×

Marion, MariColor, Regenerująca maska ożywiająca kolor włosów farbowanych

2 października 2014 34
Cześć wszystkim. Dzisiaj jak na mnie post dosyć późno ale mam nadzieję, że jednak go przeczytacie. Chciałabym przedstawić wam saszetkową maseczkę do włosów farbowanych w odcieniu brązu firmy Marion. Na mojej głowie furory nie zrobiła ale mimo wszystko myślę, że warto ją poznać.


Od producenta:


 

Skład:

 Aqua, Cetrimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Propylene Glycol, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Hydrolyzed Keratin, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Parfum, Polyquaternium-10, Methylparaben, Triticum Vulgare Germ Oil, Propylparaben, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Lawsonia Inermis Extract, Juglans Regia, Polyquaternium-59 (and) Butylene Glycol, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolino ne (and) Methylisothiazolinone, +/- [Basic Red 51,3-Nitro-P-Hydroxyethylaminophenol, HC Blue No.2, C.I. 10385, Disperse Violet 1, HC Red No.3, HC Yellow No.2, C.I. 60730], Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl Cyclohexencarboxaldehyd

Cena: ok. 2,5zł / 2x20ml

Opakowanie:

Maseczkę kupujemy w podwójnej saszetce. Jedna połówka w przypadku moich gestach włosów starczyła na jedno użycie. Saszetka jest kolorowa dzięki czemu przyciąga uwagę.

Konsystencja i zapach:

Kosmetyk jest dosyć gęsty przez co czasami sprawia problemy przy aplikacji. Ma ciemnobrązowy, wręcz czekoladowy kolor. Konsystencją przypomina mi trochę płynną czekoladę z rogalików 7days. Zapach jak dla mnie jest lekko chemiczny ale nie uciążliwy. W bardzo niewielkim stopniu przypomina orzechy.

Działanie:

Maseczka ma za zadanie nadać włosom lekko brązowy kolor i faktycznie po kilku aplikacjach takowy efekt zauważyłam. Pojawiły się delikatne refleksy. Po pierwszym użyciu byłam z jej działania bardzo zadowolona ale z każdym kolejnym coraz mniej mi się podobała. Włosom widocznie brakowało nawilżenia. Zrobiły się matowe i pozbawione blasku. W dotyku też nie były szczególnie przyjemne. Zniknęła miękkość, której przede wszystkim oczekuję od tego typu kosmetyków. Przypuszczam, że może być to wina keratyny dosyć wysoko w składzie. Moje włosy niby ją lubią ale jak się okazuje nie za często. Niestety ale mocno się zawiodłam. Maski tej jak widać mogę używać tylko raz na jakiś czas, bo większa częstotliwość (nawet raz na tydzień) kiepsko się u mnie kończy. W żadnym wypadku jednak nie odradzam wam jej wypróbowania, bo zapłacicie niewiele a może akurat będziecie zadowolone.
34
Witam Cię serdecznie na moim blogu. Usiądź wygodnie i rozgość się. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie i zostaniesz ze mną na dłużej. Jeśli masz jakieś pytania, propozycje - pisz śmiało. Pamiętaj, że jestem tu dla Ciebie i zawsze służę pomocą.

34 komentarze:

  1. Skoro jej działanie jest połowiczne nie skusze się.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie dla moich włosów-jesli zrobiły się matowe to moje już całkiem byłby jak "sianko"

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze wiedzieć, że bez szału. Zwróciła ta maseczka moją uwagę w sklepie, ale sobie ją odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Staram się robic wszystko, by włosy nie były matowe, wiec ta maska zdecydowanie nie dla mnie. Z resztą, włosy mam rude a nie brązowe.

    OdpowiedzUsuń
  5. O szkoda, ja potrzebuję mega nawilżenia :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja po takie produkty nie sięgam, ale szkoda, że okazał się porażką, choć pierwsze użycie było zadowalające

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja od chyba czterech już lat używam wersji do włosów czerwonych i nie wyobrażam sobie bez niej życia!
    póki co - nie znalazłam lepszego kosmetyku, który pozwoliłby mi dofarbować i ukryć odrosty pomiędzy jednym a drugim nakładaniem farby ;)
    ona naprawdę koloryzuje!
    tylko trzeba ją umiejętnie nałożyć - na włosy, nie na skórę.
    i nie rozmasowywać na resztę włosów, bo wtedy efekt będzie mizerny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją właśnie w ten sposób nakładam i co do efektu koloryzacji nie mam żadnych zarzutów. Chodzi raczej o jej działanie pielęgnacyjne, które za sprawą protein przyniosło na moich włosach niepożądany efekt.

      Usuń
  8. Nie byłabym zadowolona z efektu :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje fale ją uwielbiają, ale ja za proteinami przepadam, chociaż już nie co mycie ;)
    Nadała mi bardzo ładnych, brązowawych refleksów. Teraz czaję się na wersję do czerwieni :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jakoś nie bardzo mam ochotę by ją poznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że przy kolejnych zastosowaniach efekt był coraz gorszy. Maseczki w saszetkach są dla mnie strasznie nieporęczne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też ciężko jest się do nich przyzwyczaić. Jakoś dużo bardziej wolę maski i odżywki w słoiczkach lub tubkach.

      Usuń
  12. Raczej nie byłbym zadowolona z efektów :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dla mnie ta maska , lecz na każdego działa coś innego dlatego testujemy i opiniujemy;D Świetna recenzja . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że ta maska przez wiele dziewczyn jest zachwalana dlatego też zaznaczyłam, że absolutnie nie odradzam zakupu. Moje włosy są marudne ale to nie znaczy, ze u wszystkich efekty będą takie same.

      Usuń
  14. Maseczka nie pod mój kolor włosów, ja farbuję na blond :)

    OdpowiedzUsuń
  15. pamiętam, że taki efekt lekkiej zmiany kolory pojawiał się również po zastosowaniu szamponu dla brązowych włosów z Timotei

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie farbuję włosów więc nie wypróbuję. =)

    OdpowiedzUsuń
  17. Specjalnie mnie nie zafascynowała, ale może kiedyś ją sporadycznie mogę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  18. Użyłam jej w sumie raz ale nie lubię bawić się w saszetki i odpuściłam

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwszy raz ją widzę :) ja od jakiegoś czasu wierna jestem kosmetykom do włosów L'biotica :)

    OdpowiedzUsuń
  20. kosmetyk zdecydowanie nie dla mnie więc nie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakoś mnie nie przekonała. Miałam z tej samej linii maskę do włosów Blond, ale z uwagi na to, że mam ciemnie nawet jej nie testowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie mam wlosow brazowych,wiec sie nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  23. kiedyś ją używalam i pamiętam, że byłam bardzo zadowolona. Lecz czym dłuższe włosy tym bardziej osłabiało się jej działanie

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam jeszcze takiego produktu ale chciałam bym go przetestować.

    Dziękuję za odwiedziny i pozostawienie komentarza ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam ją jeszcze w swoich zapasach :) Traktowałam ją jako zabieg proteinowy, czyli właśnie raz na jakiś czas, bo właśnie nie mieś efektu odwrotnego od zamierzonego.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL