×

Popularne posty

Co skrywa wnętrze mojej torebki.

25 marca 2017 26
Co skrywa wnętrze mojej torebki.
Damska torebka to zdaniem niektórych worek bez dna. Jest w niej absolutnie wszystko, a już bałagan to w szczególności. Znalezienie czegokolwiek zawsze zajmuje trochę czasu. W końcu skądś biorę się te wszystkie żarty, że do kobiety trzeba dzwonić dwa razy: raz żeby znalazła telefon, drugi, żeby odebrała :P Hehe ja się w sumie całkowicie z nimi zgadzam, bo doskonale pasują do mojej osoby. Ilość rzeczy w swojej torebce staram się ograniczać do minimum, ale ciężko to zrobić skoro nigdy nie wiadomo co akurat może się przydać ;)


Dzisiaj pokażę wam jednak tylko te rzeczy bez których nie ruszam się z domu i są w mojej torebce absolutnie zawsze.


1. Portfel
Czasami myślę, że jednak lepiej żebym zostawiła go w domu :P Jak chyba każda kobieta uwielbiam zakupy i niestety zawartość portfela na tym cierpi. No ale umówmy się, jakieś drobniaki zawsze trzeba mieć przy sobie. Dodatkowo w portfelu noszę takie rzeczy jak bilet na autobus, czy chociażby karnet na siłownię.

2. Telefon
Wiele rzeczy jestem w stanie zostawić ale bez telefonu z domu nie wyjdę. Czuję się bez niego jak bez ręki.

3. Słuchawki
Uwielbiam słuchać muzyki i fajnie kiedy swoje ulubione piosenki mogę mieć zawsze przy sobie. Od jakiegoś czasu wielką miłością darzę słuchawki bezprzewodowe Vasa Bla od Sudio Sweden. Ze względu na brak kabli są bardzo praktyczne, nie plączą się, a dzięki futerałowi, który jest w zestawie zawsze łatwo mi je znaleźć w otchłani mojej torebki. O słuchawkach pisałam już na blogu, więc odsyłam was do TEGO posta.
Przypominam również, że na hasło W.SEKRECIE15 otrzymacie 15% rabat na zakup słuchawek.

4. Perfumy
Nieprzewidziane ważne spotkanie, a zapach perfum, których użyłam rano się ulotnił? Żaden problem. Zawsze mam przy sobie swoje ulubione pachnidełko. Do torebki świetnie sprawdzają się u mnie perfumetki Perfumik. Zajmują niewiele miejsca, a charakteryzują się naprawdę dobrą trwałością. Mam w swojej kolekcji kilka zapachów i jestem z nich naprawdę zadowolona.

5. Krem do rąk
Kiedyś moje dłonie nie sprawiały mi absolutnie żadnych problemów. Zima, mróz... one zawsze były w stanie idealnym. W sumie nadal są odporne na złe warunki pogodowe, ale dobiłam je treningami na siłowni. Podnoszenie ciężarów bez rękawiczek dało im nieźle w kość. Skóra zaczęła pękać, zrobiła się nieprzyjemnie szorstka i sucha. Dlatego też krem do rąk jest obecnie moim must have.

6. Pomadka ochronna do ust
Dla wielu osób produkt zbędny, ale ja nie wyobrażam sobie nie mieć jej pod ręką. Moje usta od dawna są moją dumą i muszą być zadbane. Jestem w stanie obejść się bez szminki czy błyszczyka, ale wazelinę, czy pomadkę ochronną muszę mieć przy sobie.

7. Kalendarz
Wiem, że w erze przeróżnych aplikacji na telefon kalendarz przez niektórych uważany jest za przeżytek, ale ja jestem tradycjonalistką. Papier rządzi i tak ja nie lubię czytać książek w wersji elektronicznej, tak i kalendarz wolę mieć papierowy :)

To tak jakby tyle, chociaż dołożyć do tego jeszcze strój i buty na siłownię ciągane 4 razy w tygodniu, butelkę wody, jakieś jedzenie, to ja się wcale nie dziwię, że moje torebki nie wytrzymują więcej niż jeden sezon :P Chyba czas najwyższy w końcu zainwestować w jakiś porządny, pojemny model :)


A teraz przyznajcie się - co nosicie w swoich torebkach? Bez czego nie jesteście w stanie wyjść z domu?
26

Magda w kuchni | ciasteczka owsiane z żurawiną bez mąki

20 marca 2017 12
Magda w kuchni | ciasteczka owsiane z żurawiną bez mąki
Nowy tydzień zaczniemy trochę kulinarnie. Nie da się ukryć, że straszny ze mnie głodomorek, a już słodycze to uwielbiam. No ale przyznajcie się, kto z was nie ma słabości do czekolady :D
Zdaję sobie jednak sprawę, że sklepowe słodkości w większości do najzdrowszych nie należą, więc bardzo często, jeśli mam trochę wolnego czasu, staram się sama przygotowywać ich zamienniki. I właśnie dzisiaj chciałabym podzielić się z wami przepisem na pyszne domowe ciasteczka owsiane.


Składniki:

ok. 1,5 szkl. płatków owsianych,
100 g masła,
2-3 łyżki miodu (im więcej tym lepsza konsystencja),
1/3 łyżeczki sody,
szczypta cynamonu,
szczypta soli,
odrobina soku z cytryny,
żurawina 


Przygotowanie:

Płatki dokładnie mielimy, dodajemy sodę oczyszczoną, sól, cynamon i mieszamy. Oddzielnie rozpuszczamy masło i łączymy je z miodem i sokiem z cytryny. Suche składniki dokładnie mieszamy z mokrymi, dodajemy żurawinę i odstawiamy do lodówki na ok. 45 min, aż masa stwardnieje. Dzięki temu ciasteczka nie będą się rozpadać przy formowaniu.
Z powstałej masy robimy kuleczki, które następnie rozpłaszczamy i wykładamy na blaszce. Pieczemy przez ok. 12 min w temp. 180 stopni, aż ciasteczka ładnie się zarumienią.
Proste a przy okazji bardzo smaczne. Wedle uznania żurawinę można zastąpić, np. kawałkami czekolady lub orzechami. Dzięki temu za każdym razem ciasteczka będą smakować inaczej. Idealny dodatek do porannej kawki :)

12

Laboratorium Pilomax, Wax Aloes, Maska do włosów cienkich bez objętości

16 marca 2017 24
Laboratorium Pilomax, Wax Aloes, Maska do włosów cienkich bez objętości
Dzisiaj rano tak na szybko, jeszcze przed zajęciami wpadam do was z recenzją maski do włosów Pilomax Wax Aloes. Produkt moim zdaniem godny uwagi, więc zerknijcie dalej po więcej szczegółów.


Od producenta:
Pilomax maska do włosów Wax Aloes jest przeznaczona szczególnie do włosów cienkich bez objętości oraz do włosów przetłuszczających się. Zawarta w masce Wax Aloes henna powoduje okluzję wokół włókna włosowego, dzięki czemu zostają naprawione mikrourazy powstałe na skutek działania czynników fizycznych (mechanicznych i termicznych). Zawarty w masce Wax Aloes aloes ma silne działanie nawilżające na włos i skórę głowy, dzięki czemu włosy cienkie nabierają objętości bez obciążenia. Bardzo korzystna zaleta aloesu to regulacja wydzielania sebum przez gruczoły łojowe skóry. Skutkiem zmniejszenia nadmiernego wydzielania sebum jest zdecydowane zmniejszenie przetłuszczania włosów i skóry głowy.


Skład:
Aqua, Stearyl, Alcohol, Glycerin, Cetyl Alcohol, Ceatryl Alcohol, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Lawsonia Inermis Extract, Ceteareth-20, Cetrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, DMDM Hydantoin, Diethyl Phthalate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Disodium EDTA, Hexyl Cinnamal, Limonene, CI 42090, CI 19140.

Cena: ok. 22zł/ 240 ml
 
Moja opinia:
Maska umieszczona jest w plastikowym białym słoiczku z zielono-srebrnymi akcentami. Kosmetyk ma dosyć gęstą, kremową konsystencję i lekko zielone, takie trochę miętowe zabarwienie.
Zapach jest świeży, dla mnie trochę męski, ale wcale mi to nie przeszkadza. Tym bardziej, że po zmyciu wcale nie jest wyczuwalny.


Co do działania to bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Maska wykazuje bardzo konkretne działanie nawilżające. Świetnie radzi sobie z moimi suchymi z natury falami. Nadaje im miękkości i elastyczności. Sprawia, że są bardzo przyjemne w dotyku, a co najważniejsze poprawia ich skręt. 
Nie nakładałam jej na skórę głowy z obawy przed nadmiernym obciążeniem, dlatego też nie jestem w stanie określić jak wpływa na ich wypadanie. W moim przypadku i tak byłoby to niemiarodajne, ponieważ stosuję serum przeciw wypadaniu Babuszki Agafii i nie byłabym w stanie określić jaki udział w zahamowaniu wypadania odegrała maska. Niemniej jednak jestem z tego produktu bardzo zadowolona i w momencie, kiedy nie mam możliwości wybrać się do Natury po moją ukochaną NaturVital, ta z powodzeniem mi ją zastępuje.
24

Cienie mineralny Earthnicity Minerals

14 marca 2017 24
Cienie mineralny Earthnicity Minerals
Hej hej :) Jakiś czas temu pisałam wam o zaletach stosowania kosmetyków mineralnych w makijażu. Dzisiaj chciałabym pokazać natomiast cienie mineralne, których sama jestem posiadaczką i pokrótce o nich opowiedzieć.


Jak informuje producent cienie Earthnicity Minerals są niezwykle trwałe, a ich kolory zachwycają nasyceniem naturalnych barw. Dostępne są w wielu wyjątkowych odcieniach.
Cienie zapakowane są w 3 ml słoiczki z sitkiem, w których znajduje się ok. 1,2 g produktu.


Cena: 31,99zł do kupienia TUTAJ

Mam w swojej kolekcji 3 kolorki: Concrete, Indigo Glam oraz Coral. Zanim jednak pokażę ich swatche, najpierw powiem co nieco o aplikacji cieni mineralnych. Wbrew moim obawom jest ona bardzo prosta. Wystarczy nabrać cień na pędzelek, strzepać jego nadmiar i można malować :D Wiadomo, że jak to z produktami sypkimi bywa, mogą się trochę osypywać, ale jeżeli pozbędziemy się z pędzla nadmiaru kosmetyku to jest ono minimalne.


Cienie mineralne świetnie nadają się zarówno do makijażu dziennego jak i wieczorowego. Nakładane solo kolorki są delikatniejsze. Jeżeli zależy nam natomiast na bardziej nasyconych, wyrazistych odcieniach polecam zastosować wcześniej bazę pod cienie. Zwiększa ona nie tylko intensywność kolorów ale również ich trwałość.

Dużym plusem jest to, że cienie nie zbierają się w załamaniu powieki, nie rolują się, za to bardzo fajnie łączą się ze sobą i świetnie nadają się do blendowania. Są świetnym rozwiązaniem dla wrażliwców. Ja akurat nie mam z tym większych problemów, ale moja mama płacze po zrobieniu jakiegokolwiek makijażu. Cienie mineralne okazały się tu strzałem w 10. Chyba po raz pierwszy udało mi się zrobić mamci makijaż, który wytrzymał cały dzień, a oczy nie łzawiły.

Jeżeli chodzi o demakijaż, to jest on dziecinnie prosty i bezproblemowy. Cienie bardzo łatwo znikają po przetarciu ich wacikiem nasączonym płynem micelearnym czy też mleczkiem do demakijażu.

Najwyższa pora, żeby pokazać, jak cienie, które posiadam prezentują się na skórze.


Od góry mamy: Concrete, Coral i Indigo Glam. Wszystkie trzy są świetnie napigmentowane a kolorki wyraziste nawet bez stosowania bazy.

Miałyście okazję używać cieni mineralnych? Jak wam się podobają?
24

Upominki ze spotkania blogerek z okazji Dnia Kobiet.

12 marca 2017 42
Upominki ze spotkania blogerek z okazji Dnia Kobiet.
Witam was cieplutko w niedzielę. Na dzisiaj przygotowałam luźny post, bardziej do pooglądania niż do czytania. Jak pamiętacie, w ubiegłą sobotę miałam okazję uczestniczyć w moim pierwszym spotkaniu blogerek zorganizowanym z okazji Dnia Kobiet. Pełną relację znajdziecie w TYM poście. Mogłyście tam zobaczyć, że sponsorzy bardzo hojnie nas obdarowali i tak jak obiecałam, najwyższa pora byście poznały zawartość tych wszystkich tajemniczych toreb :)


DROGERIA ESTRELLA
 FB

 FREEDOM
FB
(Mała poprawka: w spotkaniu uczestniczyło Freedom Make up London a nie Make up Revolution)

 LANATURE

EVELINE COSMETICS

 NOBLE MEDICA
 ABACOSUN 
 FB

 SELFIE PROJECT
EKOSKIN POSE
 FITOMED
 LOVINGECO
 
 EFCIA SOAP
 CD
 CATRICE POLSKA
 ESSENCE
FB
 LAVERA 
SHE FOOT
 FB
 MIODOWA MYDLARNIA
 BISPOL CANDLES
 SENSILIS 
 FB

 NAILS COMPANY

 7th HEAVEN
 OH MY SEXY HAIR
BIOFEMINA.PL
FB 

A-DERMA
 DUCRAY

 BIELENDA 
 BEAUTY OIL
INDIGO NAILS
INSTAGRAM




Uff.... Koniec. Przyznacie, że trochę tego jest. Wyobraźcie sobie minę kierowcy, kiedy władowałam się z tym wszystkim do autobusu. Albo minę mojej mamy, kiedy weszłam z tym do domu. Trochę się nagłówkowałyśmy zanim udało nam się to wszystko upchnąć, ale szafki w łazience pękają w szwach :)

Coś szczególnie was zaciekawiło? Na recenzję którego produktu będziecie czekać najbardziej?
42

RITUAL CARE Żel łagodnie oczyszczający Sensilis

11 marca 2017 22
RITUAL CARE Żel łagodnie oczyszczający Sensilis
Znowu zaczynają mi się robić zaległości w recenzjach i ogólnie na blogu. Ostatnio doba jest dla mnie zdecydowanie za krótka, żeby wszystko ogarnąć. Może macie kilka godzinek do pożyczenia? :) Żeby to było takie łatwe. Korzystając jednak z weekendu postanowiłam wziąć się konkretnie do pracy i przygotować kilka postów naprzód, tak by pojawiały się częściej niż raz w tygodniu. Dzisiaj zapraszam was na recenzję żelu oczyszczającego Sensilis.


Od producenta:
Żel łagodnie oczyszczający skórę, zmywa zanieczyszczenia zamykające pory i nadmiar wydzielanego sebum. Normalizuje pracę gruczołów łojowych. Oczyszcza skórę nie pozostawiając uczucia ściągania i odwodnienia.

Cena: 59zł/200 ml do kupienia w sklepie internetowym Sensilis


Skład:
Aqua (Water); Sodium Lauroyl Sarcosinate; Cocamidopropyl Betaine; Sodium Cocoamphoacetate; Glycerin; Panthenol; Sodium Chloride; Coco-Glucoside; Fomes officinalis (Mushroom) Extract; Linum usitatissimum (Linseed) Seed Extract; Glyceryl Oleate; Lactic Acid; PEG-120 Methyl Glucose Dioleate; Butylene Glycol; Disodium EDTA; Phenoxyethanol; Zinc PCA; Tetrasodium EDTA; Ethylhexylglycerin; PEG-40 Hydrogenated Castor Oil; Parfum (Fragrance).

Moja opinia:
Zacznę od spraw typowo technicznych, czyli opakowania. Żel znajduje się w poręcznej buteleczce z dozownikiem. Za aplikator duży plus, ponieważ nie zacina się, nie rozpryskuje produktu po całym pomieszczeniu a jest bardzo wygodny w użyciu.


Bardzo przypadła mi do gustu biało-niebieska kolorystyka opakowania. Niby nie ma to żadnego znaczenia, ale taka już ze mnie sroczka, że lubię jak kosmetyki, których używam ładnie wyglądają. Jakoś chętniej wtedy sięgam :)

Sam żel jest bezbarwny i raczej rzadki, ale nie przecieka przez palce. Dobrze się pieni i już jedna pompka wystarcza do umycia twarzy. Zapach jest mi trudno przypisać do czegoś konkretnego. Jest roślinny, delikatny, nienachalny i bardzo przyjemny dla nosa.


Przejdźmy teraz do najważniejszej kwestii, czyli działania. Od razu mogę wam zdradzić, że będą same pochwały. Żel naprawdę mnie oczarował. Niby zwykły produkt, no bo czym niby może wyróżnić się żel. A jednak. Kosmetyk Sensilis przede wszystkim fantastycznie oczyszcza cerę z wszelkich zabrudzeń i nadmiaru sebum. W przypadku mojej mieszanej cery jest to szczególnie istotne, ponieważ po całym dniu na czole i nosie robi się ona tłusta i świeci jak latarnia. Po użyciu żelu ponownie staje się ona cudownie matowa, a do tego niesamowicie miękka i gładka. Naprawdę w swoim życiu wypróbowałam już wiele żeli oczyszczających. I tych drogeryjnych i tych z wyższej półki, ale żadne nie dawały takich rezultatów jak ten. Obietnice producenta zostały w 100% spełnione. Oczyszczanie na wysokim poziomie, bez jakiegokolwiek uczucia ściągnięcia i wysuszania.

Mimo, że nie jest to produkt do demakijażu, to zdarzało mi się używać go także w taki sposób. I przyznam, że dawał radę lepiej niż niejedno mleczko do demakijażu. Zaznaczę tylko, że mój codzienny makijaż to jedynie tusz do rzęs. Nie mam pojęcia jak żel ten poradziłby sobie z podkładem itp.
Niemniej jednak swoje zadanie spełnia wzorcowo i mimo, że cena do najniższych nie należy to działanie i wydajność zdecydowanie przemawiają na jego korzyść.

22

Spotkanie podlaskich blogerek z okazji Dnia Kobiet

6 marca 2017 31
Spotkanie podlaskich blogerek z okazji Dnia Kobiet
04.03.2017 - ta data zostanie w mojej pamięci na bardzo długo. Dlaczego? Właśnie w tym dniu miałam okazję po raz pierwszy uczestniczyć w spotkaniu blogerek. 

Odbyło się ono w Białymstoku w restauracji Głodny Wilk na ulicy Sienkiewicza 58. Mijam to miejsce codziennie jadąc na uczelnię a dotychczas nigdy w nim nie byłam. Bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Przyjemne wnętrze z cudownym kominkiem i różowymi goździkami na stolikach. Lokal ma niepowtarzalny klimat. Już od progu poczułam się tam dobrze. Nie przepadam za eleganckimi, sterylnymi restauracjami bo zawsze mam wrażenie, że popełnię jakąś gafę. Tutaj było zupełnie inaczej. Swojsko, domowo i przytulnie.





W środku czekały już nasze wspaniałe organizatorki Paula i Martyna. To właśnie je poznałam jako pierwsze. 


Zaraz za mną zaczęły pojawiać się kolejne dziewczyny. Patrycja, Magda, Ania, Bogna, Ola, Magda i Kasia. No właśnie, Kasia, z którą lata temu mieszkałam na jednym osiedlu, w bloku obok. Wieki się nie widziałyśmy więc szczególnie się ucieszyłam że w końcu mogę ją zobaczyć. Łącznie było nas 10 :)


Na stolikach czekały na nas plakietki z imieniem i nazwą bloga oraz przepiękne paczuszki od FREEDOM.


Spotkanie rozpoczęłyśmy od jedzenia. No bo przecież trzeba mieć siłę na pogaduchy. Na moim talerzu wylądował Chicken Burger z frytkami. Mimo że na co dzień takich rzeczy nie jadam to wpałaszowałam prawie wszystko a to najlepszy dowód na to że był naprawdę smaczny.


Jak każdemu dotychczasowemu spotkaniu, tak i temu przyświecał szczytny cel. Tym razem zbierałyśmy karmę dla piesków i kotków ze Stowarzyszenia Obrońców Zwierząt AS w Czarnej Białostockiej. Nasza inicjatywa została dodatkowo wsparta przez sklep zoologiczny Zoo-Cel.




Najważniejszym punktem programu była jednak wizyta Pani Małgorzaty Bartoszewicz, która niezwykle interesująco przedstawiła nam kosmetyki do włosów JOICO. 





Słuchałam jak urzeczona, bo dla mnie, zapalonej włosomaniaczki, zafiksowanej na punkcie swojej czupryny, takie spotkanie było strzałem w 10. Dowiedziałam się bardzo wielu istotnych rzeczy, które niewątpliwie poszerzyły moją wiedzę w zakresie pielęgnacji włosów i sprawiły że zupełnie inaczej spojrzałam na rytuał mycia czy odżywiania. Miałyśmy również możliwość posłuchania o tym jak wygląda i jakie efekty daje zabieg rekonstrukcji włosów.



Gosia bardzo chętnie odpowiadała na wszelkie pytania, a jej wykład nie był suchą teorią zaczerpnięta z broszurek reklamowych. Mogłyśmy dotykać, wąchać, a Ania i Paula doczekały się nawet uroczych kolorowych pasemek wykonanych produktami JOICO.




Zwieńczeniem tej wspaniałej i obfitującej w nową wiedzę wizyty był prezent od Gosi. Oprócz kosmetyków JOICO każda z nas otrzymała voucher na zabieg rekonstrukcji włosów w salonie Day Spa Małgorzata Bartoszewicz. Czy można chcieć czegoś więcej? Dla mnie to jak spełnienie marzeń :D 



Wykład dodatkowo umiliła nam kawa i najpyszniejszy sernik jaki jadłam w życiu. Uwielbiam słodkości i naprawdę trudno mniej w tej kwestii czymś zaskoczyć ale ekipie Głodnego Wilka się udało. Zawitam tam ponownie chociażby ze względu na to ciacho. Kupili mnie całkowicie ;)


Po pogaduchach i ploteczkach przyszedł czas na kolejne niespodzianki i prezenty. Martyna i Paula wręczyły nam paczuszki od sponsorów. Oj było tego trochę. W pewnym momencie nie wiedziałyśmy już gdzie co położyć a stół zaczął przypominać mur obronny. Z ciekawością zaglądałyśmy do torebek i wyciągałyśmy coraz to inne wspaniałości. 



Dziś tylko taki przedsmak tego co trafiło w nasze ręce. Szczegółowy post z upominkami od sponsorów pojawi się niebawem.


 PINKI PRZYPINKI


FREEDOM
FB


INDIGO NAILS


 7th HEAVEN

  
LOVINGECO
 

 SHE FOOT
 FB

 CD
 

 DUCRAY
 

MIODOWA MYDLARNIA

 ESSENCE
 

 EFCIA SOAP

 NOBLE MEDICA

 NAILS COMPANY


 LANATURE

 SELFIE PROJECT

 BIELENDA 

 FITOMED
 

EVELINE COSMETICS


 BISPOL CANDLES
 



A-DERMA

 DROGERIA ESTRELLA
 FB

BIOFEMINA.PL
FB 



 VIANEK, VERONA, SENSILIS (FB), ABACOSUN (FB)


EKOSKIN POSE


DUCRAY
FB


 BEAUTY OIL

 CATRICE POLSKA

 OH MY SEXY HAIR
 LAVERA 
FB


Na koniec na stół wjechał przeuroczy torcik z cukierni Słodka Dama. W końcu spotkałyśmy się z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet, a takie święto trzeba uczcić w wyjątkowy sposób. 


Martyna, przejęła honory Pani domu i zabrała się za krojenie :)


Tort był naprawdę smaczny a dziewczyny wspaniałe ale niestety wybiła godz 18 a ja musiałam lecieć na autobus do domu :( Strasznie było mi żal opuszczać tak doborowe towarzystwo, bo z chęcią posiedziałabym jeszcze kolejne kilka godzin, ale niestety, jak mus to mus.

Przyznam się wam szczerze, że jechałam do Białegostoku z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony byłam podekscytowana, bo nareszcie będę miała okazję poznać dziewczyny, które do tej pory kojarzyłam tylko z ekranu mojego laptopa. Czułam jednak stresik. I to nie mały. W końcu dziewczyny w większości znały się już wcześniej. A ja taki swieżaczek. Co to będzie?
Bardzo szybko przekonałam się, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Zostałam bardzo ciepło przyjęta i ani przez moment nie czułam się obco. Wręcz przeciwnie. Dawno nie spędziłam popołudnia w tak sympatycznym towarzystwie. Podlaskie blogerki to jednak naprawdę świetne babki i czas leci przy nich nieubłaganie szybko. 
Dziewczyny dziękuję wam bardzo gorąco i ślę buziaczki. Mam nadzieję, że niebawem znowu będziemy miały okazję się spotkać :* :* :*


31
Copyright © 2016 W-SEKRECIE.PL