilości w dni kiedy włosów nie myjemy.

6. Silikony nie takie straszne jak je malują.

W przypadku moich wysokoporowatych, zniszczonych końcówek nie wyobrażam sobie zabezpieczenia ich czymkolwiek innym niż silikonowym serum. Jeżeli poskąpię im tego produktu odstają we wszystkie strony i strasznie się puszą. Nie u każdego całkiem bezsilikonowa pielęgnacja się sprawdza. Ja na pewno do tej grupy nie należę.

 

7. Suszarka wcale nie taka dobra.

Puch spowodowany suszarką to sprawa indywidualna. U jednych występuje u innych nie. Moje włosy po bliższym spotkaniu z tym urządzeniem wyglądają jak po uderzeniu pioruna. U niektórych natomiast suszarka sprawia że włosy błyszczą i są ładnie wygładzone. Musicie same przetestować jak jest w waszym przypadku.

Na chwilę obecną nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Jeśli macie swoje sprawdzone sposoby na puszące się włosy dajcie znać. Będę systematycznie uzupełniała ten post.
64
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL