×

3 tygodnie z Jantarem i moja włosy po miesiącu zapuszczania.

30 września 2014 64
3 tygodnie z Jantarem i moja włosy po miesiącu zapuszczania.
Cześć skarby. Wczoraj dostałam nowy plan zajęć na uczelni i przyznam, że jestem załamana. Codziennie kończę ok. 18 a doliczając do tego godzinę dojazdu, w domu będę dopiero wieczorem. Niestety obawiam się, że moja aktywność na moim jak i na waszych blogach zostanie znacząco zmniejszona. Postaram się w weekendy przygotowywać jakieś posty na zapas ale nie wiem czy zawsze się to uda, ponieważ w tym roku czeka mnie pisanie pracy licencjackiej. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnienie, bo naprawdę nie chciałabym rezygnować z tego co lubię czyli blogowania.

Koniec jednak prywaty i czas na dzisiejszy wpis. Jestem po 3-tygodniowej kuracji Jantarem i najwyższa pora trochę na jego temat napisać.


Zacznę tradycyjnie od opisu producenta:

Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i z tendencją do przetłuszczania. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów: Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A, E, F i d - pantenol. Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów i chroni je przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca. 

Skład:

Aqua (Water), Propylene Glycol, Glucose, Amber Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Lamium Album (White Nettle) Extract, Arnica Montana (Mountain Arnica) Flower Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Arctium Majus (Burdock) Root Extract, Officinalis (Marigold) Flower Extract, Pinus Sylvestris (Pine) Bud Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Nasturtium Officinale (Watercress) Extract, Calendula Tropaeolum Majus (Nasturtium) Flower Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Extract, Arginine, Biotin, Zinc Gluconate, Acetyl Tyrosine, Niacinamide, Panax Ginseng roqt Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Calcium Pantothenate, Ornithine HCI, Polyquaternium-11, Citrulline, PEG-12 Dimethicone, Glucosamine HCI, Panthenol, Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Polysorbate 20, PEG-20, Zinc PCA, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Diazolidinyl Urea, Iodopropynyl Butylcarbamate, Parfum (Fragrance), Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Cena: ok. 10zł/ 100ml

Opakowanie:

Szklana butelka z niezbyt wygodnym dozownikiem. Przydałby się atomizer albo coś w tym stylu, bo bez tego jesteśmy zmuszone nakładać produkt rękami lub ewentualnie wacikiem. Butla jest szklana co pozwala kontrolować ilość produktu jaka jeszcze została.

Konsystencja i zapach:

Kosmetyk ma postać rzadkiego płynu w jasnym żółto-pomarańczowym koloru. Zapach to dla mnie tania męska woda po goleniu. Nie jest jednak jakoś szczególnie nieprzyjemny. Bardzo szybko można się do niego przyzwyczaić.

Działanie:

Starałam się być bardzo regularna i wcierać Jantar codziennie ale nie zawsze mi się to udawało przez co opuściłam kilka dni. Aplikowałam go palcem ale na przyszłość muszę znaleźć jakieś wygodniejsze rozwiązanie. Jakie efekty zaobserwowałam? Zacznę może od tych pozytywnych. Obawiałam się, że produkt będzie przetłuszczał mi włosy ale okazało się, że działa wręcz odwrotnie. Całkowicie się wchłania i dodatkowo przedłuża ich świeżość o 1 dzień. Bardzo szybko pojawiła się cała masa baby hair, które momentami są irytujące, bo fruwają mi nad głową jak szalone. I z pozytywów to chyba tyle. Po dwóch tygodniach wcieranie zauważyłam, że tracę więcej włosów niż poprzednio. Z perspektywy czasu coraz bardziej zastanawiam się czy to faktycznie Jantar zawinił czy może po prostu dopadło mnie wzmożone jesienne wypadanie. Tego niestety nie mogę być pewna. Skalp nie został podrażniony chociaż czasami odczuwałam dziwne swędzenie. I najważniejsze- przyrost. Niestety tu produkt kompletnie się nie popisał, ponieważ przyrost był naprawdę minimalny. Do tego o ok. 1cm skróciłam końcówki więc wyszłam prawie na zero. Zawiodłam się i to mocno ale mam nadzieję że w październiku to nadrobię. Na koniec jeszcze zdjęcie z obecnym stanem moich włosów. W końcu doprosiłam się brata żeby zrobił mi zdjęcie w bluzce w paski więc w kolejnych miesiącach przyrost będzie lepiej widoczny.


Co planuję na kolejny miesiąc w związku z akcją zapuszczania?
- wcieranie olejku laurowego przed każdym myciem
- suplementacja Pure Collagen, który otrzymałam do testów od portalu Uroda i Zdrowie. Podobno ma korzystnie wpłynąć na kondycję włosów i paznokci. Zobaczymy co z tego będzie.
64

Niedziela dla włosów (17) | koloryzacja Schwarzkopf Nectra Color

28 września 2014 45
Niedziela dla włosów (17) | koloryzacja Schwarzkopf Nectra Color
Dzisiejszy post powinnam napisać już we środę bo właśnie wtedy przeprowadziłam koloryzację. Postanowiłam go jednak przenieść i opublikować jako Niedzielę dla włosów. Mam nadzieję, że nie będziecie miały mi tego za złe.
Zacznijmy jednak od początku. Tym razem sięgnęłam po farbę Nectra Color czekoladowy brąz. Jedno opakowanie wygrałam w rozdaniu ale ponieważ obawiałam się że na moje bardzo gęste włosy może być to za mało dokupiłam jeszcze jedno. To był dobry pomysł ponieważ faktycznie zużyłam je oba.

Od producenta:

Trwała koloryzacja, zawierająca nektar kwiatowy i olejek roślinny - bez amoniaku.
Formuła o przyjemnym, kwiatowym zapachu z nektarem kwiatowym i olejkiem roślinnym, nie zawiera amoniaku, wygładza włókna włosów i nie spływa z nich podczas aplikacji. Dla rozświetlających kolor refleksów i intensywnego bogactwa koloru.
Odżywka pielęgnująca połysk intensywnie odżywia włosy, nadając im jedwabista miękkość i głęboki blask.

Cena: ok. 20 zł / 120ml do kupienia m.in. w Rossmanie


W opakowaniu znajdujemy:


- tubkę z kremem koloryzującym 60ml
- buteleczkę aplikacyjną z emulsją rozwijającą 60 ml
- saszetkę z odżywką pielęgnującą połysk 22,5 ml
 - instrukcję obsługi
- rękawiczki

Po dokładnym wymieszaniu kremu koloryzującego i emulsji rozwijającej otrzymujemy pomarańczową mieszankę.  Jest ona gęsta i nie spływa z włosów. W nakładaniu farby pomagała mi mama, więc nie wypowiem się na temat przebiegu koloryzacji . Trzymałam ją na włosach przepisowe pół godziny ale po ok. 15 min zauważyłam że przy skórze farba zasycha na czerwono. Nie macie pojęcia jak się przeraziłam. Wytrzymałam jednak dzielnie do końca, chociaż łatwo nie było.
Farba zmywa się dosyć długo a podczas tego procesu straciłam naprawdę całe mnóstwo włosów. Pozostałe zaś były suche i nieprzyjemne w dotyku. Jest to element, który znacząco przemawia na jej niekorzyść.
Po zmyciu nałożyłam na kosmyki odżywkę dołączoną do opakowania. Jestem naprawdę zachwycona jej działaniem bo włosy stały się miękkie, gładkie i błyszczące. Do tego przyjemnie pachniały kwiatami.
Po wysuszeniu grzywki miałam wrażenie że kolor faktycznie wyszedł czerwony ale na szczęście były to tylko moje zwidy. Po całkowitym wyschnięciu moim oczom ukazał się naprawdę ładny ciemny brąz. Właśnie na taki liczyłam. Kolor jest równomierny i nawet dużo ciemniejsze odrosty zostały ładnie pokryte. Niestety obawiam się, że z trwałością koloru będzie kiepsko, ponieważ jestem już po jednym myciu i włosy nadal brudzą wodę na pomarańczowo. Na ten temat napiszę jednak więcej za kilka tygodni.

A teraz pora na efekty.

Nie zwracajcie proszę uwagi na wygląd moich włosów, bo ostatnio mam tyle spraw na głowie, że całkowicie zaniedbałam stylizację. Zdjęcie ma przede wszystkim pokazać różnicę w kolorze przed i po farbowaniu. Ja jestem z efektu bardzo zadowolona i świetnie się czuję w takim kolorze. Mam nadzieję, że będzie mi towarzyszył jak najdłużej.

45

Moje kosmetyki | pielęgnacja ciała

26 września 2014 60
Moje kosmetyki | pielęgnacja ciała
Hej. Ostatnio trochę mnie tu nie było ale miałam problem z dostępem do internetu. Dziś jednak już wracam z kolejnym postem. Tym razem chciałabym przedstawić wam moją kolekcję kosmetyków do pielęgnacji ciała. Jest ich dosyć sporo, a większość nawet nie zaczęta, ale w związku z tym, że mamy już jesień, czyli okres kiedy zaczynam solidnie i regularnie wcierać wszelkie mazidła to myślę, że niebawem uda mi się te zapasy znacznie uszczuplić.


Zacznę od kosmetyków, które od dłuższego czasu zalegają mi na półce i jakoś nie mogę się zebrać, żeby je wykończyć:
1. BingoSpa - serum kolagenowe brzuch, uda, pośladki pisałam o nim jeszcze w marcu i w sumie od tamtej pory jakoś o nim zapomniałam. Fajnie działa w połączeniu z wysiłkiem fizycznym, a że ja ostatnio takowy zaniedbałam to i serum poszło w odstawkę.

2. Melisa Uroda balsam do ciała o tym gagatku opowiadałam wam niedawno. Jest już na szczęście na wykończeniu więc niebawem się z nim pożegnam. Zostawię jedynie butelkę, bo takie opakowanie z pompką jest bardzo praktyczne.

A teraz przejdźmy do mazideł, które czekają dzielnie na swoją kolej:

1. Krem do ciała Bioelixire Argan Oil - jestem po pierwszym użyciu i bardzo przypadł mi do gustu, bo nawilżenie jest na naprawdę wysokim poziomie. Będzie świetny na jesienne chłody.

2. Balsam do ciała Go Go Kalloss - wygrałam go kiedyś w rozdaniu i do tej pory nie dobrałam się, żeby po niego sięgnąć. Jakoś kompletnie mnie do niego nie ciągnie.

3. Balsam do ciała Bath&Body Works - pięknie pachnie, jak zresztą większość kosmetyków tej firmy, ale takie zapachy wolę jednak na okres wiosna-lato więc myślę, że jeszcze trochę on u mnie poleży.

4. Krem do ciała wanilia L'ambre - jest owocem mojej nowej współpracy z firmą L'ambre. Dotarło do mnie wczoraj i już się nie mogę doczekać, aż po nie sięgnę.

Peelingi do ciała:

Tutaj znacząco uszczupliłam zapasy. Niestety na zdjęciach brakuje dwóch, których obecnie używam.

1. Peeling wyszczuplający Cappucino CLARENA - pięknie pachnie i bardzo dobrze działa. Mimo tego, że drobinki nie są zbyt ostre to zbita konsystencja daje nam naprawdę porządny masaż.

2. Peeling Perfecta Pina Colada - myślę, że dla wielu z was jest on znany a i u mnie recenzja pojawi się już niebawem

3. Peeling do ciała BCL Spa mleko i miód - z niecierpliwością czekam aż obecne dosięgną dna abym mogła wypróbować to cudo.

To chyba tyle. Patrząc na szafkę w łazience wydawało mi się, że mam tego dużo więcej ale jak się okazuje to kosmetyki włosowe wiodą u mnie prym i ich kolekcja jest naprawdę pokaźna. Niebawem będziecie się mogły o tym przekonać, bo ujawnię moje włosowe zapasy.

Któryś z przedstawionych kosmetyków was zaciekawił? O którym chcecie przeczytać jak najszybciej?
60

Olej laurowy i mydło z węglem od Pachnącej Krainy.

23 września 2014 58
Olej laurowy i mydło z węglem od Pachnącej Krainy.
Witajcie. Dzisiaj po raz pierwszy od bardzo dawna przygotowałam podwójną recenzję. Będzie o produktach, o których za wiele nie będę się rozpisywać, bo w większości zgadzam się z założeniami producenta, więc myślę, że nie ma sensu się powtarzać. Oba kosmetyki pochodzą ze sklepu Pachnąca Kraina. Jako pierwszy przedstawię wam olej laurowy.



Od producenta:

Olej laurowy (wawrzynowy) znany jest ze swoich właściwości przeciwtrądzikowych, jest również skutecznym środkiem pobudzającym wzrost włosów, oraz pomagającym w walce z łupieżem. W składzie występują gównie związki z grupy terpenów (m.in. cyneol, geraniol, eugenol). Olejek laurowy bogaty jest w witaminę A i E, które odpowiadają za prawidłowe wytwarzanie kolagenu. Witamina E jest głównym antyoksydantem, który chroni komórki przed utleniaczami. Olej ma ciemnozieloną barwę i bardzo intensywny zapach. Jego konsystencja w temperaturze pokojowej jest stała, ale wystarczy mała zmiana, aby olej zaczął się topić. Dzięki temu szybko wchłania się w skórę. Skutecznie likwiduje łupież, świerzb i inne choroby skóry głowy. Chlorofil zawarty w olejku wspomaga gojenie ran i łuszczycy. Olejek pobudza porost włosów, odżywia je, dzięki czemu włosy stają się miękkie i jedwabiste. Olejek laurowy ma również działanie przeciwtrądzikowe, oczyszczające, antybakteryjne i ściągające. Zastosowanie olejku: dzięki właściwościom rozgrzewającym zmniejsza bóle stawów i napięcie mięśni, rozszerza drobne naczynia krwionośne, może być stosowany w przypadku zwichnięć i opuchnięć ścięgien.Jest pomocny w leczeniu trądziku i stanów zapalnych skóry - działa oczyszczająco, ściągająco, bakteriobójczo i bakteriostatycznie (może być stosowany punktowo na pryszcze) skutecznie likwiduje łupież, świerzb i inne choroby grzybicze, zawarty w oleju chlorofil wspomaga gojenie ran i łagodzi objawy łuszczycy, pielęgnuje włosy i paznokcie. Przechowywanie oleju: jeśli na opakowaniu nie jest zaznaczone inaczej przechowuj olej w chłodnym i ciemnym miejscu, w opakowaniu szczelnym. 

JAK STOSOWAĆ :  

1. Olej można stosować punktowo na pryszcze.
2. Bezpośrednio na skórę
3. Do produkcji kosmetyków profesjonalnych i w warunkach domowych
4. Do zabiegów w salonach kosmetycznych, fryzjerskich, fryzjerskich i salonach masażu


Cena: 6zł/ 10ml, 30zł/ 100 ml do kupienia TUTAJ


Moja opinia:

Jak widzicie z opisu producenta olej ten ma bardzo szerokie zastosowanie. Ja swój testowałam głównie jako lek na obolałe mięśnie po całym dniu pracy przy zbiorach owoców sezonowych. Nie pokładałam w nim, szczerze mówiąc dużych nadziei i dlatego też bardzo miło się zaskoczyłam. Olej wmasowany w kark szybko niwelował sztywność, delikatnie rozgrzewał i rozluźniał mięśnie. Dzięki niemu szybko czułam się lepiej. Mój tato, który ma problem ze stawami również go używał i zaobserwował podobne efekty jak ja. Dotkliwy ból został zmniejszony.
Nie powiem o jego działaniu na łuszczycę czy łupież bo takiego problemu na szczęście nie mam. Dopiero ostatnio doczytałam też, że olej ten wpływa na porost włosów, a że ja właśnie jestem w fazie wielkiego zapuszczania to na pewno wypróbuję go pod tym kątem i dam znać jak się spisze. Właśnie kończę kurację Jantarem więc od października zacznę wcierać olej laurowy. Któraś z was próbowała? Jakie miałyście efekty?

Jako kolejne przedstawię wam mydło węglowe. Miałam co do niego sporo obaw ale jak się okazało nie wszystkie były uzasadnione.


Od producenta:

Mydło węglowe ma duży wpływ na niwelowanie trądziku powstałego od bakterii i wirusów. Mydło ma nie tylko właściwości oczyszczające skórę ale i odtruwające. Bardzo wiele problemów skórnych powstaje z niewiadomych przyczyn. Trzeba byłoby dokładnie się przebadać by wiedzieć czy problem jest wynikiem jakiegoś wirusowego zapalenia, bakterii, grzybów, drożdżaków czy choroby wewnątrz ustrojowej. Mydło z węglem pomoże wówczas jeśli trądzik jest wynikiem bakteryjnym, wirusowym i grzybicznym. Atutem tego mydła jest to że skóra szybko wraca do normy.
 


Czym różni się to mydło od mydła Aleppo równie skutecznym na trądzik i problemy skórne typu krosty czy łuszczyca ?
Mydło z węglem działa wyjątkowo odtruwająco a przy tym wybielająco i normalizuje koloryt skóry. Mydło Aleppo bardzo dobre i skuteczne nie poradzi sobie z normalizowaniem kolorytu skóry po zapaleniu skórnym - czesto zapalenie znika (krosty czerwone lub ropne) pozostawiają po sobie zaczerwienione ślady. Mydło z węglem normalizuje kolor skóry i lekko ją wybiela niwelując przebarwienia skórne. Mydło Aleppo jest z pewnością delikatniej działające od mydła węglowego. Mydło węglowe działa mocniej i szybciej.

Co oznacza słowo mocniej ?
Oznacza to tylko tyle, że ilość pierwiastków i składników aktywnych jest zwiększona, posiada więcej związków organicznych do tego działa odtruwająco - oczyszcza skórę z głębokich zanieczyszczeń z czym nie poradzi sobie mydło Aleppo (które np. posiada więcej składników odżywczych). Mydło węglowe używa się zazwyczaj rano i wieczorem (w ciągu dnia stosuje się inne mydła) do wyleczenia trądziku, krost, zaczerwienień i ropnych wyprysków - później to mydło się odstawia stosując inne z np. większa ilością składników odżywczych. Dodatkowo zawarty w mydle węgiel aktywny ma niezwykle silne działanie adsorpcyjne czyli mydło posiada właściwości wiązania szkodliwych cząstek, atomów i jonów, dzięki czemu doskonale oczyszcza naskórek i pochłania ze skóry nieprzyjemny zapach potu. Ponadto oczyszcza pory, usuwa toksyny, zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Doskonale łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie zranień.
Do mydła dodany został olejek z drzewa sandałowego, który nadaje mydłu przyjemny zapach oraz działa przeciwzapalnie i przeciwgrzybicznie.

Skład:

butter shea, sodium palm kernelate (substancja myjąca oparta na oleju palmowym), woda, gliceryna, lanolina, olejek naturalny sandałowy, kwas cytrynowy (naturalny konserwant), organiczny węgiel drzewny (CI 77266)

Cena: 14zł/ 110 g do kupienia TUTAJ


Moja opinia:

Mydełko przeznaczone jest głównie do cery trądzikowej a że ja takowej nie posiadam, to miałam dużo wątpliwości czy go użyć. Spróbowałam ale zauważyłam że wysusza moją cerę, szczególnie w okolicach policzków więc odstawiłam je. Bardzo fajnie za to spisało się do mycia ciała. Mam problem z krostkami, które są wynikiem okołomieszkowego rogowacenia naskórka i stały się one dużo mniej widoczne. Niesamowicie mnie to cieszy i właśnie z tego powodu mam zamiar kupić to mydło po raz kolejny.
58

Wibo, Leather Nail Polish nr 1 lakier imitujący efekt skóry.

21 września 2014 83
Wibo, Leather Nail Polish nr 1 lakier imitujący efekt skóry.
Cześć kochane. Ostatnimi czasy dosyć głośno zrobiło się o lakierowych nowościach Wibo. Te z was, które śledzą mnie na Instagramie wiedzą, że już na początku wakacji miałam jeden z nich upatrzony i czekałam niecierpliwie aż ta limitka pojawi się w drogeriach. Niestety lakiery podbijały blogi a w moim Rossmanie ciągle ich nie było. Na szczęście po kilka wizytach w końcu dorwałam moje cudo, czyli nudziakowy lakier, który ma imitować skórę.


Jakie są moje wrażenie? Zacznę może od opakowania. Prostokątna, kanciasta buteleczka jest dla mnie strasznie niewygodna w użyciu i mam problemy z jej otwieraniem. Nie wiem z czego to wynika, bo mam już lakier Wibo w takim opakowaniu i jakoś łatwiej mi się nim pracuje.


Pędzelek jest klasyczny- cieniutki i precyzyjny. Jak wiecie ja wolę te szerokie ale i do takich jestem w stanie się przyzwyczaić więc nie będę narzekać.

Najwyższa pora na efekty i wyczekiwany przeze mnie efekt skóry. Niestety ale jak dla mnie takiego efektu nie ma. Lakier do złudzenia wręcz przypomina piasek. Jest może odrobinę delikatniejszy ale do skóry to tu daleka droga.



Mimo to na paznokciach prezentuje się naprawdę ładnie. Pasuje do wielu stylizacji, bo można go połączyć z czymś zadziornym jak i z eleganckim. Początkowo dziwnie się czułam z tak jasnymi paznokciami ale już się przyzwyczaiłam i czuję że będzie to mój kolejny ulubieniec. Lakier bardzo dobrze się rozprowadza, nie smuży. Wysycha całkiem szybko a utrzymuje się ok. 3-4 dni.
Mimo, że nie do końca spełnia on założenia producenta to jestem z niego zadowolona.

A jak wam się podoba taki efekt?

83

Blogowe włosy które uwielbiam.

19 września 2014 55
Blogowe włosy które uwielbiam.
Cześć wszystkim. Dzisiejszy post również w tematyce włosowej. Ostatnio w naszym światku toczyły się rozmowy na temat włosowych ideałów. Myślę, że świadomie lub nie ale często porównujemy swoje kosmyki z innymi lub mamy jakąś wizję swojej fryzury. Ja także mam kilka takich osób, których włosy podziwiam. Nie będę pisała tu o gwiazdach, bo myślę, że doskonale zdajecie sobie sprawę, że ich wyjściowe fryzury są zwykle wynikiem pracy sztabu fryzjerów a niekiedy także obróbki Photoshopem. Chciałabym skupić się na osobach takich jak ja, które własnymi siłami doprowadziły swoje kosmyki do stanu bliskiego ideału. Jak się pewnie domyślacie mam tu na myśli włosowe blogerki :)

1. Sophie Czerymoja



Oglądam jej każdy post z Niedzieli dla włosów i podziw dla jej kosmyków wcale nie maleje. Wręcz przeciwnie - z każdym tygodniem podobają mi się coraz bardziej.

2. Julia z bloga Hair&Nails by J.


Włoski autorki tego bloga to takie moje małe marzenie. Genialny skręt o jakim zawsze marzyłam. Loczki błyszczące i zadbane. Jednym słowem piękne.

3. Ewalucja. 


Włosy Ewalucji pamiętam z początków mojego włosomaniactwa. To jej historia opowiedziana na blogu Anwen zmotywowała mnie do zerwania z prostownicą i rozpoczęcia prawidłowej pielęgnacji. To jaką drogę przyszła, od wielkiego puchu do pięknych fal, udowadnia, że każde włosy mogą wyglądać pięknie jeśli się o nie należycie zadba.

4. Beauty wizaż. 






Uwielbiam skręt tych włosów. Zawsze marzyła mi się burza takich loczków ale raczej nie mam co liczyć na taki efekt na swoich włosach. Mimo to lubię na nie patrzeć.


5. Luxy Hair. 



To już nie blog ale kanał na You Tube. Jeden z niewielu jaki regularnie odwiedzam. Włosy autorki są moim prawdziwym ideałem. Zawsze pięknie ułożone, wypielęgnowane. Do tego poglądam często jej sposoby na cudne fale i loki bez użycia ciepła. Sama mam w planach kiedyś takie wyczarować.

Nie są to oczywiście moje wszystkie ideały ale te najbardziej podziwiane.

A jakie są wasze ulubione blogowe włosy?
55

Uroda, Melisa, Balsam do ciała.

17 września 2014 54
Uroda, Melisa, Balsam do ciała.
 Cześć kochani. Powoli zaczynam nadrabiać zaległości w recenzjach. Z racji tego mam dziś dla was wpis przedstawiający balsam do ciała Melisa firmy URODA.

Od producenta:

 Silnie nawilża, lekko ujędrnia. Zalecane do pielęgnacji skóry delikatnej.
Zawiera specjalnie dobrane składniki aktywne:
Wyciąg z melisy: regeneruje, łagodzi, uspakaja i odświeża. Przynosi ulgę zmęczonej skórze. Chroni ją przed działaniem wolnych rodników i promieni słonecznych.
Wyciąg z zielonej herbaty: spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Działa przeciwutleniająco, łagodząco, tonizująco. Chroni przed wolnymi rodnikami.
Olej z orzechów makadamia: zawiera potas, fosfor, wapń i witaminy B1 i B2, doskonale wygładza, nawilża, działa przeciwstarzeniowo, pielęgnuje skórę suchą i wrażliwą.
Prowitamina B5: działa leczniczo i łagodząco na podrażnioną skórę, wygładza i poprawia jej koloryt.
Alantoina: regeneruje uszkodzony naskórek. Łagodzi, nawilża, wygładza i zmiękcza skórę.
Sorbitol: wiąże wodę w przestrzeniach międzykomórkowych, skutecznie nawilża, wygładza, poprawia elastyczność i regeneruje skórę przesuszoną i spierzchniętą.
Mleczko posiada lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Pozostawia skórę zdrową i zadbaną.



Cena: ok. 8zł / 200ml

 

Skład:


Opakowanie:

W tym przypadku za opakowanie daję duży plus. Jest to niewielkich rozmiarów, poręczna buteleczka z wygodną pompką. Dla mnie jest to najlepsze wyjście z możliwych jeśli chodzi o balsamy do ciała. Pompka nie zacina się, nie rozpryskuje kosmetyku dookoła. Dozuje pożądaną ilość produktu.

Konsystencja i zapach:

Balsam ma lekką, kremową konsystencję. Jest średnio gęsty. Jak dla mnie jest to idealne rozwiązanie na lato, do czego przekonuje mnie też zapach. Jest on niezbyt intensywny, ale świeży i przyjemny dla nosa. Niewiele się różni od kremu z tej samej linii.

Działanie:

Balsam całkiem dobrze spełnia swoje zadanie. Mimo, że jest dosyć lekki to na zadowalającym poziomie nawilża skórę. Sprawia, że jest ona gładka i przyjemna w dotyku. Niestety oprócz odżywiania kosmetyk pozostawia po sobie tłustawą warstewkę, która dosyć długo się wchłania. Wiem, że dla niektórych z was jest to ważny element dlatego też nie mogłam go pominąć.
Jeżeli chodzi o ujędrnienie to takowego nie zaobserwowałam ale wcale tego nie oczekiwałam więc rozczarowania nie było.
Podsumowując: Balsam Melisa firmy Uroda zaliczę do średniaków. Po micelu tej firmy, który był genialny i kremie, który okazał się totalnym niewypałem nie wiedziałam czego spodziewać się tym razem. Okazało się jednak, że produkt jest całkiem niezły ale ma też swoje wady, na które nie zawsze potrafię przymknąć oko.
54

Niedziela dla włosów (16) | olejek Busajna

15 września 2014 52
Niedziela dla włosów (16) | olejek Busajna
Cześć wszystkim.  Po napisanej w tym tygodniu recenzji na temat genialnego olejku Busajna kilka z was domagało się abym sprawdziła jak to cudo spisze się na włosach. Jak obiecałam tak też zrobiłam i to głównie on będzie bohaterem tej Niedzieli.


Pokryłam nim włosy już rano, zawinęłam w koczek i chodziłam tak przez ok. 3 godziny. Kiedy po tym czasie rozplotłam włosy poczułam przepiękny pomarańczowy zapach moich kosmyków. Mogłabym je tak wąchać i przez godzinę ale moje samopoczucie jakoś temu nie sprzyjało. Jak pisałam w poprzednim poście, trochę się przeziębiłam ale na szczęście dzisiaj już jest lepiej. Może to nie przeziębienie ale jakaś wredna alergia? Nie ważne.
Wróćmy do pielęgnacji.
Wzięłam szybką kąpiel w trakcie której włosy umyłam szamponem Love2Mix a następnie odsączyłam delikatnie w koszulkę. Nałożyłam na nie odżywkę Garnier Avokado&karite. Mój ulubieniec, który włosy chłoną w tempie ekspresowym. Trzymałam ją na głowie jakieś 15 min. Po spłukaniu w lekko osuszone włosy wmasowałam jeszcze odżywkę b/s Joanna z lnem i rumiankiem a w skalp wtarłam Jantar. Tym razem zostawiłam je kompletnie bez stylizacji bo zwyczajnie nie czułam się na siłach by je ugniatać i formować.


Mimo to bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Nie było żadnego puchu, jedynie kilka odstających baby hair ale ostatnio to u mnie naprawdę norma, bo są takiej długości że sterczą jak antenki. Delikatnie się pofalowały a do tego nabrały niesamowitej miękkości i blasku.
Cieszę się, że w końcu zdecydowałam się przetestować olejek Busajna także na włosach bo naprawdę było warto.
52

Olejek kokosowy do włosów Arabian Almas.

13 września 2014 45
Olejek kokosowy do włosów Arabian Almas.
Cześć kochani. Za oknem słońce a mnie dopadło przeziębienie i czuję się fatalnie. Obiecałam wam jednak kolejny wpis, a że przygotowałam go już wczoraj mam możliwość publikacji. Dziś po raz kolejny mam dla was recenzję olejku ale tym razem przeznaczonego w szczególności do włosów. Jest to olejek kokosowy Arabian Almas, o którym już kiedyś wam wspominałam.

Od producenta:

Olejek Kokosowy Arabian Almas spowoduje, że Twoje włosy będą gładkie, lśniące i jedwabiste w dotyku. Olejek kokosowy jest prawdziwym hitem jeśli chodzi o rozdwojone i suche końcówki, codziennie wmasowywany szybko poprawi wygląd włosów. Pomoże również w walce z łupieżem i cienkimi, wypadającymi włosami. Farbowanie, suszarka i różne zabiegi fryzjerskie niszczą włosy. Kiedy są już bardzo zniszczone, ciężko je odbudować a olejek kokosowy w tej sytuacji doskonale się sprawdza. U osób regularnie go stosujących widać wyraźną poprawę kondycji włosów - stają się odżywione, mocniejsze i przestają wypadać, nie pojawia się łupież. Zapobiega przedwczesnemu siwieniu.
Olejek Kokosowy Arabian Almas przeznaczony jest do pielęgnacji każdego rodzaju włosów. Ma dobroczynny wpływ na skórę głowy gdyż posiada właściwości antybakteryjne i antywirusowe dzięki czemu niweluje łupież. Przede wszystkim jednak poprawia kondycje włosów - powoduje, że cienkie włosy bez blasku, puszące się, sianowate stają się wyraźnie pogrubione, podniesione u nasady, łuski przylegają dzięki czemu włosy odzyskują połysk i są jedwabiście gładkie.

Doskonale nadaje się na rozdwojone końcówki, włosy łamiące się i pękające (posiadające kolanka) – po miesięcznej kuracji 2-3 x w tygodniu na nowo są elastyczne, nie pękają, a końcówki nie rozdwajają się. Zaleca się na samym początku zastosowania oleju podciąć delikatnie włosy, aby zauważyć, że końcówki przestały się rozdwajać.

Olej Kokosowy Arabian Almas wytwarzany z Kokosowych Palm Afrykańskich jest bardzo bogaty w kwasy tłuszczowe, które mają wyjątkowy wpływ na kondycję i wygląd włosów.

Olej kokosowy Arabian Almas został wzbogacony dodatkiem oleju castor (rycynowy), oliwą z oliwek, olejkiem cytrynowym oraz olejem migdałowym. Dzięki temu pielęgnacja włosów i skóry głowy jest pełna.

Olej castor (rycynowy) : jest w stanie wniknąć głębiej niż jakikolwiek inny olej roślinny - zmniejszy stan zapalny, zwiększyć krążenie limfatyczne, wzmocni cebulki. Olej rycynowy zawiera kwas rycynolowy, bardzo nietypowy kwas tłuszczowy, który można znaleźć tylko w ziarnach rycyny i sporyszu (grzyb). Kwas rycynolowy hamuje rozwój wielu bakterii, wirusów, pleśni i drożdży.

Oliwa z oliwek - jest bogata w witaminy A, E, D, F oraz K. Chroni przed odwodnieniem naskórka co ma duże znaczenie w wysuszaniu się skóry głowy, powstawaniu łupieżu i swędzenia. Witaminy wnikają w cebulki odżywiając je i wzmacniając.

Olej migdałowy - jest naturalnie bogaty w witaminy E i lipidy, które pomagają w nawilżaniu i ochronie skóry głowy, dodatkowo łagodzi podrażnienia skóry głowy.

Olejek cytrynowy - wykazuje właściwości ściągające, przeciwbakteryjne, antyseptyczne i oczyszczające. Regeneruje również komórki, a przy okazji wspomaga zwalczanie łupieżu i stanów zapalnych, które atakują skórę i włosy. Dodaje włosom blasku i połysku.

ZASTOSOWANIE :

2-3 x w tygodniu przed umyciem włosów nałożyć trochę oleju na dłonie, rozetrzeć, a następnie nanieść na włosy. Pozostawić na ok 1 godzinę po czym umyć włosy dwukrotnie (zalecamy umyć szamponem Serum z czarnuszką)

Przed każdym umyciem włosów nanieść odrobinę oleju na końcówki włosów i pozostawić na ok. 1-2 godziny.

Produkt antyalergiczny, butelka szklana (dopuszczona do przechowywania żywności, czyli wysokiej klasy czystości). To ważne gdyż wraz ze składnikami odżywczymi mogą przedostawać się składniki chemiczne tworzące się podczas np. wytwarzania butelki plastikowej. Olejek nie zawiera żadnych innych dodatków, konserwantów, perfum ani barwników. Zapach olejku jest delikatny, naturalny. Proszę zwrócić uwagę na oferowane olejki kokosowe z Indii – posiadają składniki konserwujące oraz perfumy (sztuczne zapachy).


Cena: 18zł do kupienia w sklepie internetowym Pachnąca kraina

Opakowanie:

Praktycznie nie różni się od tego, w jakim znajduje się olejek Busajna. Jest to szklana, ciemna buteleczka. Jedna różnica jest w tym, że tutaj dozownik trzyma się mocno i nie ma zamiaru wypadać. Niewielki otwór sprawia, że trudno przesadzić z ilością produktu.

Konsystencja i zapach:

Olejek ten jest bardzo rzadki dzięki czemu łatwo rozprowadzać go na włosach. Pachnie pięknie kokosem ale niestety tylko wtedy kiedy wąchamy go z butelki. Po wylaniu na rękę traci już swój urok i staje się trochę męczący.

Działanie:

Zacznę może od tego, że olejek protestowałam w różnych kombinacjach czasowych i produktowych. Niestety efekty nigdy nie były zadowalające. Sprawdziły się przypuszczenia, że moje włosy z kokosem się nie polubią. Po jego użyciu dosyć mocno się puszą i mam ogromny problem z doprowadzeniem ich do porządku. Włosom brakuje dociążenie, a baby hair fruwają nad głową jak szalone co wygląda naprawdę tragicznie. Moje kosmyki po użyciu tego olejku bardzo szybko tracą kształt i przypominają szopę. Mimo, że są już raczej zdrowe to przez puch wyglądają na zaniedbane i strasznie zniszczone a nie o taki efekt w trakcie pielęgnacji nam chodzi. Prawda?
Olej zmywa się bez problemu delikatnym szamponem. Przez blisko miesiąc wcierałam go w skalp przed każdym myciem i o ile na przyrost nie wpłynął to za jego sprawą pojawiło się sporo baby hair. Jak mniemam jest to w dużej mierze również zasługa olejku rycynowego, który znajdziemy w składzie Arabian Almas.
Polecam ten olejek osobom, które lubią się z kokosem, a także tym, którym zależy na zagęszczeniu czupryny. U was powinien się sprawdzić. Ja niestety jego fanką nie jestem.
45

Olejek Busajna - skóra sucha, rozciągnięta, trądzikowa, łuszcząca się.

11 września 2014 65
Olejek Busajna - skóra sucha, rozciągnięta, trądzikowa, łuszcząca się.
 Cześć kochane. Powoli zaczynam nadrabiać zaległości w recenzjach. Na początek przez najbliższych kilka wpisów chciałabym przedstawić wam produkty, które otrzymałam już dosyć dawno do przetestowania od Pachnącej krainy. Na pierwszy ogień wybrałam kosmetyk, który całkowicie mnie zauroczył i już nie wyobrażam sobie by miało go zabraknąć w mojej łazience. Mam na myśli olejek Busajna.


Od producenta:

Co to jest ?

Jest to specjalnie stworzony olejek z mieszanin olejów, maceratów i wyciagów roślinnych, które zostały tak dobrene by pomagały, skórę leczyły, nie zapychały porów, by skóra mogła swobodnie oddychać i mieć odpowiednie nawilżenie, odżywienie w mikroelementy, witaminy, kwasy tłuszczowe. By odbudowa komórkowa przebiegała szybko, a skóra nie tylko była odżywiona ,ale i wzmocniona ( elastyczna, ściągnięta, ale nie napięta). Jest to doskonały produkt, którego nie jesteśmy wstanie wykonać sami – są to bowiem setki lat arabskiego doświadczenia w leczeniu i hamowaniu starzenia się skóry. Są to odpowiednio dobrane w proporcjach składniki, by nie było ich ani za dużo ani za mało.




Jakie składniki zawiera w sobie olejek do suchej i trądzikowej skóry ?

Zawiera skwalen, wyższe alkohole, kwasy tłuszczowe (palmitynian cetylu), fitosterole, witaminy E, A, B1, B2, B6, D i F, składniki mineralne oraz polifenole. Ponadto jest cennym źródłem kwasów Omega 3, 6 i 9. Substancje te są efektywnymi wymiataczami wolnych rodników. Chronią przed promieniowaniem UV. Wzmacniają tkankę łączną skóry i ściany naczyń krwionośnych (olejek będzie pomocny dla osób z cerą naczynkową) zapobiega powstawaniu rozstępów.

Dodatkowymi atutami olejku (biorące się z wyciagu oleistego ze skórek grejfruta) są właściwości przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwgrzybicze i przeciwbólowe. Olejek ze skórek grejpfruta działa oczyszczająco i tonizująco, normalizuje produkcję sebum oraz proces rogowacenia, a także łagodzi stany zapalne, wykazuje działanie antyoksydacyjne i odtruwające. Kosmetyki wzbogacone olejkiem z grejpfruta zwężają rozszerzone pory, wygładzają skórę, odświeżają i zmniejszają stany zapalne (w tym trądzik). Olejek zalecany jest przy opryszczce i odchudzaniu.


Właciwości kosmetyczne :

Olejek posiada wysoką zgodnością biologiczną ze skórą. Dzięki wysokiemu powinowactwu do ludzkiej skóry, łatwo jest wchłaniany. Poza tym odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę. Reguluje wilgotność skóry, regeneruje ją, łagodzi swędzenie. Polecany do skóry dojrzałej, suchej, zniszczonej opalaniem. Działa regenerująco i odmładzająco, poprawia elastyczność skóry, ujędrnia. Polecany jest skórze bardzo suchej, popękanej, wrażliwej i łuszczącej się.

Może być używany do pielęgnacji skóry wrażliwej, pomaga w leczeniu zapaleń skóry, np. łuszczycy, trądziku. Ze względu na swój unikalny skład jest bardzo szybko absorbowany przez skórę, nie pozostawiając tłustego odczucia. Skóra po jego zastosowaniu jest cudownie miękka i gładka. Chroni przed transepidermalną ucieczką wody (TEWL). Bardzo silnie nawilża, dobrze przylega do skóry, tworzy na skórze film ochronny. Działa jak środek przeciwzapalny (to ważne w przypadku osób cierpiących na przewlekły trądzik). Olej nie zapycha, lekko rozjaśnia cerę, poprawia jej elastyczność i jędrność. Ze względu na swoje właściwości i składniki zaleca się stosowanie olejku przez osoby odchudzające się – pozostała rozciągnięta skóra po codziennym nawilżaniu (masowaniu) olejkiem odbudowującym ściąga się. Ktoś kto od razu zastosuje olejek przy odchudzania nie będzie miał takich problemów z rozciagniętą skórą i nie zauważy zbytnio działania olejku - proces ten będzie przebiegał codziennie w sposób naturalny. Ale osoba, która już jest po odchudzaniu i cierpi na rozciagniętą skórę po zastosowaniu olejku zobaczy olbrzymie efekty. Skóra zacznie się ściągać i po ok. 2-3 miesiacach ponownie będzie napięta.


Skład:

Limnanthes alba Seed Oil (olej z nasion Medowfoam), Simmondsia Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Ribes Nigrum Seed Oil (olej z nasion czarnej porzeczki), Camellia oleifera seed oil (Olej z nasion kamelii olejodajnej), Borago Officinalis Seed (olej z nasion ogórecznika lekarskiego), Oleum Amygdalae dulcium (olej migdałowy), Vitis Vinifera Seed Oil (Olej z pestek winogron)

Cena: 35zł do kupienia w sklepie internetowym Pachnąca kraina

Opakowanie:

Olejek umieszczony jest w niewielkiej buteleczce wykonanej z ciemnego, grubego szkła. Mimo ciemnego koloru łatwo jest dostrzec ilość produktu jaka jeszcze pozostała. Buteleczka pierwotnie miała dozownik z małą dziurką, który u mnie niestety wypadł i pozostał jedynie duży i niezbyt funkcjonalny otwór. Wybrnęłam jednak z sytuacji i zawartość buteleczki przelałam do bardziej poręcznego pojemnika po olejku Alterra papaja i migdał.


Konsystencja i zapach:

Olejek jest bardzo rzadki i szybko ucieka przez palce. Nie jest bardziej tłusty niż większość olejków z którymi miałam do czynienia. Posiada piękny pomarańczowy kolor i zniewalający zapach. Jest to przepiękny aromat świeżych, soczystych pomarańczy, który bardzo długo utrzymuje się na ciele. Myślałam, że po olejkach Alterra nie znajdę równie pięknego zapachu ale uwierzcie, że olejek Busajna bije je na głowę. Jemu po prostu nie można się oprzeć.

Działanie:

Pewnie nie zaskoczę was zbytnio jeśli powiem, że olejek działa równie świetnie jak i pachnie. Doskonale nawilża skórę i nałożony rano sprawia, że jest miękka i gładka przez resztę dnia. Trzeba tylko uważać żeby nie przesadzić z ilością ponieważ wtedy bardzo długo się wchłania i pozostawia tłustą powłoczkę. Jeżeli jednak zachowamy umiar, po kilku chwilach po takiej warstewce nie będzie śladu.
Dobrze też daje radę na twarzy. Nawilża a przy okazji nie zapycha, co jest dla mnie ogromnie ważne. Jedyne miejsce, na którym go jeszcze nie wypróbowałam to włosy ale pewnie nadrobię to przy okazji kolejnej Niedzieli dla włosów i wtedy dam wam znać jak się spisał. Skład jest tak genialny, że zwyczajnie szkoda by mi było przegapić taką okazję.
Jedyne co mogę powiedzieć na temat olejku Busajna to to, że jest on naprawdę genialnym produktem i jeżeli tylko macie taką możliwość to konieczne go wypróbujcie.
65

Pielęgnacja moich włosów w formie piramidy.

9 września 2014 43
Pielęgnacja moich włosów w formie piramidy.
Mam ostatnio małe zawirowania i niewiele czasu wolnego. Zrobiło mi się już trochę zaległości w recenzjach ale od przyszłego tygodnia mam nadzieję, że wszystko wróci do normy. Dzisiaj jednak zostawiam was znowu z dosyć krótkim wpisem przedstawiającym moją piramidę włosową.
Piramida ta obrazuje moją pielęgnację włosów i w jakimś stopniu przybliży mam nadzieję moje poczynania.


Codziennie:
Przede wszystkim zawsze pamiętam o zabezpieczaniu końcówek jakimś silikonowym serum lub wybranym olejkiem. Codziennie też związuję włosy na noc co jest niezbędnym rytuałem. Jeżeli gdzieś wychodzę reanimuję skręt ale jeśli pozostaję w domu zwijam kosmyki po prostu w kitkę. Obecnie jestem też w trakcie kuracji Jantarem więc dorzuciłam tu także wcierki.

Co 2-3 dni:
Myję włosy delikatnym szamponem, najczęściej jest to mój ulubiony Love2Mix z białą perłą. Przed każdym myciem olejuję włosy (a przynajmniej staram się to robić) wybranym olejem. Ulubieńca jeszcze nie mam. Jak dotychczas najlepiej spisuje się niebieska oliwka Babydream. Po myciu obowiązkowo maska lub bogata odżywka. Tylko takie są w stanie zapanować nad moimi włosami. Na koniec odżywka b/s i ugniatanie za pomocą żelu. Suszarki używam sporadycznie, zwykle włosy schną naturalnie.

Raz na 2-3 tygodnie:
Najczęściej oczyszczam włosy pierwszym z brzegu szamponem z sls, odpuszczam też wtedy olejowanie ale wybieram dobrze nawilżającą maskę. Raz lub dwa razy w miesiącu funduję włosom porcję protein. Jeżeli dostarczam ich zbyt często kosmyki są bardzo niezadowolone.

Raz na 3 miesiące:
Tutaj mamy podcinanie końcówek, które wykonałam akurat wczoraj. Kiedyś musiałam podcinać włosy co miesiąc a nawet częściej. Teraz nie jest to już konieczne. Co 3 miesiące robię też koloryzację, którą właśnie planuję na przyszły tydzień.

To chyba wszystko co przychodzi mi do głowy. Dajcie znać jak wyglądają wasze piramidy.
43

Niedziela dla włosów (15) | pielęgnacyjne minimum

7 września 2014 49
Niedziela dla włosów (15) | pielęgnacyjne minimum
Niedziela dla włosów jak to u mnie zwykle bywa została przeniesiona na sobotę. Niestety nie poszalałam szczególnie, ponieważ rozpoczął się sezon wykopek i musiałam pomóc dziadkom na wsi. Wróciłam do domu strasznie zmęczona i postawiłam na pielęgnacyjne minimum.

1. Umyłam włosy tradycyjnie szamponem Love2Mix. Ubolewam nad tym, że ostatnio zaniedbałam olejowanie. Muszę jak najszybciej do tego wrócić.
2. Na delikatnie osuszone włosy nałożyłam maskę z ekstraktem z orzecha włoskiego Marion, którą w tym tygodniu przesłała mi Eter. Trzymałam ją na włosach 10 min. Zaskoczył mnie jej ciemnobrązowy, czekoladowy kolor. Pełniejszą recenzję napiszę jednak jak jeszcze lepiej ją poznam. Teraz odsyłam was na wizaz.pl KWC.
3. Na ociekającego wodą włosy nałożyłam odżywkę b/s Joanna z lnem i rumiankiem.
4. Włosy przez chwilę ugniatałam żelem Joanny bardzo mocnym. Niestety taki mocny jak zapewnia producent to on wcale nie jest.


Włosy pozostawiłam do naturalnego wyschnięcia a potem odcisnęłam je z żelu. Fale wyszły kiepskawe. Na pewno byłoby lepiej gdybym je dłużej pougniatała ale zabrakło mi czasu i chęci.
Denerwuje mnie też kolor włosów, a szczególnie te rudawe pasma. Na najbliższą przyszłość planuję więc koloryzację.


Po masce włosy były miękkie, błyszczące i bardzo delikatnie przyciemnione. Spodobał mi się ten efekt. Zobaczymy czy będzie tak samo fajnie przy kolejnym użyciu.
49

Akcja zapuszczania włosów z Eter i moje plany na najbliższy czas.

3 września 2014 53
Akcja zapuszczania włosów z Eter i moje plany na najbliższy czas.
Cześć. Stosunkowo niedawno pisałam wam, że naszła mnie ochota na długie włosy. Przyznam, że nigdy tak naprawdę takich nie miałam więc to spore wyzwanie także dla mojego charakteru. Potrzebowałam więc dodatkowej motywacji i wsparcia i jak na zawołanie pojawiła się akcja zorganizowana przez Eter.

Bez większego namysłu się zgłosiłam, a gdy zobaczyłam listę uczestniczek byłam już pewna że to dobra decyzja. Jak wiadomo w grupie zawsze raźniej a ta grupa ma w sobie prawdziwy power. Jest nas aż 165. Nowych centymetrów na pewno nie zabraknie.
Od jakiegoś czasu podpatruję wasze włosy i już wiem jaką długość chciałabym osiągnąć.

Stan obecny - 38cm
Wymarzona długość - 56cm

Na zdjęciu włosy bez jakiejkolwiek stylizacji więc wybaczcie mi ten totalny nieład i tragiczną jakość. Zdjęcie jest prześwietlone i kolor zdecydowanie odbiega od mojego ale zależało mi przede wszystkim na pokazaniu obecnej długości.

Jak same widzicie długa przede mną droga i przez 4 miesiące trwania akcji raczej nie uda mi się jej zakończyć. Mam jednak nadzieję, że przynajmniej w znacznym stopniu zbliżę się do obranego celu. Trzymajcie więc kciuki.

Jak będę sobie pomagać w zapuszczaniu:
- obecnie jestem na etapie wcierania w skalp przed każdym myciem olejku Arabian Almas. Jest to mieszanka oleju kokosowego, rycynowego, ze słodkich migdałów i cytrusowego, która ma pobudzić cebulki do działania.
-w dalszym ciągu wspieram się od wewnątrz pokrzywą ale już niebawem nadejdzie pora aby skończyć tą kurację. Wrócę do niej może jakoś w grudniu.
- wczoraj wreszcie kupiłam Jantar. Pokładam w nim duże nadzieje nie tylko w kwestii wzrostu. Liczę też że ograniczy trochę wypadanie włosów. Sięgnę po niego pod koniec września.

Na razie nie mam planów na kolejne miesiące. Pojawią się zapewne w trakcie i na pewno was o nich poinformuję.

Też bierzecie udział w tej akcji? Jak wspomagacie swoje włosy aby szybciej rosły?
53

Odżywianie włosów przed myciem.

1 września 2014 61
Odżywianie włosów przed myciem.
Komentarz jednej z czytelniczek, który dostałam kilka dni temu zainspirował mnie do napisania posta na temat odżywiania włosów przed myciem. Wiem, że sporo dziewczyn ma wątpliwości co do tego czy warto nakładać na włosy kosmetyki przed myciem. Przecież po umyciu i tak nic nie zostanie więc to tylko marnowanie produktu. Nie do końca się z tym zgadzam.

Odżywianie przed myciem w wielu przypadkach może się świetnie sprawdzić i dać bardzo dobre efekty.

 

Co nakładać na włosy przed myciem?

 
1. Oleje.
Są zwykle zbyt tłuste aby używać ich w większej ilości po myciu. Przed myciem za to mogą bardzo ładnie wygładzić włosy. Po dłuższym czasie takiej pielęgnacji włosy stają się błyszczące, zdyscyplinowane i w zdecydowanie lepszej kondycji.

2. Bogate w składniki odżywcze odżywki i maski.
Często szczególnie posiadaczka cienkich i łatwych do obciążenia włosów narzekają, że nałożenie po myciu zbyt konkretnej odżywki kończy się przyklapem i koniecznością ponownego mycia włosów. Właśnie w takiej sytuacji fajnie może się sprawdzić aplikowanie tego typu produktów na ok. pół godz lub nawet więcej przed myciem. Włosy dostaną potrzebną porcję składników odżywczych a po umyciu nie będą obciążone.

3. Domowej roboty maski.
Nakładając je przed myciem możemy dodać naprawdę wszystko co tylko chcemy bez obawy o obciążenie. Oczywiście trzeba to robić z głową. Domowe kosmetyki często mają nieprzyjemny zapach, który utrzymuje się przez dłuższy czas. Jeżeli nałożymy je przed myciem kosmyki zostaną dopieszczone a męcząca woń zlikwidowana.

Czy kosmetyki nałożone przed myciem mają szansę zadziałać?

Oczywiście, że tak. Należy tylko pamiętać o kilku kwestiach. Kosmetyki nakładamy min. na pół godziny przed myciem najlepiej pod ciepły ręcznik lub turban. Wnikną szybciej jeśli dodatkowo wcześniej włosy delikatnie zwilżymy wodą.
Sporo wątpliwości budzą silikony nakładane po myciu. Często zadawane jest pytanie czy przepuszczają one cenne składniki. Pamiętajmy, że część silikonów jest lotnych, czyli takich które z upływem czasu same odparowują z włosa. Pozostałe oczywiście możecie zmyć przed odżywianiem ale wg. mnie jest to podwójna robota i marnowanie czasu. Wyznaję zasadę że silikon nie beton więc przepuszczać jak najbardziej przepuszcza.

"Skoro umyję włosy to pozbawię je wcześniej dostarczonych składników."

Spora część składników odżywczych z masek czy odżywek zdąży wniknąć przed myciem. Do zmywanie olei polecam natomiast  używać delikatnych szamponów. Najlepiej jest myć tylko skalp a ociekającą pianą włosy na długości. Jeżeli olej jest trudny w zmyciu można go najpierw emulgować jakaś odżywką.

Czy po takiej pielęgnacji stosować jeszcze odżywki po myciu?

To już zależy od rodzaju włosów. Jeżeli trudno je rozczesać to można po myciu nałożyć niewielką ilość jakiejś lekkiej odżywki aby ułatwić czesanie. Niektórym włosom wystarczy maska nałożona przed myciem by były odpowiednio dopieszczone.

U kogo sprawdzi się taka forma pielęgnacji?

Przede wszystkim u posiadaczek cienkich i łatwych do obciążenia włosów. Olejowanie natomiast powinno sprawdzić się u każdego i warto wprowadzić je do swojej pielęgnacji. Ja akurat mam włosy, które bardzo trudno dociążyć i odżywianie przed myciem bardzo przypadło mi do gustu, ponieważ dodatkowo pomaga ujarzmić moje kosmyki.

Co myślicie na temat odżywiania przed myciem? Stosujecie je w swojej pielęgnacji?
61
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL