×

Krem na dzień do twarzy Rokitnik i Kwiat Lipy, Belita

30 kwietnia 2014 51
Krem na dzień do twarzy Rokitnik i Kwiat Lipy, Belita
 Witajcie. Ja dniem dzisiejszym rozpoczęłam długi majowy weekend. Zaopatrzyłam się w kilka książek i mam zamiar spożytkować ten czas na odpoczynek i nadrabianie czytelniczych zaległości. Dzisiaj przygotowałam dla was recenzję kremu do twarzy, który otrzymałam w ramach współpracy z firmą Biosfera Polska.


Od producenta:

Krem aktywnie nawilża, łagodzi podrażnienia i chroni przed czynnikami zewnętrznymi.
Aktywne składniki: rokitnik i kwiat lipy wzmacniają skórę i chronią przed powstawaniem pajączków. Doskonale pielęgnuję skórę przez cały rok.

Zastosowanie:

Pielęgnacja cery suchej i normalnej

Sposób użycia:

Na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Pozostawić do wchłonięcia

Cena: ok. 14,50 zł/ 50 ml do kupienia TUTAJ

 

Opakowanie:

Krem mieści się w żółto- pomarańczowym słoiczku z zakręcaną pokrywką. Pod nią mamy jeszcze zabezpieczenie w postaci sreberka. Całość zapakowana jest w kartonowe pudełeczko.


Konsystencja i zapach:

Przyznam, że krem zaskoczył mnie trochę swoją postacią. Jest gęsty ale jakby trochę oleisty przez co czasami miałam trudności z wydostaniem go ze słoiczka. Zapach jest przyjemny ale trudny do zdefiniowania. Mimo tego, że używam kremu dość długo nadal nie jestem w stanie przypisać zapachu do czegoś konkretnego.

Działanie:

Krem bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy. Szybko się wchłania co jest dla mnie dużą zaletą szczególnie rano. Fajnie nawilża i bez wątpienia zasłużył sobie na brawa ponieważ wyprowadził moją cerę z pozimowego przesuszenia. Skóra po jego użyciu jest miękka, delikatna i promienna. Nie pozostawia tłustej ani klejącej powłoki. Jedyne co mi przeszkadza to to że niestety ale krem nie matowi. Wraz z nadejściem cieplejszych dni moja twarz w strefie T zaczyna się mocniej przetłuszczać i błyszczeć więc dobry mat jest niezbędny. Myślę jednak że posiadaczki cery suchej będą z niego zadowolone.


Ja w najbliższym czasie planuję zaopatrzyć się w krem matujący. Polecicie mi coś skutecznego?
51

Ranking najpopularniejszych polskich blogów kosmetycznych.

29 kwietnia 2014 58
Ranking najpopularniejszych polskich blogów kosmetycznych.
Cześć kochani. Dzisiaj pościk na szybko ale musiałam się pochwalić :)
Wczoraj gdy włączyłam laptop pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy po wejściu na fb była  informacja, że pojawił się nowy ranking najpopularniejszych polskich blogów kosmetycznych.


Śledzę go już od dawna i nie ukrywam, że podziwiam dziewczyny za pracę jaką wkładają w tworzenie swoich stron, za ich ogromny talent i wiedzę. Oczywiście od razu zabrałam się za przeglądanie listy i poszukiwanie perełek, których dotychczas nie znałam. Jakież było moje zdziwienie kiedy doszłam do brązowej pięćdziesiątki i w tym zaszczytnym gronie znalazłam swojego bloga.


Nie macie pojęcia jak wielkie jest to dla mnie wyróżnienie i jak wspaniała nagroda. W życiu bym się nie spodziewała, że z moim słomianym zapałem dojdę tak daleko. Wszystko to jednak wasza zasługa. Gdyby nie to, że jesteście ze mną, odwiedzacie, czytacie, komentujecie na pewno nigdy nie doczekałabym się takiej chwili. Motywujecie mnie do działanie. Jestem wam za to ogromnie wdzięczna. DZIĘKUJĘ :*
58

Niedziela dla włosów (2) | Zabieg laminowania Marion

27 kwietnia 2014 66
Niedziela dla włosów (2) | Zabieg laminowania Marion
Dzisiaj mam dla was kolejny post z serii Niedziela dla włosów. W tym tygodniu postanowiłam dostarczyć moim kosmykom trochę protein i przy okazji zużyć kupiony już jakiś czas temu zabieg laminowania Marion. Do tej pory nie odważyłam się wypróbować domowego laminowania żelatyną ale postanowiłam sprawdzić czy te saszetki będą dla mnie dobrą alternatywą.
Rano na ok. 40 min nałożyłam na włosy olej avokado. Potem umyłam je szamponem Lov2Mix Organic z białą perłą. Po odsączeniu nadmiaru wody nałożyłam na włosy zabieg laminowania Marion. Producent zaleca trzymanie go na włosach ok. 15 min ale ja wydłużyłam ten czas do ok. pół godziny. Zanim przejdę do efektów opowiem wam najpierw co nieco o samym produkcie.


Od producenta: 

Laminowanie to zabieg, dzięki któremu w szybki i łatwy sposób można uzyskać efekt doskonale prostych i wyjątkowo gładkich włosów. Do włosów niesfornych, puszących się.
Składniki aktywne dodatkowo je kondycjonują i odżywiają:
- płynna keratyna, wnikając w głąb włosów, przyczynia się do ich odbudowy , zapewnia im zdrowy wygląd, gładkość i naturalny połysk,
- proteiny pszenicy pielęgnują strukturę włosów, wygładzając ją i wzmacniając,
- kompleks składników nawilżających gwarantuje natychmiastowe, optymalne i długotrwałe nawilżenie włosów.
Zabieg powoduje, że włosy są:
- gładkie i proste,
- ujarzmione i nawilżone,
- miękkie i błyszczące.
- łatwe do rozczesania.
Duo saszetka - dwie aplikacje
Do każdej saszetki dołączany jest czepek utrzymujący ciepło. Powoduje on wzrost temperatury, co wspomaga wnikanie składników aktywnych w strukturę włosów.

Cena: 2,50zł / 2x10ml


Skład:

Aqua, Cetyl Alcohol (emolient), Gelatin (żelatyna), Cetearyl Alcohol (emolient), Ceteareth-20 (substancja myjąca), Glycerin (gliceryna-humektant), Isopropyl Myristate (emolient), Cetrimonium Chloride (Substancja kondycjonująca włosy: poprawia rozczesywalność, zapobiega splątywaniu, nadaje połysk i wygładza włosy, wykazuje działanie antystatyczne), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Hydrolazed Wheat Protein/Pvp Crosspolymer (Hydrolizat protein pszenicy), Trimethylsilyamodimethicone (silikon), C11-15 Pareth-5 (substancja myjąca), C11-15 Pareth-9 (substancja myjąca), Cyclopentasiloxane (polimer silikonowy, substancja lotna), Amodimethicone (silikon usuwalny delikatnym szamponem), Dimethiconol (silikon usuwalny delikatnym szamponem), Hydrolazed Keratin (hydrolizat keratyny), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk tworzący na włosach ochronną powłokę), Parfum (zapach), Pentylene Glycol (humektant-substancja nawilżająca), Glycerin (humektant), Fructose, Urea (mocznik-humektant), Maltose, Sodium PCA (humektant), Trehalose, Allantoin (alantoina- nawilża, łagodzi podrażnienia, wspomaga prcesy regeneracji i odbudowy naskórka), Sodium Chloride (powoduje wzrost lepkości kosmetyku), Sodium Lactate (hydrofilowa substancja nawilżająca), Sodium Hyaluronate (humektant-zmiękcza i wygładza), Glucose, Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin, Methylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Citric Acid (konserwant), Triethanolamine (regulator pH), Sodium Hydroxide (regulator pH), Hexyl Cinnamal (zapach), Buthylphenyl Methylpropional (zapach), Linalool (zapach).

Opakowanie:

Zabieg laminowania Marion znajduje się w podwójnej saszetce. W przypadku moich dość krótkich włosów jedna saszetka bez problemu starcza na jedno użycie a nawet jest jej za dużo. Do produktu dołączono foliowy czepek, który mnie osobiście bardzo cieszy.

Konsystencja i zapach:

Kosmetyk ma bardzo gęstą, wręcz zbitą konsystencję. Nie sprawia to jednak większych problemów przy aplikacji. Zapach jest typowo chemiczny. Kojarzy mi się trochę z odżywki dołączanymi do farb. Na szczęście nie utrzymuje się zbyt długo na włosach.

Działanie:

Po wyschnięciu włosy są błyszczące i przyjemnie miękkie w dotyku. Nie puszą się. Zostały lekko wygładzone o ile o czymś takim można mówić w przypadku moich fal. Skręt jest widocznie rozluźniony co nie do końca mi odpowiada. Nie liczyłam na wyprostowanie włosów bo jest to u mnie niemożliwe bez użycia prostownicy. Odkąd świadomie dbam o ich potrzeby kręcą się dużo mocniej i coraz trudniej je rozprostować. O dziwo przyzwyczaiłam się do fal i coraz bardziej mi się podobają.
A teraz pora na to na co jak myślę najbardziej czekacie czyli efekty na włosach.

1 zdjęcie: włosy jeszcze trochę mokre stąd lekki puch
2 zdjęcie: włosy całkiem suche. Najlepiej obrazuje fale jakie ostatnio pojawiły się na moich włosach.

Miałyście styczność z tym zabiegiem laminowania? Jakie są wasze opinie?
66

Krem do rąk Tropical Mango Body Resort

24 kwietnia 2014 57
Krem do rąk Tropical Mango Body Resort
Hej. Nie wiem jak u was ale u mnie słoneczko od kilku dni dodaje mi tyle energii że mogłabym góry przenosić. Dzisiaj co prawda po świątecznej przerwie wracam na uczelnię ale o dziwo wcale mnie to nie martwi. Stęskniłam się już trochę za moimi wariatkami z grupy. Zanim jednak was opuszczę chciałabym powiedzieć kilka słów o kremie do rąk, który od jakiegoś czasu nieustannie mnie zachwyca.


Skład:


Cena: z tego co udało mi się dowiedzieć krem można kupić za ok 10 zł w Hebe

 

Opakowanie:

Pomarańczowa, lekko przezroczysta tubka pozwalająca kontrolować zużycie produktu. Ma wygodne zamknięcie na zatrzask, które dobrze trzyma ale chodzi na tyle lekko, że przy otwieraniu nie trzeba martwić się o paznokcie.

Konsystencja i zapach:

Kosmetyk ma lekką kremową  konsystencję o średniej gęstości. Bardzo dobrze rozprowadza się na dłoniach i błyskawicznie wchłania. Zapach to element, który sprawił, że mogę się z tym kremem nie rozstawać. Wg mnie nie jest to czyste mango o którym pisze producent ale połączenie tego owocu ze świeżymi, słodkim cytrusami. Bardzo trafiona mieszanka z powodzeniem przenosi nas w egzotyczne klimaty i towarzyszy nam długo po aplikacji.

Działanie:

Wszystkie "techniczne" informacje zawarłam w poprzednich punktach więc przyszła pora na najważniejszy element a mianowicie działanie. Wielokrotnie powtarzałam, że moje dłonie nie potrzebują mocnego nawilżenia i praktycznie każdy krem się u mnie sprawdza. Największą uwagę zwracam na tempo wchłaniania i zapach. Wiem jednak że dla większości są to cechy drugorzędne i główną rolę gra nawilżenia więc teraz kilka słów o nim. Krem jak pisałam wyżej jest raczej lekki więc na zimę moim zdaniem się nie nadaje. Idealna pora dla niego to wiosna i lato o czym przypomina też piękny tropikalny zapach. Niestety osoby wymagające dobrego nawilżenia muszę rozczarować. Na dogłębne ożywienie nie ma co liczyć. Efekt gładkich dłoni jest krótkotrwały co przetestowałam na własnej mamie. Krem ten nazwałabym takim pachnidłem do dłoni dla osób mało wymagających. Ja go kocham i cały czas mam w torebce.
57

Czy włosomaniactwo musi być drogie? Jak dbać o włosy i nie zbankrutować.

22 kwietnia 2014 68
Czy włosomaniactwo musi być drogie? Jak dbać o włosy i nie zbankrutować.
Cześć wszystkim. Wracam do was po świętach. Jeszcze nie do końca w dobrej formie bo dwa dni siedzenia przy stole robią swoje ale daję radę.
Dzisiaj mam dla was post, który postanowiłam stworzyć po rozmowie z koleżanką. Asia ciągle narzeka, że ma na głowie brzydkie siano, nad którym nie potrafi zapanować. Na moje pytania dlaczego nie zmieni swojej pielęgnacji odpowiedziała, że nie stać jej na te wszystkie drogi maski, odżywki za ponad 100zł. To jest właśnie najczęstszy problem wśród wielu początkujących. Dziewczyny są przekonane, że włosomaniaczki śpią na kasie a na swoje włosy wydają miliony i dlatego są one takie piękne. Nic bardziej mylnego. Każda z nas może mieć zdrowe i ładne włosy nie wydając więcej niż 50zł. Sama jestem na to najlepszym dowodem. Jestem zwykłą studentką i naprawdę nie mam tyle pieniędzy by wydawać je na bóg wie jakie specyfiki do pielęgnacji. Radzę sobie jednak i dzisiaj pokażę wam jak skompletować zestaw startowy tak by zawierał wszystkie niezbędne elementy a przy okazji nie nadszarpnął naszego budżetu. Jest to zestaw uniwersalny więc nie u każdego musi się sprawdzić ale myślę, że warto od nich zacząć.

1. Delikatny szampon do częstego stosowania.



- szampon dla dzieci Babydream
- płyn do higieny intymnej Facelle
- szampon dla dzieci Hipp
Jeżeli chcecie poznać więcej propozycji odsyłam was do oddzielnego posta poświęconego tej tematyce TUTAJ.

2. Odżywki do włosów.


- Garnier Awokado i masło karite. Nie mogło jej tu zabraknąć, ponieważ sama ją uwielbiam. Jak dotąd nie znalazłam innej odżywki, którą by moje włosy tak kochały.
- Odżywka intensywnie regenerująca Artiste. Dostępna w Naturze.
- odżywki Joanna Naturia
- odżywki Nivea (Miałam okazję używać Intense Repair i Hydro Care. Obie sprawdziły się bardzo dobrze.)
- odżywka nawilżająca Isana. Do kupienia wyłącznie w Rossmanie.

3. Maski do włosów.


- maska Alterra Granat i aloes. Wiele dziewczyn się nią zachwyca. Ja swoją jakiś czas temu odstawiłam ale myślę że dam jej drugą szansę.
- maski BingoSpa.
- maska Kallos Crema al Latte

 

4. Oleje.


Od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie że mogłoby ich zabraknąć w mojej pielęgnacji.
- oliwka pielegnacyjna Babydream lub Babydream fur mama. Obie do kupienia w Rossmanie. Tą pierwszą można także dostać w formie miniaturki 50ml za ok. 2 zł.
- olejki Alterra
- powszechnie dostępne w marketach typu Tesco czy Biedronka oleje spożywcze np. oliwa z oliwek, olej lniany czy olej słonecznikowy

5. Coś do zabezpieczania końcówek.

Równie dobrze tę pozycję można zastąpić olejami, które z powodzeniem spełniają tę funkcję. Jeśli wolicie jednak gotowy produkt do polecam:
- jedwab w płynie Green Pharmacy
- serum Bioelixire Argan Oil
Inne kosmetyki do ochrony znajdziecie w TYM poście.

Mogłabym dopisywać kolejne punkty np. szampon oczyszczający ( tu wybór macie tak duży, że jedyne co mogę zasugerować to szampony Barwy), dla kręconowłosych kosmetyki do stylizacji jak żel czy pianka. Nie zapominajcie jednak, że równie dobrze jak drogeryjne kosmetyki mogą sprawdzić się te domowej roboty. Jajko, mleko, miód- z tych produktów możemy wyczarować coś naprawdę świetnego. Warto tylko trochę poszukać i pokombinować.
Warto też zwracać uwagę na promocje. W drogeriach kosmetyki bardzo często możemy kupić nawet o połowę taniej.
68

Zalety i wady włosów kręconych na wesoło.

18 kwietnia 2014 109
Zalety i wady włosów kręconych na wesoło.
Cześć kochane. Dzisiaj poszukując w internecie jakiejś fajnej fryzury na święta natknęłam się na świetną grafikę obrazującą zalety i wady kręconych włosów. Uśmiałam się przy niej do łez i oczywiście muszę się nią z wami podzielić.









Jak wam się podoba?

109

Kosmetyka Morza Martwego | Mineralny oczyszczający scrub do ciała

17 kwietnia 2014 48
Kosmetyka Morza Martwego | Mineralny oczyszczający scrub do ciała
 Cześć kochani. Dzisiejszy dzień rozpoczął się dla mnie bardzo przyjemnie. Wszystko to wasza zasługa. Rano moim oczom ukazał się taki widok:
Nie sądziłam, że przy moim słomianym zapale kiedykolwiek doczekam tak pięknej liczby. Dziękuję wam z całego serducha.
Mam nadzieję, że taki początek dnia jest zwiastunem dobrych wieści na cały dzisiejszy dzionek. Przyda się, bo ja niestety nie mam jak większość dzisiaj wolnego. Nie wiem co za idiota wymyślił, żeby w Wielki Czwartek jechać na uczelnię i to po to żeby napisać kolokwium z makro. Mam nadzieję, że je zaliczę i będę mogła w spokoju obchodzić święta. Tak więc trzymajcie kciuki.
A teraz przechodzimy do dzisiejszej recenzji.


Od producenta: 

Zawiera minerały i sól z Morza Martwego, morskie wodorosty i pestki moreli. Efektywnie oczyszcza i odświeża skórę. Aktywizuje procesy wymiany komórek. Zawartość naturalnych, zmielonych pestek moreli pozwala osiągnąć efekt masażu,  usuwa martwe komórki, zapewnia wspaniały efekt masażu, stymuluje odnowę i odmłodzenie skóry, dzięki czemu staje się gładka i sprężysta. Komórki skóry są pełne siły i witalności a stan skóry doprowadzony do perfekcji.

Sposób użycia: nanieść na czystą skórę, masować delikatnymi okrężnymi ruchami, zmyć ciepłą wodą.

Skład:

Opakowanie:

Miękka tubka w fajnym morskim klimacie. Zamykana na zakrętkę pod którą znajduje się celofonowe zabezpieczenie.


Konsystencja i zapach:

Scrub ma kremową, delikatną konsystencję. Porównałabym go nawet do balsamu z zatopionymi w nim drobinkami ścierającymi. Zapach jest niezwykle odprężający i naprawdę ma w sobie coś morskiego.


Działanie:

Jak pewnie wiecie jestem fanką wszelkiego rodzaju zdzieraków do ciała. Lubię kiedy moja skóra jest dobrze oczyszczona i gładka. Scrub z minerałami z morza martwego posiada drobinki peelingujące (jak wynika z opisu producenta są to pestki moreli), które są bardzo delikatne i przy masażu niestety szybko tracą moc. Można oczywiście jakoś temu zaradzić nakładając kosmetyk na suchą skórę ale ja nie przepadam za taką formą. Mimo to po aplikacji skóra jest przyjemna w dotyku a martwy naskórek zlikwidowany. Po użyciu produktu ciało jest lekko nawilżone ale nie nie tyle by zrezygnować z balsamu. W przypadku mojej suchej skóry skończyłoby się to zapewne katastrofą.
Scrub bardzo dobrze się zmywa. Zawsze bawią mnie pływające po całym prysznicu ziarenka przypominające trochę fusy od kawy.
Polecam ten kosmetyk osobom, które mają wrażliwą skórę i muszą obchodzić się z nią delikatnie. Myślę że nie będziecie rozczarowane. Ja scrub zużyłam podczas codziennego prysznica. Cieszę się że miałam okazję go wypróbować ale jednak wolę coś mocniejszego. Lubię czuć, że coś tam podczas tego peelingu się zdziera.
48

Żel pod prysznic Orzechy Makadamia Yves Rocher

15 kwietnia 2014 69
Żel pod prysznic Orzechy Makadamia Yves Rocher
Witajcie. Przygotowania do świąt idą pełną parą więc mam niewiele czasu na pisanie. Dzisiaj jednak stwierdziłam, że przed wyjazdem na uczelnię i tak nie zrobię nic konkretnego więc przygotowałam dla was recenzję. Tym razem na warsztat biorę żel pod prysznic Yves Rocher. Jest to mój drugi kosmetyk tej firmy i o ile pierwszy bardzo mnie rozczarował to ten wręcz przeciwnie.


Od producenta:

Poczuj egzotykę ogrodów świata i odkryj słodycz Orzecha makadamia z Gwatemali. Daj się skusić jego niezwykłej, kremowej konsystencji, która delikatnie myjąc Twoje ciało jednocześnie je odżywia, dzięki odżywczym właściwościom olejku z orzechów makadamia.
Działanie:
● Delikatnie myje i odżywia skórę.
● Pozostawia skórę miękką i przyjemnie pachnącą po kąpieli.
● Żel o kremowej konsystencji.
Składniki:
W bujnych ogrodach Gwatemali, pod swoją twardą, ochronną skorupą kryje się orzech makadamia znany ze swoich dobroczynnych właściwości. Przez niektórych zwany jest Królem Orzechów. Orzech ten jest owocem tropikalnego drzewa, z którego otrzymuje się szlachetny i cenny olej. Tradycyjnie znany jest on ze swoich odżywczych i zmiękczających właściwości. Olej ten często wykorzystywany jest w produktach kosmetycznych do pielęgnacji skóry.
Sposób użycia:
Pod prysznicem, na ciało rano i/lub wieczorem. Obficie spłukać i unikać kontaktu z oczami.
Informacje dodatkowe:
Zaangażowanie Kosmetyki Roślinnej
● 97.8% składników pochodzenia naturalnego.
● Składniki pochodzenia roślinnego: olejek z orzechów makadamia, organiczny olejek sezamowy.
● Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.
● Nie zawiera alkoholu etoksylowanego.
● Bez parabenów.
Gest dla ochrony środowiska
● Formuła łatwo biodegradowalna.
● Opakowanie podlegające recyclingowi w 100%.
Cena: ok. 9zł/ 200ml do kupienia <TUTAJ>  lub w sklepach stacjonarnych Yves Rocher

Opakowanie:

Niewielkich rozmiarów, poręczna buteleczka. Posiada wygodne zamknięcie na zatrzask, który jednak różni się od tradycyjnych ponieważ jest wykonane z tworzywa przypominającego gumę.


Konsystencja i zapach:

Żel ma kremową, dosyć gęstą konsystencję trochę podobną do budyniu. Zapach jest zniewalający: słodki ale wyrazisty. Kojarzy mi się z moimi ulubionymi lodami waniliowymi z dodatkiem ajerkoniaku. Ogromny plus za to że bardzo długo utrzymuje się na skórze.

Działanie:

Nie ma co się za wiele rozpisywać nad działaniem żelu pod prysznic bo jak dla mnie ma on naprawdę niewiele funkcji do spełnienia. Produkt Yves Rocher dobrze się pieni, bez problemów zmywa wszelkie zanieczyszczenia. Skóra po jego użyciu jest gładka i miła w dotyku. Nie mogę powiedzieć że ją nawilża ale na pewno nie wysusza i to się dla mnie liczy najbardziej. Wielką zaletą jest przepiękny zapach, który otula nasze ciało i towarzyszy nam jeszcze przez długi czas po wyjściu spod prysznica. Dla mnie żel ten jest niewątpliwie ideałem i narobił mi ochoty na wypróbowania innych produktów tej firmy. Jedyne nad czym ubolewam to fakt, że znika błyskawicznie ale jak mówi moja babcia: co dobre szybko się kończy.
Jeżeli kiedyś będziecie miały okazję wypróbować żel Yves Rocher to naprawdę gorąco polecam.
69

Niedziela dla włosów. (1)

13 kwietnia 2014 42
Niedziela dla włosów. (1)
Cześć kochane. Jak pewnie spora część z was wie, od jakiegoś czasu na blogu Anwen trwa akcja Niedziela dla włosów. Długo zwlekałam ale w końcu postanowiłam, że i ja pokażę wam jak wygląda moja włosowa niedziela.

Dzisiaj moja pielęgnacja nie była jakoś szczególnie wyszukana ale dała całkiem fajne efekty.


1. Rano na włosy nałożyłam olejek Alterra papaja i migdał. Z braku czasu trzymałam go niestety tylko pół godziny. Dawno nie gościł na moich włosach bo byłam przekonana, że to on powoduje puch ale dzisiaj okazało się, że jednak niesłusznie go oskarżyłam.
2. Następnie zwilżyłam włosy wodą i umyłam je maską Bioelixire Argan Oil. O ile nałożona po myciu słabo się u mnie sprawdza o tyle do samego mycia nadaje się świetnie. Uwielbiam moje włosy w trakcie takiego mycia. Są niesamowicie śliskie i mięciutkie.
3. Skalp umyłam szamponem Babydream.
4. Nadmiar wody po raz pierwszy odsączyłam bawełnianą koszulką  ( zwykle używałam do tego ręcznika ).
5. Na skalp i całą długość nałożyłam maskę WAX do włosów suchych i zniszczonych ze skłonnością do wypadania. Na to czepek i mięciutki turban od Pilomax. Tak paradowałam po domu przez ok. 30 min.
6. Po upływie tego czasu maskę zmyłam ciepłą wodą a ostatnie płukanie wykonałam chłodnym strumieniem.
7. Ponieważ nie miałam pod ręką żadnej konkretnej odżywki b/s (chyba najwyższa pora wybrać się na zakupy) niewielką porcję balsamu prostującego Nivea roztarłam w dłoniach i ugniatałam nim włosy z głową w dół. Pozostawiłam je do samodzielnego wyschnięcia.

Włosy są ładnie dociążone, lekkie i sypkie. Po puchu, który mam po każdym myciu nie ma nawet śladu. Myślę że zamiana ręcznika na koszulkę to była dobra decyzja. Jak się okazało to nie olejek dotychczas puszył mi włosy ale ręcznik, którym je wycierałam. Poza tym od połowy długości pojawiły się delikatne fale. Nie jest to spełnienie moich marzeń ale i tak jestem zadowolona z ich wyglądu.

42

Jak pożegnać się z cellulitem?

11 kwietnia 2014 68
Jak pożegnać się z cellulitem?
Cześć kochane. Zaraz mamy połowę kwietnia, słońce świeci coraz mocniej i chcemy czy nie niebawem zrobi się naprawdę ciepło. W tak piękną pogodę zwykle chcemy pokazać trochę ciałka: wskoczyć w szorty czy jakąś zwiewną sukienkę. Co stoi na przeszkodzie? Nasze kompleksy i niezadowolenie z własnego ciała. Sama zwykle przeżywałam nadejście sezonu letniego bo mimo, że jestem bardzo szczupła to na udach i pośladkach pojawił się cellulit. Nie był on jakoś szczególnie widoczny ale dla mnie stał się ogromnym problemem. Myślę, że nie tylko ja się z nim zmagam i dlatego dzisiaj postanowiłam zdradzić wam moje sposoby na jędrne uda bez cienia cellulitu.

1. Po pierwsze i chyba najważniejsze - RUCH. 

Nic tak nie pomaga jak porządna porcja ćwiczeń. Nie zmuszam was oczywiście do robienia nie wiadomo jakich i poświęcania na to całego dnia. Wystarczy pół godziny dziennie a po dwóch tygodniach na pewno zauważycie różnicę.
Ćwiczenia, które ja wykonuję:


Do tego czasami dołączam ćwiczenia na pośladki z Mel B. Kobieta daje niezłego kopa a efekty są zadziwiające.

2. Wspomaganie kosmetykami.

Nie ma co się łudzić: Samo wsmarowywanie balsamów jeszcze u nikogo cellulitu nie zlikwidowało. Za to w połączeniu z ćwiczeniami fajnie wspomaga i przyspiesza ten proces. Ja kosmetyki ujędrniające wmasowuję w problematyczne partie, a przy okazji lekko je oklepuje i podszczypuje. Kosmetyk wchłania się dużo szybciej i daje lepsze rezultaty. Nie musicie wydawać na nie ogromnych pieniędzy. Ja najbardziej chwalę sobie serum chłodzące Slim Extreme 3D Eveline i serum kolagenowe Bingo Spa. Oba spisały się u mnie bardzo dobrze.

3. Picie wody.

O regularnym piciu wody pamiętam zwykle latem kiedy na dworze upał. Kiedy jest chłodniej często zapominam o piciu przepisowego 1,5 l dziennie. Odkąd jednak się pilnuję zauważyłam, że nie tylko skóra wygląda lepiej ale i ja czuję się zdrowsza.

4. Zminimalizowanie słodyczy.

Słodycze to taki mój nałóg którego nie jestem w stanie się pozbyć. Staram się jednak je ograniczać a ostatnio z racji tego że mamy post udało mi się je odstawić. Zastępuję je owocami lub innymi bardziej wartościowymi przekąskami.

Po miesiącu stosowania się do tych 4 punktów mogę powiedzieć, że cellulit zniknął prawie całkowicie a pupa zdecydowanie poszła w górę. Chyba po raz pierwszy od wielu lat nie mogę się doczekać aż wyjmę z szafy letnie ciuchy. Oczywiście nie zamierzam teraz zaprzestać. Ćwiczenia stały się takim moim codziennym rytuałem i wykonuję je z przyjemnością.

Jak widzicie nie potrzeba wiele, żeby pozbyć się tego paskudztwa. Odrobina samozaparcia i silnej woli naprawdę pomagają. I wcale nie jest prawdą, że wymaga to nie wiadomo jakich poświęceń.
Tak więc dziewczyny, jeśli macie podobny problem to do roboty. Zróbmy czasem coś dla siebie. :)
68

Biała Glinka Kosmetyczna

9 kwietnia 2014 58
Biała Glinka Kosmetyczna
Cześć kochane. Dzisiaj będzie już nie włosowo. Tym razem mam dla was recenzję glinki białej, którą miałam okazję testować dzięki uprzejmości firmy Biosfera Polska.


Od producenta:

Naturalna, nie zawierająca dodatków glinka  kosmetyczna o odmładzających, tonizujących i wybielających właściwościach. Dzięki wysokiej zawartości soli mineralnych i pierwiastków śladowych, glinka ma korzystny wpływ na koloryt i strukturę skóry. Glinka stymuluje procesy biochemiczne, sprzyja regeneracji komórek, zapewniając odmładzający i ujędrniający efekt oraz wygładzając zmarszczki. Regularne stosowanie maski opartej na białej glince czyni skórę elastyczną, miękką, nadając jej świeżość i zapewniając młodość.
Skład: glinka biała naturalna, wysokiego stopnia oczyszczenia
Producent: Fitokosmetika, Rosja.
Masa netto: 60g

 

Moja opinia:

Glinkę otrzymujemy w foliowej saszetce o masie 60g.
Produkt ma postać jasnoszarego proszku, który należy wymieszać z niewielką ilością wody. Uzyskujemy wtedy szarozieloną maź przypominającą trochę błotko.


Nakładałam tak stworzoną mieszankę na twarz i dekolt i czekałam 15 min. W między czasie, kiedy czułam że maska zaczyna zasychać spryskiwałam ją wodą. Po wyznaczonym czasie zmyłam ją ciepłą wodą.
Jakie efekty zaobserwowałam? Cera była dobrze oczyszczona z nadmiaru sebum i innych zanieczyszczeń. Glinka fajnie ją zmatowiła. Bardzo ucieszył mnie fakt że zdecydowanie zostały zwężone pory przez co były dużo mniej widoczne.
 Przy pierwszym zastosowaniu tej glinki na całą twarz skóra na policzkach była trochę ściągnięta więc przy kolejnych aplikacjach raczej omijałam tę okolicę i skupiałam się głównie na strefie T.

Podsumowując mogę stwierdzić że glinka biała bardzo przypadła mi do gustu i stała się częścią mojego cotygodniowego rytuału pielęgnacyjnego. Świetnie sprawdziła się też u mojej mamy, która już zapowiedziała zakup kolejnej saszetki.


Lubicie glinki?  Stosujecie je w swojej pielęgnacji?
58

Rossmann, Babydream, Shampoo (Szampon dla niemowląt z rumiankiem i pantenolem)

8 kwietnia 2014 63
Rossmann, Babydream, Shampoo (Szampon dla niemowląt z rumiankiem i pantenolem)
Cześć. Dzisiaj  z samego rana mam dla was notkę dotyczącą jednego z moich ulubionych szamponów do częstego mycia. Jest to dziecięcy Babydream. Wiele z was zapewne dobrze go zna, bo to właśnie dzięki wam zdecydowałam się go wypróbować. Nie przedłużając przechodzę do recenzji.


Od producenta:

Zawiera łagodne substancje myjące bez mydła, które delikatnie lecz gruntownie myją włosy i skórę głowy. Rumianek koi delikatną skórę, a pantenol chroni ją przed wysuszeniem. Białka kiełków pszenicy zapobiegają wyrywaniu włosów przy czesaniu. Produkt gwarantowanej jakości: nie zawiera barwników i substancji konserwujących, oleju mineralnego i parafinowego, pH neutralne dla skóry, tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie.
Wg producenta szampon jest idealny również do codziennego mycia włosów u dorosłych.


Skład:

 Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Lactate, Triticum Vulgare Germ Extract, Panthenol, Glyceryl Caprylate, Lactic Acid, Chamomilla Recutita Flower Extract, Parfum


Cena: ok. 5zł/250 ml

Opakowanie:

Niebieska buteleczka zamykana na zatrzask. Otwór jest idealnej wielkości dzięki czemu pozwala dozować pożądaną ilość produktu. Grafika charakterystyczna dla kosmetyków dla dzieci. Minimalistyczna, ze słodkim bobasem na naklejce i śmiesznymi motylkami w rogu.

Konsystencja i zapach:

Szampon jest raczej rzadki. Ma żółtawy kolor. Pachnie jak większość kosmetyków dla dzieci trochę pudrowy. Mi osobiście ten zapach nie przeszkadza.

Działanie:

Szampon Babydream jest delikatny i moje włosy są mi wdzięczne że zrezygnowałam z częstego oczyszczania kosmetykami z SLS. Całkiem dobrze się pieni. Dobrze oczyszcza. Bez problemu radzi sobie ze zmyciem olei już przy pierwszym myciu. Dodatkowo przedłuża świeżość mojej czupryny o 1 dzień. Sporo osób narzeka, że plącze włosy. Moje akurat tego nie doświadczyły ale po umyciu są trochę sztywne więc bez odżywki się nie obejdzie. Ponieważ jednak nie wyobrażam sobie jej nie użyć po każdym myciu nie jest to dla mnie żaden problem.
Żeby nie było tak kolorowo znalazłam również dwa minusy tego szamponu. Po pierwsze - wydajność. Dosyć szybko się kończy ale w związku z tym, że kosztuje niewiele jestem w stanie przymknąć na to oko. Po drugie - przy dłuższym stosowaniu zaczął przesuszać mi skalp. Zrobiłam jednak tygodniową przerwę, zajęłam się nawilżeniem i wszystko wróciło do normy.
Podsumowując: Mimo tych kilku niedogodności moje włosy bardzo lubią ten szampon. Dopóki nie znajdę innego, delikatnego zamiennika na pewno będę mu wierna.

 Jakie inne delikatne szampony bez SLS itp. możecie mi polecić?
63

Mleczko oliwkowe łagodzące Olive Extract Series

6 kwietnia 2014 46
Mleczko oliwkowe łagodzące Olive Extract Series
Cześć wszystkim. Dzisiaj recenzja, która miała pojawić się już dawno. Kosmetyk jednak odstawiłam i kompletnie zapomniałam o jego istnieniu. Dopiero wczoraj robiąc porządek natknęłam się na niego i przypomniałam sobie, że jestem wam winna recenzję. Tak więc zaczynamy.

Od producenta:

Niezwykle łagodna emulsja, przeznaczona do oczyszczania cery wrażliwej i narażonej na przesuszenie. Dzięki wysokiej zawartości naturalnych olejów pozwala na dokładne usunięcie makijażu oraz wszelkich zanieczyszczeń. Wzbogacenie formuły wyselekcjonowanymi wyciągami organicznymi sprawia, że mleczko pielęgnuje skórę oraz posiada właściwości antyoksydacyjne. Obecność ekstraktu z oliwek pomaga utrzymać wysoki poziom nawilżenia, zaś proteiny mleczne łagodzą nadwrażliwość, znacząco wygładzają i poprawiają napięcie cery. Wyciąg z lawendy działa przeciwzapalnie, a także wspomaga regenerację naskórka. Skóra po użyciu mleczka jest oczyszczona, elastyczna i aksamitnie miękka w dotyku.

Skład:

AQUA, OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, GLYCERIN, PARAFFINUM LIQUIDUM, POTASSIUM OLIVOYL HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, SQUALANE, OLIVE OIL PEG-7 ESTERS, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL OLEATE, GLYCERYL STEARATE, HYDROXYPROPYL STARCH PHOSPHATE, DIMETHICONE, SODIUM OLIVOYL GLUTAMATE, BUTYLENE GLYCOL, PHENOXYETHANOL, PARFUM, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA FLOWER EXTRACT, DMDM HYDANTOIN, CITRIC ACID, PROPYLENE GLYCOL, METHYLPARABEN, SODIUM CHLORIDE, PROPYLPARABEN, DISODIUM EDTA, ETHYLPARABEN, BUTYLPARABEN, TOCOPHERYL ACETATE, SODIUM BENZOATE, SODIUM CITRATE, ISOBUTYLPARABEN

Opakowanie:

Niewielka buteleczka z zamknięciem zakrętką. O ile w przypadku toniku takie opakowanie sprawdzało się dobrze o tyle w przypadku mleczka jest bardzo problematyczne. Otwór jest bardzo mały a brak jakiegokolwiek dozownika utrudnia wydobycie kosmetyku. Wystarczy trochę mocniej ścisnąć buteleczkę a cały wacik i ręce są ubabrane w mleczku.

Konsystencja i zapach:

Mleczko jest raczej gęste. Ma przyjemną kremową postać. Zapach jest charakterystyczny dla tej linii BioDermic. Delikatny, oliwkowy. Nie męczący.

Działanie:

Niestety słodzić tym razem nie będę. Kremy i tonik BioDermic bardzo polubiłam ale mleczko mocno mnie rozczarowało. Faktycznie łagodzi wszelkie podrażnienia cery, niweluje zaczerwienienia i delikatnie nawilża ale na tym się kończy jego dobroczynne działanie. Do zmywania makijażu kompletnie się nie nadaje. Rozmazuje wszystko co się da. Przy okazji demakijażu zrobił coś czego mu nie wybaczę. Moje oczy nie są wrażliwe natomiast to mleczko powoduje tak potworne pieczenie, że nie jestem w stanie porównać go do czegokolwiek. Zaznaczam z góry, że nie zmywałam nim makijażu oczu. Wystarczy, że to mleczko znajdzie się w ich pobliżu i już czuję szczypanie. Nie mam pojęcia z czego to wynika ale bardzo mi się to nie podoba. Niestety ale w przypadku tego kosmetyku jestem zdecydowanie na NIE.
 
Lubicie mleczka do demakijażu? A może wolicie tradycyjne płyny micelearne?
46
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL