×

Ziaja, Anty - perspirant `Bloker`

29 października 2013 71
Ziaja, Anty - perspirant `Bloker`
Cześć dziewczyny. Dziś będzie o produkcie, który kupiłam po waszych namowach. Mam na myśli bloker Ziaji. Stosuję go od 2 miesięcy i chyba pora na napisanie jak się sprawdził. Nie będę ukrywać że jestem z niego bardzo zadowolona.


Od producenta:

Regulator pocenia - działanie blokujące: skutecznie redukuje nadmierne pocenie. Ogranicza wydzielanie potu i przykrego zapachu. Zapewnia długotrwałe uczucie świeżości.
Nie zawiera parabenów, alkoholu i barwników. Bez zapachu. Nie pozostawia śladów na ubraniu.
Sposób użycia: używać przez 2 - 3 dni na noc, na czystą i suchą skórę pod pachami. Następnie stosować 1 - 2 razy w tygodniu. Nie należy aplikować preparatu powtórnie rano. Nie stosować na skórę podrażnioną i po depilacji.
Przebadany dermatologicznie w Klinice Dermatologicznej w Białymstoku pod kątem ewentualnego działania toksyczno-drażniącego.

Skład: 

Aqua, Aluminium Chloride, Glycerin, Hydroxyethylcellulose, Potassium Sorbate.

Cena: 6,90zł / 60ml


Opakowanie:

Opakowanie minimalistyczne. Biała buteleczka z niebieskimi napisami bez zbędnych ozdobników. Kulka nie zacina się .


Konsystencja i zapach:

Bloker ma leistą konsystencję. Chwilę trwa zanim wyschnie ale ponieważ stosuję go na noc nie jest to jakiś wielki problem. Zapach moim zdaniem bardzo przyjemny. Kremowy, delikatny ale nie typowo chemiczny.


Moja opinia:

Praktycznie od momentu kiedy na dobre zaczęłam dojrzewać pojawił się u mnie problem z nadmierną potliwością. Krępujące, mokre plamy na ubraniach skutecznie zniechęcały mnie do wychodzenia gdziekolwiek w ciepłe dni. Używałam wielu drogeryjnych antyperspirantów, żadne jednak nie dawały skutecznych efektów. Pewnie do tej pory bym rozpaczała załamując ręce po kolejnym nieskutecznym deo gdyby nie wasza pomoc. Po niezbyt pochlebnej recenzji kulki Nivea dostałam od was wiele bezcennych rad, za które serdecznie dziękuję. Poleciłyście m.in. wypróbowanie blokera Ziaji. Przy najbliższych zakupach oczywiście zaopatrzyłam się w niego. Początkowo stosowałam go przez 3 kolejne dnia zgodnie z zaleceniami producenta na umytą i osuszoną skórę pod pachami. Teraz wystarcza mi używanie 2-3  razy w tygodniu. Efekty przeszły moje oczekiwania. Nareszcie mogę cieszyć się suchymi pachami i w pełni korzystać z życia. Taki komfort jest dla mnie bardzo ważny ponieważ uwielbiam tańczyć i teraz nie muszę już z tego rezygnować z obawy o mokre plamy na ubraniach. One po prostu przestały istnieć. Dziękuję wam dziewczyny ;)
Mała uwaga na koniec: Pamiętajcie koniecznie o tym aby po depilacji wstrzymać się z użyciem blokera przynajmniej 1 dzień. Raz o tym zapomniałam i skóra piekła niemiłosiernie. Przestrzegam abyście nie popełniły mojego błędu.

Ocena: 5-/5
71

Maybelline, Great Lash Mascara

27 października 2013 56
Maybelline, Great Lash Mascara
Cześć dziewczyny. Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć trochę o najgorszym tuszu do rzęs z jakim kiedykolwiek miałam doczynienia. Trafił on w moje posiadanie przy zakupie maskary Maybelline Colossal Volume. Otrzymałam go jako prezent. Początkowo byłam szczęśliwa bo tusze tej firmy nigdy mnie nie zawodziły ale już przy pierwszym malowaniu okazało się, że tym razem będzie inaczej. Dawałam mu jeszcze kolejne szanse, no ale ile można. Od jakiegoś czasu zalega nieużywany na półce. No ale pora na jakieś szczegóły.


Maskara ma za zadanie pogrubić, wydłużyć i przyciemnić nasze rzęsy, nadając im intensywny czarny kolor.
Pojemność: 12,5ml

Skład: 

Aqua, Cera Alba, Ozokerite, Shellac, Glyceryl Stearate, Propylene Glycol, Stearic Acid, Triethanolamine, Sorbitan, Sesquioleate, Methylparaben, Quaternium-15, Butylparaben, Ammonium Hydroxide, Simethicone, Quaternium-22, [+/- CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891, CI 77007, Mica].

Opakowanie:

Mała, poręczna, prostokątna buteleczka. Bez problemu zmieści się w każdej kosmetyczce. Szczoteczka jest cienka, krótka i jak dla mnie zdecydowanie za rzadka.


Moja opinia:

Powiem szczerze - tusz okazał się totalną porażką. Maskary Maybelline należą do moich ulubieńców ale ta na pewno nie zalicza się do tego grona. Ma małą szczoteczkę, do której mimo szczerych chęci nie potrafię się przyzwyczaić.
Skleja rzęsy, dosyć szybko się kruszy a największą tragedią jest jego zmywanie. Nie jest to tusz wodoodporny ale sprawia podobne trudności przy demakijażu. Jedyną jego zaletą jak dla mnie jest ładny czarny kolor.

Ocena: 2-/5
56

Przegląd pocztowy.

25 października 2013 52
Przegląd pocztowy.
Witajcie kochane. W tym tygodniu dotarło do mnie kilka paczuszek i zgodnie z obietnicą dzisiaj przedstawiam wam ich zawartość. Jeżeli jesteście ciekawe co znalazło się w moim posiadaniu zapraszam poniżej.
Obie paczuszki pochodzą ze współprac z naprawdę świetnymi firmami.
Pierwsza to długo wyczekiwana przesyłka ze Skarbów Syberii.

Współpracę nawiązałam już jakiś czas temu, niestety ze względu na to że firma miała pewne problemy techniczne musiałam na nią trochę poczekać. Oto co będę miała przyjemność testować:


- Peeling do Twarzy z Organicznym Ekstraktem Grejpfruta i Diamentowym Pudrem
- Pianka do Mycia Twarzy z Organicznym Ekstraktem Arcydzięgla
- Oczyszczający Tonik do Twarzy z Organicznym Ekstraktem Kaszmiru

Kolejną paczkę otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem Ambasada piękna.


W poniedziałek odezwał się do mnie pan Grzegorz z propozycją współpracy. Miałam podać kilka kosmetyków, które mnie interesują. Spośród nich pan Grzegorz wybrał dwa, które najbardziej odpowiadają moim włosowym potrzebom. Jakie było moje zaskoczenie kiedy już we środę kurier dostarczył mi paczuszkę. Tempo naprawdę ekspresowe. :) A tak wyglądają kosmetyki, które do mnie trafiły:


- Bioelixire Argan Oil Shampoo ( szampon z olejkiem arganowym, jojoba i słonecznikowym)
- CHI Keratin Odżywka w mgiełce

I to tyle. Tydzień naprawdę bardzo udany i pełen niespodzianek. Któryś kosmetyk szczególnie was zainteresował?
52

Bielenda, Masełko do ust troskliwa brzoskwinia.

23 października 2013 38
Bielenda, Masełko do ust troskliwa brzoskwinia.
 Cześć wszystkim. Dzisiejszy post pojawia się automatycznie. Ja niestety od godz. 8 do 20 jestem na uczelni więc nie ma szans żebym usiadła przed laptopem. W najbliższym czasie postaram się jednak nadrobić zaległości i odwiedzić wasze blogi. Dzisiaj mam dla was recenzję nowości od Bielendy a mianowicie masełka do ust.


Od producenta:

Masełko do ust Bielendy skutecznie pielęgnuje i regeneruje delikatny naskórek ust, likwidując uczucie spierzchnięcia, ściągnięcia i suchości. Zawartość intensywnie regenerujących i odżywczych składników jak: masło karite, masło kakaowe i wit. E, sprawia, że skóra ust szybko się odnowi, odzyska miękkość i zdrowy wygląd.
Dostępne w 3 wersjach zapachowych:
- zmysłowa wiśnia,
- troskliwa brzoskwinia,
- soczysta malina.




Skład: 

Isohexadecane, Petrolatum (Nota N), Aqua (Water), Lanolin, Polyglyceryl-3-Diisostearate, Microcrystalline Wax, Butyrspermum Parkii (Shea Butter), Glycerin, Sucrose, Cera Alba (Beeswax), Parfum (Fragrance), Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Propylene Glycol, Rubus Idaeus Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Cetearyl Alcohol, Sodium Saccharin, Hydrogenated Polyisobutene, Palmitic Acid, Pottasium Sorbate, Sodium Benzoate, Ethylparaben, Mica.
Cena: ok. 7zł / 15g

Opakowanie:

Masełko znajduje się w malutkim słoiczku o pojemności 15 g. Jest on dodatkowo zabezpieczony kartonikiem zawierającym niezbędne informacje o produkcie.


Konsystencja i zapach:

Kosmetyk bardziej przypomina mi tłustą wazelinę niż masło. Jest zbity, dosyć twardy ale nie sprawia problemów przy wydobywaniu. Zapach mnie zauroczył. Wystarczy podnieść pokrywę aby poczuć piękny brzoskwiniowy aromat.


Moja opinia:

Kosmetyk bardzo dobrze pełni swoją funkcję. Fajnie natłuszcza i chroni usta przed czynnikami atmosferycznymi. Utrzymuje się kilka godzin. Po tym czasie warto powtórzyć aplikację. Masełko przepięknie pachnie słodką, soczystą brzoskwinią. Delikatnie nabłyszcza usta, nie nadaje im jednak żadnego koloru. Za jedyną wadę mogę uznać opakowanie. Słoiczek jest niezbyt higieniczny i wolę jednak tradycyjne sztyfty. Mimo tego ostatniego minusa masełko jest naprawdę fajne i chętnie sięgnę po jego inne wersje.

Ocena: 4+/5
38

Tanie nie znaczy złe czyli przegląd kosmetycznych hitów poniżej 20zł.

21 października 2013 67
Tanie nie znaczy złe czyli przegląd kosmetycznych hitów poniżej 20zł.
Witajcie kochane. Dzisiaj spróbuję złamać stereotyp mówiący o tym że tanie = złe. Dla mnie to kompletna bzdura. Żeby nie być gołosłowną przedstawię wam kilka kosmetycznych hitów za mniej niż 20zł. Warto poznać je bliżej bo kiedy mamy ograniczone fundusze mogą być naprawdę niezastąpione.

1. Osławiony przez blogosferę płyn micelearny z BeBeauty. Świetnie oczyszcza i odświeża cerę. Doskonale radzi sobie z makijażem. Nie powoduje podrażnień.


2. Kremo-żel do twarzy Lirene. Produkt, który po prostu uwielbiam. Przepięknie pachnie. Cudownie nawilża i odżywia cerę oraz nadaje jej blasku.


3. Ziaja żel chłodzący po opalaniu. Może niekoniecznie o tej porze roku ale latem jest u mnie niezastąpiony. Wielokrotnie ratował moją skórę kiedy przesadziłam ze słońcem. Przynosi natychmiastową ulgę i chwała mu za to.


4. Odżywka do włosów Nivea hydro care. Wiem że wiele z was nie przepada za kosmetykami Nivea do włosów ale ich odżywki u mnie naprawdę spisują się świetnie. Włosy są nawilżone i błyszczą jak nigdy.

5. Chusteczki odświeżające Cleanic. Od jakiegoś czasu nie może ich zabraknąć w mojej torebce. Pięknie pachną i świetnie odświeżają skórę nie pozostawiając przy tym klejącej warstwy.


6. Zmywacz do paznokci Isany. Zmywacz, którego nie zamienię na żaden inny. Doskonale zmywa lakier i co najważniejsze nie wysusza paznokci. Delikatny, przyjemny zapach to dodatkowa zaleta.


7. Lakiery do paznokci Safari. Ogromny wybór kolorów, śmiesznie niska cena a jakością wcale tak bardzo nie odbiegają od lakierów z wyższej półki.


8. Peelingi do ciała Joanny. Która z nas ich nie zna? Niepozorne a jednak cieszą. Może nie są to jakieś super zdzieraki ale naprawdę warte uwagi. Poza tym kocham ich zapachy szczególnie czarną porzeczkę.

9. Serum Eveline Slim Extreme 3D. Dla osób które walczą o piękną sylwetkę i jędrne ciało polecam gorąco. W połączeniu z ćwiczeniami daje naprawdę nieziemskie efekty.


10. Bloker Ziaji. Naprawdę dobrze radzi sobie z nadmiernym poceniem. Kupiłam go dzięki waszym namowom i naprawdę nie żałuję. Już wkrótce napiszę o nim trochę więcej.



A wy macie swoje ulubione kosmetyki w niskich cenach? Dajcie znać bo chętnie je poznam.
67

Nivea, Straight & Easy, Balsam prostujący włosy falujące i puszące się.

19 października 2013 41
Nivea, Straight & Easy, Balsam prostujący włosy falujące i puszące się.
 Cześć dziewczyny. Dzisiaj trochę o pielęgnacji włosów a właściwie o produkcie, który ma chronić nasze czupryny przed wilgocią i wysoką temperaturą. W porze jesiennej szczególnie przydatny. Ale czy okazał się idealny? Zaraz się przekonacie.


Od producenta:

Balsam prostujący do włosów wchodzący
w skład linii Straight & Easy pozwala osiągnąć efekt prostych włosów natychmiast i na długo
- bez konieczności stosowania prostownicy. Unikalna formuła z zawartością oleju babassu wygładza włosy, zapewniając im długotrwałą ochronę przed wilgocią oraz strumieniem gorącego powietrza suszarki. Zapobiega puszeniu się włosów, nie obciążając ich. Wystarczy rozprowadzić balsam na wilgotnych włosach, a następnie wysuszyć suszarką wyciągając na grubej szczotce.
Balsam:
- zapewnia łatwe prostowanie i kuszący blask włosów na długo,
- chroni przed wilgocią i gorącym powietrzem,
- nie wymaga spłukiwania.

Skład: 

Aqua, Cyclomethicone, Propylene Glycol, Panthenol, Niacinamide, Orbignya Oleifera, Polyquaternium-4, PEG/ PPG-17/18 Dimethicone, Dimethiconol, Amodimethicone, Cetrimonium Chloride, Xanthan Gum, Carbomer, Trideceth-12, Trisodium EDTA, Aminomethyl Propanol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Geraniol, Linalool, Benzyl Alcohol, Limonene, Parfum

Cena: 12zł / 150ml


Opakowanie:

Buteleczka o pojemności 150ml w kolorystyce charakterystycznej dla kosmetyków Nivea. Posiada wygodne zamknięcie, które zapobiega wydobyciu nadmiernej ilości produktu.

 

Konsystencja i zapach:


Kosmetyk jest dosyć rzadki, lekko klejący. Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Pachnie przyjemnie ale zapach jest trudny do określenia. Nie utrzymuje się długo.

 

 

Moja opinia:

Balsam kupiłam w celu stosowania go głównie jako kosmetyk termoochronny.  Trudno określić jak spełnia tę funkcję ale moje włosy na pewno po zastosowaniu suszarki wyglądają dużo lepiej niż kiedy stosowałam inne tego typu kosmetyki.
Producent zapewnia również idealne wygładzenie włosów. Przy moich włosach jest to efekt niesamowicie trudny do uzyskania i nie znalazłam jeszcze kosmetyku, który by sobie z nimi poradził. Niestety Nivea też tu zawiodła. Nie wykluczam, że na bardziej zdyscyplinowanych włosach da radę. Może warto spróbować. Kosmetyk nie skleja włosów, nie obciąża ich, delikatnie nabłyszcza więc ma całkiem sporo zalet.
Podsumowując: Balsam sprawdza się jako kosmetyk termoochronny ale inne zadania spełnia niestety tylko w minimalnym stopniu. Wątpię abym kiedyś do niego wróciła. Nadal poszukuję ideału. A może coś mi polecicie?

Ocena: 3+/5
41

Garnier, Olia (Farba do włosów) Złocisty ciemny brąz.

17 października 2013 37
Garnier, Olia (Farba do włosów) Złocisty ciemny brąz.
Witajcie. Dzisiaj będzie szybko i na temat, ponieważ czasu trochę mi ostatnio brakuje. Chciałabym przedstawić wam farbę, którą kupiłam zachęcona licznymi pozytywnymi opiniami na jej temat w blogosferze. Zdecydowałam się na złocisty ciemny brąz. Jesteście ciekawe czy u mnie również się sprawdziła? Zapraszam dalej :)



Od producenta:

Trwała koloryzacja włosów. Zawiera naturalne oleje. Kolor jest intensywny, długotrwały. Farba pozostawia intensywny blask i poprawia wygładzenie włosów do 35%. Działa łagodni, ma kwiatowy zapach i kremową konsystencję, która nie spływa z włosów.

Cena: ok. 20zł / 174ml


Zawartość opakowania:

- tubka z kremem utleniającym
- tubka z kremem koloryzującym
- para rękawiczek,
- tubka z maską po farbowaniu 
 - ulotka z instrukcją użycia.

Konsystencja i zapach:

Po zmieszaniu kremu utleniającego z kremem koloryzującym farba ma jasnoróżowy kolor, który stopniowo ciemnieje. Jest ona dosyć gęsta dzięki czemu nie spływa z włosów ale bardzo wygodnie się aplikuje. Zapach bardzo miło mnie zaskoczył. Jest całkiem przyjemny, momentami zbliżony do kwiatowego.
Odżywka dołączona do opakowania jest biała, bardzo gęsta. Niestety sprawia przez to  trochę problemów przy rozprowadzaniu na włosach.

Moja opinia:

Farba okazała się bardzo wygodna w użyciu. Dobrze się nakłada, nie spływa z włosów. Zapach sprawia, że aplikacja wcale nie jest męczącą koniecznością ale nawet bym powiedziała chwilą przyjemności. No dobra może trochę przesadzam ale w porównaniu z innymi cuchnącymi farbami jest to naprawdę ogromna zaleta. Produkt całkiem nieźle się zmywa. Po nałożeniu odżywki włosy były mięciutkie i błyszczące. To duży plus, ponieważ obawiałam się trochę że wysuszy moje włosy. Na szczęście nic takiego się nie stało. Teraz pora na najważniejsze czyli kolor. Różni się on trochę od tego na opakowaniu. Jest minimalnie ciemniejszy ale niesamowicie mi się spodobał. Nie pokażę wam zdjęcia ponieważ mój aparat trochę przekłamuje kolory i nie chcę niepotrzebnie wprowadzać was w błąd. Wiem jedno: farba jest naprawdę godna uwagi. Ja na pewno jeszcze do niej wrócę.

Ocena: 4+/5
37

Dax Cosmetics, Cashmere, Corrector (Korektor rozświetlający w pędzelku)

13 października 2013 30
Dax Cosmetics, Cashmere, Corrector (Korektor rozświetlający w pędzelku)
 Cześć dziewczyny. O kosmetykach do makijażu dosyć dawno nie pisałam więc najwyższa pora to nadrobić. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam trochę o rozświetlającym korektorze od Dax Cosmetics.


Od producenta:

Nowoczesny korektor z plastyczną mikrosiateczką przestrzennych silikonów (3D) perfekcyjnie kryje ciemne obwódki pod oczami, oznaki zmęczenia, a także wygładza i spłyca zmarszczki. Dzięki rozpraszającym światło mikroperłom, korektor delikatnie rozświetla wybrane miejsca twarzy zapewniając cerze nieskazitelny, wypoczęty wygląd i równomierny koloryt. Zawiera nawilżający kwas hialuronowy, a lekka konsystencja umożliwia skórze oddychanie i nie zatyka porów.
Produkt o długotrwałym działaniu, z efektem "long lasting", odporny na pot i wodę. Nie brudzi ubrań. Polecany przez wizażystów.

Cena: ok. 32zł / 2,5ml 


Opakowanie:

Bardzo wygodne opakowanie zakończone miękkim pędzelkiem. Aby wydobyć większą ilość kosmetyku wystarczy nacisnąć czarną końcówkę pisaka.


Konsystencja:

Jest lekki. Bardzo dobrze się rozprowadza, nie wymaga pocierania i naciągania skóry. Nie zbiera się w załamaniach i nie wysusza skóry. Kolor jest uniwersalny, dosyć jasny chociaż ja raczej nazwałabym go naturalnym. Na moje potrzeby idealny.


Moja opinia:

Początkowo nie pokładałam w nim zbyt wielkich nadziei. Pewnie gdyby nie to, że dostałam go w prezencie nigdy nie zdecydowałabym się na jego zakup. Cena co by nie mówić do najniższych nie należy. Cieszę się jednak że miałam okazję go wypróbować bo naprawdę jest warty uwagi. Stosowałam go zarówno pod oczy jak i na drobne niedoskonałości na twarzy i spisał się całkiem fajnie.
Delikatnie rozjaśnia cienie pod oczami, wyrównuje koloryt skóry, nadając spojrzeniu zdrowy, wypoczęty, promienny wygląd. Daje też radę z niewielkimi problemami na twarzy. Krycie może nie jest idealne ale jak dla mnie wystarczające. Trzyma się całkiem nieźle ale zdecydowanie polecam po nałożeniu lekko go przypudrować.
Duży plus za wydajność. Niby taki niepozorny a mam go od kilku miesięcy i mimo codziennego stosowania końca nie widać.
Podsumowując: Korektor jest całkiem fajny dla osób, które nie mają zbyt dużych wymagań. Z większymi zasinieniami pod oczami raczej nie da rady.

Ocena: 4/5

Macie swoje ulubione korektory? Może polecicie mi coś fajnego?
30

Golden Rose, Holiday Nail Color (Lakier do paznokci)

10 października 2013 41
Golden Rose, Holiday Nail Color (Lakier do paznokci)
Cześć dziewczyny. W dzisiejszym poście chciałabym pokazać wam mój pierwszy piasek z Golden Rose. Długo zastanawiałam się nad jego zakupem ale w końcu zapadła decyzja: Biorę go.
Możecie być trochę zaskoczone bo ja - zdecydowana przeciwniczka różu na paznokciach - wybrałam właśnie ten kolor. No co? Trzeba przecież  przełamywać swoje uprzedzenia. :-)

 

Od producenta:

 Najpopularniejsza kolekcja lakierów do paznokci tego sezonu.
Nowo opracowana `teksturowa` formuła lakieru imituje cukrową posypkę oraz magicznie połyskujące drobinki brokatu o matowym wykończeniu.
Seria zawiera 17 modnych odcieni o matowym wykończeniu. Lakiery o numeracji 51-60 to połyskujące drobinki brokatu, natomiast kolory o numeracja 61-67 to lakier o efekcie cukrowej posypki.



Cena: 12,90zł / 11ml


Moja opinia:

Lakier jest dosyć rzadki ale i tak wystarczą 2 warstwy aby dobrze pokryć paznokcie. Bardzo dobrze się rozprowadza. Ma duży pędzelek czyli dokładnie taki jak lubię. Wysycha błyskawicznie co naprawdę ułatwia pracę.

Na paznokciach prezentuje się rewelacyjnie. Trochę jak różowy cukierek. Trwałość też jest dobra. U mnie trzymał się ok. 4-5 dni przy wykonywaniu różnych prac domowych. Jest trochę problematyczny przy zmywaniu ale i tak jest to dużo łatwiejsze niż w przypadku brokatów.
Naprawdę pokochałam ten lakier i na pewno nie będzie to ostatni piasek w mojej kolekcji.
Ocena: 5-/5
41

Dax Cosmetics, Perfecta Oczyszczanie, Peeling gruboziarnisty z minerałami morskimi i drobinkami orzecha

8 października 2013 35
Dax Cosmetics, Perfecta Oczyszczanie, Peeling gruboziarnisty z minerałami morskimi i drobinkami orzecha
Witajcie dziewczyny. Dzisiaj taki post na szybko, ponieważ jutro nie będę miała ani chwili żeby zajrzeć na bloga. Zajęcia mam od 8 do 20 i wrócę do domu padnięta. Ale koniec smęcenia. Chciałabym pokazać wam moje niedawne odkrycie a mianowicie naprawdę świetny peeling do twarzy.


Od producenta:

 Aktywny peeling z drobinkami orzecha włoskiego polecany dla osób w każdym wieku, do pielęgnacji cery tłustej i mieszanej. Wyjątkowo dokładnie usuwa martwe komórki naskórka, wygładza powierzchnię skóry, oczyszcza pory i niweluje wszelkie niedoskonałości cery. Zawiera minerały morskie, odżywczy koktajl z witamin E - C - F, a także miód z dzikich kwiatów, który odświeżą cerę i nadaje jej ładny, zdrowy koloryt.
 

Skład: 

Aqua, Prunus Armeniaca Seed Powder, Juglans Regia Shell Powder, Prunus Amygdalus Dulcis Shell Powder, Glycerin, Glyceryl Stearate, Steareth-25, Ceteth-20, Stearyl Alkohol, Paraffinum Liquidum, Isopropyl Myristate, Dimethicone, Ammonium Acryloyldimethyltaurate / VP Copolymer, Soya Lecithin, Pantenol, Trilaureth-4-Phosphate, Sorbitol, Propylene Glycol, Citric Acid, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Ethyl Linoleate, Ethyl Linolenate, Ethyl Oleate, Silk Amino Acid, Pyridoxine, Biotine, Magnesium Ascorbate/PCA, Mel, Sea Salt, Allantoin, Triclosan, Disodium EDTA, Ethylparaben, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum, CI 42090. 

Cena: ok. 2,50zł


Opakowanie:

Peeling znajduje się w saszetce o pojemności 10ml. Z tego co słyszałam jest dostępny również w tubce ale ja jeszcze na tą wersję nie trafiłam. Saszetka może i wygląda niepozornie ale jest bardzo wydajna. Bez problemu starcza mi na 3-4 użycia.

Konsystencja i zapach:

Peeling jest treściwy dzięki czemu nie spływa z twarzy. Ma zielonkawy kolor i bardzo dużo ostrych drobinek ścierających, które jak mniemam są łupinami orzecha. Zapach niestety nie przypadł mi do gustu. Jest nijaki.

Moja opinia:

Peeling z czystym sumieniem jest wart polecenia. Jest to naprawdę świetny zdzierak a właśnie takie lubię. Po jego zastosowaniu skóra jest gładka jak pupa niemowlaka i idealnie oczyszczona. Cera odzyskuje blask i zdrowy kolorek. Kosmetyk nie wysusza za co duży plus, nie powoduje też podrażnień. Jedyne do czego mogę się przyczepić to zapach. Mi akurat nie odpowiada ale biorąc pod uwagę działanie peelingu jest to naprawdę niewielki minusik.

Ocena: 5-/5
35

Elfa, Green Pharmacy, Delikatny żel do mycia twarzy do skóry tłustej i mieszanej z zieloną herbatą

7 października 2013 33
Elfa, Green Pharmacy, Delikatny żel do mycia twarzy do skóry tłustej i mieszanej z zieloną herbatą
Hej dziewczyny. Zauważyłam że na blogu dosyć dawno nie pojawiła się recenzja kosmetyku do mycia twarzy. Postanowiłam to nadrobić i dziś będzie właśnie o takim produkcie.


Od producenta:

Dla skóry normalnej i tłustej.
Delikatny, nie zawierający mydła żel przeznaczony do codziennego oczyszczenia twarzy i szyi. Dzięki specjalnie dobranym komponentom oraz wodzie o najwyższym stopniu czystości, jest wspaniale tolerowany przez skórę, nie ściąga i nie wysusza, doskonale usuwa resztki makijażu oraz inne zanieczyszczenia.Ekstrakt liści zielonej herbaty neutralizuje toksyny i stymuluje naturalne procesy odnowy skóry. Dzięki współdziałaniu d - pantenolu i alantoiny żel wykazuje wyraźne regenerujące i łagodzące działanie na skórę.





Skład: 

Aqua, Lauryl Glucoside, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Glycerin, Hydrolyzed Wheat Protein, Green Tea Leaf Extract, Allantoin, Panthenol, Parfum, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothazolinone, Methylisothiazolinone, Citric Acid.

Cena: ok. 6zł / 270ml

Opakowanie:

Wyglądająca niepozornie ale jednak o dużej pojemności buteleczka. Posiada pompkę, która bardzo ułatwia aplikację. Ma jednak swój minus. Przy pierwszym otwarciu pompka odskakuje na stałe do góry. Może to być kłopot jeżeli zechcemy zabrać żel np. w podróż.


Konsystencja i zapach:

Żel jest dosyć gęsty. Bardzo dobrze się pieni. Wystarcza jedno naciśnięcie pompki aby otrzymać potrzebną ilość kosmetyku do umycia całej twarzy. Dzięki temu jest on bardzo wydajny.
Zapach jest delikatny. O dziwo bardzo przypadł mi do gustu. Rzeczywiście przypomina zieloną herbatę.

Moja opinia:

Powiem szczerze, że żel kupiłam z chęci wypróbowania jakiegoś kosmetyku Green Pharmacy.  Żel dobrze myje, delikatnie oczyszcza skórę. Całkiem przyzwoicie radzi sobie z makijażem. Nie powoduje efektu ściągnięcia. Niestety przez pierwsze dni stosowania moja cera reagowała na ten żel potwornym zaczerwienieniem. Byłam pewna że będziemy musieli się rozstać ale sytuacja się unormowała i teraz wszystko jest w porządku. Producent mówi coś jeszcze o matowieniu i zmniejszeniu wydzielania sebum. Tutaj się jednak nie zgodzę. Stosowanie żelu w żaden sposób nie zlikwidowało chociażby w niewielkim stopniu tego problemu.
Produkt nie jest zły ale do ideału też mu trochę brakuje. Raczej więcej go nie kupię.

Ocena: 3+/5
33

Farmona, Sweet Secret, Migdałowy krem do rąk i paznokci `Słodkie trufle i migdały

5 października 2013 55
Farmona, Sweet Secret, Migdałowy krem do rąk i paznokci `Słodkie trufle i migdały
Hej dziewczyny. Jesień w pełni. Zmienna temperatura i zbliżające się mrozy niestety nie służą naszym dłoniom. Na ten trudny czas warto zaopatrzeć się w dobry krem do rąk. Dzisiaj przedstawię wam moje ostatnie odkrycie.


Od producenta:

Wyjątkowy kosmetyk o delikatnej, aksamitnej konsystencji i fascynującym słodkim zapachu został stworzony z myślą o tym, by rozpieszczać zmysły i ciało. Powstał na bazie słodkich trufli i migdałów, dzięki czemu zapewnia doskonałą pielęgnację skóry rąk i paznokci. Intensywnie nawilża, wygładza i regeneruje skórę oraz łagodzi podrażnienia, likwidując szorstkość naskórka. Dodatkowo wyjątkowo apetyczny, zniewalająco słodki zapach, zapewnia doskonały nastój i uczucie komfortu.




Skład: 

Aqua (Water), Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Petrolatum, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Ethylhexyl Stearate, Propylene Glycol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cera Alba (Beeswax), Theobroma Cacao (Cocoa) Extract, Prunus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Dimethicone, Cyclomethicone, Glyceryl Stearate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Panthenol, Inulin Lauryl Carbamate, Xanthan Gum, Disodium Edta, Parfum, Benzyl Benzoate, Coumarin.

Cena: 6zł / 100ml


Opakowanie:

Jest to dosyć spora jak na krem do rąk tubka. Posiada zamknięcie zatrzask, które nie sprawia problemów przy otwieraniu. Opakowanie jest kolorowe dzięki czemu przyciąga naszą uwagę na półkach drogeryjnych.


Konsystencja i zapach:

Krem jest średniej gęstości. Dobrze się rozsmarowuje i szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy.
Zapach jest mega słodki. Są to typowe słodkie migdały. Idealne rozwiązanie dla łasuchów. Aromat bardzo długo utrzymuje się na skórze ale z czasem staje się coraz delikatniejszy.

Moja opinia:

Zanim przejdę do sedna pragnę zaznaczyć że moje dłonie nie mają skłonności do przesuszania i wystarczy im jedynie niewielkie nawilżenie. Krem Farmony spisał się tu świetnie. Pozostawia dłonie idealnie nawilżone, mięciutkie i przyjemne w dotyku. Obawiam się jednak, że osoby, które mają spory problem z przesuszoną skórą dłoni mogą być trochę zawiedzione.
Dużą zaletą jest szybkie tempo wchłaniania i to że kosmetyk nie pozostawia tłustej, klejącej warstwy.
Zapach cudowny. Bardzo słodki. Od pierwszego kontaktu ujął mnie za serce.

Ocena: 4+/5

Jeżeli jesteście ciekawe jak ten krem sprawdzi się u was zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu, w którym możecie go wygrać.

55

Lirene Dermoprogram, Youngy 20+, Kremo - żel z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy

3 października 2013 35
Lirene Dermoprogram, Youngy 20+, Kremo - żel z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy
 Witajcie. Ostatnio zdecydowanie rzadziej tu bywam ale to dlatego, że zaczęłam kolejny rok studiów i z czasem wolnym jest trochę krucho. Przez weekend postaram się trochę nadrobić zaległości. Od tygodnia mam też problem, ponieważ blogger nie aktualizuje moich postów na waszych listach czytelniczych. Kompletnie nie wiem co jest tego przyczyną i trochę mnie to martwi. Mam nadzieję że jednak o mnie nie zapomnicie. Dzisiaj przygotowałam dla was recenzję kremu, którego wiele z was było ciekawe. Zapraszam więc do lektury.

Od producenta:

Kremo - żel z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy zachwyca skutecznością działania i zaskakuje innowacyjną konsystencją. Wyselekcjonowane składniki stanowią niezwykłe połączenie egzotycznej dawki energii oraz owocowej uczty dla zmysłów.
Delikatne, zielone drobinki łagodnie rozcierają się podczas aplikacji uwalniając witaminę E, zwaną `witaminą młodości`, która odżywia skórę, poprawia jej sprężystość i zapobiega procesom starzenia wywołanym czynnikami środowiskowymi.



Unikalna formuła produktu: połączenie kremu i żelu sprawia, że jest on wyjątkowo lekki i delikatny. Idealnie się rozprowadza, uwalniając witaminę E, zamkniętą w zielonych drobinkach. Zawarty w produkcie wyciąg z bambusa, lotosu i lilii wodnej regeneruje skórę i długotrwale ją nawilża. Karoten pochłania promieniowanie UV, stanowiąc efektywną ochronę dla skóry. Gliceryna silnie nawilża, w wyraźny sposób poprawiając sprężystość naskórka, a mikrogąbeczki pozostawiają skórę matową.
Efekty stosowania:
- dodaje skórze energii,
- przywraca blask skórze,
- poprawia elastyczność skóry,
- odżywia delikatną skórę wokół oczu.
Twarz jest doskonale nawilżona, gładka i zachwyca promiennym wyglądem.


Cena: 20zł / 50ml


Skład:


Opakowanie:

Krem znajduje się w białym plastikowym słoiczku z pomarańczową etykietą. Jest on dodatkowo umieszczony w kartonowym opakowaniu, na którym znajdziemy wszystkie potrzebne informacje. Pudełko jest wzorzyste, dzięki czemu od razu przyciąga uwagę.

Konsystencja i zapach:

Przyznam szczerze, że nie wiedziałam czego się spodziewać po nazwie kremo-żel. Pierwsze co przyszło mi do głowy to galaretowaty budyń. Okazało się jednak, że kosmetyk ma bardzo lekką konsystencję. Świetnie rozprowadza się na skórze. Dodatkowym bajerem są malutkie, zielone kuleczki, które pękają przy wsmarowywaniu.
Zapach to chyba największy plus tego kremu. Jest on po prostu obłędny. Początkowo dość intensywne mango z upływem czasu staje się delikatne. Subtelny zapach jest wyczuwalny na twarzy przez większą część dnia.


Moja opinia:

Kremo - żel Lirene stosuję już od miesiąca zarówno na twarz jak i pod oczy i ciągle nie mogę nadziwić się jego wszechstronności. Po pierwsze doskonale, długotrwale nawilża cerę. Szybko się wchłania, co szczególnie rano jest dla mnie bardzo ważne. Kolejną zaletą jest fakt, że krem całkiem fajnie matuje. Mój nosek nareszcie nie świeci się jak u Rudolfa.
Teraz pora powiedzieć jak sprawdza się zastosowany pod oczy. Najpierw obawiałam się aplikować go w te miejsca. Mam bardzo wrażliwą skórę pod oczami, skłonną do opuchnięć. Tu Lirene poradził sobie w 100%. Już kilka minut po zastosowaniu kremu opuchnięcia zniknęły a spojrzenie nabrało blasku.
Mogę powiedzieć tylko jedno: Znalazłam mój krem idealny. :-)

Ocena: 5/5
35
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL