×

WISH LISTA 2014 aktualizacja.

28 lutego 2014 66
WISH LISTA 2014 aktualizacja.
Cześć dziewczyny. Ostatnio rzadko u was bywam ale mam taki nawał zajęć, że ledwo wyrabiam się na zakrętach. Dzisiaj przyszła pora, żebym uzupełniła moją wish listę na rok 2014. Pojawiły się na niej głównie produkty do włosów ale jest też kilka z innej kategorii. A oto co mi się marzy:

1. Szampon aloesowy Equilibra
2. Pervoe Reshenie, Love2MIX Organic, Organiczny szampon nawilżający do suchych włosów `Ekstrakt z jagód acai i proteiny perły`
3. Rossmann, Babydream fur Mama, Olejek do pielęgnacji ciała (oczywiście ja planuję wypróbować go na włosach)
4. Dabur, Vatika, Almond Enriched Hair Oil (Olejek do włosów z ekstraktem z migdałów)
5. Szczotka Tangle Teezer


6. Termo czepek
7. Czekoladowy peeling do ciała EKOA
8. Żel pod prysznic Balea
9. Olejek łopianowy z czerwoną papryką stymulujący wzrost włosów Green Pharmacy

Na chwilę obecną to tyle ale obawiam się, że niebawem ta lista ulegnie sporemu wydłużeniu. Kolejne wizyty na waszych blogach kończą się dopisywaniem następnych punktów. W związku z tym w menu na pasku bocznym pojawi się zakładka WISH LISTA, która będzie przeze mnie regularnie aktualizowana.
66

Imbirowy czar, peeling do ciała EKOA nature&spa

26 lutego 2014 40
Imbirowy czar, peeling do ciała EKOA nature&spa
Witajcie. Nie wiem jak pogoda u was ale ja za oknem mam wiosnę. Piękne słoneczko od samego rana. Aż mam ochotę iść na spacer. W sumie to zaraz pójdę- na autobus, żeby dojechać na uczelnię :)
Zanim jednak odjadę mam dla was recenzję cudownego kosmetyku, który zauroczył mnie od pierwszego użycia. Jest to peeling imbirowy Ekoa nature&spa.


Od producenta:

 Aromatyczny peeling do ciała, bogaty w leczniczą sól jodowo-bromową, naturalne oleje i masło Shea. Drobinki cynamonu delikatnie masują skórę, usuwając martwy naskórek. Peeling odświeża skórę, działa ujędrniająco i odżywiająco. Olejek ze słodkich migdałów zapewnia zmiękczenie i nawilżenie skóry, olej z awokado chroni przed jej wysuszeniem. Masło Shea zabezpiecza przed działaniem czynników zewnętrznych, olej z awokado działa antyoksydacyjnie. Kompozycja zmysłowych olejków eterycznych przyjemnie rozgrzewa ciało i wprowadza w stan głębokiego relaksu.

Sposób użycia: Niewielką ilość peelingu nanieś na wilgotną skórę, masuj kolistymi ruchami, a następnie zmyj ciepłą wodą.

Cena: 31,99 zł dostępny na ekoa.pl

Skład:

 Sodium Chloride, Prunus Amygdalus Dulcis, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (Ecocert), Persea Gratissima (Avocado) Oil, Simmondsia Chinensis (Ecocert), Cera Alba, Cinnamonum Bark Powder, Parfum, D-Limonene, Eugenol, Citral, Cinnamaldehyde, Geraniol, Citronellol, Cinnamal, BHT [200g].

 

Opakowanie:

Plastikowy, okrągły słoiczek o pojemności 200 g z metalową zakrętką. Dookoła niego umieszczona jest papierowa etykieta z nazwą kosmetyku i firmy. Pod wieczkiem znajduje się dodatkowo foliowe zabezpieczenie.

Konsystencja i zapach:

Peeling jest mocno zbity ale nie przeszkadza to w rozprowadzeniu go na ciele. Drobinki ścierające są raczej słabo wyczuwalne. Zapach to duża zaleta wszystkich kosmetyków EKOA. Jest on wyrazisty i niesamowicie aromatyczny. Po kąpieli przez cały wieczór unosi się w łazience.


Moja opinia:

Gdybym miała opisać ten peeling jednym słowem bez wahania stwierdziłabym, że to mój IDEAŁ. Mimo, że jestem fanką ostrych zdzieraków a ten raczej do takich nie należy to i tak go kocham. Za co? Przede wszystkim za działanie. Świetnie odświeża skórę, doskonale oczyszcza, a dzięki zawartości olejków po jego użyciu ciało jest idealnie nawilżona. Nawet lepiej niż po niejednym balsamie. Moja skóra jest z tych wymagających ale peeling tak ją dopieścił że przestała kaprysić i odwdzięczyła się promiennym wyglądem. Co tu dużo mówić: pokochałam go i chyba nic już tego nie zmieni.
Dzięki próbkom innych kosmetyków EKOA miałam okazję poznać pozostałe serie i już wiem że wersja czekoladowa na pewno niebawem u mnie zagości. Pachnie zniewalająco, jak świeżo wyjęte z piekarnika ciasto czekoladowe.

Ocena: 5/5
40

Ziaja, Maska oczyszczająca kaolinowa z glinką szarą

22 lutego 2014 58
Ziaja, Maska oczyszczająca kaolinowa z glinką szarą
 Cześć wszystkim. Przerwa semestralna niestety dobiega już u mnie końca. W poniedziałek wracam na uczelnię. Na szczęście mam taki plan, że nie będzie on kolidował z moim blogowaniem więc nie musicie obawiać się że zniknę. Dzisiaj mam dla was recenzję kosmetyku, który przez wiele z was jest znany i z tego co czytałam nawet uwielbiany. Mam na myśli maseczką oczyszczającą Ziaji.


Od producenta:

Maska kaolinowa z glinką szarą do skóry mieszanej, tłustej, trądzikowej.
Zmniejsza widoczność rozszerzonych porów. Glinka szara oczyszczająca - zawiera siarkę, magnez, wapń oraz mangan, jest źródłem mikroelementów: głównie krzemu (około 45%), glinu (około 30%) i żelaza (około 2,5%), normalizuje pracę gruczołów łojowych. Kompleks proteinowo - cynkowy łączy właściwości antybakteryjne cynku i łagodzące protein. Zapobiega powstawaniu podrażnień, wywołanych nadmiernym gromadzeniem się sebum na powierzchni skóry. Reguluje proces keratynizacji naskórka oraz chroni przed nadmierną utratą wody. Skutecznie łagodzi podrażnienia skóry.
Prowitamina B5 aktywnie nawilża oraz skutecznie regeneruje podrażniony naskórek.
Alantoina, pochodna mocznika o doskonałych właściwościach kojących i osłaniających naskórek, skutecznie łagodzi podrażnienia oraz zmniejsza skłonność do ich powstawania.
2 - 3 razy w tygodniu nałożyć na skórę twarzy i szyi grubą warstwę maski. Zmyć letnią wodą po około 10 - 15 minutach.

Skład: 

Aqua, Canola Oil, Cetearyl Ethylhexanoate, Kaolin, Octyldodecanol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetyl Alcohol, Glycerin, Hydrogenated Coco-Glycerides, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Dimethicone, Titanium Dioxide, Saccharomyces/Zinc Ferment, Allantoin, Panthenol, Xanthan Gum, Propylene Glycol, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Buthylphenyl Methylpropional, Sodium Hydroxide.

Cena: 1,50 zł / 7ml


Opakowanie:

Jak większość maseczek tak i ta znajduje się w saszetce o pojemności 7 ml. W moim przypadku jedno opakowanie bez problemu starcza na dwa użycia.

Konsystencja i zapach:

Maska ma postać ciemnoszarej mazi. Nie jest zbyt gęsta dzięki czemu łatwo rozprowadza się ją na twarzy. Zapach to dla mnie w tym przypadku element neutralny. Nie jest ani zachwycający ani odrzucający. Po prostu obojętny.

Moja opinia:

Spośród maseczek oczyszczających wypróbowałam już naprawdę wielu delikwentów więc mam z czym porównywać. Ziaja przyznam szczerze nie powaliła mnie na kolana. Dobrze rozprowadza się na buzi, nie zasycha zbyt szybko i nie tworzy skorupy. Cera jest po niej miła w dotyku, delikatnie nawilżona a pory zwężone. Do tego lekko matuje i nie wysusza. Niestety najważniejsze zadanie nie zostało wykonane. Maseczka dosyć słabo radzi sobie z oczyszczeniem mojej cery. Praktycznie nie zauważyłam żadnej różnicy nawet po kilku użyciach kosmetyku. Dlatego też mimo wielu zalet nie została ona moim ulubieńcem. W kwestii oczyszczenia moją faworytką nadal pozostaje maseczka Efektima. Do Ziaji pewnie jeszcze kiedyś wrócę. Za tak małe pieniądze warto mieć ją w swojej kosmetyczce na wypadek sytuacji awaryjnej.

Ocena: 4/5
58

Blogi kosmetyczne i urodowe, które chętnie odwiedzam.

20 lutego 2014 59
Blogi kosmetyczne i urodowe, które chętnie odwiedzam.
Cześć wszystkim. Dzisiaj zamiast recenzji czy kolejnego włosowego posta chciałabym przedstawić wam miejsca w sieci, które są dla mnie inspiracją, które niezmiennie mnie zaskakują i które z przyjemnością odwiedzam. Wiele z nich zapewne same znacie ale może znajdą się takie, które was zaciekawią.
W pierwszej kolejności wybrałam 3 blogi włosomaniaczek. Jak wiecie ta tematyka od jakiegoś czasu jest mi bardzo bliska i z zaangażowaniem poszerzam swoją wiedzę w tym zakresie. Pomagają mi:

1. Anwen. Jak dbać o długie włosy?


Tej pani chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Dla wielu osób jest ona kimś w rodzaju duchowej przewodniczki na drodze o piękne włosy. Na blogu Anwen znajdziemy wszystko: począwszy od recenzji kosmetyków do włosów a skończywszy na domowych zabiegach. Dla mnie osobiście najciekawsze są historie z MWH, które dają mi kopa i napędzają do działania. Widząc przemiany dziewczyn zaczynam wierzyć, że moje włosy też kiedyś będą piękne.

2. Blondregeneracja.

Mnóstwo przydatnej wiedzy na temat włosów. Wszystko oprawione cudowną grafiką, która w moim przypadku skutecznie ułatwia przyswajanie informacji.

3. Kana. Jak poprawić stan włosów?


Skarbnica wiedzy dla początkujących włosomaniaczek. Wszystko opisane prostym językiem zrozumiałym nawet dla laika.

Tyle jeśli chodzi o włosy. Teraz przejdźmy do pozostałych ulubieńców.

4. Makijażowo.

Piękna dziewczyna wykonująca jeszcze ładniejsze makijaże. Myślałam, że pokazała już wszystko co potrafi ale ona za każdym razem mnie zaskakuje. Jeśli mam uczyć się sztuki wizażu to tylko z nią.

5. Lavender o kosmetykach.


Kolejna pozycja, którą podglądam głównie ze względu na makijaże. Lavender jak mało kto zawsze idealnie trafia w mój gust jeśli chodzi o dobór kolorów i rodzaj makijażu.

6. Lacquer maniacs blog.

Uwielbiam tą dziewczynę za sposób w jaki pisze. Bez względu na to jaki temat porusza zawsze jest w stanie mnie zainteresować. Niezmiennie za każdym razem gdy odwiedzam ten blog podziwiam kolekcję Essiaków jaką zgromadziła autorka. Aż oczy się świecą na taki widok :)

Jestem bardzo ciekawa jakie są wasze ulubione blogi. Chętnie poprzeglądam coś nowego.
59

Kremy oliwkowe na dzień i na noc Olive Extract Series.

18 lutego 2014 44
Kremy oliwkowe na dzień i na noc Olive Extract Series.
Cześć kochane. W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić wam dwa kremy, które dostałam do przetestowania w ramach współpracy z firmą BioDermic. Zdecydowałam się na podwójną recenzję, ponieważ używałam obu kosmetyków razem i nie widzę między nimi jakiejś szczególnej różnicy jeśli chodzi o działanie.


Od producenta:

Krem na dzień:
 Dogłębnie nawilżający krem na dzień z ekstraktem z oliwek, oparty na nowatorskiej recepturze składników naturalnych. Dzięki wysokiej zawartości oliwy z oliwek intensywnie odżywia skórę, chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych i przeciwdziała procesom przedwczesnego starzenia. Krem przyczynia się również do odbudowy lipidowej bariery ochronnej skóry oraz koi podrażnienia, szczególnie spowodowane promieniowaniem UVB i UVA. Intensywnie skoncentrowane proteiny mleczne łagodzą nadwrażliwość, wygładzają niedoskonałości i zmniejszają zaczerwienienia. Czysty ekstrakt z lawendy normalizuje procesy wymiany zachodzące w komórkach, wpływa korzystnie na ukrwienie i przepływ limfy, a także niweluje symptomy zmęczenia i stresu, sprawiając, że skóra wygląda zdrowo i promiennie. Krem bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, nie zatyka porów i doskonale sprawdza się jako baza pod makijaż. Ze względu na liczne właściwości ochronne i łagodzące polecany jest także do cery naczynkowej.
Krem na noc:
Dogłębnie regenerujący krem odżywczy na noc, oparty na bogatej formule naturalnych substancji czynnych. Dzięki unikalnej recepturze zawierającej podwyższone stężenie wyselekcjonowanych składników preparat umożliwia wzmożenie cyklu odnowy komórek podczas snu. Wysoka zawartość oliwy z oliwek, bogatej w witaminy, minerały i nienasycone kwasy tłuszczowe doskonale odżywia skórę, zapobiega jej odwodnieniu, chroni przed działaniem wolnych rodników, odbudowuje hydrolipidową barierę ochronną oraz normalizuje keratynizację. Intensywnie skoncentrowane proteiny mleczne koją podrażnienia i poprawiają elastyczność skóry. Czysty ekstrakt z lawendy regeneruje naskórek, przyspiesza procesy wymiany zachodzące w komórkach, odpręża i likwiduje oznaki stresu. Krem intensywnie odżywia cerę i łagodzi negatywny wpływ czynników środowiskowych, na który była narażona w ciągu dnia.

Cena: 24,99 zł/ 50 ml do kupienia w internetowym sklepie BioDermic


Skład:

Krem na dzień:
 AQUA, ISODECYL NEOPENTANOATE, DECYL OLIVE OIL ESTERS, GLYCERIN, POTASSIUM OLIVOYL HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, CETEARYL ALCOHOL,  HYDROXYPROPYL STARCH PHOSPHATE, HYDROGENATED OLIVE OIL, GLYCERYL OLEATE, GLYCERYL STEARATE, POTASSIUM OLIVOYL PCA, DIMETHICONE, BUTYLENE GLYCOL, HYDROGENATED VEGETABLE OIL, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA FLOWER EXTRACT, PHENOXYETHANOL, OLEA EUROPAEA LEAF EXTRACT, XANTHAN GUM, DMDM HYDANTOIN, METHYLPARABEN, OLEA EUROPAEA OIL UNSAPONIFIABLES, PROPYLPARABEN, CITRIC ACID, BUTYLPARABEN, ETHYLPARABEN, POTASSIUM CHLORIDE, PROPYLENE GLYCOL, PARFUM, DISODIUM EDTA, SODIUM BENZOATE, SODIUM CITRATE, ISOBUTYLPARABEN
Krem na noc:
AQUA, OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, OLIVE OIL DECYL ESTERS, GLYCERIN, HYDROXYPROPYL STARCH PHOSPHATE, CETEARYL OLIVATE, SORBITAN OLIVATE, HYDROGENATED VEGETABLE OIL, OLEA EUROPAEA OIL UNSAPONIFIABLES, BUTYLENE GLYCOL, DIMETHICONE, HYDROGENATED OLIVE OIL, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA FLOWER EXTRACT, POTASSIUM OLIVOYL HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, PHENOXYETHANOL, PARFUM, GLYCERYL STEARATE, DMDM HYDANTOIN, METHYLPARABEN, PHYTOSTEROLS, OLEA EUROPAEA LEAF EXTRACT, PROPYLPARABEN, BUTYLPARABEN, ETHYLPARABEN, TOCOPHERYL ACETATE, TOCOPHEROL, SODIUM BENZOATE, SODIUM CITRATE, DISODIUM EDTA, CITRIC ACID, ISOBUTYLPARABEN

Opakowanie:

Kremy umieszczone są w papierowych pudełeczkach, na których znajdziemy podstawowe informacje jak np. skład. W środku znajdują się wygodne, niezbyt duże tubki z kosmetykiem. Mają one zamknięcie na zatrzask, które bardzo dobrze się sprawdza.



Konsystencja i zapach:

Kremy są średnio gęste. Wystarczy niewielka ilość aby rozprowadzić je na całej twarzy i odpowiednio ją nawilżyć. Zapach jest bardzo przyjemny, delikatny oliwkowy. Jeszcze długo po nałożeniu jest wyczuwalny na skórze.

Moja opinia:

Kremy BioDermic tworzą razem naprawdę fajny duet, który bezproblemowo nawilżył moją twarz nawet w okresie największych mrozów. Oba dobrze rozprowadzają się na twarzy i dosyć szybko się wchłaniają. W przypadku wersji na noc trwa to minimalnie dłużej ale wg. mnie jest to normalne. Nie pozostawiają tłustego filmu.  Przyjemny zapach dodatkowo umila aplikację. Twarz po ich użyciu jest dobrze nawilżona, gładka i mięciutka. Co dla mnie bardzo ważne kremy nie zapchały mi skóry i nie spowodowały żadnych innych niemiłych niespodzianek. Zaletą jest naprawdę fajny skład z dużą ilością substancji nawilżających i bez parafiny.  Jedyny minus to dla mnie brak filtra. Zwracam na to dużą uwagę o każdej porze roku i tutaj się trochę zawiodłam.

Ocena: 5-/5

A teraz wiadomość z ostatniej chwili. Razem z Panem Adrianem z BioDermic postanowiliśmy zrobić wam małą niespodziankę i do niedzieli możecie kupić kosmetyki tej firmy 20% taniej. Taka okazja nie zdarza się często więc myślę, że warto skorzystać :)


44

Jak chronić włosy podczas snu.

17 lutego 2014 65
Jak chronić włosy podczas snu.
Cześć dziewczyny. Dzisiaj mam dla was kolejny włosowy pościk. Ostatnio pisanie ich sprawia mi ogromną przyjemność, podobnie jak same dbanie o moją czuprynkę. Tym razem chciałabym poruszyć kwestię ochrony włosów podczas snu. Niektórzy pewnie zastanawiają się: A cóż takiego może stać im się w nocy? A no właśnie może - i to sporo złego.
 

 Jak dowiedziałam się badania dowodzą, że podczas snu zmieniamy pozycję ok. 20-30 razy. Kiedy się wiercimy nasze włosy narażone są na pocieranie, przygniatanie i łamanie. Moje niestety doświadczały tego przez wiele lat i m.in. dlatego są w tak opłakanym stanie.
Jak więc ochronić je przed tymi zagrożeniami?
  1.   Nie należy spać z mokrymi włosami. Wilgotne są dużo bardziej narażone na zniszczenie niż suche. Moje dodatkowo po takiej przygodzie rano wyglądają jakby w nie piorun strzelił. Sterczą każdy w swoją stronę i potwornie się puszą.
  2. Warto zainwestować w odpowiednią poszewkę na poduszkę. Najlepiej wybrać te najbardziej delikatne: jedwabne lub satynowe.
  3. Moim zdaniem najważniejszy punkt. Na noc dobrze jest związać włosy. Jeżeli macie długie i obawiacie się, że pokręcą się od koczka czy warkocza możecie ewentualnie przerzucić je za poduszkę i spać w takiej pozycji. Przyznam się wam, że przez wiele lat żyłam w przekonaniu, że spanie w związanych włosach je niszczy. Owszem, może tak być jeżeli do ich splatania użyjemy gumek z metalowymi elementami. Nic im jednak nie grozi jeśli wybierzemy delikatne frotki lub spinki żabki. Ja na noc zaplatam włosy w niezbyt ciasny dobierany warkocz i naprawdę zauważyłam różnicę. Kiedy spałam z rozpuszczonymi włosami na poduszce codziennie rano znajdowałam kilkanaście połamanych włosków. Teraz nie ma ani jednego. Włosy są za to ładnie wygładzone i fajnie się układają.
Pamiętacie o swoich włosach w nocy? Znacie inne sposoby ich zabezpieczania? 
65

Tebamol® Olejek do skóry

15 lutego 2014 47
Tebamol® Olejek do skóry
Witajcie. Po ogromie włosowych postów dziś dla odmiany mam dla was coś innego. Chciałabym przedstawić wam ostatni produkt z mojej paczki od Futurum Natura. Mogłyście już przeczytać o przecudnym czekoladowym żelu pod prysznic, sztyfcie na wypryski i toniku do twarzy. Teraz pora na olejek do ciała.

Od producenta:

Pozwala przywrócić właściwe natłuszczenie wysuszonej w saunie, kąpieli lub pod prysznicem skórze. Odświeżający zapach.
Zastosowanie: Po prysznicu lub kąpieli nanieść równomiernie na ciało.

  • brak barwników syntetycznych
  • brak składników oksyetylowanych
  • brak silikonów i parafiny
  • zawiera cenny olejek z igieł świerkowych
  • bardzo dobra tolerancja przez skórę
 Kosmetyk dostałam w ramach współpracy z firmą Futurum Natura. Przeglądałam dziś jednak ofertę sklepu i nie znalazłam niestety tego olejku.

Opakowanie:

Olejek jest umieszczony w plastikowej, przezroczystej butelce prawie identycznej jak ta, w której znajduje się tonik. Wiele razy z tego powodu dochodziło u mnie do pomyłek. Zamknięcie typu zatrzask i nie za duży otwór postrzegam jako plus.


Konsystencja i zapach:

Jak w całej linii kosmetyków Tebamol zapach drzewa herbacianego jest dosyć intensywny. Akurat w przypadku olejku dla mnie trochę za bardzo. Konsystencja jest rzadka, tłusta, przez co łatwo przesadzić z ilością kosmetyku.

Moja opinia:

Przyznam szczerze, że jest to pierwszy olejek do ciała jakiego miałam okazję używać i nie do końca wiedziałam czego się po nim spodziewać. Moje obawy były niepotrzebne bo okazało się, że jest to całkiem fajny produkt. Moja skóra (szczególnie na brzuchu) ma skłonność do powstawania wyprysków. Powiedziałabym, że są to raczej małe krostki ale naprawdę uciążliwe. Olejek stosowany regularnie na to miejsce sprawił, że skóra stała się nawilżona a krostki powoli zaczęły znikać. Trzeba jednak uważać przy nakładaniu kosmetyku. Wystarczy naprawdę niewielka ilość, bo kilka kropel więcej sprawi, że będziemy całe tłuste. Uwierzcie - nie jest to wcale przyjemne. Olejek jest bardzo wydajny. Używam go już dość długo a ciągle mam ponad połowę.
Z całej serii Tebamol najbardziej przypadł mi do gustu sztyft na wypryski ale olejek zajmuje zaszczytne drugie miejsce. Cieszę się, że miałam okazję poznać te kosmetyki bo wniosły coś nowego do mojej pielęgnacji.

Ocena: 4/5

Używacie olejków do ciała? Mogłybyście polecić mi coś godnego uwagi?
47

Bioelixire, Argan Oil Serum (Serum do włosów z olejkiem arganowym)

12 lutego 2014 54
Bioelixire, Argan Oil Serum (Serum do włosów z olejkiem arganowym)
Witajcie kochane. Na początku dzisiejszego posta chciałabym wam serdecznie podziękować za słowa wsparcia i kciuki, które za mnie trzymałyście. Udało mi się zaliczyć wszystkie egzaminy i tym samym mam 2 tygodnie wolnego. Nareszcie będę mogła nadrobić blogowe zaległości i regularnie was odwiedzać. Na dzisiaj przygotowałam dla was recenzję kolejnego kosmetyku, który otrzymałam w ramach konkursu na Ambasadorkę Bioelixire Argan Oil. Niedawno pisałam wam o masce, a dzisiaj przyszła pora na serum do włosów.


Od producenta:

Nawilżające, regeneracyjne serum do włosów z olejem arganowym, jojoba i słonecznikowym. Działa przeciwstarzeniowo, powstrzymuje wolne rodniki,
nawilża i napina skórę. Zapobiega rozdwajaniu się włosów i nadaje im miękkość. Olejek arganowy jest produktem regeneracyjnym, nawilżającym, chroniącym włosy przed czynnikami zewnętrznymi. Nadaje połysk, likwiduje matowość.

Skład: 

Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Dimethiconol, Caprylic/Capric Triglyceride, Parfum, Linalool, Limonene, Argania Spinosa Oil, Benzophenone-3 , Simmondsia Chinensis Oil, CI 26100, CI 47000, Butylene Glycol, Helianthus Annuus Seed Extract, CI 61565.

Cena:
9,90zł / 20ml


Opakowanie:

Kosmetyk zapakowany jest w niewielkie kartonowe pudełeczko z minimalistycznym zdobieniem. W środku znajdziemy malutką, przezroczystą buteleczkę zamykaną miękką czarną zakrętką. Jedyne do czego mam zastrzeżenia jeśli chodzi o opakowanie to zbyt duży otwór przez który łatwo wylać zbyt dużą ilość serum. Produkt jest jednak dostępny również w wersji z pompką ale ma większą pojemność. Na pierwszy raz chyba jednak rozsądniej jest kupić mniejsze opakowanie i przekonać się czy sprawdzi się na naszych włosach.


Konsystencja i zapach:

Serum ma postać niezbyt gęstego olejku. Nie klei się. Zapach jest bardzo przyjemny. Słodkawy ale chyba najbardziej wyrazisty z całej serii tych kosmetyków. Duży plus za to że naprawdę długo utrzymuje się na włosach.

Moja opinia:

Serum stosowałam jedynie na końcówki w celu ich zabezpieczenia. Myślałam że nic nie jest w stanie dorównać mojemu kochanemu jedwabiowi GP ale okazało się że serum Bioelixire jest naprawdę mocnym konkurentem. Fajnie wygładza końcówki i sprawia, że są miękkie w dotyku. Nie liczyłam na nawilżenie czy zregenerowanie bo wg mnie nie jest to kosmetyk o takim działaniu. Raczej zaliczyłabym go do produktów do stylizacji. Olejki niestety są w składzie dosyć daleko a na początku widnieją głównie silikony. Zaletą jest dla mnie to że serum nie obciąża włosów bez względu na to czy nałożę je na wilgotne czy suche końce. Do tego skutecznie uprzyjemnia aplikację cudownym zapachem. Spośród całej włosowej serii Bioelixire Argan Oil to serum bez wątpienia najbardziej przypadło mi do gustu i na pewno już ze mną zostanie.

Ocena: 5-/5
54

Zakupy | przegląd sklepów internetowych z kosmetykami rosyjskimi

10 lutego 2014 41
Zakupy | przegląd sklepów internetowych z kosmetykami rosyjskimi
Cześć wszystkim. Od jakiegoś czasu w blogowym świecie głośno jest o kosmetykach rosyjskich. Wiele osób je wychwala. Ja sama przekonałam się o ich znakomitym wpływie na moje ciało i włosy. Kilka dni tamu zastanawiałam się nad zamówieniem paru nowości i szperając w sieci zauważyłam, że przeglądając oferty sklepów internetowych możemy kupić kosmetyki rosyjskie w naprawdę niskich cenach. Wystarczy tylko przyjrzeć się im bliżej. W ten sposób wpadłam na pomysł stworzenia zestawienia cen z różnych sklepów oferujących rosyjskie cuda. Opierałam się na cenach stałych, nie na promocyjnych więc jak dobrze poszukacie możecie znaleźć jeszcze niższe. Na fioletowo zaznaczyłam ceny najbardziej okazyjne aby łatwej wam było je odnaleźć.

Na pierwszy ogień poszły uwielbiane przeze mnie kosmetyki Organic Therapy. Tutaj ceny są bardzo zróżnicowane. W zależności od tego na co macie ochotę warto odwiedzić Kalina Sklep lub Skarby Syberii.


Następna w kolejce była świetna seria Love2mix Organic. Ich maskę z efektem laminowania wprost ubóstwiam. Najkorzystniejsze ceny ma ponownie Kalina Sklep.






















Jako kolejne wybrałam kosmetyki organiczne Organic Shop. Jeżeli planujecie zakup szamponu lub balsamu do włosów warto odwiedzić setare.pl. Po maski do włosów czy kremy do ciała najlepiej wybrać się do Skarbów Syberii.


 Następne w kolejce są produkty Planeta Organica, które właśnie planuję wypróbować. W przypadku tych kosmetyków bezkonkurencyjnie najniższe ceny mają Skarby Syberii. W porównaniu z innymi różnice są naprawdę niemałe.


Jako ostatnie wybrałam kosmetyki receptury Babuszki Agafii. No bo któż pomoże nam bardziej od samej babci. Ponownie królują Skarby Syberii ale jeśli macie ochotę na kosmetyki do ciała polecam zajrzeć do Lawendowej Szafy.
Jak widzicie ceny naprawdę w niektórych miejscach bardzo się różnią. Przed zakupami warto też poszukać kodów rabatowych. Wiele blogerek posiada zniżki nawet 30% na kosmetyki w Skarbach Syberii. U mnie znajdziecie rabacik 10% do Atelier Natury. Myślę że teraz jesteście już zaznajomione z ofertą sklepów internetowych i spokojnie możecie składać zamówienie. Ja tymczasem uciekam na ostatni już egzamin. Od jutro będę nareszcie mogła poświęcić blogowaniu tyle czasu ile tylko zechcę.

41

Bioelixire, Argan Oil Hair Mask (Maska do włosów z olejkiem arganowym)

8 lutego 2014 54
Bioelixire, Argan Oil Hair Mask (Maska do włosów z olejkiem arganowym)
Cześć wszystkim. Te z was, które śledzą mnie na FB już od jakiegoś czasu wiedzą, że znalazłam się w szczęśliwej 20-tce , która przeszła do drugiego etapu konkursu na ambasadorkę Bioelixire Argan Oil. Nie ukrywam, że to dla mnie ogromne wyróżnienie. W tym etapie każda z nas otrzymała do przetestowania 2 kosmetyki. Do mnie dotarła paczuszka z serum Argan Oil i maską do włosów z tej serii. Dzisiaj chciałabym przedstawić wam właśnie tą drugą.


Od producenta:

Silnie regenerująca, nawilżająca, zwiększająca objętość włosów maska. Widocznie pogrubia i nadaje włosom blask. Działa wygładzająco i nawilżająco na skórę głowy. Idealny produkt do włosów zniszczonych, suchych, matowych i bez życia. Wzbogacony olejkiem jojoba i słonecznikowym.

Cena: 20zł / 200ml do kupienia w Rossmanie lub 35zł / 500ml w sklepie internetowym Ambasada piękna.


Skład:

Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Glyceryl Laurate, Parfum (Fragrance), Amodimethicone, Benzyl Alcohol, Trideceth-10, Argania Spinosa Kernel Oil, Polyamide-2, Simmondsia Chinensis Oil (Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil), Citric Acid, Butylene Glycol, Heliantus Annuus Seed Extract (Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Extract), C.I. 14700 (FD&C RED 4), Methylchlo­roisothiazolinone, C.I. 19140 (FD&C YELLOW 5), Methy­lisothiazolinone, C.I. 42090 (FD&C Blue 1)

Opakowanie:

Maska, którą otrzymałam umieszczona jest w ogromnej butli o pojemności 500 ml. Dostępna jest również w mniejszej wersji - 200ml.  Dużą zaletą jest wygodny dozownik, dzięki któremu nie trzeba się męczyć przy wydobywaniu kosmetyku. Przyjemna dla oka szata graficzna przyciąga uwagę. Fajnym pomysłem było wygrawerowanie napisów na butelce a nie naklejanie etykiet, które zwykle przy dłuższym użytkowaniu nieestetycznie się zdzierają.

Konsystencja i zapach:

Kosmetyk jest dosyć gęsty, ale nie sprawia problemów przy rozprowadzaniu na włosach. Ma pomarańczowo-brzoskwiniowy kolor i przyjemny słodkawy zapach, który niestety dosyć szybko znika.

Moja opinia:

Maskę stosowałam na dwa sposoby. Po pierwsze: nakładałam ją na kilka minut przed myciem na wilgotne włosy. Dzięki temu były przyjemnie miękkie i palce podczas mycia wręcz sunęły po nich. Po drugie: stosowałam ją po myciu ale wydłużałam czas trzymania do ok. 15 min. Po zmyciu włosy były miękkie i przyjemne w dotyku. Nie plątały się. Niestety nie zauważyłam żeby ich stan jakoś szczególnie się poprawił. Nie zostały ani nawilżone ani wygładzone a właśnie na tym szczególnie mi zależało. Skład nie jest najgorszy ale na kolana też nie powala. Najważniejsze składniki jak olejek arganowy czy jojoba znajdują się niestety dosyć daleko. 
Podsumowując: Ja osobiście zaliczam tą maskę do grona przeciętniaków. Nie jest zła ale mogłaby być dużo lepsza.  Jestem świadoma tego że moje włosy są bardzo wymagające i niewiele produktów jest w stanie mnie zadowolić dlatego też w żadnym wypadku nie odradzam wam zakupu tej maski. Jeżeli jesteście ciekawe to może warto wypróbować i przekonać się jak sprawdzi się u was.

Ocena: 4-/5
54

Początki włosomaniactwa czyli od czego zacząć?

6 lutego 2014 58
Początki włosomaniactwa czyli od czego zacząć?
Witajcie kochane. W najbliższym czasie zapewne zauważycie, że na blogu będzie pojawiać się dużo więcej notek o tematyce włosowej. Nie oznacza to oczywiście, że zrezygnuję z innych postów. W żadnym wypadku. Pielęgnacja całego ciała jest dla mnie bardzo ważna. Od niedawna jednak wchodzę w ten włosowy światek i chciałabym na bieżąco dzielić się z wami swoimi przemyśleniami, doświadczeniami. Moja wiedza daleka jest od tej, którą posiadają wieloletnie włosomaniaczki ale będę zdobywać ją przez cały czas i chcę te trudne etapy pokonywać razem z wami. Myślę, że dla niektórych z was takie spojrzenie osoby początkującej może być ciekawe a nawet niekiedy pomocne.

W dzisiejszym poście chciałabym porozmawiać trochę na temat trudnych początków. Wiele osób rozpoczynających swoją włosową drogę rzuca się na wszystkie kosmetyki jak popadnie często nie zwracając uwagi na to czy one nam służą. No bo skoro dziewczyny na wizażu piszą, że jest super to tak musi być. A właśnie niekoniecznie. Zanim rozpoczniemy nowy etap w pielęgnacji warto najpierw przyjrzeć się bliżej naszym włosom, określić ich stan, porowatość. To może w dużym stopniu pomóc i zminimalizować ryzyko pomyłek.

Początkową i chyba najprostszą metodą określenia stanu włosów jest po prostu ich obserwowanie. Na początek należy określić ich grubość, gęstość, kolor (naturalny czy farbowany), to czy są proste czy kręcone, w jakim stanie są końcówki, czy włosy są gładkie czy raczej suche i szorstkie.
Zanim zabierzemy się za odbudowę często niestety trzeba pozbyć się zniszczonych końców. Wiem, że to boli, bo sama przez to przeszłam ale niestety jest konieczne. Nie da się ich odbudować, a swoim wyglądem będą tylko szpecić i potęgować problem. Także dziewczyny nie odkładajcie wizyty u fryzjera. Włosy nie zęby - odrosną :) A jeśli się postaracie będą dużo zdrowsze.

Od lewej: włosy niskoporowate, średnioporowate i wysokoporowate.

Najłatwiejszym sposobem na dobranie odpowiedniej pielęgnacji dla naszych włosów jest określenie ich porowatości. A co to takiego? Porowatość jest to sposób w jaki ułożone są łuski naszego włosa. Jeżeli ściśle do siebie przylegają mamy włosy niskoporowate, jeżeli natomiast są mocno rozchylone jesteśmy posiadaczkami włosów wysokoporowatych. A teraz kilka cech obu typów, które mam nadzieję pomogą wam określić jakie są wasze włosy.



Ja bez wątpienia jestem posiadaczką włosów wysokoporowatych. Prawie wszystkie cechy się zgadzają i co do tego nie mam wątpliwości. Niestety są one trudne we współżyciu i to o tym typie włosów będę pisać. Postaram się wam przybliżyć moje sposoby na poprawę ich wyglądu i kolejne etapy w walce o piękne, zdrowe włosy.
Jeżeli chcecie ułatwić sobie sprawę w dobraniu pielęgnacji idealnej możecie poszukać swojej włosowej siostry TUTAJ. Jeśli ktoś nie wie włosowa siostra to osoba, która ma taką samą porowatość włosów jak my. Ja swojej ciągle szukam ale mam nadzieję, że niedługo uda mi się ją odnaleźć.
A teraz uciekam. Jutro jeszcze jeden egzamin. Trzymajcie kciuki a jeśli uda mi się zaliczyć na pewno wrócę do regularnego blogowania i odwiedzania was.

58

Bielenda, Vanity, Krem do depilacji `Aloes` do skóry wrażliwej

4 lutego 2014 65
Bielenda, Vanity, Krem do depilacji `Aloes` do skóry wrażliwej
Witajcie. Dzisiaj będzie o kosmetyku, z którym moja przygoda zakończyła się nim jeszcze na dobre się zaczęła. Mam na myśli krem do depilacji Bielenda. Jesteście ciekawe czym tak mi podpadł? Za chwilę wszystkiego się dowiecie.

Od producenta:

Aksamitny i delikatny krem przeznaczony do ekspresowej depilacji. Wyjątkowo łagodnie i bardzo dokładnie usuwa nawet najkrótsze włoski, czyni depilację szybką, skuteczną i bezbolesną.
Zawiera bogaty w składniki mineralne ekstrakt z aloesu, który koi i łagodzi podrażnienia, intensywnie nawilża i regeneruje skórę, zapobiega jej przesuszeniu.
Depilowane miejsca na długo pozostają gładkie i optymalnie wypielęgnowane.
Efekt: jedwabiście gładka i miękka skóra, ukojony i nawilżony naskórek.
Przeznaczony do depilacji ciała, twarzy, bikini.

Skład: 

Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Thioglycolic Acid, Calcium Hydroxide, Steareth-20, Potassium Hydroxide, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Propylene Glycol, Glyceryl Stearate SE, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Boswellia Serrata Gum, Dipropylene Glycol, Parfum (Fragrance), Lilial, Citral, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Cena: 7zł / 100ml

Opakowanie:

Sporej wielkości kartonowe pudełeczko  w zielonym kolorze. Znajdziemy na nim wszystkie istotne informacje tj. sposób użycia czy skład. W środku schowana jest tubka z kremem o pojemności 100 ml i szpatułka do nakładania kosmetyku.


Konsystencja i zapach:

Konsystencja jest moim zdaniem dosyć rzadka ale ułatwia to przynajmniej rozprowadzenie produktu na skórze. Zapach jest bardzo intensywny, typowo chemiczny. Przy nakładaniu nie jest to tak wyczuwalne ale podczas zmywania naprawdę myślałam że się uduszę.



Moja opinia:

Przez długi czas nie miałam kontaktu z kremami do depilacji. Kiedyś jeden mnie podrażnił i od tej pory unikałam ich jak ognia. Ostatnio jednak skusiłam się na krem Bielendy. Dla skóry wrażliwej więc miałam nadzieję że obejdzie się bez niespodzianek. I owszem: skóra nie została podrażniona ale to chyba jedyna zaleta tego produktu. Kremu do depilacji jak wiadomo używamy aby pozbyć się niechcianych włosków. Bielendę nałożyłam więc na łydki a ponieważ mam dosyć grube włoski zostawiłam ją na 10 min. Zapach produktu ( a raczej powinnam powiedzieć smrodek) nie do zniesienia.  Po tym czasie zgodnie z zaleceniami producenta zmyłam go ciepłą wodą. I co? No właśnie: I nic. Zniknęło może 30% owłosienia, a pozostała część pozostała nietknięta i musiałam potraktować ją maszynką. Następnym razem pozostawiłam krem na skórze kilka minut dłużej. Niestety efekt porównywalny do poprzedniego. Ta jednorazowa przygoda skutecznie zniechęciła mnie do kolejnego próbowania takich specyfików. Najzwyczajniej w świecie szkoda mi na nie pieniędzy.

Ocena: 2/5
65

TEBAMOL® Tonik do twarzy

3 lutego 2014 43
TEBAMOL® Tonik do twarzy
 Witajcie. Dzisiaj przyszła pora abym przedstawiła wam kolejny produkt, który otrzymałam w paczce od Futurum Natura. Stosunkowo niedawno pisałam o sztyfcie na wypryski Tebamol, a teraz opowiem wam trochę o toniku do twarzy tej firmy.


Od producenta:

Tonik do twarzy TEBAMOL dzięki zawartości czystego olejku z drzewa herbacianego doskonale oczyszcza skórę, działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie. Idealnie nadaje się do pielęgnacji  cery ze wskazaniem szczególnym na skórę tłustą, skłonną do zanieczyszczeń lub trądzikową. Jeżeli będziesz codziennie regularnie stosować tonik do przemywania twarzy z tym olejkiem a każdego nieprzyjemnego gościa potraktujesz odpowiednio naszym sztyftem do wyprysków to z pewnością Twoja skóra będzie Ci wdzięczna a wygląd jej się poprawi. Trzeba to robić systematycznie, proponujemy taką oto kurację: codziennie rano i wieczorem przemywaj delikatnie skórę twarzy tonikiem TEBAMOL potem smaruj kremem aktywnym też z serii TEBAMOL.


UWAGA! Zalecamy ostrożność przy rozpoczęciu kuracji środkami serii TEBAMOL ze względu na silne działanie olejku z liści drzewa herbacianego, oraz śladową zawartość alkoholu. 


Odświeża, tonizuje i usuwa makijaż.


Produkt testowany dermatologicznie, w badaniach klinicznych wykazywał wysoki stopień przyswajalności skóry


Cena: 24,90zł / 200ml

 Skład:


AQUA, ALCOHOL, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL; MELALEUCA ALTERNIFOLIA OIL; PROPYLENE GLYCOL; PARFUM; HYDROXYCITRONELLAL; BENZYL SALICYTATE; COUMARIN; GERANIOL, LINALOOL; BENZYL BENZOATE, CITRONELLOL, HEXYL CINNAMAL; LIMONENE; ALPHA-METHYL IONONE; SIMETHICONE

Opakowanie:

Plastikowa przezroczysta buteleczka o pojemności 200 ml  z zamknięciem na zatrzask. Otwór przez który wypływa produkt jest odpowiedniej wielkości dzięki czemu pozwala dozować pożądaną ilość kosmetyku.



Konsystencja i zapach: 
O konsystencji nie mam zbyt dużo do powiedzenie bo i nie ma o czym. Tonik jak tonik ma po prostu postać płynu. Zapach jest charakterystyczny dla całej serii Tabamol. Olejek z drzewa herbacianego ma dosyć intensywny zapach, który nie jest jednak jakoś szczególnie uciążliwy. Po nałożeniu na twarz kremu jest praktycznie niewyczuwalny.

 

Moja opinia:

Jak zapewne wiecie obserwując mój blog jestem posiadaczką cery mieszanej. Moim utrapieniem jest ciągle przetłuszczająca się strefa T. Toniku używałam tylko w tym miejscu z obawy, żeby zawarty w składzie alkohol nie podrażnił mojej wrażliwej skóry na policzkach. Początkowo produkt spisywał się całkiem nieźle. Fajnie oczyszczał i matowił. Niestety wraz z nadejściem zimy powodował uczucie ściągnięcia i dodatkowo zaczął przesuszać mi cerę. Próbowałam ratować się najróżniejszymi kremami ale niestety efekt był niewielki. Dopiero po odstawieniu toniku zauważyłam poprawę. Teraz produkt Tebamol trafił do mojej siostry, która od dłuższego czasu walczy z trądzikiem i ona jest nim zachwycona. Jak widać każda cera potrzebuje czegoś innego i inny kosmetyk jej służy. Ja po ten tonik już raczej nie sięgnę ale jeśli macie cerę tłustą lub problemy z wypryskami to może warto spróbować. Moja siostra jest najlepszym przykładem, że w takim przypadku sprawdza się znakomicie.

Ocena: 3-/5 
43

Kolejna porcja styczniowych nowości.

1 lutego 2014 57
Kolejna porcja styczniowych nowości.
Cześć wszystkim. Styczeń już się zakończył ale ja chciałabym pokazać wam jeszcze zawartość dwóch ostatnich paczuszek z tego miesiąca. Nie ukrywam, że obfitował on w wiele nowości. Kurier odwiedzał mnie naprawdę często i w końcu zaczął się uśmiechać kiedy tylko otwierałam mu drzwi. Post z nowościami pojawił się niedawno ale od tego czasu dotarło do mnie jeszcze kilka kosmetyków. A oto i one.


Pierwsza paczuszka to owoc mojej współpracy z firmą ECOA nature&spa. Do testów wybrałam peeling o zapachu imbiru. Stwierdziłam, że idealnie sprawdzi się na zimą. Oprócz niego w paczuszce znalazłam kilka próbek peelingów i balsamów w innych wersjach zapachowych. Sprytne posunięcie ze strony firmy bo teraz chcę je wszystkie. :)


Kolejna paczka jest od BingoSpa. Widziałam, że dziewczyny już chwaliły się swoimi więc teraz pora na mnie. Trafił do mnie migdałowy żel pod prysznic i serum kolagenowe do ciała. Nie miałam dotychczas kontaktu z kosmetykami tej firmy więc jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzą.

A jak u was minął styczeń? Trafiło się sporo nowości?
57
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL