×

Pierwsze urodziny bloga.

29 stycznia 2014 59
Pierwsze urodziny bloga.
Cześć wszystkim. Dzisiaj wielki dzień. Dokładnie 29 stycznia na moim blogu pojawił się pierwszy post. Sporo czasu upłynęło i wiele się przez ten czas zmieniło. Początkowo miał to być typowo kobiecy blog o różnorodnej tematyce. Szybko jednak stwierdziłam, że najlepiej pisze mi się posty o kosmetykach i tak już zostało. Wiele razy zmieniałam wygląd bloga. Nareszcie udało mi się stworzyć coś co odpowiada moim oczekiwaniom (zobaczymy tylko na jak długo :)). Rozpoczynając swoją przygodę z blogosferą nie podejrzewałam nawet że zostanę tu na tak długo. Dotychczas charakteryzował mnie słomiany zapał ale tym razem wciągnęłam się na maksa.


Co dał mi ten rok blogowania?
  • Odnalazłam swoją pasję i tym samym zapełniłam pustkę, która zawsze gdzieś tam w moim życiu była. 
  • Zaczęłam bardziej zwracać uwagę na potrzeby mojego ciała, inaczej patrzę na kosmetyki, których używanie jest dla mnie teraz prawdziwą przyjemnością. 
  • Większą uwagę przywiązuję do składu kosmetyków, a nie do opakowania i obietnic zamieszczonych w reklamach.
  • Dzięki wspaniałym współpracom poznałam i zakochałam się w kosmetykach naturalnych. Na własnej skórze przekonałam się, że naprawdę są warte uwagi.
  • Dojrzałam wreszcie do podjęcia decyzji o zakończeniu wieloletniego związku z prostownicą. Dbam o moje włosy i mam nadzieję, że to docenią i za jakiś czas odwdzięczą mi się pięknym wyglądem.
Jak widzicie blogowanie wprowadziło w moje życie wiele zmian, ale wszystkie są jak najbardziej pozytywne.
Na koniec przejdę do najważniejszego elementu dzisiejszego posta. Chciałabym wam w tym szczególnym dniu bardzo podziękować. Za to że przez cały ten czas jesteście przy mnie, czytacie, komentujecie i doradzacie. Wiem, że bez was nie byłabym teraz tu gdzie jestem. W ramach podziękowań planuję zorganizować dla was specjalne urodzinowe rozdanie. Dajcie mi jednak trochę czasu. Jak tylko ogarnę sprawy na uczelni i zaliczę wszystkie egzaminy na pewno coś wymyślę. Niestety ostatnio nauka pochłania większość mojego czasu. Dzisiaj też mam 2 (chyba najgorsze) egzaminy więc trzymajcie za mnie kciuki.
59

Rossmann, Isana, Body Creme Granatapfel & Feige (Krem do ciała z owocem granatu i figą)

27 stycznia 2014 72
Rossmann, Isana, Body Creme Granatapfel & Feige (Krem do ciała z owocem granatu i figą)
Cześć kochane. Za oknami zima ma się świetnie. Nie wiem jak u was ale u mnie od rana wieje niemiłosiernie. Do tego śniegu mamy po kolana a mróz ciśnie niesamowicie. Aż się nie chce wychodzić z domu. Nasza skóra niestety też nie przepada za taką pogodą. Moja strasznie się przesusza i wymaga porządnego nawilżenia. Dzisiaj będzie więc o produkcie, za pomocą którego udaje mi się doprowadzić ją do stanu normalności.


Od producenta:

Z pantenolem i masłem shea. Komfortowa pielęgnacja skóry suchej.
Działanie pielęgnacyjne: Isana krem do ciała Owoc Granatu i Figa został specjalnie opracowany do pielęgnacji skóry suchej. Bardzo skutecznie działający pantenol pomaga utrzymać równowagę wilgotności skóry i w ten sposób chroni ją przed wysuszeniem. Ekstrakt z owocu granatu wzmacnia to działanie i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Specjalna formuła pielęgnacyjna zawierający pełny witamin ekstrakt z figi i bogate w składniki masło shea rozpieszcza skórę, a łagodny zapach kremu uwodzi zmysły. Krem do ciała dobrze się rozprowadza i szybko się wchłania, nie pozostawiając klejącej warstwy na skórze. Bez olejów mineralnych, silikonów i parabenów.

Skład: 

Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylehexyl Stearate, Xanthan Gum, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Butylene Glycol, Punica Granatum Fruit Extract, Ficus Carica ( Fig) Fruit Extract, Panthenol, Cococ Nucifera Oil, Phenoxyethanol, Acrylates C/10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Sodium Ceteryl Sulfate, Sodium Benzoate, Ethylhexylglycerin, Sodium Hydroxide, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone.

Cena: 9,90zł / 500ml do kupienia w Rossmanie


Opakowanie:

Potężny słój z niezbyt grubego plastiku. Opakowanie jest wygodne i pozwala zużyć produkt do końca ( chociaż ja szczerze mówiąc nie wiem kiedy on nastąpi). Jedynym problemem jest pokrywka, która przy dłuższym stosowaniu słabo trzyma. Lepiej uważać żeby słoik nie wypadł z rąk bo może być katastrofa.


Konsystencja i zapach:

Po otwarciu słoika i oderwaniu folii zabezpieczającej na mojej twarzy pojawiło się niemałe zaskoczenie, ponieważ kosmetyk kompletnie nie przypomina gęstego kremu, którego się spodziewałam. Zdecydowanie konsystencją bliżej mu do mleczka. Zapach natomiast dla mnie jest zniewalający. Delikatnie słodkawy, owocowy. Po prostu cudo. Do tego długo utrzymuje się na skórze.


Moja opinia:

Moja skóra należy do tych bardziej wymagających i szczególnie zimą potrzebuje porządnej porcji nawilżenia. Kremik Isany całkiem nieźle daje radę a przyznaję, że początkowo wcale się tego nie spodziewałam. Nałożony na ciało bardzo szybko się wchłania. Moja skóra wręcz go pije. Przy zbyt dużej ilości może sprawiać problemy, ponieważ zaczyna bielić i trzeba poświęcić trochę czasu na jego wmasowanie. Nie pozostawia tłustego filmu ani klejącej warstwy. Nawilżenie jest na przyzwoitym poziomie. Przy regularnym stosowaniu 2 razy dziennie moja skóra odzyskała miękkość i stała się przyjemnie gładka. Plus za fajny skład. Na wysokiej pozycji znajdziemy substancje nawilżające ( Butyrospermum Parkii Butter, Butylene Glycol ) i ekstrakty z owoców (Punica Granatum Fruit Extract, Ficus Carica ( Fig) Fruit Extract, Panthenol, Cococ Nucifera Oil). Ostatnią kwestią, o której chcę wspomnieć jest wydajność. Jak można się domyślić po pokaźnym słoju kosmetyk starcza na naprawdę długo. Momentami zastanawiam się kiedy wreszcie się skończy bo ileż można używać tego samego.

Ocena: 4/5
72

TEBAMOL® Sztyft na wypryski

25 stycznia 2014 43
TEBAMOL® Sztyft na wypryski
Cześć wszystkim. Na dzisiaj przygotowałam dla was post o produkcie wyglądającym bardzo niewinnie a jednak działającym naprawdę skutecznie. Dzięki niemu od jakiegoś czasu nie muszę martwić się krostkami, ponieważ mam doskonałego pomocnika w walce z nimi. Jesteście ciekawe o czym mowa? Zapraszam do recenzji.


Od producenta:

 Sztyft na wypryski TEBAMOL oczyszcza zanieczyszczoną skórę i likwiduje pryszcze!
W przypadku krost i zaskórniaków działa oczyszczająco i antywirusowo; zawiera czysty australijski olejek z drzewa herbacianego i naturalny olejek szałwiowy który ma niezwykłe właściwości ściągające,antyseptyczne i przeciwbakteryjne. Sztyft jest mały poręczny można go nosić przy sobie jak błyszczyk  cały czas, a stosować nie mniej jak 2 razy dziennie. Nie zawiera sztucznych substancji zapachowych, barwiących lub konserwujących 
Sposób użycia: Kilka razy w ciągu dnia, zależnie od potrzeby nanieść punktowo na odpowiednią partię skóry.

Skład:

ALCOHOL DENAT, AQUA, MELALEUCA ALTERNIFOLIA, OIL, SALVIA OFFICINALIS OIL, ISOPROPYL ALCOHOL, CAMPHOR

Cena: 22,90zł / 10ml do kupienia w sklepie Futurum Natura

Opakowanie:

Szklana, przezroczysta buteleczka niewielkich rozmiarów. Posiada bardzo wygodny aplikator w postaci gąbeczki.


Konsystencja i zapach:

Kosmetyk ma postać płynnego oleju. Zapach jest charakterystyczny dla olejku z drzewa herbacianego. Dosyć intensywny, momentami wyczuwalny jest alkohol.


Moja opinia:

Należę do grona tych szczęśliwców, którzy nie mają większego problemu z wypryskami. Krostki pojawiają się na mojej twarzy zwykle podczas okresu lub w wyniku trudnych warunków atmosferycznych. Zapewne dlatego, że odwiedzają mnie rzadko tak bardzo mnie te wizyty irytują. Znalazłam jednak sposób na tych niechcianych gości i jest to właśnie sztyft Tebamol. Poręczna buteleczka z gąbeczką ułatwia aplikację. Olejkiem smaruję krostkę kilka razy dziennie gdy tylko czuję że ma się pojawić. Dzięki temu gdy już się wybije znika zdecydowanie szybciej. Spotkałam się z opinią, że po aplikacji kosmetyk wywołuje pieczenie. Ja jednak nie zauważyłam u siebie takich objawów. Na szczęście. Produkt jest niewielki ale za to bardzo wydajny.
Sztyft naprawdę jest wart uwagi.  Myślę jednak że najlepiej sprawdzi się przy niezbyt częstym używaniu. Stosowany przez dłuższy czas może niestety przesuszyć.

Ocena: 4+/5
43

Paczuszkowo i zakupowo czyli kosmetyczne nowości ostatnich tygodni.

23 stycznia 2014 69
Paczuszkowo i zakupowo czyli kosmetyczne nowości ostatnich tygodni.
Cześć kochani. Ostatnio mnie tu trochę mało ale wszystko to wina sesji. Jak tylko się uporam z wszystkimi zaliczeniami i egzaminami na pewno nadrobię wszelkie zaległości na waszych blogach. Dzisiaj mam dla was luźny post z nowościami kosmetycznymi, które w ostatnim czasie trafiły w moje rączki.
Na początek zacznę od zakupów włosowych, które poczyniłam jakieś 2 tygodnie temu. Skoro rozstaję się z prostownicą muszę teraz odpowiednio zadbać o moje włosy a ponieważ wiele osób poleca właśnie te kosmetyki zdecydowałam się na:
- rozsławioną przez blogerki odżywkę do włosów Garnier Awokado i masło karite
- maskę do włosów Alterra Granat i aloes
- olejek do włosów Alterra Migdał i papaja
Mam nadzieję, że dobrze się u mnie sprawdzą, bo pierwsze wrażenie zrobiły bardzo dobre :)


Kolejna nowość to moja wymarzona maska do włosów zniszczonych z efektem laminowania Love2MIX Organic. Otrzymałam ją od cudownej pani Ewy ze sklepu Atelier Natury, która po przeczytaniu mojej blogowej wish listy postanowiła zabawić się w dobrą wróżkę i spełnić moją zachciankę. Pani Ewo bardzo dziękuję :*


Ostatnia paczuszka dotarła do mnie wczoraj. Jest to efekt mojej nowej współpracy z BioDermic. Zawartość paczki bardzo mnie zaskoczyła. Co prawda sama zasugerowałam panu Adrianowi, że najbardziej ciekawi mnie seria oliwkowa ale spodziewałam się 1, co najwyżej 2 kosmetyków z tej linii. Okazało się, że firma postanowiła mnie obdarować całą serią i tak w moim posiadaniu znalazły się: krem na dzień, krem na noc, tonik i mleczko do twarzy. Bardzo dziękuję BioDermic za ten miły gest.
I to tyle. Jestem bardzo ciekawa wszystkich kosmetyków. Duże nadzieje pokładam w tych do pielęgnacji włosów. Mam nadzieję, że pomogą mi chociaż trochę poprawić ich stan. Natomiast te do twarzy bez wątpienia przydadzą się teraz kiedy na dworze mróz i moja skóra potrzebuje porządnego nawilżenia.
A wam coś szczególnie wpadło w oko?

69

Jak rozstać się z prostownicą | proste fryzury krok po kroku

22 stycznia 2014 86
Jak rozstać się z prostownicą | proste fryzury krok po kroku
 Cześć dziewczyny. Dzisiaj mam dla was post bardziej obrazkowy niż do czytania. Jak wiecie na moim blogu trwa akcja: ZAKAZ PROSTOWANIA, która ma pomóc mi i innym dziewczynom z podobnym problemem rozstać się z prostownicą. Moja już od miesiąca leży w kącie i powiem wam szczerze, że z każdym dniem coraz mniej mnie do niej ciągnie. Mam nadzieję, że za jakiś czas całkowicie o niej zapomnę.
Jednym z wielu sposobów, które pomagają w tej walce jest upinanie włosów. Dlatego też dzisiaj chciałabym wam przedstawić kilka fajnych fryzurek, które bez problemu powinnyście wykonać. Dla ułatwienie wybrałam takie, które pokazane są krok po kroku. Myślę że spodobają się nie tylko osobom, które odstawiają prostownicę ale i wszystkim innym dziewczynom, które lubią wyglądać interesująco.










I to tyle. Mam nadzieję, że w jakiś sposób was zainspirowałam i że wybrane przeze mnie propozycje wpadły wam w oko. :)
86

Rozstanie z prostownicą czyli akcja ZAKAZ PROSTOWANIA.

20 stycznia 2014 74
Rozstanie z prostownicą czyli akcja ZAKAZ PROSTOWANIA.
Witajcie. Dzisiejszego posta przygotowałam z myślą o dziewczynach takich jak ja czyli początkujących włosomaniaczkach. Walkę o swoje włosy zaczęłam niedawno ale pierwszą i najważniejszą rzeczą, którą musiałam zmienić było zrezygnowanie z prostownicy. Niestety to ona stała się główną przyczyną złego stanu moich włosów.
Jako dziecko miałam ładne, proste włosy, które nie sprawiały większych problemów. Wszystko zmieniło się gdy pod koniec podstawówki postanowiłam je dosyć mocno wycieniować. Zaczęły się wywijać we wszystkie strony i wtedy po raz pierwszy sięgnęłam po prostownicę. Niestety po kilku godzinach od prostowania włosy znowu zaczynały sterczeć i następnego dnia potrzebna była powtórka z rozrywki. I tak w koło aż dotarłam do liceum. Odhodowałam włosy na równo ale szybko zamarzyła mi się fryzura na boba ( którą nawiasem mówiąc mam nadal). Nauczyłam się suszyć moje kosmyki na grubej szczotce aby nadać im objętości a podwijające się partie przy twarzy nadal prostowałam. Dopiero kilka tygodni temu przyjrzałam się dokładnie moim włosom i byłam bliska płaczu kiedy zobaczyłam rozwojowe, pourywane końcówki. Nie powinno mnie to dziwić - dałam im przecież nieźle popalić przez te wszystkie lata ale mimo wszystko przeżyłam niemały szok, że jest aż tak tragicznie. (Wyglądają bardzo podobnie do tych na zdjęciu poniżej )

Postanowiłam gruntownie zmienić swoje nawyki włosowe i przede wszystkim pozbyć się mojej wieloletniej obłudnej przyjaciółki- prostownicy. Nie było łatwo i nadal nie jest. Ciągle łapię się na tym, że sięgam do szafki w której dotąd się znajdowała ( teraz jest głęboko ukryta) z myślą by coś wygładzić, poprawić w moich włosach. Często nie mogę patrzeć na siebie w lustrze, bo napuszona szopa, którą widzę sprawia, że do oczu cisną mi się łzy. Wiem jednak, że to pierwszy i najważniejszy krok na drodze do zdrowych i pięknych włosów.

A teraz kilka sposobów które pomagają przetrwać bez prostownicy:

1. Pierwszym krokiem powinna być wizyta u fryzjera i pozbycie się zniszczonych, spalonych końcówek. Wiem, że wiele z was to zaboli szczególnie jeśli zapuszczacie włosy ale niestety jest to konieczne.
2. Spinanie włosów. Najprostsza metoda i myślę że każda z was znajdzie fryzurę odpowiednią dla siebie, którą polubi i będzie umiała wykonać.
3. Olejowanie. Zabrałam się za nie niedawno ale już widzę pierwsze efekty. Włosy są bardziej wygładzone i błyszczące.
4. Polubienie swoich włosów. Wiem, że wiele dziewczyn sięgających po prostownicę ma piękne loki, których po prostu nie potrafi podkreślić. Może warto je zaakceptować i spróbować wydobyć ich skręt zamiast katować je prostownicą.


Myślę, że nie jestem z tym problemem sama więc postanowiłam stworzyć grupę wsparcia, która pomoże nam przetrwać te trudne początki. Chciałabym tym postem zapoczątkować akcję ZAKAZ PROSTOWANIA, w której będziemy się dzielić swoimi postępami i porażkami ( chociaż mam nadzieję że obejdzie się bez nich) w walce o zdrowe włosy. Przyłączycie się do mnie?
Mam też prośbę do dziewczyn, którym udało się zerwać z prostownicą. Podzielcie się swoimi doświadczeniami. Jeśli macie czas i ochotę możecie opisać swoje historie i wysłać mi na maila. Chętnie opublikuję je na blogu bo myślę że wielu osobom, a także i mnie mogłyby pomóc i dać siłę do walki.
74

Pervoe Reshenie, Organic Therapy, Pianka do mycia twarzy

18 stycznia 2014 44
Pervoe Reshenie, Organic Therapy, Pianka do mycia twarzy
Cześć wszystkim. Dzisiaj od razu przechodzę do recenzji. Czas mnie goni i czasami zastanawiam się dlaczego doba ma tylko 24 godziny. Z chęcią dokupię jeszcze kilka jeśli ktoś ma na zbyciu. Kosmetyk, o którym za chwilę przeczytacie jest ostatnim, który otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Skarby Syberii i jest to oczyszczająca pianka do mycia twarzy.


Od producenta:

 Bardzo delikatna pianka do mycia twarzy doskonale oczyszcza, zmiękcza i nawilża. Delikatny zapach poprawia nastrój i wywołuje pozytywne emocje. Organiczny ekstrakt z arcydzięgla, wchodzący w skład pianki, zawiera duże ilości witamin i minerałów. Posiada działanie regenerujące i odżywcze, przywraca skórze gładkość, miękkość i naturalny blask. Organiczny olej z wiesiołka, bogaty w kwas gamma-linolenowy, posiada silne właściwości regenerujące, opóźnia pojawienie się pierwszych zmarszczek. Magnolia tonizuje a biała lilia zapobiega pojawieniu się zmarszczek i fotostarzeniu skóry.
Nie zawiera: SLS i SLES, parabenów, glikoli, ftalanów, silikonów, syntetycznych barwników.
Składniki aktywne:
- arcydzięgiel litwor (Organic Angelica Archangelica Extract) – działanie antyseptyczne, zmiękczające, zapewnia ochronę skóry przed wolnymi rodnikami i agresywnymi czynnikami środowiskowymi, pomaga utrzymać optymalny poziom wilgotności na poziomie komórki,
- organiczny olej z wiesiołka (Organic Oenothera Bieniss Oil) - reguluje wilgotność, przemianę komórkową i pracę gruczołów łojowych, regeneruje, poprawia elastyczność skóry. Skutecznie pielęgnuje skórę skłonną do przedwczesnego marszczenia, przebarwień i podrażnień,
- magnolia (Magnolia Acuminata Bark Extract) – działanie tonizująco - łagodzące,
- lilia biała (Lilium Candidum Flower Extract) – przciwdziała powstawaniu zmarszczek i fotostarzeniu się skóry.

Skład: 

Aqua with infusions of: Organic Angelica Archangelica Extract, Organic Oenothera Bieniss Oil, Magnolia Acuminata Bark Extract, Lilium Candidum Flower Extract, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Decyl Glucoside, Coco-Glucoside, Glyceryl oleate, Parfum, Sodium Benzoate, Potasium Sorbate, Citric Acid.

Cena: 24,90 zł / 150ml do kupienia w sklepie internetowym Skarby Syberii


Opakowanie:

Plastikowa, przezroczysta butelka z pompką spieniającą. Dozownik nie zacina się i jest bardzo wygodny w użyciu.


Konsystencja i zapach:

Kosmetyk ma postać delikatnej, puszystej pianki. Jest ona "zbita" dzięki czemu nie ucieka przez palce. Zapach jest śliczny. W trakcie mycia twarzy czuję się tak jakbym przeniosła się na zieloną łąkę pełną kwitnącej koniczyny.


 Moja opinia:

Jest to moja pierwsza pianka do mycia twarzy ale już wiem że nie ostatnia bo bardzo polubiłam taką formę oczyszczania. Kosmetyk jest delikatny dla skóry. Nie powoduje podrażnień ani zaczerwienienia. Fajnie odświeża i oczyszcza twarz. Nie pozostawia uczucia ściągnięcia ani nie wysusza. Po jego użyciu skóra jest świeża, gładka i lekko zmatowiona. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to że raczej kiepsko radzi sobie z makijażem. Nie jest to jednak produkt do demakijażu więc przymknę oko na tę małą niedogodność. Z czystym sumieniem mogę polecić tę piankę osobom, które poszukują delikatnego a zarazem skutecznego kosmetyku oczyszczającego.

Ocena: 4+/5

Ponieważ jest to ostatni kosmetyk, który otrzymałam w ramach współpracy ze Skarbami Syberii chciałabym bardzo serdecznie podziękować firmie za okazane mi zaufanie i przekazanie produktów do testów. Dzięki tej współpracy miałam okazję po raz pierwszy zetknąć się z kosmetykami organicznymi i teraz nie wyobrażam sobie bez nich codziennej pielęgnacji.
44

Jak do mnie trafiacie czyli kwiatki z wujka Googla.

16 stycznia 2014 74
Jak do mnie trafiacie czyli kwiatki z wujka Googla.
Witajcie kochani. Dzisiaj post bardzo luźny - chciałabym pokazać wam teksty za pomocą których trafiacie na mojego bloga. Uwielbiam czytać takie posty u innych. Niektóre perełki rozśmieszają mnie do łez więc od jakiegoś czasu zbierałam takie u siebie. A w takich oto sprawach wujek Google odsyłał was do mnie.

Kosmetyczne i urodowe problemy:

- mała ilość włosów na głowie
 Moje włosy ostatnio dosyć mocno wypadają ale ciągle jeszcze jest ich dużo więc z tym problemem proszę kierować się do innego specjalisty.
- maseczka przezroczysta zasychana
Domyślam się że chodzi o maseczkę peel-off ale jeśli się mylę to mnie oświećcie
- nie mogę przestać kupować kosmetyków
Znam ten ból. Nasza częsta przypadłość z którą nie raz próbowałam sobie poradzić. Niestety z marnym skutkiem.
- pomidorem w twarz
No tak drastycznych metod pielęgnacji to nie polecam. Owszem może i kiedyś wspominałam o pomidorach ale jeśli już to chodziło mi o układanie ich na twarzy a nie strzelanie w nią.
- czy można zawijać odżywkę Syoss?
Zależy w co i w jakim celu chcesz ją zawinąć.
- postawione włosy na czubku
No i jak to ze mną zwykle bywa pierwsza moja myśl na widok tego hasła to: Na czubku czego?
- tonik realizujący Bielenda
Nie wiem jakie zadanie on realizuje ale polecam jednak poszukać rewitalizującego. Powinno być łatwiej.
- szampon Nivea z diamentami z przemytu

Czyżby Nivea postanowiła wzbogacić skład swoich kosmetyków? O linii diamentowej słyszałam ale na temat przemytu nic nie wiem.
- lakiery Kolastyna
Czy coś mi umknęło? Od kiedy Kolastyna produkuje lakiery? Do włosów czy do paznokci?

Inne:

- fruit akademia 2013 yoy
No to yoy. :-)
- dni brzozowa 2013 niedziela
Nie byłam ale jak fajna impreza to dajcie znać. W tym roku chętnie się wybiorę.
- cheryl cole wzrost
Lubię jej piosenki ale wzrostem nigdy się nie interesowałam. Sprawdziłam jednak: 1,60m
- komedie romantyczne
Mogę je oglądać na okrągło. Nawet te głupkowate.
- картинки на письменный стол
ta i co jeszcze....
- aloes prima z wodą przygotowaną
Piłam. Bardzo dobrze oczyszcza organizm.
- dziewczyna z Gąszcza
Ktoś ci podał zły adres. Do Gąszcza to ode mnie daleko.

I to tyle z pierwszej części. Mam nadzieję że za jakiś czas nazbieram kilka podobnych. Teraz uciekam. Mam dzisiaj mega ważne koło z rachunkowości więc trzymajcie za mnie kciuki. :)
74

Kosmetyczna wish lista na rok 2014.

14 stycznia 2014 80
Kosmetyczna wish lista na rok 2014.
Cześć kochane. Przeglądając wasze blogi nie raz oczy świeciły mi się na widok różnych kosmetyków, które sama chętnie widziałabym w swojej łazience. Ostatnio postanowiłam zrobić swoją kosmetyczną wish listę i pomalutku, stosownie do możliwości finansowych spróbować ją zrealizować. Początkową wersję tej listy pokażę wam teraz. Pojawi się ona już wkrótce również w nowej zakładce na pasku bocznym gdzie będzie regularnie aktualizowana. A oto i moje kosmetyczne zachciewajki:

1. Paletki z cieniami: Sleek Au Naturel  lub MUA Heaven & Earth . Kompletnie nie wiem na którą się zdecydować ale jak znam siebie za jakiś czas znajdę inną, która jeszcze bardziej ujmie mnie za serce.


2. W związku z tym że rozpoczęłam swoją przygodę z włosomaniactwem pojawi się tu sporo pozycji włosowych. Są to m.in.
- maska Kallos Latte
- maska z efektem laminowania LOVE 2 MIX ORGANIC
- Balea Professional odżywka Oil Repair

3. Niezmiennie od jakiegoś już czasu marzą mi się żele pod prysznic Balea.

4. Kolejne pozycje już bardziej przyziemne, które bez problemu zrealizuję w pierwszej lepszej drogerii to:
- Farmona pierniczkowy peeling do ciała
- Płyn micelearny Kolastyna

Na początek to tyle ale jestem w pełni świadoma że z biegiem czasu lista będzie ewoluować. Część obecnych zachcianek mam nadzieję zrealizuję, niektóre pewnie za kilka tygodni przestaną być mi tak bardzo potrzebne. Na ich miejscu bez wątpienia pojawią się nowe równie bardzo pożądane.

A jak u was z planami zakupowymi. Macie takowe czy jednak wolicie spontaniczne wypady do drogerii?
80

"AKADEMIA MAKIJAŻU cz. 1 Okazje duże i małe" Katarzyna Kozłowska-Kołodziejska

12 stycznia 2014 46
 "AKADEMIA MAKIJAŻU cz. 1 Okazje duże i małe" Katarzyna Kozłowska-Kołodziejska
Witajcie kochane. Dzisiaj zamiast recenzji kosmetyku chciałabym opowiedzieć wam trochę o książce która kilka dni temu stała się moją własnością. Jest to książka Katarzyny Kozłowskiej-Kołodziejskiej "Akademia makijażu cz.1 Okazje duże i małe", którą planowałam kupić ale szczęście mi dopisało i wygrałam ją w rozdaniu.
 
 
TYTUŁ: Akademia Makijażu. nr. 1 Okazje duże i małe

AUTOR: Katarzyna Kozłowska-Kołodziejska

WYDAWNICTWO: Yo Media Consulting

DOSTĘPNOŚĆ: Drogerie Natura

CENA: od 19,99zł do 39,99zł

Książka ma ok. 160 stron ale trzeba się liczyć z tym, że kilka z nich to reklamy kosmetyków Kobo i szkoły KOZLOWSKA VISAGE. Nie jest ich jednak tak dużo by były uciążliwe. Książka podzielona jest na dwie części: 1 nazywaną teorią i 2 praktyka.


W części pierwszej znajdziemy informacje czysto teoretyczne m.in. o tym do czego służą poszczególne pędzle, jak dobierać makijaż do kształtu oka i typu urody. Autorka przygotowała szczegółowy podział typów urody na 4 pory roku i dokładnie je scharakteryzowała. Wszystko opisane prostym i zrozumiałym językiem.


Część druga przedstawia 32 metamorfozy przygotowane na dowolne okazje dla kobiet w różnym wieku i o różnych typach urody. Przy ich wykonaniu wykorzystane zostały kosmetyki KOBO więc bez problemu możemy się w nie zaopatrzyć i spróbować swoich sił.


Przyznam szczerze, że trochę się zawiodłam bo znalazłam najwyżej 5 makijaży, które wpadły mi w oko. Pozostałe kompletnie do mnie nie trafiają. Na końcu znalazłam coś co najbardziej mnie ucieszyło a mianowicie facecharty czyli rysunki na których możemy pobawić się w projektowanie makijaży.

 
Podsumowując: Książka moim zdaniem może się przydać dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z makijażem i są w tym temacie kompletnie zielone. Dla nich z pewnością poradnik może ułatwić start. Dziewczyny bardziej doświadczone raczej nie dowiedzą się z niej nic nowego. Co najwyżej mogą się zainspirować przedstawionymi makijażami. Ja co prawda jestem na początku swojej makijażowej drogi ale myślę, że dużo więcej nauczę się przeglądając blogi makijażowe i wykorzystując przygotowane przez dziewczyny tutoriale.
46

Bioelixire, Argan Oil Shampoo (Szampon do włosów z olejkiem arganowym)

10 stycznia 2014 40
Bioelixire, Argan Oil Shampoo (Szampon do włosów z olejkiem arganowym)
 Cześć dziewczyny. Myślałam, że dzisiejszy post już się nie ukaże. Pojawiła się jakaś awaria i przez kilka godzin nie miałam prądu. Na szczęście wszystko jest już w porządku i mam nadzieję, że tak już zostanie. Na dzisiaj przygotowałam dla was recenzję drugiego i zarazem ostatniego kosmetyku z paczuszki od Ambasady piękna. O odżywce do włosów możecie przeczytać TUTAJ a teraz zapraszam do recenzji szamponu.


Od producenta:

Szampon z olejkiem arganowym, przywraca włosom blask i siłę, działa antyutleniająco. Chroni włosy przed smogiem i działaniem innych czynników zewnętrznych. Idealny do włosów matowych i bez życia, delikatny dla skóry głowy. Wzbogacony olejkiem jojoba i słonecznikowym.

Skład: 

Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Sodium Cocoamphoacetate, Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Parfum (Fragrance), Glycol Distearate, Citric Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cocamide MEA, Laureth-10, Benzyl Alcohol, Argania Spinosa Kernel Oil, Polyamide-2, Simmondsia Chinensis Oil (Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil), Butylene Glycol, Heliantus Annuus Seed Extract (Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Extract), Methylchloroisothiazolinone, C.I. 14700 (FD & C RED 4), C.I. 19140 (FD&C YELLOW 5), Methy­lisothiazolinone, C.I. 42090 (FD & C Blue 1).
 
Cena: 20zł / 200ml do kupienia w Rossmanie lub ok. 35zł / 500ml w sklepie internetowym Ambasada Piękna

Opakowanie:

Prostokątna butelka o pojemności 200 ml. Bardzo podoba mi się jej szata graficzna. Minimalistyczna ale przyciąga moją uwagę. Pewnie dlatego że uwielbiam takie połączenia kolorystyczne. Zamknięcie jest bardzo wygodne. Otwiera się lekko więc nie ma obawy o paznokcie.


Konsystencja i zapach:

Szampon jest dosyć gęsty. Ma delikatny perłowo-pomarańczowy kolor. Zapach początkowo trochę mnie drażnił ale z czasem przyzwyczaiłam się i okazał się nawet przyjemny. Jest taki słodkawy trochę jakby orzechowy.

Moja opinia:

Szampon to dla mnie kosmetyk, który przede wszystkim ma myć i oczyszczać. Nigdy nie liczę na nawilżenie. Moim zdaniem jest on na włosach zbyt krótko żeby dać takie działanie. Poza tym od tego mam odżywki i maski. Bioelixire argan oil moim zdaniem spełnia swoje zadanie całkiem nieźle. Początkowo trochę słabo się pieni, dopiero przy drugim myciu piany jest więcej. Dobrze oczyszcza włosy ale nie do tego stopnia aby skrzypiały pod palcami. Nie plącze ich. Nie zauważyłam też aby przyspieszał przetłuszczanie. Nie podrażnił też skóry głowy. Co do składu to szału nie ma. Olejek arganowy, który sądząc po nazwie szamponu powinien być na wysokiej pozycji niestety znajduje się dosyć daleko, nawet za zapachem. Podobnie sytuacja wygląda z olejkiem jojoba.
Podsumowując powiem tak: Nie jest źle ale mogłoby być zdecydowanie lepiej.

Ocena: 4-/5

Na koniec chciałabym serdecznie podziękować Panu Grzegorzowi z Ambasady Piękna, który zaoferował mi współpracę i przekazał kosmetyki do testów. Dziękuję za okazane mi zaufanie. Mam nadzieję, że go nie zawiodłam.
40

Soraya, So Pretty! Piękna Cera, Ultralekki krem nawilżający `Aqua`

8 stycznia 2014 70
Soraya, So Pretty! Piękna Cera, Ultralekki krem nawilżający `Aqua`
 Cześć wszystkim. Dzisiaj jako takiego wstępu nie będzie ponieważ najzwyczajniej w świecie nie mam czasu na rozpisywanie się. Jutro i w piątek czekają mnie 2 bardzo ważne koła więc chcąc nie chcąc muszę przysiąść do książek. Na dzisiaj przygotowałam dla was recenzję kremu, który wiele z was zaciekawił. Chodzi o nawilżający krem Soraya z linii So Pretty.


Od producenta:

 Ten krem to ultralekkie pielęgnacyjne muśnięcie idealne dla młodej cery. Nałożony z samego rana zapewni skórze nawilżenie i satynową gładkość , bez uczucia obciążenia, czy tłustości. Krem przyjemnie się nakłada i błyskawicznie wchłania, stanowi doskonałą bazę pod makijaż, zarówno ten dzienny jak i imprezowy.
Aqua Formula: morelowy nektar – owocowy suplement dla skóry, który dostarcza jej składników nawilżających i przyjemnie wygładza powierzchnię naskórka. Sweet H2O – roślinny cukier, który zatrzymuje wodę w naskórku, chroni go przed wysuszeniem i cudownie wygładza. Olej z orzechów makadamia – doskonale regeneruje i wzmacnia barierę naskórkową. Dostarcza skórze cennych składników odżywczych, dzięki czemu poprawia jej wygląd i kondycję.



Skład: 

Aqua, Ethylhexyl, Stearate, Decyl Oleate, Macadamia Intregrifolia Seed Oil, Propylane Glycol, Sodium Polyacrylate, Nylon-10, Glycerin, Methyl Methyl Methacrylate Crosspolymer, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate. Ascorbic Acid, Citric Acid, Tocopherol Acetate, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Prunus Armeniaca Fruit Extract, PEG-8, Disodium EDTA, Methylparaben,Phenoxyethanol, Melhylisothiazolinone, Parfum, Hexyl Cinnamal, Citronellol, Geraniol, Butylphenyl Melhylpropional, Linalool, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Izomethyl Ionone, Benzyl Salicylate, Limonene, CL 15510.

Cena: 16zł / 50ml

Opakowanie:

Krem mieści się w plastikowym słoiczku o pojemności ml. Pod zakrętką znajduje się zabezpieczenie w postaci srebrnej folii. Całość zgrabnie zapakowana jest w kartonowe pudełeczko. Wszystko w słodkim, dziewczęcym, różowym kolorze.


Konsystencja i zapach:

Krem jest raczej rzadki. Ma jasnopomarańczowy kolor. Dobrze rozprowadza się na twarzy. Wszyscy rozwodzą się nad tym jak pięknie pachnie a moim zdaniem żadnego szału tu nie ma. Owszem zapach jest przyjemny ale dla mnie w żaden sposób nie przypomina moreli. Może z moim zmysłem powonienia jest coś nie w porządku.

Moja opinia:

Krem kupiłam, ponieważ zaciekawiła mnie nowa seria kosmetyków Soraya. Mam już wśród kremów do twarzy swojego ulubieńca i jest to kremo-żel Lirene. Przyznam jednak że Soraya całkiem nieźle wytrzymuje to porównanie. Krem jest raczej rzadki i obawiałam się że z taką konsystencją nie będzie zbyt dobrze nawilżał ale przyjemnie mnie zaskoczył. Dobrze się rozsmarowuje, szybko się wchłania dzięki czemu idealnie sprawdza się rano. Delikatnie matuje i bardzo fajnie nawilża.Cera po jego użyciu jest gładka i przyjemna w dotyku. Niestety ma jedną wadę. Zauważyłam że przy regularnym stosowaniu zaczął mnie zapychać. Szkoda bo poza tym to naprawdę fajny produkt.

Ocena: 4/5
70

Verona, Ingrid, Expert Clean HD, Płyn micelarny

6 stycznia 2014 36
Verona, Ingrid, Expert Clean HD, Płyn micelarny
Witajcie. Nowy rok zaczęłam dwoma dobrymi kosmetykami, które przypadły mi do gustu. Niestety nie zawsze mamy to szczęście trafiać na udane produkty i dziś właśnie będzie o totalnym bublu, który jakiś czas temu stanął na mojej drodze.


Od producenta:

Płyn micelarny Expert Clean HD o właściwościach oczyszczających, odświeżających i nawilżających. Unikalna formuła z nowoczesnymi i wysoce
zaawansowanymi technologicznie składnikami aktywnymi zapewnia delikatny i skuteczny demakijaż. Produkt głęboko tonizuje, zapewniając dokładne oczyszczanie skóry z wszelkich zanieczyszczeń. Kwas hialuronowy utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia. Dzięki zawartości pantenolu produkt nie wywołuje podrażnień. Nie narusza warstwy hydrolipidowej skóry.
Polecany do usuwania makijażu wykonanego kosmetykami wodoodpornymi.
Preparat nie zawiera alkoholu i mydła.

Cena: 9,50zł / 200ml

  

Skład: 

Water (Aqua), PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Glycerin, Poloxamer 124, Poloxamer 184, Polysorbate-20, Sodium Hyaluronate, Panthenol, DMDM Hydantion, Parfum (Fragrance).

Opakowanie:

Wysoka, plastikowa buteleczka z zamknięciem na klik. Jest przezroczysta co pozwala nam kontrolować ilość płynu. Dość duży otwór i płaski czubek butelki utrudniają dozowanie kosmetyku. Bardzo łatwo przesadzić z jego ilością.


 Konsystencja i zapach:

O konsystencji nie będę się rozpisywać bo jak sama nazwa wskazuje jest to po prostu bezbarwny płyn. Zapach natomiast to jakaś tragedia. Spodziewałam się róży a po otwarciu butelki poczułam smród starego tekturowego pudełka.

Moja opinia:

Płyn micelearny Ingrid to moim zdaniem totalna pomyłka. Ma radzić sobie z makijażem wodoodpornym tymczasem ledwo daje radę dla zwykłego tuszu. Zapach skutecznie zniechęca do jego używania. Po przetarciu nim twarzy skóra jest ściągnięta i nieprzyjemna w dotyku. Konieczne jest natychmiastowe użycie kremu nawilżającego. Za jedyny plus mogę uznać to że płyn nie spowodował u mnie podrażnień ale to raczej mała pociecha. Na pewno nigdy więcej nie zagości w mojej łazience.

Ocena: 1+/5

Polecicie mi jakiś dobry płyn micelearny, który warto wypróbować? Będę wdzięczna za rady.
36

ŻEL POD PRYSZNIC I DO KĄPIELI Wellness SOFTMED® COSMETICS kakao/wanilia

4 stycznia 2014 87
ŻEL POD PRYSZNIC I DO KĄPIELI Wellness SOFTMED® COSMETICS kakao/wanilia
 Cześć wszystkim. Weekend weekendem ale ja niestety tym razem nie odpocznę. W następnym tygodniu czekają mnie 2 mega ważne kolokwia więc dzisiejszy dzień raczej spędzę nad książkami. Zanim jednak ucieknę mam coś dla was. Kosmetyk, który wam dzisiaj przedstawię otrzymałam w ramach współpracy z firmą Futurum Natura. Paczuszka, którą dostałam zawierała wiele interesujących produktów ale żel pod prysznic o którym będę dziś pisać bez wątpienia był przeze mnie najbardziej wyczekiwany. Jeżeli jesteście ciekawe zawartości paczuszki odsyłam was do TEGO posta, a teraz zapraszam na recenzję.


Od producenta:

Żel do codziennego mycia pozostawia skórę czystą i gładką. Nie wysusza skóry, nawilża i delikatnie oczyszcza. Wspaniały zapach wanilii, kakaowca i olejku pomarańczowego odpręża i uspokaja. Ph przyjazne dla skóry.

Cena: 23,90zł /200ml do kupienia w sklepie internetowym Futurum Natura

Skład:

Aqua (Water), Coco glucoside, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Penthenol, Theobroma Cacao (Cacao) Seed Butter, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Peel Oil, Sodium Cocoyl Glutamate, Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol, Parfum (Fragrance), Menthol, Citric Acid, Glycol Distearate, Glyceryl Oleate, Glyceryl Stearate, Sodium Benzoate, Limonene, Denatonium Benzoate. 

Opakowanie:

Poręczna buteleczka o pojemności 200ml z zamknięciem na klik. Otwiera się łatwo, bez żadnych problemów. Otwór przez który wydobywamy produkt jest odpowiedniej wielkości i dozuje pożądaną ilość żelu. 

Konsystencja i zapach:

Żel jest średnio gęsty. Początkowo spodziewałam się że będzie miał brązowy, przypominający czekoladę kolor. Okazało się jednak że jest perłowo biały. Zapach to bez wątpienia największa zaleta tego kosmetyku. Cudowny aromat gorzkiej czekolady i towarzysząca mu nuta pomarańczy pobudzają zmysły i otulają nasze ciało.

Moja opinia:

Jeżeli chodzi o żele pod prysznic nie jestem szczególnie wymagająca. Mają przede wszystkim myć i uprzyjemniać mi kąpiel ładnymi zapachami. Nie oczekuję od nich nawilżenia bo od tego mam balsamy i masła ale ważne jest aby nie wysuszał. Ten żel bez wątpienia sprostał moim wymaganiom. Bardzo dobrze się pieni, fajnie myje. Nie powoduje podrażnień ani nie wysusza. Dodatkowo obłędnie pachnie czekoladą co dla takiego łasucha jak ja jest po prostu spełnieniem marzeń. Jedyne do czego mogę się przyczepić to pojemność. Moim zdaniem buteleczka mogłaby być większa ale zdaję sobie sprawę że miałoby to wpływ na cenę żelu, która i tak do najniższych nie należy. Jest to jednak kosmetyk naturalny więc cena jest bez wątpienia adekwatna do jakości.

Ocena: 5-/5
87

Joanna, Sensual, Balsam do ciała z olejkiem arganowym

2 stycznia 2014 54
Joanna, Sensual, Balsam do ciała z olejkiem arganowym
Witam was po raz pierwszy w nowym roku. Mam nadzieję że dla wszystkich będzie on jeszcze lepszy niż ten poprzedni. Na dzisiaj miałam zaplanowaną inną recenzję ale ponieważ była ona niezbyt przychylna postanowiłam zmienić ją na coś innego. Nie chciałam pisać pierwszego posta w tym roku na temat bubla więc wybór padł na balsam do ciała od Joanny.


Od producenta:

Balsam Joanna Sensual z olejkiem arganowym, stworzony został do codziennej pielęgnacji skóry suchej i zmęczonej. Zawarty w balsamie olejek arganowy posiada bogate właściwości odżywcze, trwale odbudowuje płaszcz hydrolipidowy skóry i zapobiega procesom jej starzenia.

Cena: 6zł / 200ml


Skład:

AGUA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE SE, ISOPROPYL MYRISTATE, CAPRYLIC TRIGLYCERIDE, PARAFFINUM LIQUIDUM, BUTYROSPWRMUM PARKII BUTTER, CETEARYL ALCOHOL, PROPYLHEPTYL CAPRYLATE, DIMETHICONE, STEARYL ALCOHOL, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, XANTAN GUM, PARFUM, LINALOOL, HEXYL CINANAMAL, CITRONELLOL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, BENZYL SALICYLATE, HYDROXYCITRONELLAL, GERANIOL, LIMONENE, CITRIC ACID, DMDM HYDRANTOIN, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE, CI:16255, CI:19140.

Opakowanie:

Wygodna prostokątna buteleczka z zamknięciem na klik. Opakowanie ma 200ml pojemności czyli trochę mniej niż tradycyjne balsamy (250 ml).


Konsystencja i zapach:

Balsam ma konsystencję dosyć gęstego budyniu w brzoskwiniowym kolorze. Zapach jest niesamowicie przyjemny: kremowy, delikatny i bardzo kobiecy. Długo utrzymuje się na skórze.


Moja opinia:

Balsam okazał się fajnym produktem za niską cenę. Dobrze rozprowadza się na ciele. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej, klejącej warstwy. W składzie nie znajdziemy parabenów za co spory plus. Z powodu dosyć gęstej postaci są pewne problemy z wydobyciem balsamu z butelki. Wydaje mi się że przy takiej konsystencji lepiej sprawdzają się słoiczki. Kosmetyk dobrze nawilża skórę i otula ją delikatnym zmysłowym zapachem.
Nawilżenia jest fajne ale wydaje mi się że dla osób z bardzo przenoszoną skórą okaże się za słabe. Jest to jednak tylko moje przypuszczenie ale myślę że za taką cenę produkt warto przetestować.

Ocena: 4/5
54
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL